Hoi An

Day 9

Hoi An

01/01/2010

Przełęcz Chmur ze słońcem i perłą Centrum: Hoi An

Kategoria
01/01/2010 1 galleries 0 Maps

Z Hué do Hoi An przez Hai Van

To pierwszy dzień roku, ale poza dobrymi życzeniami przewodnika prawie tego nie zauważamy. Upał nie bardzo sprzyja idei imprez, a dzisiejszy dzień wydaje się być dniem podróży jak każdy inny. Wyruszamy do Hoi An, przemierzając różnorodne spektakularne krajobrazy. Najpierw mijamy wioskę rybacką Lang Co, gdzie z eukaliptusa wydobywa się olejek, a wzdłuż drogi znajdują się stragany sprzedające małe butelki używane głównie przez kobiety i do ochrony dzieci.

Dzięki płytkim wodom laguna żywi się rybołówstwem, skorupiakami i mięczakami. Funkcje zobaczymy również później okrągłe bambusowe łódki, podobny do dużych koszy bez kokardki, używanych przez rybaków kałamarnic. Następnie droga wznosi się w kierunku ul Przełęcz Hai Van, Przełęcz Chmur, geograficzny, klimatyczny i kulturowy próg pomiędzy północą a południem Wietnamu.

Z góry obserwujemy Danang i długą China Beach, która rozciąga się na ponad 30 km. Mamy niezwykłe szczęście: nazwa przełęczy zapowiadała chmury i mgłę, a zamiast tego zastaliśmy słońce i szeroką widoczność, z długimi widokami zarówno na północ, jak i na południe. Strategiczne położenie jest również widoczne w dwóch fortach, które pozostały na wzgórzu: jednym ceglanym, powiązanym z dynastią Nguyen, i jednym amerykańskim. Przed tunelem wybudowanym przez Japończyków w 2005 roku było to obowiązkowe przejście łączące dwie części kraju bez konieczności korzystania z morza.

Ciekawostka
Przełęcz Chmur
Krajobraz nadmorski z zielonymi wzgórzami rozciągającymi się w stronę morza.

Danang i Muzeum Cham

Zjeżdżamy do Danang, czwartego miasta w kraju i głównego ośrodka gospodarczego centralnego Wietnamu. Jest to miasto portowe otoczone górami, w którym podczas wojny znajdowała się jedna z największych baz wojskowych w Ameryce. Tutaj odwiedzamy Muzeum Cham, bogate w znaleziska ze starożytnego królestwa Champa i przydatne do lepszego zrozumienia cywilizacji, która przez wieki rywalizowała z Khmerami w Kambodży.

Rzeźby otwierają okno na bóstwa hinduskie, a później także na buddyzm. Linga, symbol związany z płodnością i mocą twórczą, ma zaokrąglony wierzchołek, ośmiokątną część i kwadratową podstawę, kojarzone odpowiednio z Śiwą, Wisznu i Brahmą. Poniżej pojawia się yoni, symbol żeński. Widziane razem elementy te opisują świętość, w której stworzenie, ciało i porządek kosmiczny nie są od siebie oddzielone.

Ciekawostka
Linga i Yoni

Kurort, Góry Marmurowe i wietnamskie sprzeczności

Po opuszczeniu Danang płyniemy wzdłuż jednej z najpiękniejszych plaż w Wietnamie. W rzeczywistości widzimy głównie luksusowe hotele, kurorty i pola golfowe, przeznaczone dla klientów z Zachodu, Japonii i coraz częściej z Chin. Kontrast jest wyraźny: oficjalnie komunistyczny kraj otwiera się na zagraniczne inwestycje i pozwala niektórym fragmentom wybrzeża przekształcić się w produkt turystyczny dla nielicznych. Retoryka socjalistyczna pozostaje w znakach i portretach Ho Chi Minha, ale realna gospodarka wydaje się poruszać według zupełnie innej logiki.

Następnie mijamy Góry Marmurowe, pięć marmurowych wzgórz, które symbolicznie przedstawiają pięć żywiołów: wodę, drewno, ogień, ziemię i metal. Zatrzymujemy się w centrum produkcyjno-sprzedażowym wyrobów marmurowych. Przedmioty są dobrze wykonane, od symboli buddyjskich po chrześcijańskie, ale nalegania sprzedawców przynoszą odwrotny skutek: im więcej próbują sprzedać, tym mniej chcą kupić.

Hoi An, jedwab i stare miasto

Do Hoi An docieramy około południa. Zostawiamy walizki w hotelu i jemy lunch w małej restauracji przed starym miastem oddzielone jedynie odnogą rzeki. Kuchnia po raz kolejny jest doskonała. Zaraz potem wjeżdżamy do historycznego miasta i odwiedzamy zakład obróbki jedwabiu, ale przede wszystkim zakład krawiecki specjalizujący się w hafcie i odzieży szytej na miarę.

Pokazują nam cały cykl produkcyjny: jedwabniki które pożerają liście morwy, formacja z kokonu, przędzenie, tkaniny i wreszcie ubrania. Jedwabniki karmione są kilka razy dziennie i w ciągu kilku dni wytwarzają kokony, z których można uzyskać setki metrów nici. Trasa jest pouczająca, ale i bardzo komercyjna: muzeum-laboratorium nieuchronnie towarzyszy zwiedzającemu w drodze do sklepu.

W tej samej firmie zajmujemy się również produkcją lamp, rzeźb w drewnie i tkane maty, stosowane zamiast materacy. Są to prace ręczne, które w naszych szerokościach geograficznych wydają się odległe, dlatego właśnie przyciągają turystów poszukujących rzemiosła.

Most Japoński i domy kupców

Most Japoński, datowany na 1592 rok, jest jednym z symboli Hoi An. Ma łukowaty kształt, charakterystyczny dach i solidną konstrukcję, zaprojektowaną również tak, aby była odporna na trzęsienia ziemi. Przez wieki zachował dekoracyjną trzeźwość, która kontrastuje z bogatszym smakiem wielu wietnamskich i chińskich architektur.

Następnie odwiedzimy muzeum ceramiki, domy niektórych kupców i świątynię rodziny Tran, gdzie współistnieją elementy chińskie, japońskie i wietnamskie. Mijamy także salę konferencyjną Fukien i kontynuujemy podróż do starego miasta. Centralna ulica to ciąg sklepów: odzież, tkaniny, kolorowe lampy i pamiątki. W kierunku rzeki Thu Bon odbywa się bardzo tętniący życiem lokalny targ, na którym można kupić wszelkiego rodzaju artykuły spożywcze, a w pobliżu wody targ rybny, łatwe do znalezienia nawet po zapachu.

Ciekawostka
Hoi An z trzech światów
Starożytne budynki wzdłuż kanału w stylu kolonialnym w Wietnamie lub Kambodży.

Kolacja, ao dai i wysoka woda

Niezapomniana kolacja w Morning Glory przypieczętowuje pierwszy dzień nowego roku. Degustujemy karmelizowaną makrelę z cebulą i ananasem, podaną w żeliwnym garnku. Po obiedzie wracamy do odwiedzonego po południu sklepu fabrycznego, aby dokończyć zakup ao dai. Zostało kilka minut do zamknięcia o 22:00, kiedy przeprowadzane są pomiary Bruny. Jutro rano robotnicy zaczną o 8.00, a o 11.00 suknia będzie gotowa: trzy osoby na trzy godziny krojenia, szycia i haftowania. Zaskakująca skuteczność.

Rzeka, która po południu jest bardzo niska, wylewa się podczas przypływu i wdziera się na drogę wzdłuż brzegu, aż dotknie chodników. Nie jest to rzadkie wydarzenie: odwiedzany po południu dom kupiecki został zbudowany z klapą w suficie, która podnosiła meble i pozwalała rodzinie mieszkać na pierwszym piętrze w oczekiwaniu na opadnięcie wody. Sto słupów, które ją podtrzymują, ma betonowe podstawy, aby uniknąć korozji drewna.

Po południu, zatrzymując się w barze na smoothie, zobaczyliśmy ślad pozostawiony przez ostatnią powódź we wrześniu 2009 roku: poziom wody sięgnął około sześciu stóp. Jesienne doniesienia prasowe mówiły o katastrofalnych powodziach w środkowym Wietnamie, które pochłonęły dziesiątki ofiar. W Hoi An piękno rzeki i kruchość miasta żyją obok siebie.

Ciekawostka
Hoi An i powodzie
Nocleg
Hoi An – czw Duong 3

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.