Yazd II

Day 7

Yazd II

29/04/2018

Odkrywanie Yazd. Meczety, bazary, muzea i spotkanie z kultem zoroastryjskim

Kategoria
29/04/2018 1 galleries 0 Maps
Muzeum Wody Yazd

Miejskie oblicze Yazd

Mamy szczęście (szczególnie dla mieszkańców), że natrafiamy na jeden z niewielu deszczów, jakie w Yazd pada w ciągu roku, do tego stopnia, że przewodnik informuje nas, że Free Walking Tour zostanie przesunięty z 9 na 10, abyśmy mogli spacerować po mieście bez parasola. Tak naprawdę, kiedy już się znaleźliśmy, przestało padać i dotrzymuje nam towarzystwa świeży, ale mocny wiatr. Zdarzenie rozpoczęło się około 5 rano i wszędzie są kałuże, co dodatkowo potwierdza, że ​​opady deszczu są dość rzadkie. Oprócz zdjęć, które wymagałyby kobaltowego tła, spacerowanie pieszo jest znacznie łatwiejsze, a zmęczenie jest mniej odczuwalne przy braku typowego, duszącego upału. Odkrywamy także, jak światło budynków w wielu przypadkach dobrze kontrastuje z ciemnym niebem. Po południu ponownie się uspokoi, ale bez nadmiernych temperatur. Można się zastanawiać, jak wolno musi płynąć życie w najgorętszych chwilach.
Wcześnie rano wykorzystujemy wolną godzinę na zwiedzanie Muzeum Wody, przydatne do zrozumienia sposobu działania systemu Qanat. Pobliskie góry są przyczyną osadnictwa, pełniąc rolę zbiornika wody pochodzącej z topniejącego śniegu, zapewniały to, co było niezbędne do przetrwania w czasie. Kiedy deszcz przestanie padać i niebo się otworzy, w oddali zobaczymy pobielone grzbiety, są to najwyższe szczyty, które mogą osiągnąć wysokość 4000 m. Muzeum opisuje budowę kanałów: pracownicy nosili białe ubrania, aby było ich widać nawet w ciemnościach głębin, a w najgorszych przypadkach śmiertelnych wypadków te same ubrania można było wykorzystać bezpośrednio jako całuny do owinięcia ciała. Schodzimy kilka metrów w dół, aby osiągnąć poziom przepływu wody. Niektórzy przynosili czystą wodę, która gromadziła się w cysternach (gdzie mogła stać kilka miesięcy i była chłodzona poprzez system badger ), inne zaś służyły do mycia i wreszcie do nawadniania. Logicznie rzecz biorąc, w domach woda najpierw docierała do dzielnic położonych w górnym biegu rzeki, dlatego też mieszkanie nieco wyżej zawsze było równoznaczne z większym pochodzeniem społecznym. Wchodzimy na bazar, na którym otwierają się sklepy jubilerskie i nie bez trudności docieramy do umówionego wcześniej miejsca spotkania przed Majed-e Jameh. Jesteśmy zaskoczeni masową obecnością sprzedawcy naszyjników, bransoletek i różnorodną biżuterię. Z krótkiej ankiety dowiadujemy się, że kobiety, nawet jeśli są ukryte za prawie całkowicie zakrywającymi je ubraniami, pod względem próżności (lub zamiłowania do piękna) nie różnią się zbytnio od ludzi Zachodu pod względem zamiłowania do sklep jubilerski. Biorąc pod uwagę liczbę sklepów i wielkość ekspozycji, można by pomyśleć, że jest to chińska biżuteria kostiumowa, ale od razu okazuje się, że się mylimy: prawie zawsze jest to prawdziwe złoto, Irańskie kobiety mają wyrafinowany gust i nie zadowalają się podrobionym lub lakierowanym złotem, żądają prawdziwych sztuk, a także uważają to za inwestycję w czasach takich jak ten, izolacji i wysokiej inflacji. Krótko mówiąc, złoto nie tylko jako nawyk, ale jednocześnie jako bezpieczne aktywo chronione przed ryzykiem dewaluacji. Biorąc pod uwagę tak wspaniałą ofertę, można by pomyśleć, że nie jest to przywilej tylko miejskiej burżuazji, ale każdego, kto ma jakieś oszczędności i uważa za niepotrzebne, jeśli nie szkodliwe, pozostawienie ich w banku. Myśląc o naszych sklepach jubilerskich chronionych alarmami antywłamaniowymi i wyposażonych jak forty, w tym momencie jesteśmy zdumieni nielicznymi systemami obrony przed włamaniami złośliwych ludzi. Ale nie trzeba wielkiego wysiłku umysłowego, aby zrozumieć, że kradnący w Iranie nie mają prawa do warunkowych zniżek i bez zielonego światła trafiają do więzienia. Kolejnym pięknem podróżowania po tym kraju jest poczucie absolutnego bezpieczeństwa, które odczuwa się nawet w najbardziej zatłoczonych obszarach, takich jak bazary. Złodzieje mają długie życie w więzieniu, tak jak mordercy mają krótkie życie. Koncepcja i system prawny wyraźnie odbiegający od tych obowiązujących w krajach zachodnich, o czym można by długo dyskutować, ale tu i w tej chwili postrzegane jest absolutne bezpieczeństwo. Ale w temacie sprawiedliwości/przestępczości przydatne będzie dodanie dwóch słów na marginesie.
Przybywając wcześniej na miejsce spotkania, odwiedzamy tzw Bogheh-ye Sayyed Roknaddin, mauzoleum poświęcone naukowcowi żyjącemu w XIX wieku, kopuła zewnętrzna jest piękna, a część wewnętrzna będzie taka w trakcie renowacji. Poznajemy przewodnika i dwie pary, które będą z nami dzielić wycieczkę. Biorąc pod uwagę silny wiatr, natychmiast wyruszyliśmy do schroniska Majed-e Jameh. Jest to prawdziwe arcydzieło sztuki islamu z XIV wieku, zbiór symboli, dekoracji i figur geometrycznych w wielu odcieniach błękitu i turkusu. Wydaje się, że został zbudowany na ziemi, która była już święta i gdzie stała świątynia zoroastryjska pochodząca z epoki Sasanian, a następnie przekształcona w miejsce kultu islamskiego za czasów dynastii Seldżuków. Przyciągający wzrok zestaw turkusowych płytek i cegieł w kolorze pustynnego piasku Wielkiego Meczetu Yazd tworzy sugestywną atmosferę, która nawiązuje do czasów, gdy miasto było oazą na pustyni, która witała i odświeżała kupców, którzy przybywali tu, aby wymieniać towary i pomysły wzdłuż Jedwabnych Szlaków. Majestatyczne wejście główne ozdobiony jest wersetami z Koranu, prawami, dobrymi uczynkami, bogatą symboliką sztuki i duchowości regionu. Dwa imponujące minarety zwężający się błękit dodaje jeszcze powagi. Aby wyjaśnić szczegóły dekoracji wnętrz, przewodnik posługuje się inteligentnym systemem: robi powiększone zdjęcie detalu, pokazuje je nam i rysuje palcem wskazane litery. W ten sposób odkrywamy, że niektóre stylizowane obrazy przedstawiają geometryczne przedstawienie słowa Allah, podczas gdy inne powtarzają imię Mahomet sześć razy. Wśród dekoracji kwiatowych wyróżniają się kwiaty lotosu, które można znaleźć także w Persepolis, projekt czegoś, co na pierwszy rzut oka wydaje się kroplą, ale w rzeczywistości jest pochyły cyprys, symbol elastyczności i jej długowieczności, czyli dwóch cech, do których dążą istoty ludzkie. Jest to jeden z symboli tej religii, a jego gałęzie służą do zakładania nakhl (konstrukcja z drewna cyprysowego, która podczas obchodów Aszury przyozdabia się czarnymi suknami, które należy nieść w procesji). Na wysokości mihrab (nisza utworzona w ścianie zwróconej w stronę Mekki, z której imam prowadzi modlitwę) znajduje się korytarz prowadzący z miejsca przeznaczonego dla kobiet, aby umożliwić im dotarcie do kaznodziei i zadawanie mu pytań niezauważenie, gdyż wówczas nie wolno było się pokazywać. Wchodzimy na zwiedzanie starego miasta i docieramy do Amira Czachmaka (m.in. meczet, szkoła religijna i pobliski bazar), tzw Wieża Zegarowa, jeden niedawny meczet już na ukończeniu i bazar do zobaczenia blacharze i rzemieślnicy przy pracy. W pewnym momencie otwiera się karawanseraj, zaniedbany, ale właśnie z tego powodu wciąż oryginalny, aby dać wyobrażenie o tym, jak kiedyś mógł wyglądać. Z pomieszczeń na piętrze korzystano latem, gdyż były one bardziej wentylowane, natomiast z pomieszczeń na parterze preferowano okres zimowy. Mit o tych budynkach można spotkać niemal wszędzie i to sami władcy opowiadali się za ich budową, aby ułatwić handel, który sprowadzał towary, których w kraju nie było, umożliwiając ich eksport; co wiązało się z dość powszechnym bogactwem. Patricia, pani, którą poznaliśmy w Varzaneh, powiedziała nam, że w Imperium Osmańskim pobyt w karawanseraju do trzech nocy był bezpłatny i obejmował zakwaterowanie. Ma to zachęcić do transportu i wymiany towarów.
Wychodzimy na dach pokoju, żeby zobaczyć budynek z lotu ptaka miasto i góry które otaczają go z dwóch stron. W krajobrazie miejskim, poza monochromatycznością domów, pojawiają się charakterystyczne dla tzw. wysokich wieżyczek perforowanych badger (prekursorzy systemów klimatyzacyjnych, zbudowanych w celu wychwytywania wiatru i przenoszenia go do domów za pomocą genialnego systemu inżynieryjnego). Mogą mieć zarówno kształt kwadratowy, jak i okrągły, z tą drugą zaletą, że mogą zbierać powietrze napływające ze wszystkich kierunków, nawet jeśli są trudniejsze w budowie: mają poziome drążki wystające z muru: aby wyjaśnić, dlaczego istnieją różne opinie: niektórzy utrzymują, że służą jako połączenie między ścianami w celu podparcia konstrukcji, inni uważają, że służyły do ​​wspinania się i wykonywania na nich prac konserwacyjnych lub jako parking dla gołębi do zbierania guana. Być może we wszystkich wersjach jest trochę prawdy. Przechodzimy przed małą i prawie nie do poznania synagogą: tutaj zostało tysiąc Żydów, podczas gdy jest ich około Zoroastrian. 5000. Ci pierwsi mieli znacznie większą obecność, ale wyemigrowali do innych miast lub za granicę.
Żegnamy się i idziemy na lunch do tunelu dla pieszych przechodzącego pod ul Amira Czachmaka. Postawiliśmy na specjalność miejsca, tj kebab z wątroby. Nazwa kebab nie powinna wprowadzać w błąd: to nie döner kroimy przez nas w plastry, lecz w tym przypadku są to małe kawałki mięsa nabijane płaskim metalowym szpikulcem i kładzione na rozżarzonym węglu. To samo dzieje się z wołowiną, baraniną czy kurczakiem (smakołyki czasem w szafranie) i z pomidorami, do wszystkiego dodaje się przaśny chleb. Stanowi podstawę kuchni irańskiej, zarówno w restauracjach, jak i w street foodzie. Pogoda jest teraz zdecydowanie pozytywna, kierujemy się dalej na północ bardzo ruchliwą arterią i w cukierni kupujemy pudełko baklawa (bardzo słodkie desery na bazie pistacji i innych suszonych owoców), aby również zjeść deser. Celem jest meczet Imama Zadeha Jafara, niedawno wybudowany (około 40 lat). Mężczyźni i kobiety mają dostęp do różnych wejść i tych drugich muszą nosić czador, jeśli nie mają, jeden jest oferowany z koszyka przy wejściu. Jesteśmy pod wrażeniem jego wspaniałości i przepychu w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Wnętrze jest w całości pokryte małymi lusterkami które dzięki różnym kątom odbijają światło w inny i mieniący się sposób.

Wykonujesz obrót o 180°, aby dotrzeć na przeciwną stronę; pośrodku, niczym ziarno zamknięte w łupinie, znajduje się mauzoleum, jeśli to możliwe, jeszcze bogatsze. Rozglądamy się przez chwilę i robimy kilka zdjęć, starając się nie przeszkadzać modlącym się wiernym. Wracamy niestrudzenie patrząc na błyszczący firmament luster, który nas otacza, podobny do diamentów, pokrywający ściany i sklepienie miejsca modlitwy. Kopuła prezentuje się znakomicie również z zewnątrz.
Dzięki niedawno pobranej aplikacji umożliwiającej nawigację GPS nawet bez połączenia transmisji danych, próbujemy szczęścia w środku dzielnicy wąskich uliczek, aby ją odnaleźć docierając do Bagh-e Dolat Abad, ogród w typowo perskim stylu z żywiołem wody pośrodku i pawilonem z najwyższym badgirem (wieżą wiatrową) w Iranie, a może i na świecie; strzałka 33 m skierowana w górę. Park jest usiany granaty z czerwonymi kwiatami, gorzkimi pomarańczami i winoroślą o potężnych pniach, oznaką pewnej długowieczności. W zaroślach rośnie zboże, które może być pszenicą. Przed pałacem znajduje się długie prostokątne jezioro i różne kanały, którymi przepływa woda. Latarnie, być może nieużywane w ciągu dnia, zdają się przenosić nas o kilka stuleci wstecz i wydaje się, że wyczuwamy panów przechadzających się wysadzanymi drzewami alejami.

Płonące ognie płoną w dużym garnku w pomieszczeniu.
Wieże Ciszy

Tradycje i duchowość

Złapmy taksówkę i otwórzmy nawias Zoroastrian właśnie w mieście, w którym społeczność ta ma swoją najbardziej znaczącą reprezentację. W ten sposób do nich docieramy Wieże Ciszy Zoroastrian (Dakhmeh-ye Zartoshtiyun), nieco za miastem, gdzie wyznawcy religii Zoroastra umieszczali swoich zmarłych na świeżym powietrzu, aby zwierzęta i czynniki atmosferyczne przyczyniały się do rozkładu. Używano ich do lat 60. XX wieku podczas pogrzebów. Religia czcząca Zoroastra w rzeczywistości nie pozwala na pochówek, aby zapobiec skażeniu ziemi, ani kremację, aby zapobiec skażeniu powietrza. Stąd konieczność podnoszenia zwłok do góry dwie wieże zbudowane na szczytach odpowiednich wzgórz i pożarcia ich przez wrony i inne ptaki w procesie bardzo podobnym do tego, który nadal ma miejsce w Tybecie; tyle tylko, że nie chodzi tu o poszanowanie zasad religijnych, ale raczej zasad natury, która przez większą część roku obserwuje zamarzniętą ziemię i ciągły brak drewna. Islam zawsze tolerował tę praktykę i religię w ogóle, pod warunkiem poszanowania zasad publicznych (np. kobiety muszą nosić zasłonę, nie pić alkoholu itp.). Rzeczywiście, będąc pierwotną religią Persji, zapożyczyła kilka obrzędów, promując w ten sposób jej integrację. W ostatnich latach A cmentarz z grobami wodoodporne, zapobiegające kontaktowi z ziemią, co stanowi kompromis, który wydaje się zadowolić wszystkie strony. Z góry masz jeden piękny widok na góry oraz na miasto, które ma nieco ponad milion mieszkańców, ale nie posiada bardzo wysokich budynków i jest szczególnie duże. Znajdujemy się w strefie sejsmicznej, ale w mniejszym stopniu niż południowo-wschodnia część kraju czy rejon Teheranu. Najnowsze konstrukcje odpowiadają przepisom antysejsmicznym, z wyjątkiem budynków przeznaczonych do odsprzedaży, gdzie stara się ograniczyć koszty, a co za tym idzie bezpieczeństwo. Tym razem taksówka odjeżdża o godz Ateskadeh (Wieczny Święty Płomień), świątynia ognia, w której wieczny płomień płonie nieprzerwanie od 470 roku naszej ery. W pomieszczeniu sąsiadującym, ale oddzielonym od pokoju gości, w piecu spala się duże kawałki pnia, co oznacza święty szczyt religii, która powstała ok. 3500 lat temu i jak wszystkie religie zrodzone w tamtej epoce, czerpie wiele swoich fundamentów z elementów obecnych w przyrodzie, takich jak ogień, wiatr, woda. Istnieje również ładne muzeum co przybliża nas do tej, która z pewnością należy do najstarszych religii monoteistycznych i z której czerpały inspirację trzy główne religie, które narodziły się później (buddyzm, chrześcijaństwo i islam). Wewnątrz obszerna dokumentacja fotograficzna ukazuje jej obrzędy i wierzenia (np. rozróżnienie dobra od zła, mające na celu pogłębienie wiedzy w człowieku i wydobycie tego, co pozytywne) i sprawia, że ​​wydaje się on mniej tajemniczy, choć wiele punktów pozostaje enigmatycznych i właśnie z tego powodu interesujących. W pobliżu znajduje się typowa restauracja, którą nam polecono; docieramy do niego pieszo w obecności jednego piękny zachód słońca. Roladki mięsne wyróżniają się. Ostatnie zwiedzanie bazaru poświęconego miedzi i wracamy.

Nocleg
Hotel Vali – Yazd

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.