Hanoi II

Day 2

Hanoi II

25/12/2009

Hanoi: surowe miasto na północy. Aktywny i pracowity, ale pod czujnym okiem Wujka Ho

Kategoria
25/12/2009 1 galleries 0 Maps

Wśród pagód i świątyń w Hanoi

Budzik włącza się o 7:30, a godzinę później mamy spotkanie z Hanem. Tak zaczyna się przygoda, zaczynając od wizyty w Hanoi. Stolica Wietnamu, po wietnamsku oznacza „po tej stronie rzeki” i położona jest wzdłuż brzegów Rzeki Czerwonej z zielonymi ogrodami i pięknymi pagodami. Dzięki głębokiemu śnie dobrze zaabsorbowaliśmy 6 godzin różnicy czasu, wsiadamy do samochodu i wśród piekielnego ruchu opuszczamy centralną część, gdzie znajduje się nasz hotel, kierując się na północ w kierunku Pagoda Tran Quoc, najstarszy w Hanoi, który stoi nad Jeziorem Zachodnim. Tymczasem zaczynamy już poznawać różnicę między pagodą a świątynią: w tej pierwszej zawsze znajdują się posągi Buddy i zawsze jest ona poświęcona temu Bogu, dlatego jest to wyznanie wiary buddyjskiej. W drugim jednak praktykowana jest wiara taoistyczna lub konfucjanizm i znajdują się tam wizerunki lub posągi świętych i czcigodnych, którymi mogą być również szlachta, generałowie lub mędrcy z przeszłości, którzy zdobyli wielkie zasługi w swoich dyscyplinach. Pierwszą religią, która przybyła do Wietnamu, była taoistyczna, przynajmniej w północnej części, sprowadzona przez Chińczyków. Po ich upadku około roku 1000 możliwa stała się penetracja konfucjanizmu i buddyzmu mahajany.

W stolicy wszędzie można zobaczyć trwające prace nad restauracją dzieł sztuki: w 2010 roku przypada tysięczna rocznica założenia Hanoi, a dokładnie w październiku.

Ciekawostka
Pagoda czy świątynia?

Quan Thanh i wczesne obrzędy Hanoi

Przechodzimy do taoistycznej świątyni św Quan Thanh, które znajduje się niedaleko Jeziora Zachodniego. Na ścieżce prowadzącej do świątyni spotykamy m.in dama z nieuniknionym stożkowym kapeluszem oraz Gánh, bambusowy drążek umieszczony na ramieniu, mieszczący dwa kosze, za pomocą których kobiety mogą przenosić ciężary do 80 kg, dobrze wyważone pomiędzy przodem i tyłem. Sprytnym posunięciem przekazuje nam narzędzia pracy, dzięki którym możemy zrobić jej zdjęcie, a co za tym idzie, sprzedać nam kiść bananów oraz obranego i pokrojonego ananasa, a wszystko to za niecałe 1,50 euro. W ten sposób płacimy niezłe czesne za nasz nowicjat w wykwalifikowanej wietnamskiej sztuce handlowej i wchodzimy do ciemnej i tajemniczej świątyni, gdzie surowe twarze posągów obserwują cudzoziemców wchodzących do ich domu.

Ciekawostka
Gánh

Dzielnica polityczna i Muzeum Etnologiczne

Przechodzimy przez tę drogę pieszo, w tym, co jest i pozostanie prawdziwym znakiem wiary, u tych, którzy są w niebie i u tych, którzy muszą unikać dwóch kropek, które wyprzedzają rzekę na dwóch kółkach. Idziemy dalej kilkaset metrów i znajdujemy się w dzielnicy politycznej stolicy. Przechodzimy przed Pałac Prezydencki, których fotografowanie byłoby zabronione, oraz na esplanadę Mauzoleum Ho Chi Minha (Lang Chu Tich), imponująca konstrukcja z marmuru i granitu, w której znajduje się ciało słynnego polityka w sugestywnej szklanej trumnie. Mauzoleum pozostaje zamknięte przez trzy miesiące w roku, aby umożliwić przeprowadzenie w Rosji zabalsamowanych szczątków Ho Chi Minha niezbędnych prac konserwacyjnych. Dziś i tak jest zamknięte, w przeciwnym razie ustawiają się długie kolejki Wietnamczyków przynoszących pozdrowienia ojcu kraju. Nie można fotografować personelu pilnującego mauzoleum, podobnie jak w ogóle wszystkich osób noszących mundury. W końcu dochodzimy do Pagoda z jednym filarem (Chua Mot Łóżeczko).

Obok znajduje się Muzeum Ho Chi Minha w nowoczesnym komunistycznym stylu. Wsiadamy ponownie do samochodu i kierujemy się na północny wschód, aby rozliczyć się z Asiatica Travel, gdzie spotykamy panią Nguyen Than, by dalej kierować się w stronę Muzeum Etnologicznego, gdzie znajduje się cały szereg artefaktów związanych z różnymi grupami etnicznymi i mniejszościami zamieszkującymi Wietnam. Tych ostatnich jest 53, plus Kinh, zamieszkujących płaskie, a zatem bardziej żyzne obszary, i stanowią 15% populacji.

Wyróżniają się domy, których dachy kryte są strzechą dochodzącą do 16 m i są bardzo spadziste. Są zbudowane w centrum i służą jako wspólny dom. Inne domy na palach są bardzo długie: w miarę powiększania się rodziny dodawane są odcinki długości, nawet do kilkudziesięciu metrów, z różnymi ogniskami w zależności od liczby mieszkających w nich rodzin. Wszyscy mają paleniska, które oczywiście służą do gotowania, ponieważ ogrzewanie jest używane tylko w niektórych górzystych regionach północno-zachodniego. Typologia konstrukcji na palach narodziła się ze względów obronnych, a przede wszystkim w celu schronienia przed częstymi powodziami, które uderzają niemal wszędzie. Prezentowane są także stroje poszczególnych grup etnicznych, które – jak przekonamy się w najbliższych dniach – noszone są na co dzień, a nie tylko z okazji festiwali folklorystycznych. Wietowie zajmowali najniższe i najbardziej żyzne obszary, podczas gdy imigracja mniejszościowych grup etnicznych musiała osiedlić się na płaskowyżach lub obszarach górskich, co można określić jako prawdziwy proces sedymentacji człowieka powiązany z liniami wysokościowymi. Mniejszości te nigdy nie miały siły, aby uzyskać lepsze pozycje, a mimo to żyją w warunkach niższości ekonomicznej w stosunku do dominującej, w konflikcie, który czasami przybierał także brutalne konotacje. Francuzi, wykorzystując niezadowolenie mniejszości, próbowali podsycić tę niechęć, aby podzielić i podporządkować sobie kraj. Widzimy także tak zwany dom pogrzebowy: kilka lat po pochówku zmarłych umieszcza się we wspólnych domach otoczonych drewnianymi posągami, które służą kultowi zmarłych. W tym momencie nie są już czczeni, ponieważ uważa się, że osiągnęli niebiański pokój. Na środku domu umieszcza się dużą ilość pożywienia i uważa się, że dzięki temu zmarły może przetrwać aż do chwili odrodzenia. Generalnie w całym Wietnamie panuje wielki szacunek dla zmarłych.

Do niektórych domów, w których jest drewniana podłoga, można wejść w butach, w innych z bambusową podłogą należy je zdjąć. Nie ma to korzeni religijnych, ale ma po prostu zapobiec przedostawaniu się piasku pomiędzy trzciny tworzące podłogę.

W sektorze publicznym pracuje się zwykle pięć i pół dnia. Pracownik sektora publicznego zarabia około 100 dolarów miesięcznie, co jest bardzo trudne do utrzymania i dlatego konieczne jest integrowanie się z innymi stanowiskami lub wykorzystywanie swojego zawodu i korupcji. W pracy prywatnej również pracujesz przez 7 dni, płacisz za dzień, a wyspecjalizowany pracownik może zarobić nawet do 300 dolarów.

Ciekawe, jak sklepy sprzedające te same produkty są zwykle ułożone szeregowo, z niemal identycznymi ekspozycjami obok siebie, w konkurencji, która nie może być doskonalsza, meble, cegła, drewno, sklepy mięsne itp. To samo tyczy się fryzjerów.

Pamięć i historia w Hanoi

Cofamy się w stronę centrum, żeby zobaczyć ciekawe, choć małe Muzeum B52. Główną atrakcją jest B52 uderzony przez Viet Cong, dlatego został podzielony na kilka sekcji. Został ponownie złożony dokładnie do swoich rzeczywistych wymiarów, co daje wyobrażenie o tym, co słusznie nazwano Latającą Twierdzą. Ciekawe, jak w retoryce państwowej w tych samych muzeach prezentowane jest zarówno uzbrojenie wietnamskie, produkcji radzieckiej czy chińskiej, jak i amerykańskie. Nietrudno je rozpoznać, te pierwsze są pomalowane i w dobrym stanie, drugie zaś pozostawione do rdzewienia i w stanie wyraźnego opuszczenia, co także estetycznie świadczy o niższości wroga.

Przechodzimy przed Hanoi Tower, nowoczesnym i kontrowersyjnym centrum, powstałym poprzez wyburzenie dużej części dawnego więzienia Hoa Lo, znanego również jako Maison Centrale lub Hanoi Hilton. Przerwa na lunch w restauracji, która realizuje cele charytatywne, zatrudniając dzieci ulicy i edukując je do pracy i nowego życia. Dobry przykład wielkiego rygoru i jednakowej skuteczności.

Wnętrze tradycyjnej świątyni z czerwonymi kolumnami i dziedzińcem zewnętrznym.

Świątynia Literatury

Chodźmy do Świątynia Literatury (Pagoda Van Mieu), starożytny uniwersytet zbudowany w 1070 roku na cześć Konfucjusza, który stał się szkołą mandaryńską. Podzielony jest na 5 dziedzińców. Znacząca jest część stel, w której wyryto nazwiska osób, które uzyskały doktorat po bardzo długich studiach i niezwykle surowych egzaminach. Jednak awansowani mieli gwarantowaną karierę, która mogła sięgać kariery mandaryna. Konfucjusz był patronem studiów i nauki w ogóle, w związku z czym społeczeństwa, które uczyniły jego filozofię życia swoją własną, przypisują tym zasadom wielką wartość. Droga, którą przechodzi do świątyni, ma reprezentować dla pielgrzyma tę samą drogę, którą przemierzał zdający, zdając poszczególne egzaminy: mijając niektóre drzwi i wchodząc na nowy dziedziniec, skąd wchodzi się na kolejny, coraz ważniejszy.

Ciekawostka
Stela i doktoraty

Oddalamy się od tego, co jeszcze sto lat temu było siedliskiem wietnamskiej kultury, by ponownie zanurzyć się w ruchu ulicznym, który staje się coraz bardziej chaotyczny w miarę zbliżania się do centrum, w roju hulajnogów i kilku coraz rzadszych rowerów. Jest też kilka ładnych samochodów. O 17:00 jesteśmy w Muzeum Lalek, gdzie rozpoczyna się teatralne przedstawienie lalek wodnych. Przedstawienie odtwarzające historie z życia codziennego i popularne legendy, w którym aktorami są drewniane lalki, a scenariusz tworzony jest na wodzie. Jest to typowa wietnamska specjalność, wywodząca się od rolników, którzy wykorzystywali pola ryżowe jako scenę do przedstawiania scen historycznych i społecznych. W naszym przypadku jest to 17 aktów przedstawiających życie codzienne, powrót do domu nowo nazwanych mandarynek, serię scen z polowań i rybołówstwa, a także lokalną mitologię. Na koniec wchodzimy samotnie w labirynt starej dzielnicy, 36 ulic Korporacji, autentyczny labirynt wąskich uliczek ze sklepami i wszelkiego rodzaju rzemieślnikami. Charakterystyczne są domy galeryjne lub korytarzowe, których front jest bardzo wąski, podobno w przeszłości opodatkowanie opierało się na szerokości frontu domu, ale który mógł osiągnąć długość 40 m. System ten wytwarza różnicę ciśnień, sprzyjając wentylacji w najgorętsze dni, które są plagą stolicy w sezonie letnim. Na ulicach widzimy wielu policjantów, którzy nie wahają się zatrzymywać ludzi w celu kontroli. Odkrywamy, że agenci w ciemnozielonych mundurach odpowiadają za bezpieczeństwo budynków, ambasad itp., natomiast ci w mundurach khaki zajmują się kontrolą drogową. Przechodzenie przez ulice, podobnie jak w innych krajach azjatyckich, jest niemal sztuką. Najpopularniejszym trendem jest ciągłe trąbienie. Gra się nie tyle, żeby rozkazać komuś się ruszyć, ale żeby zasygnalizować swoją obecność. Dlatego wszyscy grają ciągle tylko dlatego, że podróżują. Ktokolwiek usłyszy trąbienie, zamiast złościć się przeklinaniem i odpowiadaniem niegrzecznymi gestami, jak to ma miejsce u nas, zwraca uwagę na osoby znajdujące się w pobliżu i ewentualnie oddala się. Pomimo chaosu w wietnamskim ruchu drogowym nigdy nie widać sporów drogowych. I w naszych oczach byłyby to bardzo dobre powody. Podobnie prawo pierwszeństwa nie jest priorytetem przewidzianym w kodeksie drogowym. Powiedziano nam nawet, że takowego nie ma i nie wiemy, czy ktokolwiek nam to powiedział, żartował, po prostu stwierdził fakt: jeśli tak rzeczywiście było, nie mamy problemu z uwierzeniem w to. Nie mamy większych problemów, bo to nie robi dużej różnicy. Ktokolwiek wchodzi na ulicę, robi to, a pozostali pozwalają na wejście bez większego hałasu. Wszystko dzieje się powoli, ale bez zwłoki, jakby za milczącą zgodą.

Ciekawostka
Domy korytarzowe

Powiedziano nam również, jak zaraz po uzyskaniu tymczasowej niepodległości 2 września 1945 r. gwałtowne powodzie zniszczyły zbiory ryżu i bezpośrednio i pośrednio zabiły około dwóch milionów ludzi, tyle, ile nie zginęło z rąk wojska podczas wojen o niepodległość. To dziwne, że żadna książka nie porusza tego tematu, a zamiast tego nacisk kładzie się jedynie na wydarzenia wojenne. Obecna historiografia przyznaje, że historia ostatniego wietnamskiego stulecia była również pełna błędów ze strony partii komunistycznej, szczególnie po zjednoczeniu, kiedy powstał prawdziwy reżim terroru, gdzie ludzie w strachu uciekali z południa, a także ze względu na smutną historię ludzi z łodzi. Po katastrofie gospodarczej lat 80., kiedy zastosowano ścisły komunizm, zdano sobie sprawę, że Wietnamczycy są przeciętnie bardzo pracowici i dlatego są odporni na wszelkie formy scentralizowanego i planowanego dyrygizmu w stylu sowieckim. Późną umiejętnością było zrozumienie tej natury i skupienie się na kapitalizmie, choć scentralizowanym. Pozostawienie inicjatywy przedsiębiorstwom prywatnym, nawet indywidualnym lub małym, może być jedyną szansą na stały postęp gospodarczy. Normalizacja stosunków ze Stanami Zjednoczonymi przyczyniła się do poniesienia znacznych inwestycji, choć uznanie za pomoc w czasie wojny antyamerykańskiej należy oddać Związkowi Radzieckiemu, który mimo wielkich interesów pomógł Wietnamowi zbrojeniem i szkoleniem wojskowym do walki z wrogiem. Same Chiny udzieliły wsparcia podczas wojny antyfrancuskiej w imię solidarności między krajami komunistycznymi, zanim stosunki zostały zrujnowane w ramach napięcia, które charakteryzowało lata siedemdziesiąte między ZSRR a Chinami.

Historia, komunizm i przemiany Wietnamu

Jeśli Wietnam może poszczycić się niepodległością, to także dzięki splotowi czasami szczęśliwych czynników. Po drugiej wojnie światowej Chiny okupowały Wietnam Północny. Musiał się jednak wycofać ze względu na wewnętrzne niepokoje wywołane przez komunistów Mao przeciwko reżimowi Czang Kaj-szeka, który został zmuszony do wycofania się, aby zająć się problemami wewnętrznymi. Późniejsza rewolucja, która wyniosła Mao do władzy, sprawiła, że ​​potężny sąsiad musiał zwrócić większą uwagę na wewnętrzne kwestie polityczne i tym samym dał Francji wolną rękę. Ho Chi Minh mądrze ułatwił powrót francuskich rządów, doskonale wiedząc, że łatwiej będzie się ich pozbyć, nawet jeśli wymagałoby to dalszych dziewięciu lat wojny, aż do historycznego zwycięstwa Dien Bien Phu w 1954 roku.

Wietnam obowiązuje według kalendarza chińskiego, czyli księżycowego.

Kawa wietnamska, która naszym zdaniem szczególnie smakuje, ma posmak kakaowy. W rzeczywistości dodaje się go do posiekanych zielonych ziaren kakaowca, które nie zmieniają jego koloru, ale sprawiają, że jest gęstszy i bardziej aromatyczny.

Północ i południe, praca i życie codzienne

Jedną różnicą między Hanoi i Sajgonem jest sposób, w jaki odnoszą się one do wydatków. W stolicy mieszkańcy są bardziej oszczędni i starają się oszczędzać znaczną część swoich dochodów na okresy chude, które i tak nadejdą w epoce tajfunów. W południowej metropolii panuje jednak tendencja do wydawania całej pensji w nadziei, że krytyczne czasy nie nadejdą. W rzeczywistości natura jest łagodniejsza dla Sajgończyków i zazwyczaj udaje się uzyskać zadowalające zbiory, aby wyżywić rodzinę przez cały rok. Należy też pamiętać, że najpierw dominacja francuska, a potem amerykańska pozostawiła na południu zwyczaje bardziej konsumpcyjne w porównaniu z północą przyzwyczajoną do Chińczyków i Sowietów. Czynsze w Hanoi są bardzo drogie, z łatwością sięgają 300 dolarów, bez konieczności udawania się do luksusowych rezydencji. Wynika to z faktu, że popyt na mieszkania stale rośnie, a miasto nie ma już przestrzeni na rozbudowę. Rodziny dokładają wszelkich starań, aby posłać swoje dzieci na studia i wydobyć je ze stanu względnej nędzy, w jakim znajduje się większość ludzi. W rezultacie dzieci zwykle mieszkają w Hanoi w grupach. Uprawa ryżu może przynieść dwa zbiory w rejonie Hanoi, jeden w chłodnych górach dalej na północ i do trzech w żyznej delcie Mekongu. Ryż wysiewa się na małych polach, następnie przesadza się go, w międzyczasie pole jest zaorane, gdy jest suche, następnie napełniane wodą i bronowane lub mielone w przypadku zalania. Następnie następuje przeszczep. Energia: 60% źródeł energii to elektrownie wodne dzięki niektórym dużym elektrowniom zbudowanym przy wsparciu sowieckim, a pozostała część jest pochodzenia cieplnego. W szczególności węgiel, którego obszary wokół Halong są bardzo bogate, czy ropa wydobywana u wybrzeży Wietnamu. Mówi się także o budowie elektrowni jądrowych. Obecnie, ze względu na brak rafinerii, eksportują ropę naftową i reimportują ropę rafinowaną. Podczas wojny Amerykanie przywieźli pnące zioła, które bardzo łatwo się zapuściły i każdy, kto przechodził pod nimi, nie mógł się powstrzymać, aby je poruszyć i w ten sposób został odkryty. Zamiast tego inne pnącza atakowały lasy, aż udusiły drzewa i spowodowały ich śmierć. Wydaje się, że po wielu wysiłkach w końcu udało się ograniczyć jego rozprzestrzenianie się.

W tradycji wietnamskiej, ale ogólnie na całym Dalekim Wschodzie, istnieją cztery mitologiczne zwierzęta: smok, jednorożec, feniks i lew.

Jemy kolację w Little Hanoi, a następnie idziemy na spacer centralnymi uliczkami, aby zobaczyć wieczorne targi przez Hang Be i Dong Xuan aż do jeziora Han Kiem, przed którym mamy spotkanie z Hanem. Przechodzimy do stacji Hanoi, pełnej ludzi oczekujących na pociąg. Przechodząc przez tory, jak nie byłoby to możliwe gdzie indziej, wśród hałasu lokomotyw spalinowych, w ciemności udajemy się na poszukiwanie naszego pociągu, który odjeżdża o 21:10 do Lao Cai. Tutaj znajdujemy wagon sypialny i wreszcie zarezerwowane dla nas miejsca do spania. W przedziale sypialnym znajdują się cztery miejsca do spania, tak naprawdę oprócz Hana mamy Wietnamczyka, który mieszka we Francji od kilkudziesięciu lat i powraca jako turysta do swojego kraju pochodzenia. Pociąg odjeżdża ze stacji punktualnie, aby przejechać przez centrum i jeszcze bardziej zagmatwać ruch. Wygląda jak słoń, który swoim przelotem podnosi dookoła gniazdo szerszeni. Przechodzi przez most Long Bien nad rzeką Czerwoną i kieruje się na wieś. Przebycie 320 km zajmuje ponad 8 godzin, ale jest zmuszone robić długie postoje, aby umożliwić wymianę z innymi konwojami. Linia kolejowa biegnąca w kierunku północno-zachodnim jest jednotorowa, a wzrost handlu z Chinami w ostatnich latach znacząco zintensyfikował ruch, zwłaszcza towarowy.

Pociąg
Lao Cai – Dynia ET

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.