Delta Mekongu

Day 12

Delta Mekongu

04/01/2010

Pływające targi na Mekongu i dalej do granicy z Kambodżą.

Kategoria
04/01/2010 1 galleries 0 Maps

Rynek o świcie w delcie Mekongu

Pobudka o 5:45, aby być gotowym kwadrans później: nasz gospodarz towarzyszy nam na lokalnym rynku w celu zrobienia zakupów. Pokonujemy około 400 metrów i przekraczamy kanał na sampanie, który nie daje wielkich gwarancji równowagi, ale podróż trwa zaledwie kilka minut. W Delcie Mekongu targi rozpoczynają się bardzo wcześnie: potem wszyscy wracają do pracy i zaczyna się dzień pracy.

Wystawione towary opowiadają dobrą historię o codziennym życiu w okolicy. Jak to często bywa, naszą uwagę przykuwa stoisko mięsne: w koszyku widzimy ryby słodkowodne, żaby i wcześniej przygotowane zwierzęta które, jak nam mówią, to myszy z pola ryżowego. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, pokazano to również nam żywą mysz przywiązany nitką do słupa: sprzedany żywcem gwarantuje świeższe mięso i dlatego jest droższy. Rozumowanie w tych fragmentach jest bez zarzutu.

Wracamy o 6.45 na śniadanie i następnie wyruszamy w stronę ul Pływający targ Cai Rang. U zbiegu naszego kanału z jedną z odnóg Mekongu zostajemy przesiedleni na inną łódkę i wpływamy na rynek.

Ciekawostka
Myszy z pola ryżowego

Cai Rang, targ na wodzie

Cai Rang położony jest kilka kilometrów od Can Tho i jest jednym z największych pływających targów w Delcie Mekongu. Nie jest to rynek turystyczny w ścisłym tego słowa znaczeniu: to przede wszystkim rynek hurtowy, na którym producenci dostarczają towary handlowcom, którzy następnie sprzedają je na rynkach regionu.

Chodzi głównie o owoce i warzywa i duże ilości sprawiają, że kolory są jeszcze żywsze. Przejście z jednej łódki na drugą odbywa się poprzez rzucanie towarem niczym balonem, czasem nawet dwoma kawałkami na raz. W ruchu rzecznym kursują także łodzie turystyczne łódka z kawą, wyposażony w duży garnek na pho i inne drobne specjały przeznaczone dla kupców.

Bardzo praktycznym detalem jest system słupki bambusowe: na każdej łodzi zawieszona jest wysoko próbka sprzedawanych przez nią produktów, tak aby można ją było rozpoznać z daleka. Po wyjściu z targu udajemy się w górę rzeki do Can Tho, gdzie czeka na nas kierowca. Wzdłuż brzegów spotykamy lokale z napojami, m.in obróbka drewna i także seminarium katolickiego, dość bogata zabudowa w skądinąd bardzo wiejskim kontekście.

Pływający targ z owocami widoczny jest na wodzie w Wietnamie czy Kambodży.
Ciekawostka
Rynek grzęźnie

W stronę Chau Doca

Kierujemy się drogą do Chau Doc, mijając Long Xuyen, niegdyś bastion sekty Hoa Hao. Dojeżdżamy w porze lunchu i zatrzymujemy się w restauracji w centrum. Z zewnątrz nie obiecuje wiele, a usługi bezpośrednio z widokiem na kuchnię nie pomagają, ale jedzenie jest wspaniałe. W tym momencie postanawiamy maksymalnie wykorzystać pozostałe pół dnia.

Odwiedźmy pierwszą Świątynia kaodaistyczna. Kaodaizm czerpie elementy z różnych religii, w tym katolicyzmu, i wewnętrznie szeroko wykorzystuje jasne kolory, neony i symbole. Z tyłu świątyni widnieje duże boskie oko, zawsze przedstawiane jako prawe, ponieważ zgodnie z tradycją to ono widzi najlepiej. Wygląd zewnętrzny jest celowo ekscentryczny, z jasnymi kolorami dalekimi od trzeźwego wizerunku wielu miejsc kultu.

Następnie przechodzimy do Pagoda Tay An, również pomalowany w bardzo żywych kolorach. Tutaj wyróżniają się pomarańczowe szaty mnichów i swastyka w swoim pierwotnym znaczeniu religijnym, znacznie starszym niż zawłaszczenie nazistowskie. Po drodze mijamy sklepy sprzedające suszona ryba, z którego powstaje intensywny zapach fermentowanych przetworów rybnych.

Ciekawostka
Kaodaizm

Wzgórze Chua Xu i Nui Sam

Krótkim spacerem dotrzemy do świątyni Chu Xu, poświęcony Lady Xu i bardzo popularny wśród pielgrzymów. Jest zwyczajem, że wierni, gdy zostanie spełniona ich prośba, wracają ze sobą prezenty na Święto Dziękczynienia. Oferta obejmuje kwiaty, pieczone prosiaki i prawdziwe skarby przechowywane w muzeum obok sanktuarium. Posąg bogini jest myty raz w roku, ubierany w cenne szaty i niesiony w procesji.

Stąd rozpoczynamy wspinaczkę w kierunku wzgórza Nui Sam, na wysokość około 400 metrów. Można je podziwiać z góry równiny uprawne z polami ryżowymi aż do granicy z Kambodżą. Okolica jest także jednym z najbardziej poszukiwanych miejsc pochówku: ci, których na to stać, kupują tu ziemię pod grobowiec, a ci, którzy nie mają pieniędzy, decydują się na kremację, która wciąż jest droga. Pogrzeby najbogatszych mogą osiągnąć bardzo wysokie ceny, obejmujące trumnę, ziemię, grób, ofiary i rytuały.

Poniżej wzgórza można zobaczyć wille nie kryjące swojego bogactwa, często należące do Wietnamczyków, którzy wyemigrowali za granicę i wrócili ze znacznymi środkami finansowymi. Nieco dalej jednak bieda pozostaje widoczna. Szkoła wydaje się obecnie coraz mniej dostępna: ci, którzy chcą, aby ich dzieci się uczyły, często muszą ponosić ogromne koszty, a wiele dzieci po szkole podstawowej przerywa naukę, aby pójść do pracy. Kontrast z oficjalnym wizerunkiem kraju socjalistycznego jest uderzający.

Ciekawostka
Pani Xu

Religie, przodkowie i pływające wioski

Przewodnik opowiada nam także o wietnamskiej mozaice religijnej. W świątyniach występują różne kolory i symbole: żółty często kojarzy się z buddyzmem, czerwony z konfucjanizmem, niebieski z taoizmem. Nic dziwnego, że kaodaizm gromadzi je wszystkie. Wiele wierzeń utrzymuje również silny związek z czcią przodków i szacunkiem dla osób starszych. Nie ma mowy o pozostawieniu ich samym sobie: rodzina pozostaje ośrodkiem odpowiedzialności społecznej.

Powiedziano nam, że Kambodża, do której jutro wjedziemy, jest najbiedniejszym krajem Indochin. Stosunki z Wietnamem są dziś pokojowe, ale niedawna historia była bardzo trudna: w 1978 r. Czerwoni Khmerzy również najechali obszar Chau Doc, zabijając ponad tysiąc osób; Wietnamczycy odpowiedzieli inwazją na Kambodżę pod koniec tego roku.

Gdy wracamy, z głośników wszędzie dobiegają trzaski lokalnych wiadomości, w tym historia wypadku wykorzystana jako publiczna lekcja zachęcająca ludzi do zmniejszenia prędkości. O 19:00 wracamy do tej samej restauracji co lunch i tym razem go degustujemy lokalne żaby. Kończymy spacerem brzegiem rzeki i wracamy pieszo do hotelu.

W obszarze Chau Doc można również znaleźć typowe pływające wioski delty z hodowlami ryb i krewetek. Największe skupisko łodzi mieszkalnych występuje na brzegach rzeki Bassac, w pobliżu ujścia Mekongu. Domy stoją na pustych metalowych koszach, a pod każdym domem zawieszone są klatki lub siatki, w których ryby hodują się bezpośrednio w wodzie rzeki. Dom jest zatem jednocześnie domem i źródłem utrzymania.

Ciekawostka
Łodzie mieszkalne i gospodarstwa rolne
Nocleg
Chau Doktor – Chau Pho

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.