Ankarana N.P.

Day 14

Ankarana N.P.

02/09/2019

Ankarana N.P. szarymi Tsingysami i znowu R6

Kategoria
02/09/2019 1 galleries 0 Maps
Tsingy z Ankarany

Poranek w Ankaranie N.P

Po wczorajszym zachodzie słońca około 17:45, dziś rano możemy cieszyć się wschodem słońca tuż przed 6:00; w konsekwencji fazy życia przesuwają się do przodu w porównaniu do czasów, które uważamy za zwykłe. Umów się na 7.30, żeby pojechać i ją zwiedzić Tsingy z Ankarany N.P. Od razu spotykamy się z przewodnikiem Mohammedem i umawiamy się na wizytę, podczas której zwiedzimy niektóre miejsca w godzinach porannych, aż do godziny 13:00. Tutaj również termin Tsingy oznacza „chodzenie na palcach”. Natychmiast o godz

Jaskinia Nietoperza

Jaskinię Nietoperza, aby podziwiać ją w jej naturalności i docenić ciszę: jesteśmy sami i to dodaje temu pewnej tajemniczości. Aby się tam dostać trzeba zejść długimi schodami wkopanymi w ziemię, ominąć górującą nad nią ogromną ścianę i wejść w ciemność jaskini włączając latarkę i omijając półkę, która zmusza do chodzenia pochylonego pod wystającą ścianą. Gdy tylko skierujemy pochodnie w górę, zobaczymy ogromną ilość nietoperze zwisający ze sklepienia, prawie czyniąc go czarnym. Posłuchajmy, co ma nam do powiedzenia cisza, wyobrażając sobie, jak tak ukryte miejsce mogło chronić plemiona Antakarany w okresie podboju Merin. Przenosimy się na skrzyżowanie wyschniętych obecnie rzek, gdzie przyroda bawiła się tworząc lejek, tzw Perte des Rivieres. Tak naprawdę woda napływająca z różnych kierunków jest tu wyrzucana niczym ogromny odpływ, który często nie pozwala na odpływ silnego strumienia, powodując powodzie takie, że sam park jest zmuszony zamknąć. Jednakże miejsce to było zamknięte przez kilka lat w rejonie Lac Vert, gdzie znaleziono szafiry: oficjalnym powodem jest bezpieczeństwo odwiedzających, biorąc pod uwagę, że rasa ludzka, która często odwiedza ten obszar, nie jest najbardziej godna polecenia. Jesteśmy jednak bardziej skłonni wierzyć, że nie zamierzają widzieć ciekawskich ludzi w rejonie wydobycia, gdzie tętni lokalny biznes. Tak naprawdę otwór wylotowy wody niesionej przez rzeki nie jest aż tak duży i zastanawiamy się, co by się stało, gdyby jedna z wiszących skał spadła i częściowo zablokowała otwór. Jeszcze dziwniejsze jest to, że wody opadają, a badania wykazały, że wpływają do oddalonego o około sześćdziesiąt kilometrów Kanału Mozambickiego, pod powierzchnią morza.

Mały ssak przylega do pnia drzewa w zalesionym otoczeniu.

Spacer, na którym co jakiś czas spotykamy m.in mały lemur śpimy w zagłębieniu pnia i oto jesteśmy przed główną atrakcją parku, czyli tzw szary tingy, ostre punkty kamienne, które wyglądają specjalnie ostrzone temperówką ciąć. Przekraczamy dwa mosty wiszące aby dostać się do punktu obserwacyjnego. Choć w pewnym stopniu są do siebie podobne, to jednak skrajnie różnią się od widzianych wczoraj czerwonych tsingów, te wyglądają jak zastygła ziemia, są symbolem twardości i zdecydowanie ostrego. Trudno sobie wyobrazić, jak podczas podboju Meriny wojownicy lokalnych plemion zdołali uciec w tak nieprzyjaznym środowisku i na bosaka. Współistnieją tam dwie odrębne morfologie: kamień jest wapieniem, będącym osadem, który wyłonił się z morza ok. 150 milionów lat temu, kiedy Madagaskar i Indie oderwały się od Gondwany, a którego muszle można nawet zobaczyć. W pobliżu, czasami bezpośrednio w kontakcie, żółtawo-szary wapień miesza się z czarnymi kamieniami wulkanicznego bazaltu, co jest wynikiem erupcji przodków w rejonie Montagne d'Ambre. Dzięki wapiennej skale powstały setki jaskiń otaczających tsingy przestrzenie. Widoczne są poziome uskoki sedymentacyjne, inne pionowe wynikają z ruchu gruntu. Pochodzenie tsingy wiąże się z działaniem wiatru na wapienną skałę, ale jesteśmy przekonani, że istnieją bardziej złożone przyczyny, które przyczyniły się do jednoczesnego powstania tak szczególnych i ostrych postaci. Na terenie parku występują cztery rodzaje lasów: liściasty, zimozielony, gęsty runo leśne z przewagą krzewów oraz baobab, który czasami przybiera bardzo fantazyjne kształty. Istnieje również wiele drzew różanych, których drewno jest równie twarde, jak cenne. Istnieje jedenaście gatunków lemurów, z czego 3 prowadzą dzienny tryb życia, a ich naturalnymi wrogami są doły i boa, które nie są niebezpieczne dla człowieka. Chodzenie po równym terenie w lesie jest przyjemne, gdy wychodzisz na słońce, ciepło w okolicy tsingy ma tendencję do pieczenia w kontakcie ze skórą. Wracamy, by skosztować gaszącej pragnienie Fantanany (wykwintnego napoju o smaku ananasa) i kontynuujemy czterogodzinną podróż w kierunku Diego, a następnie Rameny.

Zatrzymujemy się w mieście, żeby kupić wanilię, prawdziwe bogactwo północy, a w szczególności pobliskiego regionu Sambava. Można go znaleźć prawie tylko na jednej ulicy (Rue Colbert) u ulicznych sprzedawców. Musisz negocjować, próbując zrozumieć, który jest najlepszy: powinien to być ten, który łatwo się wygina i którego jagoda nie jest szersza niż twój mały palec. Występują w różnych formatach, pakowane próżniowo, a ceny są bardzo drogie: za ok. 55 euro wydamy ok. 300 gramów szlachetnego strąka.
Zamieniając kilka słów z miejscowymi, dowiadujemy się, jak kelnerka zarabia ok. 200 000 Ar. miesięcznie (co odpowiada około 50 euro), nauczyciel osiąga 60/70 euro. Znalezienie pracy nie wydaje się bardzo trudne, trudność polega przede wszystkim na tym, aby mieć przyzwoitą pensję, która pozwoli na życie na akceptowalnym poziomie. Koszty życia w Diego wydają się być niższe niż w Ramenie: czynsz tutaj nie kosztuje dużo (równowartość 10 euro), ale dom jest bardzo prosty, jest bieżąca woda i jest bezpłatna, prąd płaci się osobno i nie ma toalet: idziesz do łazienki w buszu.
Kolacja na obozie i spokojny wieczór pod silnym wiatrem wiejącym od zatoki.

Nocleg
Hotel Lakana Ramena – RAMENA

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.