Day 4
Denali autobusem
Obudź się o 4:30 z oszczędnym, ale obfitym śniadaniem w pokoju i skorzystaj z autobusu kursującego wzdłuż jedynej drogi w PARKU NARODOWYM DENALI.
W Denali pomiędzy autobusami, dziką przyrodą i dużymi przestrzeniami
Obudź się o 4:30 z oszczędnym, ale obfitym śniadaniem w pokoju, aby udać się na autobus kursujący wzdłuż jedynej drogi w Park Narodowy Denali. Parks Hwy to pojedyncza kręta droga o długości 150 km, która biegnie przez serce parku i mogą nią jeździć wyłącznie oficjalne autobusy. Autobusy wahadłowe to autobusy szkolne które latem pełnią tę funkcję, z możliwością zjazdu w górę i w dół według własnego uznania. Przejechanie całej trasy oznacza 13 godzin do końca drogi, powrót. Zamiast tego zarezerwowaliśmy wycieczkę do przystanku przed stacją końcową, a mianowicie do Wonder Lake.
Jak wskazano, wybieramy miejsca w autobusie skierowane na południe, ponieważ widok jest lepszy po tej stronie. Kierowcę Mike'a nie można uznać za bardzo sympatycznego, ale to właśnie jest jego zainteresowanie. Jest osobą enigmatyczną i uduchowioną, typową dla dalekiego zachodu, który tutaj byłby daleko na północy. Jest bardzo wykształcony i wykonuje swój zawód w duchu przywiązania do otaczającego nas środowiska naturalnego.
Dzięki mikrofonowi dostarcza przydatnych informacji tej masie amorficznych, niewyczuwalnych i często bezinteresownych turystów, słusznie niegodnych takiego raju. On natomiast ciepłym głosem, który przypomina niemal szept, aby nie zakłócać otoczenia, do którego wchodzimy, z wielką pasją wyjaśnia życie parku, zatrzymując się za każdym razem, gdy znajdziemy się przed jakimś zwierzęciem lub krajobrazem godnym uwagi. Jest to osoba z wielką uwagą i dbałością o życie w parku, jakby poruszała się na palcach.
Turyści natomiast nadal jedzą przekąski, aby jeszcze bardziej zagęścić ściany swoich tętnic, starając się jedynie fotografować zwierzęta, gdy nadarzy się okazja. Czasami mam wrażenie, jakbym brał udział w wycieczce na safari w zoo, z tą tylko różnicą, że otaczające nas środowisko to Natura w jej doskonałym stanie i to, co widzimy wokół nas, cieszy się pełną swobodą. W drodze powrotnej rozdaje nawet album ze zdjęciami wykonanymi podczas wycieczek po okolicy, co jest oznaką tego, jak dobrze czuje się w swoim otoczeniu.
Nasze fotograficzne polowanie kończy się łupem 3 niedźwiedzie brunatne, 3 łoś, dwa lisy i a wilk. Ten ostatni towarzyszy nam, a raczej prowadzi nas w drodze powrotnej przez około dwadzieścia minut w niewiarygodnej scenie: pojawia się wzdłuż drogi i idzie nią małym kłusem przed nami, podczas gdy my ze zdumieniem obserwujemy nieplanowane wydarzenie, podążając za nim autobusem, mając świadomość, że to on ma pierwszeństwo. Z daleka widać je wyraźnie Biała owca Dalla, while they look for salt while appearing to hang on the cliffs.
Dzień jest w zasadzie piękny, od czasu do czasu pojawiają się wysokie chmury, które przeszkadzają tylko obiektywom aparatu. Okoliczne szczyty są wyraźnie widoczne, z wyjątkiem McKinleya, który wciąż jest na nas zły za nieuczciwy mecz rozegrany przeciwko niemu dwa dni temu.
Od Przełęczy Polichromii do Jeziora Cudów
Trasa wije się z częste zjazdy, na dnie którego zwykle się znajdują rzeki z rozległymi korytami które płyną z impetem. Tło jest usiane lodowcami i wysokimi szczytami. Przechodzisz przez Sable Pass, aby dostać się do Mi. 47 al Widok na przełęcz polichromowaną, gdzie dużą różnorodność kolorów nadają minerały skał.
Można podziwiać rozległą panoramęPasmo Alaski. Do mnie. Znajduje się 66Centrum dla zwiedzających Eielsona, z którego roztacza się piękny widok na McKinley (53 km), ale jak już wspomniano, możemy zobaczyć tylko jego dolną połowę. Centrum zostało niedawno zbudowane, wykorzystując wszystkie środki ekologiczne i środowiskowe, jakie może zaoferować technologia. Istnieje ładny model, który pozwala zlokalizować różne odwiedzane punkty i odcinki prowadzące do McKinley. Korzystamy z przystanku, żeby rozprostować nogi i udać się w górę do oddalonego o około milę punktu widokowego panoramicznego. Aby nie przegapić promu Mike'a i czekać na kolejny, szybko biegniemy zarówno w górę, jak i w dół.
Jedziemy dalej do miejsca, które będzie naszą przystanią końcową i miejscem na oszczędną przekąskę, czyli tzw Jezioro Cudów do mnie. 84 i tylko 5 mil. skąd droga kończy się w Kantishna. Widok na jezioro jest z pewnością interesujący, ale nie ma pierwszeństwa w porównaniu do innych, dotychczas widzianych atrakcji przyrodniczych.
Ogólnie rzecz biorąc, znalezienie go jest imponujące w obliczu tak dużych przestrzeni z rzędu, ogromne doliny które schodzą z wyłaniających się gór bogatych w kręte lodowce, aż giną w bujnych rzekach, których kolor jest szary z powodu topnienia lodowców. Nie mają jeszcze zbyt wielu możliwości, ale to ich impet czyni je majestatycznymi.
W tym względzie zwracamy uwagę również na lodowiec Muldrow o długości ponad 30 mil, którego końcowa część jest tak pokryta ziemią i gruzem, że unosi nad sobą grubą warstwę roślinności bogatą w drzewa iglaste poruszającą się po lodowcu. Późnym popołudniem spadają przelotne opady deszczu, które przeplatają się z przebłyskami słońca, pozostawiając miejsce na doskonałe zdjęcia. Nie jesteśmy jeszcze dość zmęczeni, gdy wracamy tuż przed 18:00 i ruszamy obejrzeć ciekawy 20-minutowy film o budowie Denali Road.
Wieczór pomiędzy Glitter Gulch i Healy
Dziś wieczorem jemy kolację w wiosce, która służy jako centrum usług parku, Glitter Gulch. Tak naprawdę istnieją restauracje, wypożyczalnie wszelkiego rodzaju pojazdów (kajaki, quady, samoloty itp.) i sklepy oferujące śmieci na pamiątkę parku dla nieostrożnych gości, którzy nie byli w stanie docenić prawdziwych pamiątek pozostawionych w pamięci przez to, co nas otacza. Libacje mają charakter rybny, w szczególności jest to grillowany łosoś Łosoś w piekarniku, nazwa restauracji mówi już wiele o lokalnych specjałach.
Wracając do Healy, widzimy wrak starego autobusu miejskiego które wydaje nam się rozpoznawać. Właściwie to właśnie to znajduje się na okładce W książce Dzikie.
Zaczyna padać, kiedy wracamy do naszej chaty z bali na Ridgetop. Rozmawiając z panią, która nas gości, dowiadujemy się dalszych szczegółów na temat ich odizolowanego, ale nie opuszczonego życia codziennego. Wracając do tematu łosia, opowiada nam on o mieszkającej w okolicy samicy niemalże w sensie sąsiedzkim, wydaje się, że gdy rodziła, podeszła w pobliże ich domu niemalże po to, by zapoznać je z nowymi stworzeniami. Chętnie jednak podkreśla, jakie niebezpieczeństwo stwarza zwierzę w określonych warunkach i jak broni ono swojego terytorium. Co ciekawe, okolice te zawsze były zamieszkane przez kobiety. Mają piękny ogród warzywny, chroniony płotami przed wtargnięciem zwierząt, w którym rosną maliny, ziemniaki, kapusta i inne warzywa.
Nie wiedziała, że autobus szkolny, który rozsławił Healy, został przywieziony z powrotem do miasta i jest przekonana, że postąpiła słusznie. W zeszłym roku odwiedziło go kilku gości, którzy za wszelką cenę chcieli wybrać się w to miejsce ze swoim siedemnastoletnim synem na „wycieczkę”, nie wiedząc, jakie ryzyko na nich naraża. Wyraźny znak tego, jak środki masowego przekazu wiedzą, jak wpływać na słabe umysły. Całkiem pozytywnie wypowiada się o nieszczęsnym chłopcu, choć mieszczanie uważali go za wariata, który chciał rzucić wyzwanie środowisku bez niezbędnego doświadczenia i przygotowania. Obie tezy zawierają zapewne wiele prawd.





























