Centralne wyżyny

Day 5

Centralne wyżyny

24/08/2019

Targ i rzemiosło w Antsirabe i Ambositra, następnie wkraczasz do lasu deszczowego

Kategoria
24/08/2019 1 galleries 0 Maps
Targ Sabotażowy

Rano na wyżynach środkowych

Obudziliśmy się o 6.30 i po dobrym śniadaniu od razu zaczęliśmy się rozglądać Rynek sabotażu, co w języku malgaskim oznacza sobotę i wynosi ok. 2,5 km od hotelu. Mieliśmy szczęście, że trafiliśmy tutaj we właściwy dzień. Niebo jest sine, ale otworzy się jak scena około 8, kiedy słońce przeważy nad mgłą. Zabieramy pousse pousse z sympatycznym Pascalem (który również będzie na nas czekał przy wyjściu i zabierze nas z powrotem) do wejścia, a następnie wędrujemy bez celu, zwracając uwagę na wystawione produkty, aby zobaczyć, jak podobne i różne są nasze rynki. Jeśli chodzi o znaczenie, z pewnością warto o tym wspomnieć warzywa: marchewki, cukinie, bakłażany, różne sałatki i morze cebuli, pomidorów i groszku. W wielu przypadkach warzywa wystawiane są już oczyszczone i pokrojone, gotowe do użycia w kuchni. The ravitoto otrzymywany jest z liści manioku, już przygotowanych i pięknie prezentuje się w pojemniku. Charakterystyczni są rzeźnicy, na których ladach eksponowanych jest wiele wnętrzności, a nawet skóry zebu, a przede wszystkim zebu i mięsa wieprzowego. Następnie jest obszar żywego drobiu i makaron, na brzegach wznoszą się góry tagliolini gotowe do wrzucenia do wody. Idąc dalej znajdują się stragany pełne części rowerowych. Napotkani ludzie mają smutne, niemal zrezygnowane spojrzenia, z wyjątkiem kilku, którzy serdecznie pozdrawiają vazha, którzy przybyli do nich wcześnie rano. Jesteśmy jedynymi białymi i jesteśmy szczególnie czujni, ponieważ rynek nie cieszy się szczególnie dobrą opinią. Ufamy, że złoczyńcy jeszcze śpią i prawdopodobnie tak właśnie będzie. Prawdę mówiąc nie dostrzegamy nawet cienia ryzyka, chodzimy ostrożnie, jesteśmy ciekawi tylu oryginalnych produktów, a sprzedawcy są ciekawi nas. Zaskakuje nas i daje poczucie tego, gdzie jesteśmy, gdy widzimy stragany sprzedające zużyte puste plastikowe butelki i złom żelazny gotowy do pocięcia i wykorzystania w każdym gospodarstwie domowym. Inni zamiast tego sprzedają używane ubrania z bogatego świata. Wyjeżdżamy z Pascalem do hotelu, gdzie się meldujemy i zaczynamy nowy dzień wzmocnieni tym pierwszym doświadczeniem. Wracając, jesteśmy zdumieni siłą, jaką ten człowiek ma w łydkach, prawdziwym silnikiem pojazdu, dwoma tłokami, które potrafią wprawić w ruch (bez butów) z dwójką pasażerów. Być może to praca zapewnia mu treningi, być może wydaje się stary, ale prawdopodobnie wciąż jest młody. Przed opuszczeniem Antsirabe zwiedzamy dawne tereny kolonialne, gdzie znajdują się wille, które w minionej epoce musiały być godne uwagi: teraz ogrody są pełne chwastów i nie ma śladów konserwacji. Miasto jest szczególnie duże, bo do Tanà mamy niedaleko (ok. 170 km) i ci, którzy mogli wybrać to ładne położenie, zamiast chaosu stolicy. Pośrodku ronda znajduje się kamień pamiątkowy upamiętniający niepodległość uzyskaną w 1960 r., a na drugim stoi wysoka stela z symbolami 18 plemion Madagaskaru.

Z perspektywy bardziej turystycznej, ale jednoznacznie przesiąkniętej lokalną kulturą, a także lokalną potrzebą znalezienia sposobu na życie, odwiedzamy Chez Mamy, rzemieślnika specjalizującego się w produkcji przedmiotów, które można kupić jako pamiątki (rowery, riksze i małe Vespa) stworzonych z materiałów pochodzących z recyklingu. Ciekawie jest zobaczyć, z jaką umiejętnością wycina kawałek blachy, zgina go, zakrywa małą rurką dożylną i tworzy z niego rower, dodając szprychy z żyłką i wykorzystując kawałek sprężyny jako oś. Poniżej widzimy przetwarzanie rogi zebu: róg jest gotowany, ekstrahowana jest miękka część wewnętrzna, a następnie przeprowadzane są różne rodzaje obróbki (dekoracyjnej lub do powszechnego użytku). W pobliskim warsztacie produkowane są instrumenty muzyczne, wśród których wyróżnia się rodzaj harfy (valiha) ze sznurkami owiniętymi wokół bambusowego pnia, na której gra się poprzez przyłożenie jednego końca do ściany przed graczem.
Wyjeżdżamy z miasta i po kilkudziesięciu km spotykamy po drodze grupę ludzi w odświętnym nastroju na klepisku domu: odprawiają obrzęd fahamadiana, czyli obrócenia kości. Nasz kierowca prosi i otrzymuje zgodę na przedstawienie się rodzinie, która udziela nam wyjaśnień. Nie będąc szczególnie skłonnym do zamiłowania do makabry, z przykrością dowiedzieliśmy się, że ekshumowany drogi zmarły został wkrótce wcześniej złożony z powrotem do grobu. Tymczasem krewni i przyjaciele nadal bawią się przy pełnej głośności muzyce, a wiele twarzy jest teraz wyraźnie ofiarami zapachu rumu w towarzystwie ryżu i mięsa zebu. Po drodze zobaczymy także znaki wielu sekt wołających o pomoc, zbawienie, Apokalipsę itp. wykorzystujących naiwność ludzi i prawdopodobnie wzbogacających się nawet w obliczu tak dużej biedy.

Suchy pagórkowaty krajobraz Madagaskaru z rozproszonymi budynkami pod błękitnym niebem.
Ambositra

Kiedy poranek jest już prawie w połowie, wyruszamy w drogę do Ambositra (wymawiane Ambùsctra), w przyzwoitych warunkach, wzdłuż miękkich gliniastych wzgórz, które sprzyjają produkcji cegieł. Kiedy dojeżdżamy na miejsce, czas na lunch i znajdujemy się w restauracji dla turystów z innymi bladymi twarzami widzianymi w ostatnich dniach, doceniamy pięknie rzeźbione drewniane bungalowy tego miejsca: jedzenie jest dobre, atmosfera trochę gorsza, pogarszana przez grupę śpiewaków i tancerzy zabawiających gości między jednym daniem a drugim. Może to odpowiadać wielu osobom, ale to nie jest nasze środowisko. Dwa kroki pod górę na piechotę i jesteśmy w centrum, na wzgórzu, gdzie robi wrażenie Katedra, wzniesiony w wielkim stylu, prawdopodobnie po to, aby pokazać prostym umysłom miejscowych, że im większy symbol, tym większa moc Boga. Bardzo kłóci się to z niepewnymi chatami widzianymi w ostatnich dniach i być może nie odzwierciedla dokładnie tego, co czytamy w Ewangelii, ani nie jest zgodne z prośbami o jałmużnę dla biednych krajów, które słyszymy w obrzędach religijnych na naszych szerokościach geograficznych. Ambositra znana jest z tego, że jest ośrodkiem rzemiosła drzewnego i nie brakuje tu sklepów oferujących wszelkiego rodzaju przedmioty: od tych dla spieszących się turystów, po te dla koneserów, którzy przybyli tu, aby fachowo wybrać sposób wyposażenia swojego domu. Jeśli chodzi o tematykę religijną, istnieją fantastyczne szopki w bois de Rose lub innych wzorach z palisandru. Jest sobota i dzień ślubu: natrafiamy na dwie procesje z gośćmi zapakowanymi po brzegi w minibusach lub ciężarówkach wyposażonych w ławki niczym autobusy. 
Ruszamy ponownie, schodząc do dużej doliny, gdzie prowadzone są intensywne uprawy, w środowisku, które w sumie charakteryzuje się akceptowalnym poziomem życia. Można zobaczyć rośliny eukaliptusa, sprowadzone przez Francuzów dwa wieki temu, aby mieć drewno do spalania w pociągach parowych. Na wielu odcinkach droga jest otoczona mimozami. ja tarasy w porze deszczowej goszczą ryż, podczas gdy w porze suchej uprawia się go na tych samych tarasach warzywa. W innych przypadkach możliwe są dwa zbiory, pierwszy wysiewa się w lipcu/sierpniu, a zbiera w listopadzie, aby można było go przesadzić, korzystając z szybkiego wzrostu dzięki wilgotnej porze roku. Pola ryżowe również mają swoje miejsce w dolnej części, podczas gdy wznoszą się dookoła trawiaste tarasy. Dawno, dawno temu był tu las, pojawienie się człowieka sprowadziło ogień, niszcząc drzewa i zostawiając miejsce na uprawy. A las nadal jest wypalany w poszukiwaniu nowych gruntów ornych, ze względu na ograniczone możliwości pozyskania nawozów. Wzdłuż drogi z Ambositry do Ranomafany zobaczymy kilka pożarów, których nie należy mylić z równie częstymi fumarolami w kopalniach węgla drzewnego; spalają też drewno, ale w innym celu. 

Dojazd do Ranomafana

Jest prawie 18:00 i słońce właśnie zachodzi, kiedy jesteśmy na górze Ranomafana, na miejscu spotkania, gdzie będziemy obserwować nocną faunę. Jak dotąd nie nudziliśmy się, podziwiając naprzemiennie uprawiane wzgórza z innymi pokrytymi coraz bardziej zieloną warstwą drzew w miarę przesuwania się na wschód. Ranomafana to obszar lasu deszczowego, o czym świadczy kilka kropel deszczu podczas obserwacji małych nocnych lemurów, żaby, inny kameleony. Angelin, nasz naturalistyczny przewodnik na dziś i jutro, pozwala nam wyróżnić je wspaniałym kamuflażem. Jest to zdecydowanie wilgotne środowisko, bardzo różniące się od Ambositry. Około 19:00 docieramy do naszego wieczornego celu we wsi: noclegi są zimne pod każdym względem, jedzenie i obsługa nie na najwyższym poziomie i możemy to uznać za najgorsze z całej wycieczki, zwłaszcza że danie główne charakteryzuje się bardziej obecnością kości niż mięsa. Bungalowy nie są złe, dobrze położone wzdłuż bujnego ogrodu i pieszczone szumem strumienia płynącego kilka kroków dalej. Czas iść spać, czujemy, że deszcz pada nieustannie i tak będzie, dopóki się nie obudzimy. Spanie w towarzystwie deszczu nie należy do przykrych przeżyć, ale jeśli następnego dnia jest wizyta w jednym z najpiękniejszych parków na Madagaskarze, to można zrozumieć, jak sen zakłóca pewien niepokój.

Nocleg
Hotel Gaspard – RANOMAFANA

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.