Mt. Elias N.P.

Dzień 10

Mt. Elias N.P.

23/08/2011 1 galerie 0 Mapy Ameryka Północna LU Luigi

Wioski i kopalnie w McCarthy / Kennicott i dalej do Valdez, gdzie kończy się pipeline.

Mapa Alaski - kompletny plan podróży · Jezioro Wierzbowe

Poranek na Richardson Highway i Willow Lake

Wyruszamy wcześnie, ponieważ dziś zapowiada się długa maratona w dniu, który być może okaże się najbardziej rozczarowujący w stosunku do oczekiwań z poprzedniego wieczoru. Magiczny moment smakujemy od razu wzdłuż Richardson, gdzie wschodzące słońce oświetla lasy i polany, na których jeziora odbijają błękitny kolor (przede wszystkim Willow Lake). Widok wymagający zrobienia kilku zdjęć.

Zdarza się jednak także epizod znaczący i zarazem ciekawy. Ruch o tej porze jest prawie nieobecny, a nieliczne auta pędzą z dużą prędkością. Zatrzymujemy się z boku z włączonymi światłami awaryjnymi, sygnalizując naszą obecność, i przy otwartym oknie robię niezliczone zdjęcia czarującej panoramy. Samochód, który ma nas wyprzedzić, zwalnia i podjeżdża obok. Widzę faceta, który chce coś powiedzieć, i zapominając, że nie jestem we Włoszech, myślę, że zaraz wyceluje we mnie pistolet, żądając portfela i wszystkiego, co wartościowe. Tymczasem uprzejmie pyta, czy potrzebujemy pomocy. Dziękujemy, pokazując aparat fotograficzny, a gentleman rozumie i z uśmiechem odjeżdża. A pomyśleć, że kiedyś był to far west.

Mapa Alaski - kompletny plan podróży · Chityna

W stronę Chitiny i Wrangell-St. Elias

Po około piętnastu mi. skręcamy na wschód w Edgerton Hwy na 33 mi., skąd w oddali zaczynają być widoczne lodowce Mount Drum (3600 m), a przed nami Mount Wrangell (4317 m) z Blackburn (4996 m). Właśnie wjeżdżamy do Wrangell-St. Elias N.P. To zdecydowanie największy park w States, tak wielki, że mieści sześć Yellowstone. Mniej znany i mniej odwiedzany niż Denali, ma znacznie trudniejszą dostępność, do tego stopnia, że prowadzą do niego tylko dwie drogi, dość skomplikowane do pokonania i i tak wchodzące stosunkowo płytko do wnętrza parku. Naprawdę można powiedzieć, że obecność człowieka jest tu bardzo rzadka.

Ciekawostka
Dlaczego Wrangell-St. Elias jest tak wyjątkowy?

Docieramy do Chitiny, gdzie zatrzymywały się pociągi obsługujące 60-milową trasę między kopalniami miedzi w Kennicott a portem w Cordovie, ładowano też towary i żywność dla 800 robotników i ich rodzin pracujących jako górnicy. Popadła w ruinę w 1938 roku wraz z zamknięciem kopalń. Teraz są tu rozpadające się domy i niewielu mieszkańców.

Mapa Alaski - kompletny plan podróży · McCarthy Rd

McCarthy Road i Copper River

Stąd jedziemy wyboistą McCarthy Road na wschód, drogą zbudowaną na przebiegu dawnej linii kolejowej, która wije się wśród wspaniałych Chugach Mountains i szerokiej Copper River ku historycznemu McCarthy. Podróż z Chitiny trwa dwie i pół godziny tylko w jedną stronę i ma smak wieczności. Rzadko udaje się osiągnąć 30 mph; częściej trzeba próbować omijać dziury albo nie ugrzęznąć w błocie. W takich przypadkach nie przekracza się 10/15 mph.

W rzeczywistości droga nie byłaby właściwie zła, zależy tylko od pojazdu, którym się ją pokonuje, biorąc pod uwagę długość (łącznie będzie 200 km szutru). Aby przekształcić trasę w drogę kołową, podkłady kolejowe przykryto ziemią i kamieniami. Z czasem nawierzchnia się odsłania, wydobywając na wierzch śruby, które trzymały podkłady razem.

Ciekawostka
Dlaczego McCarthy Road jest tak niewygodna?
Mapa Alaski - kompletny plan podróży · Most Kuskulana
Mapa Alaski - kompletny plan podróży · Kennicotta

Kuskulana Bridge i przyjazd do Kennicott

Kuskulana Bridge, most długi na 160 m i wysoki na 177 m, sprawia, że podczas przejazdu wstrzymuje się oddech. Został zabezpieczony i ustawiono guard rail, ale widok kanionu otwierającego się pod spodem przekonuje do pozostania skupionym na prowadzeniu. Jest tam również stary drewniany most kolejowy, obecnie nieużywany, oraz cała seria pięknych widoków na szarą rzekę z wód lodowcowych poniżej, która połączy się z Copper River, uchodzącą do Pacyfiku w okolicach Cordovy.

Ciekawostka
Dlaczego Kuskulana Bridge robi takie wrażenie?

Parkujemy przy nieuniknionym Visitor Centre i pokonujemy pół mili prowadzące do kładki pieszej nad Kennicott River. W 1893 roku mieszkańcy rozciągnęli nad rzeką stalową linę i zamontowali na niej system przeprawy na bloczku, który działał aż do kilku lat temu. O 11 bierzemy shuttle pokonujący 5 mi. do Kennicott, docierając tam około 11.30.

To ghost town opuszczone w 1938 roku, położone w parku narodowym. Leży na zboczu bezpośrednio nad Root Glacier. Obie miejscowości powstały po odkryciu najbogatszych na ziemi złóż miedzi. Bardziej niż wioską można je uznać za zespół budynków używanych do wydobycia miedzi. To, co zostało, jest dość zrujnowane, choć interesujące, i pozostaje mieć nadzieję, że trwające prace restauracyjne zdążą zadziałać przed zawaleniem się delikatnych drewnianych konstrukcji.

Ciekawostka
Czy Kennicott było wioską czy maszyną górniczą?

W urwisku pod miejscowością znajduje się prawdziwe wysypisko, gdzie królują żelazo i drewno używane niegdyś do budowy, do których od czasu do czasu dołączają resztki czegoś, co tymczasem popadło w ruinę. Dawna power station jest w dobrym stanie, a w środku wciąż można zobaczyć kotły, dzięki którym produkowano energię niezbędną do wydobycia. Kto tam pracował, był uważany za szczęściarza, ponieważ mógł działać w ciepłym środowisku, podczas gdy na zewnątrz temperatury spadały do poziomów otchłani. W 1924 roku wybuchł pożar, ale działania były bardzo szybkie, ponieważ elektrownia była niezbędna zarówno dla funkcjonowania kopalni, jak i dla transportu rudy.

Na zalesionym wzgórzu położona jest zabytkowa drewniana kopalnia.
Mapa Alaski - kompletny plan podróży · Valdez

Z McCarthy do Valdez

Nie ma zbyt wielu ludzi, mimo że jest to miejscowość turystyczna mocno wskazywana przez przewodniki. W rzeczywistości nie ma zbyt wiele do zobaczenia w porównaniu z wysiłkiem koniecznym, by tu dotrzeć. Pogoda zaczyna się psuć, gdy decydujemy się na spacer do Jumbo Creek, punktu widokowego na Root Glacier pod nami. Jest też chwila napięcia, gdy wędrowcy idący z przeciwnego kierunku informują nas, że w okolicy kręci się duży czarny niedźwiedź (ktoś mówi nawet o drugim). Idziemy, zachowując maksymalną uwagę i starając się mówić głośno, aby sygnalizować naszą obecność. Spotykamy tylko innych piechurów, którzy potwierdzają obserwację, ale na nasze szczęście niedźwiedzi nie widać.

Ciekawostka
Dlaczego na szlakach mówi się głośno, gdy są niedźwiedzie?

Relacja z niedźwiedziami okazuje się dość skomplikowana: z jednej strony chcielibyśmy je zobaczyć, móc uwiecznić i poznać bliżej, z drugiej, gdy idziemy szlakami pieszo, potrzebna jest pewna ostrożność, by ich nie zaskoczyć. Gdyby zaatakowały, mielibyśmy niewielkie możliwości obrony. Z pewnością nie przychodzi nam do głowy, by je karmić, ponieważ mandat wynosi 500 dolarów.

Wracając, robimy rundę po miejscowości McCarthy i nie możemy powiedzieć nic innego niż to, że jesteśmy rozczarowani. Kiedyś była to miejscowość zapewniająca usługi (rozumiane także jako alkohol i kobiety) górnikom stacjonującym w Kennicott. Teraz jest tu kilka domów, niektóre bardzo zniszczone. Nic nie przyciąga uwagi poza artystami, którzy demonstrują swoją ekscentryczność, przyjeżdżając tu tworzyć. Obraz dopełnia para sklepów z pamiątkami. Spędzenie tu dnia może okazać się doświadczeniem nawet dłuższym i bardziej wyczerpującym niż podróż drogą o tej samej nazwie z jej 60 mi. szutru.

Drogę tę podejmiemy zaraz potem i będzie nas kosztować kolejne dwie i pół godziny cierpliwej jazdy. Po dotarciu do Chitiny chciałoby się wysiąść i pocałować asfalt, ale zamiast tego robimy jeszcze kilkaset metrów drogi szutrowej, aby lepiej zobaczyć fishwheels (patrz okolice Nenany) na Copper River.

Po przejechaniu Edgerton Rd. z powrotem kontynuujemy Richardson Hwy. Dzieli nas jeszcze 72 mi. od Valdez wzdłuż drogi niezwykle panoramicznej. Mijamy Pump Station No. 12, ostatnią z serii spotkanej od Prudhoe Bay, wzdłuż ropociągu Trans Alaska. Pogoda nie jest zła, ale słońca nie ma, co nie pomaga ożywić panoramy.

Kiedy zmęczenie zdaje się wychodzić na powierzchnię, przy mi. 28,6 stajemy wobec potęgi Worthington Glacier, który zdaje się blokować nam drogę. Na szczęście potem droga skręca i go omija, ale masa lodowca tuż przed Thompson Pass pozostaje imponująca. Jeśli cofnął się tak jak wiele innych w ostatnich latach, aż chce się zapytać, dokąd sięgał wcześniej.

Ciekawostka
Dlaczego Worthington Glacier robi takie wrażenie?

Jest już 19, a pogoda pokazuje nam wszystkie możliwe cechy zmienności. Tutaj ropociąg przechodzi pod ziemią, po odkrytym śladzie obok drogi. Wokół wciąż utrzymuje się sporo pól śnieżnych, ponieważ jest to strefa, gdzie bardzo dużo śnieży i prawdopodobnie także bardzo dużo pada, przyjmując wilgotne powietrze znad Prince William Sound. Mówi się o opadach śniegu rzędu 600-900 cali rocznie (15-20 m). Obszar rzeczywiście posiada kilka rekordów świata pod względem rocznych opadów śniegu, opadu w ciągu jednego dnia itd.

Ciekawostka
Dlaczego tutaj tak dużo śnieży?

Na przełęczy chmury są tuż nad nami, a właściwie w najwyższym punkcie znajdujemy się w odcinku mgły, gdzie widoczność znika całkowicie. Wychodzimy po drugiej stronie, tej prowadzącej do Sound. Plamy błękitu na niebie przeplatają się z fragmentami zachmurzenia i odsłaniają pod nami idylliczny krajobraz podczas zjazdu ku Valdez. Tym, co można uznać za bramę Valdez, jest Keystone Canyon, gdzie znajdują się Bridal Veil i Horsetail Falls, dwa piękne wodospady, które zdają się pełnić rolę zasłon takiej bramy.

Po minięciu przewężenia na dole drogi schodzącej z Thompson Pass otwiera się przed nami równina, która opada ku morzu, gdzie osadzony jest klejnot, jakim jest Valdez. Tuż przed 20 jesteśmy w B&B, które przyjmie nas tej nocy. Tutaj również pani jest nieobecna, ale na drzwiach są wszystkie instrukcje dostępu. Dzwonimy do właścicielki, aby zgłosić nasz przyjazd, a ona dociera do nas w kilka minut. To bogato urządzone mieszkanie, które podzielimy z trzema dziewczynami z Madrytu śpiącymi w pokoju obok.

Wieczór w Valdez

Kolację jemy w Totem Inn, opartą na rybach (halibut i łosoś), jakość dobra, ale przygotowanie mało fantazyjne. Miasteczko jest małe, jak oczekiwaliśmy, z ładnym portem dla łodzi rekreacyjnych, ale ma położenie naprawdę czarujące. Jeśli chodzi o pogodę, prawdopodobnie nie ma tyle szczęścia, dzieląc los innych miasteczek Prince William Sound (Cordova i Whittier), bogatych w deszcz i mgły. Faktem pozostaje, że jego wody należą do nielicznych wolnych od lodu przez cały rok, choć zimą spada tu średnio 9 m śniegu, a latem termometr osiąga maksymalnie 16°.

Nocleg
Valdez - Blessing House

Reakcje

Udostępnij

Link skopiowany.

Komentarze

Brak komentarzy.