Zatoka Ha Long II

Day 7

Zatoka Ha Long II

30/12/2009

Pomiędzy pływającymi wioskami w Tonkin i dalej w stronę centrum Wietnamu.

Kategoria
30/12/2009 1 galleries 0 Maps

Przebudzenie w Zatoce Halong

To, co wczoraj było jedynie lekką mgłą, dziś jest gęstszą mgłą pokrywającą wierzchołki stosów. Widok na zatokę pozostaje sugestywny, ale mniej rozległy. Aby wziąć udział w kursie, wstajemy o 6:00 Tai Chi, dyscyplina wywodząca się z Chin, która budzi ciało powolnymi i zrównoważonymi ruchami. Rzeczywiście sen, ukołysany lekkimi falami Zatoki Tonkińskiej, był doskonały. O godzinie 7.00 czeka nas obfite śniadanie w formie bufetu, na wypadek gdyby wczorajszy obiad pozostawił trochę wolnego miejsca.

Tradycyjne łodzie pływające w zatoce Halong w Wietnamie.

Pływające wioski Halong

O 8.30 jesteśmy gotowi na nową odsłonę. Zwykłą łódką zostawiamy śmieci i płyniemy zwiedzać pływające wioski rybackie. Jest to doświadczenie inne niż te, które przeżyliśmy dotychczas, bo pozwala zrozumieć, jak fascynujące jest życie na wodzie tylko dla tych, którzy patrzą na nią z zewnątrz. Tutaj wszystko wymaga wysiłku: poruszanie się, leczenie, chodzenie do szkoły, kupowanie wody pitnej.

Istnieje siedem wiosek, w sumie około 1200 mieszkańców. Mieszkańcy zbierają wodę deszczową do celów niespożywczych, natomiast wodę pitną trzeba kupować na lądzie i transportować łodziami. Sam transport bębna może kosztować dużo, biorąc pod uwagę, że mała łódka może pomieścić maksymalnie dwa bębny. Szkoła też jest zorganizowana w szczególny sposób: dzieci uczęszczają do niej pływający element podstawowy a nauczyciele przylatują w poniedziałek i zostają tam przez cały tydzień, a następnie wracają na brzeg w weekend.

Nie ma szpitali. W sytuacji awaryjnej pacjenta ładuje się na łódź motorową i wywozi na brzeg, mając nadzieję, że 45 minut żeglugi wystarczy. To samo dotyczy kobiet rodzących, chociaż wiele porodów nadal odbywa się na pokładzie. Dawno, dawno temu zmarłych chowano na plażach; dziś, w ramach obszaru chronionego, pochówki odbywają się na kontynencie. Ważna jest ekonomia: łowienie ryb na płytkich wodach, zwłaszcza kalmarów, sprzedaż z brzegu i wymiana na ryż, warzywa i podstawowe artykuły pierwszej potrzeby.

Ciekawostka
Życie na wodzie

Bai Tu Long i powrót na ląd

Wsie istnieją od około dwóch stuleci, obecnie w piątym pokoleniu. Kiedy w drugiej połowie roku nadchodzą tajfuny i burze, domy przenosi się do schronów za kominami lub do lagun chronionych wysokimi skalnymi ścianami. W niektórych przypadkach wchodzi się przez jaskinie lub naturalne tunele, docierając do wewnętrznych basenów, w których można poczekać, aż minie zła pogoda. Bez tych schronień stabilne życie na wodzie byłoby nie do pomyślenia.

Następnie kierujemy się w stronę Bai Tu Long, aby zobaczyć inne stosy: rock Coc, rock Cap De, rock Bo Cua i rock Vong Vieng. Po wizycie wracamy do śmietnika w celu wymeldowania i około godziny 11.30 docieramy na ląd, przejeżdżając jeszcze raz pomiędzy ostre skaliste profile które wychodzą z morza. Lunch w typowej restauracji Halong, gdzie morze po raz kolejny potwierdza jakość swoich rozkoszy.

Ciekawostka
Bai Tu Long

Z Halong na lotnisko w Hanoi

W ten sposób kończymy nawias w północnym Wietnamie. Za trzy i kwadrans dojeżdżamy na lotnisko w Hanoi. Zaskakujące jest, jak mało jest informacji, biorąc pod uwagę, że jest to międzynarodowe lotnisko w stolicy dużego wschodzącego kraju. Po drodze zatrzymujemy się w centrum turystycznym, gdzie autobusy wysadzają podróżnych w poszukiwaniu nieuniknionych zakupów. Wystarczy szybki rzut oka, aby zrozumieć, że w przecenionych produktach za klimatyzację płaci się wysoką cenę.

W drodze powrotnej jesteśmy świadkami spektaklu nieustannie wyprzedzających się autobusów, aby jako pierwszy dotrzeć na kolejny przystanek i zabrać pasażerów. Rywalizacja wydaje się niemal sportowa, jednak ryzyko wypadków jest ewidentne. Krajobraz przeplata się z polami ryżowymi, cegielniami i scenami rolniczymi: kobiety w bambusowych kapeluszach sieją ręcznie, orają bawoły, rolnicy pracujący na polach. Kilka kropli wody na przedniej szybie natychmiast tworzy małe kałuże, będące oznaką słabo przepuszczalnej gleby i idealne do uprawy ryżu.

Lot Hanoi–Hué odlatuje o 17:25 i przylatuje o 18:55 liniami Vietnam Airlines. Airbus 321 jest nowy, obsługa jest uprzejma, a w powietrzu unoszą się eleganckie hostessy. To nieoczekiwane potwierdzenie dla tych, którzy ocenialiby jedynie po herbach najbardziej znanych firm.

Dojazd do Hue

Na miejscu spotykamy przewodnika, który będzie nam towarzyszył przez trzy dni po środkowym Wietnamie. Nazywa się Tuai, ma nieformalny wygląd i spokojny sposób działania. Po drodze do hotelu widzimy małe ogniska papieru i kadzideł. Odkrywamy, że jest to dzień pełni księżyca i że z tej okazji wielu buddystów pali papierowe ofiary w geście nabożności.

Innych spotkamy jeszcze później, wychodząc w poszukiwaniu obiadu, razem z przenikliwym zapachem kadzidła. Hué od razu wydaje się spokojniejsze niż Hanoi: bardziej kulturalny ruch uliczny, szerokie ulice, chodniki mniej zatłoczone sklepami. Jest 23°C i nawet ludzie wydają się mniej natrętni. Po zagęszczeniu północy i zawieszeniu zatoki wejście do środkowego Wietnamu ma inne tempo.

Ciekawostka
Papier i księżyc w pełni
Nocleg
Hué – Hotel Festiwalowy

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.