Madagaskar
Madagaskar, raj różnorodności biologicznej: lemury, lasy deszczowe i wymarzone plaże na wyjątkowej wyspie.
Osadzanie wideo z YouTube
„Teraz widzę sekret bycia lepszym człowiekiem: dorastanie na świeżym powietrzu, jedzenie i spanie z ziemią”
Lotnisko w Antananarywie, tuż po północy 6 września, w oczekiwaniu na pokład samolotu powrotnego:
umysł skacze jak lemur wśród wielu przygód tych dni: z jednego parku do drugiego, czarujących plaż, spotkanych ludzi, obserwowanych zwierząt. Wszystko bez przerwy, gdzie emocje, pytania i wrażenia następowały po sobie w błyskawicznym tempie. W Afryce, która nie jest Afryką, ze stanem ubóstwa niewyobrażalnym w obliczu ogromnego dostępnego potencjału. Kraj, w którym z łatwością można uprawiać lub hodować wszelkie formy życia roślinnego i zwierzęcego, ale który nie był jeszcze w stanie stworzyć gospodarki godnej tej nazwy, w której 92% populacji zmuszone jest żyć za 2 dolary dziennie.
Męska skóra wygląda jak kora, oczy dzieci błagają o coś, o czym nawet nie wiedzą. Pod dachem chaty wylegują się ludzie, nie wiadomo, czy to z lenistwa, czy z braku pracy. Albo nie, po prostu zrobili to, czego wymagał od nich dzień. Dzieci często pracują według zasad zupełnie odmiennych od naszych, które można by określić jako „wykorzystywanie dzieci”. Wynika z tego, że każdy musi od razu dorosnąć, przyjmując od najmłodszych lat dawkę nieszczęść, która ma mu towarzyszyć przez całe życie.
Właśnie na te tematy przyszedłem szukać odpowiedzi: wychodzę z jeszcze większymi pytaniami.
Zrozumienie, jeszcze przed zobaczeniem, jest celem podróży!
Położony w prawym dolnym rogu kontynentu afrykańskiego Madagaskar nie zajmuje szczególnie interesującej pozycji na scenie globalnych strategii. I to przynajmniej uchroniło ich przed krwawymi wojnami: ostatnie prawdziwe starcie miało miejsce pomiędzy Anglikami a Francuzami z Vichy, którzy otworzyli front tropikalny, aby lepiej walczyć ze sobą w upale, z dala od i tak już zatłoczonych pól bitewnych, które krwawiły Europę w latach czterdziestych XX wieku. Reszta to strzępy wojny domowej, które nie mają nic wspólnego z masakrami zasianymi gdzie indziej.
Wracając do swoich początków, wyspa oddzieliła się od kontynentu afrykańskiego (wówczas jeszcze włączonego do plątaniny Gondwany) około 150 milionów lat temu i odpłynęła, rozwijając destrukcyjną rodzimą przyrodę. Człowiek jednak postawił tam stopę dopiero 2000 lat temu w następstwie migracji azjatyckich, ludności prawdopodobnie uciekającej przed wojnami. A orientalne rysy twarzy są nadal widoczne na wielu twarzach. Z tych wszystkich powodów Madagaskar ucieleśnia coś innego niż Afryka kontynentalna: łączy go jednak powszechne ubóstwo, dziedzictwo kolonializmu i postkolonializmu w stylu francuskim, które nie zwracały uwagi na postęp gospodarczy i społeczny, skorumpowane rządy i ograniczone wojny domowe lub nie zwracały ich wcale. Jednak przede wszystkim Madagaskar wydaje się zawdzięczać swoje zacofanie właściwym cechom swojej populacji, fragmentacji na plemiona podzielone różnymi tradycjami. Być może Madagaskarom nigdy nie udało się wyemancypować od formy mentalnej związanej tylko z tym, co bliskie, do dobroduszności, która jest przyjemna w spotkaniu z nimi, ale niezbyt skuteczna w zapewnianiu przyszłości od zarania ich historii. Trudno, a być może niemożliwe, zrozumieć dokładnie, jakie są prawdziwe przyczyny tej sytuacji – z pewnością spowodowane izolacją geograficzną – które spychają ją na dziewiąte miejsce wśród najbiedniejszych krajów świata. Faktem jest, że zarówno wyspa, jak i jej mieszkańcy nie mogą nie zafascynować tych, którzy chcą poznać swoją duszę!
Do 1975 roku Madagaskar był autonomiczny w produkcji i spożyciu ryżu, obecnie jego część importuje się z krajów azjatyckich, ze względu na wzrost populacji i koszty związane ze słabymi plonami. Mieszkańcy obwiniają za to rządy, które uważają za niezdolne do prowadzenia polityki rolnej zdolnej przynajmniej do zaspokojenia potrzeb lokalnych. Niestety to, co nazywają fazą przejściową, tj. próżnia władzy, która trwała od 2009 r. do 2013 r., jedynie podsyciło nielegalny handel, utrzymując na dystans potencjalnych inwestorów w sektorach turystyki i przemysłu. Sytuacja w ostatnich latach nieco się poprawiła dzięki rządowi, który z jednej strony jest praktycznie nieobecny w zakresie inicjatyw, z drugiej strony przynajmniej zapewnił pewną stabilność i zaczynają być widoczne pierwsze nieśmiałe oznaki ożywienia. Jednak jeszcze nie w turystyce, gdzie ze względu na fatalny stan dróg trudno jest zrealizować wycieczki zdolne dotknąć niektórych cudów, w jakie kraj jest bogaty. W tym celu należy wykonać loty wewnętrzne (w naszym przypadku wykonaliśmy 4) wraz z wynikającymi z tego nakładami. Skoro już wspomnieliśmy o transporcie, warto zagłębić się w temat, bo to właśnie on okazuje się kluczem do sukcesu wyjazdu nie tylko opierającego się na życiu na plaży; kwestia ta odgrywa także zasadniczą rolę dla ogólnego rozwoju kraju. Le ulice jest ich na ogół niewiele i są w bardzo złym stanie: tylko niektóre, wyjeżdżając ze stolicy, są asfaltowane i dobrze przejezdne; nawet w tych przypadkach przechodzą przez wioski, gdzie życie gromadzi się na brzegach arterii, w krzątaninie dzieci, zwierząt i dorosłych, chcących w jakikolwiek sposób przewozić wszelkiego rodzaju produkty. Ten malowniczy i kolorowy obraz bałaganu, jaki spotykamy za każdym razem, gdy zbliżamy się do wsi, tylko zwiększa ryzyko dla mieszkańców i zmniejsza prędkość przejeżdżających przez nią pojazdów, chociaż kierowcy są bardziej przyzwyczajeni do trąbienia w celu zasygnalizowania swojej obecności, niż do hamowania, co byłoby stosowne. Pozostała część taboru ma dziury, które sprawiają, że ruch na granicy paradoksalny jest paradoksalny: ciężarówki zmuszone są jechać w tempie spacerowym, aż wydają się nieruchome, samochody prawie nie istnieją na rzecz pojazdów z napędem 4x4, które z kolei wydają się być prowadzone przez pijanych kierowców, patrząc z daleka, chcących jechać zygzakiem, aby lepiej dostosować się do otwierających się przed nimi przepaści. Przepaści, które w porze wilgotnej stają się prawdziwymi basenami, a okoliczność obciążającą stanowi fakt, że nie da się przewidzieć ich głębokości. Mosty są jednak jednopasmowe i jeśli na kilku drogach nie stanowi to problemu ze względu na mały ruch, to na innych (jak np. RN2 łącząca stolicę z głównym portem Toamasina) trzeba wymyślić naprzemienny system jednokierunkowy. Do omówienia tej drogi przebytej w ostatnich dniach podróży powrócimy później, na razie trzeba powiedzieć, że w środku takiego piekła Madagaskar reaguje z przysłowiowym spokojem, ale przede wszystkim z ogromnym wzajemnym szacunkiem: najszybszym pojazdom nie przeszkadzają, ciężarówki sygnalizują, czy wskazane jest ich wyprzedzanie, czy nie: po prawej stronie oznacza to jasne, po lewej stronie oznacza to „czekaj, ktoś jedzie z naprzeciwka”. To solidarność, która znacznie ułatwia trudne życie kierowcom i w miarę możliwości poprawia ich parametry bezpieczeństwa. Koleje praktycznie nie istnieją, a raczej istniałyby, ale nie działają: jedyna czynna łączy Fianarantsoa ze wschodnim wybrzeżem, a pociąg odjeżdża, gdy jest w stanie funkcjonować i przyjeżdża, gdy się nie wykolei. Do tego stopnia, że w przypadku podróżnych zainteresowanie podróżą tą trasą budzi bardziej poczucie przygody niż cel, jakim jest dotarcie do celu. Absurd, jeśli ktoś chce, ale tak to właśnie wygląda wśród rolników, którzy korzystają z długich postojów, aby sprzedać swoje produkty pasażerom i podróżnym. Wspomnianą RN2 przecinają natomiast długie sznury ciężarówek w niekończącym się transporcie kontenerów, po którym biegnie kolejka wąskotorowa z epoki kolonialnej. Mówią nam, że od czasu do czasu przejeżdżają tędy pociągi towarowe, ale sądząc po dużym natężeniu ruchu na tej drodze, sądzimy, że są to raczej sporadyczne przypadki. Co więcej, pas asfaltu musi dopasowywać się do pagórkowatego terenu, co powoduje, że poruszanie się po nim jest niezwykle ryzykowne, także ze względu na pojazdy, które nie są wcale bezpieczne. Podczas podróży, jadąc wzdłuż RN7 na południu, poprzedniego dnia natrafiliśmy na szkielet spalonej ciężarówki u podnóża zbocza. Zużyte hamulce spowodowały zapalenie się ładunku i mamy nadzieję, że przynajmniej kierowcy udało się uratować; niektóre dzieci wciąż krzątały się, próbując zabrać coś wielokrotnego użytku.
Wreszcie napływa pozytywna notatka loty lotnicze: od tego roku utworzono spółkę zależną pomiędzy Air Madagascar i Air Austral z wyspy Réunion, kontrolowaną z kolei przez Air France. O ile w przeszłości loty krajowe charakteryzowały się opóźnieniami i odwołaniami, obecnie Tsaradia gwarantuje sprawne połączenia i to przy użyciu ogólnie nowych pojazdów. Reputacja jest pozytywna, a nasze doświadczenie również było prawie doskonałe, z czterech regularnych lotów tylko jeden był opóźniony o prawie godzinę. Oczywiście podróż samolotem nie jest tanią alternatywą (w przypadku rezerwacji z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem loty kosztują około 150 euro w jedną stronę) i nadal konieczne jest przelotem przez Tana.
Wszystko zależy od dostępnego czasu: tj taksówka są to minibusy, które odjeżdżają, gdy są pełne i często są wypełnione wszelkiego rodzaju ludźmi przewożącymi wszelkiego rodzaju towary. Rowery ułożone na dachu nad workami owoców nie są wyjątkiem. Ryzyko nie wydaje się szczególnie duże, problemem jest raczej wyczucie czasu tych, których dni są policzone. Zwykle używane są Mercedesy Sprintery pod koniec kariery, kupowane jako samochody dostawcze i wyposażane lokalnie w tanie siedzenia i szyby produkowane w Chinach. Najgorsze krążą po miastach i są to stare Citroeny C25. Podróżują dzień i noc, w godzinach ciemności tworzą konwoje, aby uniknąć band bandytów, które czasami nadal zamieszkują ulice. Charakterystyczny jest widok, jaki oferują, gdy zatrzymują się, aby umożliwić zatrzymanie hydrauliczne pasażerom, ustawionym wzdłuż drogi, aby spełnić ich potrzeby. Na trasy komunikacyjne w gorszych warunkach dostępne są również ciężarówki typu Brousse, które poradzą sobie w każdych warunkach terenowych, nie oferując przy tym minimalnego komfortu. Cel pozostaje jednak dojechać, a cudzoziemcy, którzy ponownie wchodzą na pokład, to ludzie, którzy zamierzają sprawdzić swój opór w podróży, zanim jeszcze docenią cel, jaki mają osiągnąć.
Z drugiej strony flota ciężarówek jest zróżnicowana, obejmująca wszystkie europejskie modele starszej generacji, ale najbardziej charakterystyczne są Mercedesy z lat 60. XX wieku, których prawie nie widywano w Iranie w czasach embarga. Ale to jest Madagaskar z punktu widzenia ruchu drogowego, na pewno nie wzór efektywności, z pewnością doświadczenie, które dopełnia podróż, aby spotkać się z właściwym duchem adaptacji i szacunkiem wobec narodu, który ma znacznie poważniejsze problemy niż komfort na drogach. Pewne jest, że gdyby administracja potrafiła zapewnić godne warunki, skorzystałby na tym rozwój turystyki. Na przykład w naszym przypadku zamiast lecieć z Tana do Morondava, gdzie czekał na nas pojazd z kierowcą, aby wykonać coś w rodzaju odwróconego C, dotrzeć do Toliary i samolotem wrócić do Tany, mogliśmy całą podróż odbyć drogą, przynosząc większe korzyści lokalnym operatorom i czyniąc ją bardziej dostępną nawet dla osób podróżujących z budżetem, który nie obejmuje lotów lotniczych. Niektórzy twierdzą, że dróg nie buduje się i nie utrzymuje w związku z subtelną formą lobbowania zainteresowanych rozwojem ruchu lotniczego. Z pewnością nierobienie jest wygodniejsze i tańsze niż robienie, szczególnie dla kraju o bardzo ograniczonych finansach publicznych. A jeśli istniałyby lobby zainteresowane utrzymaniem nieefektywnego systemu, z drugiej strony mogłyby istnieć inne, które byłyby znacznie bardziej skłonne do życia w kontekście rozwoju; jako przykład można podać transport, prawdziwą odyseję w porze suchej i jeszcze gorszą zimą.
Mówiąc o neokolonializm należy podkreślić cień Chin, który zwykle rozciąga się na cały kraj. Jak zawsze, inwestycje miały na celu rozwój dróg lub obiektów, co ostatecznie przyniosło zysk temu, kto wydał pieniądze. Można odnieść wrażenie, że obecność jest bardziej ograniczona niż ta, którą Smok próbuje wdrożyć gdzie indziej, co jest również wynikiem ograniczonych interesów strategicznych. Jeżeli mamy mówić o władzy w obcych rękach, to niewątpliwie musimy odnieść się do francuskich.
Obecność Francji jest widoczna także z kulturowego punktu widzenia: ci, którzy chcą uzyskać dostęp do specjalistycznych studiów wyższych, muszą udać się na kontynent europejski. Określa to formę psychologicznego podporządkowania i sposób myślenia bardziej zbliżony do mentalności poza Alpami, a także przyczynia się do trzymania na dystans innych interesów, czy to europejskich, amerykańskich czy azjatyckich. Co więcej, Madagaskar nigdy nie spowodował żadnego prawdziwego pośpiechu, by go podbić: po przybyciu pierwszych odkrywców na jego wybrzeża w XVI wieku, wzdłuż wybrzeża wzniesiono szereg baz i fortec, bardziej w celu ochrony szlaków morskich niż w celu rzeczywistego zainteresowania podróżą w głąb lądu. Dopiero Francja pod koniec XIX w. – a dokładnie w 1885 r. – sformalizowała kolonizację. Wśród przeszkód na pewno wpływ miały choroby tropikalne związane z surowością tego miejsca, ale przede wszystkim brak zainteresowania regionem trudno dostępnym dla Europejczyków, odizolowanym, z niewielkimi możliwościami handlowymi i mało zbadanymi wówczas zasobami mineralnymi.
Najlepszy rok dla turystyka okazał się rok 2008, po którym nastąpił upadek sektora na skutek zbiegu kryzysu gospodarczego w świecie zachodnim z kryzysem politycznym na Madagaskarze. Liczby, które słyszeliśmy, są czasem sprzeczne, ale nie powinniśmy być daleko od prawdy, jeśli szacujemy obecność ok. 400 000 gości w roku największego napływu, mniej niż 200 000 w 2019. Amerykanie przybywają przez Kenię i Etiopię, są Arabowie, a Chińczycy zyskują na popularności, zwłaszcza w przypadku ucieczki z miejsca wypadku w słynnej Allée des Baobabs, fotogenicznym miejscu, gdzie mogą pozować przed imponującymi roślinnymi mastodontami. Dla porównania okazuje się, że Mauritius katalizuje ok. 1 milion turystów.
Vazha: jesteśmy, lub we właściwym tłumaczeniu, tym, który przychodzi zobaczyć. Jest to określenie nienowe, dlatego nie oznacza turysty, a raczej białoskórego cudzoziemca.
Początki kolonizacji ludzkiej wydają się jednak całkiem niedawne i wywodzą się od grup populacje Malajowie i Indonezyjczycy, którzy przybyli na wyspę na pokładzie żaglowców i steru bocznego około 2000 lat temu. Znaleźli kilku mieszkańców bardzo niskiego wzrostu (prawdopodobnie Buszmenów), uczynili ich niewolnikami i rozpoczęli uprawę ryżu, który przywieźli ze swojej ojczyzny. Później przenieśli się na bardziej żyzne obszary centralnego płaskowyżu, pozostawiając kolonizację wybrzeży nowym imigrantom rasy typowo afrykańskiej. W Tanie widzimy kilka twarzy, które z łatwością można było spotkać kilka tysięcy km dalej na wschód. Zadziwiające, jak udało im się tu dotrzeć, pokonując ogromny dystans przy użyciu nielicznych dostępnych wówczas środków morskich i kolonizując niezamieszkany i niegościnny teren. Migracje ze środkowo-południowej Afryki, a także z krajów arabskich/indo-pakistańskich są nowsze, przy czym te ostatnie przybyły w celu handlu paliwami i osiedlały się głównie na północy wyspy.
Na Madagaskarze mieszka razem 18 osób plemię które mogą znacznie się od siebie różnić, przyczyniając się do spowolnienia i tak już trudnego procesu rozwoju. Jedna z najbardziej zauważalnych różnic dotyczy tematu życia pozagrobowego i tradycji związanych z przodkami. Fahamadiana (patrz niżej) polega na przewróceniu kości starszego rodzica, co w naszych oczach może wydawać się co najmniej makabryczne, dla plemion zamieszkujących wyżyny jest to moment spotkania z resztą rodziny i społeczności, a także dobry prognostyk na przyszłość. Mówiąc dokładniej, w chwili obecnej rytuał przekształca się w uroczystość trwającą trzy lub cztery dni.
Wszystko to jest ściśle powiązane z aspektami religijne. Chociaż w zależności od rozmówcy słyszymy różne procenty członkostwa, możemy dokonać szacunków, wiedząc doskonale, że nie możemy mieć całkowitej jasności. Jeśli chrześcijanie (którzy w jakiś sposób geograficznie podzielili strefy wpływów między katolikami i protestantami) stanowią większość, nieco ponad 50%, to muzułmanie sunniccy stanowią znaczącą mniejszość, która zwykle dominuje na północy (25%), a wszystko to jest następnie mylone przez istniejące wcześniej wierzenia animistyczne. W końcu synkretyzm kolonizujących religii musiał pójść na kompromis z istniejącymi wcześniej wierzeniami, przez co stajemy w obliczu chrześcijan, którzy chodzą na mszę, ale po siedmiu latach praktykują fahamadiana (odwracanie kości zmarłego krewnego). Rytuał pochodzenia atawistycznego, w którym krewni w zaświatach są pośrednikami między żyjącymi a Istotą Najwyższą. Z tego powodu istnieje kult przodków, zwłaszcza tych, którzy zmarli w starszym wieku. W tym celu nie gloryfikuje się tych, którzy upadli w młodym wieku, gdyż młodzi ludzie nie mogą pochwalić się wielkim doświadczeniem ze względu na kilkuletnie życie i uważa się, że w zaświatach nie są w stanie odpowiednio się wstawić. Z drugiej strony osoby starsze to ludzie, którzy przeżyli i są w stanie dobrze reprezentować potrzeby żyjących. System, który wydaje się kolidować z naszym sposobem widzenia, w którym szczególny honor oddaje się młodym, złamanym życiu, ale wydaje się spójny, jeśli spojrzeć na niego z innej perspektywy. Z tego powodu w niektórych obszarach groby są jeszcze piękniejsze niż domy, zbudowane z betonu i ozdobione dekoracjami, które przypominają o czynnościach bliskich. Wiara oparta na wstawiennictwie przodków okazuje się być elementem założycielskim religii animistycznej, zrodzonej spontanicznie i oddającej cześć Bogu poprzez elementy naturalne, z sytuacją spotykaną już w innych formach religii, wywodzących się z wierzeń prymitywnych, jak np. buddyzm tantryczny. Ktoś powiedział nam także o innej religii monoteistycznej oprócz wymienionych powyżej, ale nie możemy zrozumieć, czy są to odcienie innych, czy coś samo w sobie.
The małżeństwo między członkami różnych plemion kiedyś było to niedozwolone, dziś zależy to od istniejących relacji na poziomie plemiennym i od poziomu otwartości rodziców małżonków. Nie jest to jednak częste, gdyż w przypadku jednego z obojga małżonków zamieszkanie w innym środowisku wiązałoby się z istotną zmianą nawyków. Jeśli chodzi o małżeństwo, zwykle spotykamy się przez kilka lat jako pary narzeczone (zaczyna się bardzo wcześnie). Tutaj również obowiązują rytuały, których należy przestrzegać: pan młody przynosi rodzinie panny młodej prezenty, zazwyczaj pieniądze lub jakąś smakowitą część koźlęcia (np. carré), po czym następuje nieformalne spotkanie dwóch najstarszych członków rodziny. Ceremonia odbywa się tego samego dnia w formie cywilnej i religijnej i kończy się uroczystą uroczystością, jak to ma miejsce na całym świecie.
The bieda na Madagaskarze nie jest to opinia. Bez względu na przyczynę, widok niezliczonej liczby dzieci przychodzących do ciebie z prośbą o jałmużnę wywołuje mieszane uczucia, które stoją w sprzeczności z jakąkolwiek ludzką lub nieludzką logiką. Tymczasem trzeba powiedzieć, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat liczba mieszkańców kraju podwoiła się i aż strach pomyśleć, co może się stać, gdy ta fala dzieci wejdzie w fazę reprodukcyjną. Dzięki składnikowi religijnemu, który nie chciał uczyć, jak powstrzymywać porody, ludność wiejska nadal rodzi bez przerwy. Zasoby i ograniczone środki, którymi można z nich korzystać, nie wystarczą, a w przyszłości będą jeszcze mniejsze, jeśli nie będzie im towarzyszyć mądra polityka edukacyjna w tym zakresie. Dla Madagaskaru posiadanie dużej liczby dzieci jest powodem do dumy do tego stopnia, że rodzice przed ślubem życzą sobie, aby ich dzieci miały siedmiu chłopców i siedem dziewcząt. Mając takie przesłanki, dość trudno jest przekazać przesłanie dotyczące kontroli urodzeń. Nawet jeśli administracja na szczeblu centralnym próbuje ograniczyć dzikie rozmnażanie się, jasne jest, że dużej części populacji nie da się edukować, wysyłając ją do pracy od dzieciństwa (sprzedając co najwyżej uliczne jedzenie lub ciągnąc duże wozy z wiązkami drewna, jeśli coś pójdzie źle) i żyjąc w biedzie, prosząc o cokolwiek przechodniów.
W przyrodzie występują trujące rośliny, których kobiety używają do aborcji. Prawo nie pozwala na to, a ci, którzy chcą to zrobić, zmuszeni są do tych niebezpiecznych podstępów, zażywając małe dawki trucizny.
Turystyka seksualna stanowi konkretny problem: przyczyn można doszukiwać się w fakcie, że jest to tropikalna destynacja, w której jest więcej plaż niż turystyki przygodowej i przyciąga ona również ludzi skłonnych do poszukiwania innych rodzajów doświadczeń, w związku z czym dziewczęta są bardzo biedne, ale wiele z nich jest pięknych, zwłaszcza tych o cechach orientalnych i somatycznych.
Kilkunaścioro dzieci na wsi (średnia w miastach spada do trzech/czterech), z których być może dwójka pierwszych może uczęszczać do szkoły podstawowej, nie stanowi dobrego punktu wyjścia na przyszłość, z wyjątkiem rzadkich przypadków, gdy rodzina posiada duże farmy zebu i do ich opiekowania potrzeba siły roboczej. Wszystko inne to nędza wisząca po ulicach, to morze nieszczęsnych dzieci pozbawionych pomocy zdrowotnej i edukacyjnej, które mogą im towarzyszyć w najważniejszych latach ich życia. Jedynym wyjściem jest stać się wielkimi nieszczęśnikami, dopóki śmierć nie oddzieli ich od tego pełnego trudów życia. Co nastąpi bardzo szybko, ku konsternacji nas, bogatych mieszkańców Zachodu, gdy będziemy spierać się o przyczyny kolonializmu, wyzysku, braku solidarności i posuwać się do przodu miłymi słowami. Ale klucz jest tylko jeden: redukcja urodzeń, w przeciwnym razie sama natura ustali moment, w którym powie dość. Niestety, zasady, które wyeksportowały nasze przekonania, będą nadal rodzić się, co będzie kultywować i karmić nowe ofiary. Co powiedzieć, co zrobić z dziećmi, które podchodzą do nas, do naszego pojazdu, jakbyśmy wylądowali z innego świata? Tak naprawdę pochodzimy z innego świata, niekoniecznie lepszego, ale innego, zapewne wyemancypowanego z pewnych uprzedzeń. Ale dzieci nadal tam są i wyciągają ręce, żeby o cokolwiek poprosić: cukierki, cadeau i inne słowa w języku malgaskim, których nie znamy. Dać im pieniądze na rozpoczęcie kariery żebraczej, w której trzeba pracować, aby żyć? Dać im cukierka, aby zobaczyć, jak się uśmiechają w tej chwili i nie być przy tym, gdy cukier zniszczy im zęby? Wszystko, co podróżnicy powinni wiedzieć i jeśli chcą coś dla nich zrobić, to nie jest to miejsce i czas. To moment, w którym kondensuje się smutek, tak, udręka świata, którego nie czujemy jako naszego. To nie to, ale też nie to, w którym zwykle żyjemy. Życie wygasło od początku.
Powiedziawszy, że 80% żywych istot Madagaskaru ma rdzenne pochodzenie ze względu na wczesne dryfowanie wyspy, z pewnością nie można powiedzieć, że brakuje odmian, które są szczególnie interesujące, jeśli weźmiemy pod uwagę, że wiele z nich można zobaczyć tylko tutaj. Oczywiście jest to kraina lemurów, ale ptaki i kameleony czynią tę wycieczkę naprawdę wyjątkową. O gady poznajemy historię, która wydaje się graniczyć z legendą. Kiedy słuchamy tego po raz pierwszy, trudno nam w to uwierzyć, ale w kolejnych dniach będziemy zagłębiać się w dyskusję i zawsze uzyskiwać te same odpowiedzi: w tym momencie następująca historia jest prawdziwa! Wszystko zaczyna się od dziur, które widzimy w ziemi: zostały wykopane przez mrówki i zwykle na początku pory suchej wąż wchodzi do nich na okres zimowej hibernacji. Mrówki dbają o jego karmienie, dzięki czemu gad utyje. W tym momencie zawężają dziurę błotem, tak aby gość nie mógł już się wydostać. Wąż słabnie w ciągu kilku dni i staje się pysznym daniem dla żarłocznych owadów. Na początku wydaje się niewiarygodne, jak tak małe owady mogły ułożyć tak diaboliczny plan mający na celu wyżywienie się. Dla nas pozostaje to lekcją, którą warto uwzględnić w życiu codziennym. Wygodne życie może sprawić, że skończymy jak wąż; zamiast tego bycie przebiegłym pozwala przetrwać, jak to się dzieje z mrówkami. Tutaj kryje się cały sens filozofii, który można odczytać w otwartej księdze lasu.
Co więcej, odkryjemy, że na wyspie żyje wiele gatunków węży, ale żadnego z nich nie można uznać za niebezpiecznego, łącznie z dużym boa, który żywi się małymi zwierzętami, ale jest nieszkodliwy dla ludzi. Istnieją jednak gatunki pająków, które są trujące, ale nie śmiertelne dla ludzi. Nawet z tego punktu widzenia, jeśli połączymy to z całkowitym brakiem dzikich zwierząt, można powiedzieć, że Madagaskar jest pod każdym względem oazą spokoju, przynajmniej dla człowieka. Jedynym wyjątkiem mogą być krokodyle, okrutni tępiciele zwierząt i ludzi, jeśli zapuszczają się wzdłuż zamieszkałych przez nie brzegów.
Aby o tym porozmawiać, musimy otworzyć nawias zebuświęte bydło właśnie ze względu na znaczenie, jakie ma w różnych sektorach: od rolnictwa, gdzie wykorzystuje się je jako zwierzę juczne i pociągowe, po sklepy mięsne, gdzie reprezentuje najczęściej spożywane mięso, wszystko, co jest z niego pozyskiwane: ze skór sprzedawanych przez rzeźnicy na targowiskach rogowych zwierzęta składane w ofierze ze względów religijnych wiesza się na grobowcach ku czci zmarłego. Szacuje się, że na około 25 milionów Madagaskaru żyje prawie 30 milionów zebu. Dowiadujemy się, że zebu, aby dobrze rosnąć, musi jeść wyłącznie świeżą trawę, dlatego mieszkańcy spalają zarośla, aby umożliwić szybki odrost. Zadziwieni widokiem tak wielu pasów zwęglonej ziemi, widzimy, jak nawet w porze suchej delikatna warstwa zielonej trawy regeneruje się, gotowa nakarmić święte bydło.
Jasne jest, że pożary powodują zanieczyszczenie, ale tam, gdzie staramy się spożywać minimum codziennych posiłków, wrażliwość na środowisko nie może być szczególnie dotkliwa. Niektórzy mówią nawet, że zwierzę musi żywić się świeżą trawą, gdyż jego gardło nie jest w stanie przyswoić suchej trawy; nadal mamy pewne wątpliwości, gdyż w najbardziej suchych obszarach zebu muszą iść na kompromis ze skoszoną i wysuszoną trawą.
Zwierzę jest także wyznacznikiem zamożności: ci, którzy mają pewną dostępność płynów, nie zabierają ich do banku, ale kupują zebu, z pewnością nie zabierają pieniędzy do banku, gdzie dewaluacja i oszustwa mogą szybko spowodować zniknięcie kapitału.
To także sposób na pokazanie, jak bardzo jesteś bogaty, czego nie może ujawnić Twoje konto bankowe, a jednocześnie jest to inwestycja, ponieważ można je sprzedać lub ubić. Prawdziwie bogaci mogą posiadać nawet tysiąc przedmiotów, a jeśli następnie obliczysz, że przedmiot dla osoby dorosłej może być wart nawet równowartość 500 euro, obliczenie jest łatwe. Większość zwierząt przeznaczonych na rzeź i na targ w Tana opuszcza płaskowyże, które zjadają średnio 600 sztuk dziennie. Dlatego też dysproporcje gospodarcze można wyczuć już na sam widok prerii przelatujących przez okna naszego pojazdu: w najbiedniejszych obszarach jeden lub dwa chude zebu są symbolem wszechstronności w mało prawdopodobnym równaniu rolnictwo/rzeźnik/religia, w innych obszarach można zobaczyć setki z nich pasących się spokojnie. Ale to jest kraina Bara i otworzy się tu kolejny rozdział. Jest zwierzęciem świętym nawet wtedy, gdy jest spożywane, gdyż wykorzystuje się je podczas ceremonii (zarówno podczas pogrzebów, jak i obrzezania), a zwierzęciu należy złożyć hołd kobiecie wychodzącej za mąż, a raczej jej teściom, przez zalotnika. Tradycja głosi, że zostanie ona skradziona, aby zademonstrować odwagę przyszłego męża, jednak w ostatnich latach zwyczaj ten zdaje się tracić na znaczeniu.
Obrzezanie stanowi moment świętowania, jeśli chłopiec umrze, zanim uzna się, że nie będzie mógł pójść do nieba.
Jedzenie: oprócz wspomnianego zebu, inne mięso pochodzi z kurczaków oraz w mniejszym stopniu z wieprzowiny. Podobnie jak ryby, krewetki, krewetki, kalmary, homary, carangue i barakuda są powszechne.
Na deser świetnie sprawdzi się flambirowany banan z czekoladą w środku lub flambirowany ananas.
Ryż: dokonuje się jednego do dwóch zbiorów rocznie. W pierwszym przypadku oznacza to, że udaje im się podlać zaraz po siewie, czyli we wrześniu/październiku. Jest ryż czerwony i ryż biały. Madagaskarowie lubią od razu podkreślać swoje nawyki żywieniowe dotyczące spożycia ryżu: trzy razy dziennie, we wszystkich głównych posiłkach. Nie da się zaprzeczyć, że zboże jest wszechobecne we łzach każdego mieszkańca wyspy. Kolejną bardzo częstą rośliną jest maniok (bardziej znany nam jako maniok).
Piwo: Złoto jest bardzo dobre, gęstsze z 6,5°, natomiast THB osiąga 4,7°; są też Skol, Castel i Fresh, panache. Wszystkie produkowane są przez firmę Star, która ma praktycznie monopol na napoje. Oprócz czterech marek lokalnych piw, butelkuje także na licencji Heineken, Coca Colę, Sprite, Fanta, najpopularniejsze wody mineralne i niemal wszystko, co pijesz w butelkach lub puszkach, aż po wykwintne i dla nas ekskluzywne fantanany, z wyraźnym smakiem owoców tropikalnych. Zapomnij jednak o bonbon anglais, mało prawdopodobnym i obrzydliwym napoju gazowanym o smaku gumy do żucia.
Napoje: oprócz piw i napojów produkowanych przez Star, dostępne są soki corasol i tamaryndowca
Z kolei rumy Arrange to prawdziwa rozkosz na zakończenie posiłku: można je znaleźć w smaku banana, ananasa, liczi, imbiru, wanilii, pomarańczy i wszystkiego, co tylko wymyśli owocowa wyobraźnia
Istnieją historyczne powiązania pomiędzy główną wyspą Madagaskaru i wyspy otoczenie, o czym należy pokrótce wspomnieć: Mauritius jest niezależnym państwem, które swoją gospodarkę opiera na turystyce o różnorodnych interesach patrymonialnych. Reunion, położony niedaleko Mauritiusa, jest departamentem francuskim i przy kilku okazjach pełni rolę długiego ramienia ojczyzny nad krajem Madagaskaru, jak na przykład udziały Air Austral w nowo utworzonej spółce Tsaradia. Nawet w przypadku zagrożenia zdrowia obiekty na Reunion odpowiadają zachodnim standardom. Podobny pod względem formy prawnej jest archipelag Majotta, położony po przeciwnej stronie, na północny zachód, w pobliżu Komorów, z którym łączy znaczna część historii: jest to raczej Republika Islamska i jest całkowicie niezależna. Jest to prawdopodobnie najbiedniejszy stan spośród wymienionych wysp i archipelagów, nawet bardziej niż Madagaskar, do tego stopnia, że kilku Komorów wyemigrowało tutaj, aby uciec przed głodem. Turystyka jest rzadkością, a główną działalnością jest rolnictwo.
Itinerary
Travel days
Morondawa
Bezpośrednio w kierunku zachodniego wybrzeża: Morondava i Kirindi
Kirindy
Rezerwat Kirindi i niezapomniany zachód słońca na Allée des Baobabs
Przejazd do Antsirabe
Długa trasa od Kanału Mozambickiego do centralnych wyżyn
Centralne wyżyny
Targ i rzemiosło w Antsirabe i Ambositra, następnie wkraczasz do lasu deszczowego
Ranomafana N.P.
Intensywna zieleń Ranomafana N.P. i obserwacja pierwszych lemurów – Wizyta w Fianaranstoa
Anja Rezerwa
Mistrzowie jedwabiu i papieru w Ambalavao – w pobliżu rezerwatu Anja
Dolina Tsaranoro
Dolina Tsaranoro: afrykańska wersja Yosemite
Isalo N.P.
Isalo N.P.: majestat natury, pomiędzy suchymi krainami i kanionami bogatymi w wodę
Droga do Toliary
W stronę Toliary, mijając Park Zombitse i złoża szafirów
Zachodnie wybrzeże
Rybacy z Ifaty, miejsca, w którym zatrzymał się czas. Wróć do Tany
Północ – Góra Bursztynowa.
Przelot do Diego Suarez i wizyta w Parc de la Montagne d'Ambre
Czerwony Tsingy
Wzdłuż zrujnowanej RN6, w Tsingy Rouge i Ankaranie
Ankarana N.P.
Ankarana N.P. szarymi Tsingysami i znowu R6
Szmaragdowe Morze
Raj istnieje: nazywa się Morzem Szmaragdowym, na Oceanie Indyjskim
Les Trois Baies
Les Trois Baies, nad wspaniałym morzem. Wróć do Tanà i natychmiast do Andasibe
Parki Andasibe
Analamanzaotra i Mantadia – las deszczowy i najwięcej lemutów
Geography