Kashan

Day 2

Kashan

24/04/2018

Kashan: Nushabad, perskie ogrody i imponujące tradycyjne domy

Kategoria
24/04/2018 1 galleries 0 Maps
Poranek w Kom

Poranek w Kashan

Ponieważ śniadanie serwowane jest już od 8.00 postanawiamy wybrać się na spacer po centrum, pogoda dopisała i kto wie, może pojawią się jakieś przyzwoite zdjęcia. O 7 rano panuje już ruch uliczny, więc musimy przejść przez ulicę. Ponieważ nie możemy wejść do Mauzoleum z powodu braku towarzyszy, którzy swoją zmianę rozpoczynają dopiero o 8, zadowalamy się poranną ciszą z placu Astany, z widokiem na wspaniała złota kopuła po prostu oświetlone pierwszymi promieniami.
Na śniadanie próbujemy pierwszego (i na pewno nie ostatniego) dżemu marchewkowego, zdziwieni, że nigdy nie może pojawić się na naszych stołach, podobnie jak jajecznica podana z pomidorem i kto wie, jaki jeszcze składnik jest pyszny. Gdy jest 8.30 kierowca jest gotowy, aby nas odebrać i udać się do oddalonego o jakieś sto km Kashan. Po drodze przedstawia się krajobraz kolorowe wąwozy które nachylają się w kierunku pustyni, a wszystko to przeplatane jest terenami zielonymi przeznaczonymi dla rolnictwa i odpowiednio nawodnionymi. Trzy pasy autostrady usiane częstymi obserwatorami, na podstawie których policja mierzy prędkość. Warto zwrócić uwagę na częste lawety, czające się niczym sępy czekające na wezwanie pomocy od jednego z wielu krążących po drogach niszczycieli. W programie przystanek w Nushabad, na obrzeżach samego Kashan, w którym znajduje się coś w rodzaju równoległego podziemnego miasta. Są to tunele na trzech poziomach (pierwszy do przechowywania artykułów spożywczych, drugi, położony około 12 metrów pod ziemią, przeznaczony do zamieszkania i trzeci, służący jako droga ewakuacyjna i przechowywanie narzędzi). Przewodnik najpierw zabiera nas do zwiedzania ogromna cysterna ze względu na ochronę wody, po czym wyjaśnia, że tunele wykopano tysiąc lat temu, używano ich w XIII wieku podczas najazdów mongolskich i nadal używano ich do około 1930 roku. Z podobnych powodów lub nawet po prostu jako schronienie przed upałem. Potem o nich zapomniano i w ostatnich latach niektórzy starsi ludzie, którzy słyszeli plotki przekazywane ustnie, w mieszaninie szaleństwa i legendy, domagali się podziemnego miasta. W rzeczywistości tunele istniały naprawdę i zostały wydobyte na światło dzienne. Grupa wolontariuszy zabezpieczyła 500 metrów trasy, a UNESCO obiecało im, że jeśli uda im się pokonać dwukrotnie większą odległość, wpisze ją na listę światowego dziedzictwa kulturowego. Korytarze są wąskie, aby umożliwić wejście tylko jednemu wrogowi na raz i są pełne sprytnych pułapek ochronnych. Niestety w ostatnich latach doszło do powodzi, które sprawiły, że niektóre odcinki stały się niezdatne do użytku. Ponieważ zimy były surowe, często konieczne było rozpalenie ognia w celu ogrzewania, a nie gotowania; konieczne było zatem wykonanie czerpni powietrza umożliwiających odprowadzanie przeciągów i dymu. Ciekawe, jak czuły był system, aby zapewnić minimum prywatności w toalecie: ponieważ nie było drzwi, każdy, kto poszedł do łazienki, przesuwał średniej wielkości kamień, co oznaczało, że była zajęta. Życie w tunelach było jednoznacznie powiązane z sytuacjami awaryjnymi, gdyż panowały tam zdecydowanie ciasne warunki i panująca ciemność, pomimo stosowania lamp zawierających specjalne smary zapobiegające tworzeniu się dymu. Każdy, kto przyszedł z zewnątrz, musiał dać się usłyszeć i wymówić hasło (ouyi), aby mógł zostać rozpoznany przez strażnika stojącego tuż poniżej; stąd wzięła się nazwa dzisiejszego kompleksu podziemnego. Woda dociera długo kanat (podziemne kanały, które pobierają cenny płyn z górskich źródeł i zaopatrują miasta powstające na skraju pustyni), co zobaczymy także gdzie indziej. Kanatowie byli odpowiedzialni za tworzenie osiedli mieszkalnych w czasach starożytnych i ich przetrwanie w suchym i wrogim środowisku. Wpadały one do ogromnych cystern (widzimy jedną tutaj) lub płynęły, aby umożliwić wykorzystanie ich jako bieżącej wody i ostatecznie nawadniały ogrody warzywne, klomby i ogólnie całą zieleń niezbędną do utrzymania fizycznego i moralnego.
Miasteczko na powierzchni samo w sobie nie ma wiele do powiedzenia, a palące słońce sprawia, że zwiedzanie podziemi staje się jeszcze przyjemniejsze. Tymczasem mamy okazję podziwiać pierwszą niespodziankę mebli miejskich, która zdobi wszystkie miasta: ogrody i rabaty kwiatowe. Nie ma rozdzielacza drogi, ronda czy przestrzeni publicznej o jakimkolwiek znaczeniu, choćby peryferyjnej, której nie zdobi zieleń łąk i drzew przeplatających się z kolorowymi kwiatami. Być może dziedzictwo przeszłości, z pewnością obecne w perskim DNA i powiązane z przyjemnością sprawiania, że ​​coś rozkwita na pustynnych ziemiach, zieleń publiczna jest stałym elementem tworzonym w artystycznym stylu i starannie pielęgnowanym. Obecnie rolę odgrywa także system polityczny, który w ten sposób ma dawać znak zarówno porządku społecznego, jak i moralnego oraz czystości, Czystości, którą naprawdę odnaleziono: na ziemi trudno znaleźć makulaturę lub bezdomne śmieci, wynik edukacji obywatelskiej godny pozazdroszczenia w naszych szerokościach geograficznych, niezależnie od sposobu, w jaki jest ona wpajana. W pobliżu znajduje się m.in karawanseraj ze ścianami obwodowymi z wyschniętego błota, wnętrze jest puste i mieściły karawany z namiotami. Nietrudno sobie wyobrazić, że ożywiają ją kupcy i wielbłądy w ciągłym przychodzeniu i odchodzeniu przewożonych towarów.

Wnętrze łaźni termalnej urządzone w stylu islamskim z niebieskimi i zielonymi mozaikami.
Kashan i Ogród Fina

Dojazd do Kaszan

Wjeżdżamy więc do Kashan już prawie w południe i idziemy zostawić walizki w tradycyjny hotel położony w starym centrum, labirynt cichych uliczek, przez który z trudem przeciskają się samochody, mając nadzieję, że nie spotkają nikogo jadącego naprzeciw. Tradycyjne hotele to dawne domy zamożnych mieszczan lub karawanserajów, odpowiednio odnowione i przekształcone. Zwykle można je znaleźć w historycznych centrach, mają atmosferę dawnych czasów, ale oferują dobre usługi i mają dla nas bardzo nietypowy kształt, ze stromymi schodami zbiegającymi się na centralnym dziedzińcu, gdzie zawsze znajduje się mały basen, który ma zapewnić przynajmniej odrobinę chłodu w najgorętsze dni, lub które wznoszą się stromo w stronę pokoi w plątaninie, która w końcu jest harmonijna i przyjazna, niemal staje się znajoma. Drzewa figowe i rośliny ozdobne sprawiają, że otoczenie staje się jeszcze bardziej przytulne. Ale nadszedł czas, aby ponownie wyjechać, próbując wydostać się z centralnych ulic, aby znaleźć taksówkę, która zabierze nas do Bagh-e Fin, oddalone o 8 km ogrody, zbudowane przez Shaha Abbasa i obejmujące kilka budynków, w tym łaźnię turecką, w której zginął Amir Kabir, premier Iranu w latach 1848-1851. Klasyczny perski ogród zapewnia kontekstową obecność czterech elementów: muru obwodowego, który zapobiega wtargnięciu z zewnątrz, a jednocześnie chroni przed burzami piaskowymi lub przynajmniej przed wiatrem, kanały wodne zasilane przez wszechobecne kanaty, które symetrycznie przecinają lub otaczają ogród, drzewa, kwiaty i budynek w którym panowie szukali odrobiny świeżego powietrza w dni świąteczne, spotykali się z delegacjami. Ogrody doskonale zachowują symetrię i zwykle mają plan kwadratowy lub prostokątny. Jest to sztuka wyrafinowana, zadbana w czasie projektowania i dobrze utrzymana dzisiaj. Wśród drzew dobrze widać wielowiekowe cedry, lśniące zielenią w słońcu klasycznego wiosennego dnia, ciepłe, gdy znajdujesz się pod bezpośrednim odbiciem słońca, ale natychmiast chłodne, gdy przejdziesz do cienia w wentylowanych miejscach. Taksówkę prowadzi starszy pan, który twierdzi, że ma 84 lata i w miarę włada angielskim, szkoda, że ​​próbuje spekulować na temat turystów, którzy potrzebują podwiezienia, a nie przewodnika. Mimo że wynegocjowaliśmy cenę, staramy się maksymalnie wykorzystać podróż powrotną, ale ograniczymy się do zapłacenia dwukrotności uzgodnionej kwoty za podróż w jedną stronę. Idąc do ogrodów, ze zdziwieniem zauważamy popularną podmiejską dzielnicę, z klasycznymi cechami europejskich dzielnic: dużymi blokami mieszkalnymi ustawionymi obok siebie, bez harmonii i z niewielką ilością zieleni wokół. Odkrywamy, że są to mieszkania komunalne zbudowane za czasów rządów Ahmadineżada, poprzedniego populistycznego szefa rządu, który za pomocą tych systemów próbował urbanizować ludność wiosek, aby lepiej ją kontrolować. Niedaleko znajduje się dzielnica mieszkaniowa, w której powstają wille; tak naprawdę wiele placów budowy stoi w miejscu, być może z powodu kryzysu, który ogarnia kraj. Odkrywamy również, że zimą temperatury mogą spaść nawet poniżej -15°C, a obfite opady śniegu wybielają miasto, a latem nie wahają się osiągnąć 40°C. Następny przystanek jest tam Meczet Aghal Borzog, nie należy do najstarszych, ale jest najważniejszym w mieście pod względem architektury i dekoracji. Nie jest już używany jako miejsce kultu, z dużą misą do ablucji z przodu, zachwyca wspaniałą majoliką i majestatem, który zaczynamy poznawać po raz pierwszy. Tutaj również, aby zachęcić do przepływu świeżego powietrza, staraliśmy się stworzyć portyki i korytarze szeregowo. Nadal widzimy jeden z tradycyjnych domów z epoki katarskiej, w szczególności tzw Khan-e Tabatabaei, gdzie w minionych stuleciach żyli panowie i którego Kashan przedstawia kilka przykładów. Wszystkie są inne i zaprojektowane z największą wyobraźnią i dbałością o potrzeby klimatyczne, ale jednocześnie mają te same cechy pod względem dostępności i małych zbiorników, z których wydobywają się strumienie wody. To skomplikowany labirynt schodów i pokoi prowadzących do siebie, a kolorowe lustra dodatkowo łagodzą dziedzińce. Wszystko jest zawsze ozdobione ze szczególną starannością, kwiaty lub ozdoby nie przedstawiające ludzkich twarzy, zabronione przez religię islamską. Sądząc po wielkości piwnicy i podziemnych magazynach żywności, widać, że mieszkający tam musieli być zamożni. Wreszcie jest piękna kuchnia i sala konferencyjna do spotkań biznesowych. Drzwi zewnętrzne miały (i nadal mają) dwie klapy który wydawał różne dźwięki: jednym posługiwały się kobiety, drugim mężczyźni, aby gdy ktoś zapukał od środka, wiedzieli, jak się zachować; gdyby zapukał mężczyzna, kobiety musiałyby wycofać się do innych pomieszczeń i założyć odpowiednie ubranie.
Mimo surowego Kom, pojawia się coraz więcej turystów. Nadszedł czas na spotkanie z przewodnikiem, który opowie nam o ciekawych szczegółach na temat historii, a przede wszystkim zwyczajów miasta. Odwiedźmy Hammam-e Sultan Mir Ahmad (łazienka publiczna), gdzie dowiadujemy się, jaką funkcję pełniły pomieszczenia i jak wygląda życie wewnętrzne. Powiedziawszy, że mogłoby z łatwością konkurować z dzisiejszym nowoczesnym spa, ponieważ w domu nie ma żadnych udogodnień, ludzie przychodzili tam co 10/15 dni, aby się umyć. Spędzał tam cały dzień, żeby zachować spokój, odpocząć, ale także spotkać się z ludźmi i porozmawiać ze znajomymi zarówno na tematy biznesowe, jak i lżejsze. Istniały oddzielne miejsca do przebierania się i mycia, niektóre z tych ostatnich mogły być odwiedzane co drugi dzień przez mężczyzn i kobiety, którzy jednak zawsze mieli do dyspozycji oddzielne obszary. Były tam pokoje z ciepłą wodą (dostarczaną z pieca poniżej) i zimną. Dla najbogatszych istniały pokoje, które można było wynająć na wyłączność, aby zapewnić sobie większą prywatność. Mimo że bywali w oddzielnych klubach, było to jedno z najlepszych miejsc na znalezienie dziewczyny. W łaźniach odbywały się także uroczystości lub ceremonie.
Do dziś nierzadko zdarza się, że chłopak się zakochuje i mówi o tym ojcu, który uzgadnia „umowę” z rodzicem dziewczynki i wspólnie decydują o ślubie. Po osiągnięciu porozumienia młoda para może wspólnie wychodzić, aczkolwiek w granicach przyzwoitych postaw i czynów. Ściśle mówiąc, byłoby to również niezgodne z prawem, ponieważ powinni być razem dopiero po ślubie. W rzeczywistości, w zależności od sytuacji i miasta, coraz więcej młodych ludzi umawia się na randki w zachodni sposób. Oczywiste jest, że dzieje się to częściej w dużych miastach, wiejskie wioski są łatwiejsze do kontrolowania, a mentalność jest jeszcze bardziej tradycyjna. Sytuacja zmienia się bardzo szybko również dzięki mediom społecznościowym. Jeśli chodzi o małżeństwo, zgodnie z prawem religijnym mężczyzna może mieć więcej niż jedną żonę, natomiast według prawa cywilnego tylko jedną. Jeśli żona zgodzi się na reżim bigamii, to się podpisuje i od tego momentu staje się to możliwe także w prawie cywilnym. Obydwoje małżonkowie zgodnie z prawem mają te same prawa: rozważana jest sprawa rozwodowa, jest ona dość łatwa do osiągnięcia, jeśli oboje wyrażą zgodę, a procedura zakończy się w ciągu miesiąca, w przeciwnym razie czas ten znacznie się wydłuży. Prawie we wszystkich przypadkach irańscy mężczyźni zadowalają się tylko jedną żoną. Fakt, że znaczna część małżeństw jest w jakiś sposób pojednana między rodzinami, jeśli nie jest faktycznie uzgodniona, oznacza, że ​​wskaźnik rozwodów znacznie wzrasta, osiągając w ostatnich latach 30% wśród nowych pokoleń, co jest nie do pomyślenia wśród starszych. Do singli kiedyś podchodzino z nieufnością i podejrzliwością, obecnie stają się one coraz bardziej istotne w irańskim społeczeństwie, biorąc pod uwagę trudności gospodarcze i brak przywiązania do tradycji, które w niektórych przypadkach są utożsamiane z narzuconymi przez reżim.
Niedaleko widzimy te stare ściany pokryte wyschniętym błotem, które otaczało miasto i lodówka: ogromny basen z kopulastym dachem, do którego wsuwano śnieg, aby zamarzł i mógł być używany podczas gorących letnich chwil. Warto powiedzieć kilka słów o materiałach budowlanych przejętych przez Persów w minionych stuleciach, a jednak wciąż doskonale współczesnych. Cegły można podzielić na dwie kategorie: suszone na słońcu lub pieczone błoto. Zwłaszcza w pierwszym przypadku opór był znacznie niższy i dlatego konieczne było nałożenie powłoki, która zapobiegłaby kruszeniu się materiału w przypadku opadów atmosferycznych. W ten sposób to zrobiono mieszanina ziemi i słomy, tworząc błoto pośniegowe stosowane jako idealnie gładka powłoka wapienna do pokrycia ścian. Nawet przy niewielkich opadach deszczu po roku lub dwóch latach należało wymienić pokrycie dachowe. Wynik estetyczny jest znaczący, a miasta uzyskują jednolity czerwonawy kolor. System ten jest obecnie w codziennym użyciu (widzieliśmy kilka placów budowy, gdzie był stosowany) i jest praktycznie podobny we wszystkich miastach. Wchodzimy na bazar, który budzi się po poposiłkowej przerwie, około 16.00 sklepy są ponownie otwarte i trwają do około 20.00 lub 21.00. Jest uważany za jeden z najciekawszych; mimo, że został odnowiony w XIX wieku, jest to popularne miejsce centrum handlowe przez co najmniej 800 lat. Wzdłuż galerii otoczonej sklepy wychodzimy na A karawanseraj, która swoją oryginalność zawdzięcza właśnie temu, że nie została odrestaurowana i dlatego nadal prezentuje wiele oryginalnych cech, w tym postacie, które ją odwiedzają, dziś już nie podróżników, ale sprzedawców. Karawanseraje można podzielić na dwa typy w zależności od miejsca, w którym się znajdują. Porównując je do nowoczesnej linii autobusowej, można mówić o przystankach pośrednich i końcowych: te na pustyni służyły jako punkt wyżywienia dla ludzi i wielbłądów, a także jako obrona przed napastnikami z zewnątrz, chcącymi pieniędzy i ładunku, pełniąc także funkcję punktu wymiany, gdyż sami kupcy rzadko odbywali całą podróż ze wschodu na zachód Jedwabnym Szlakiem. Budynki te stanowiły terminale różnych odcinków, wzdłuż których przepływał towar i tutaj przeładowywano go od jednego wielbłąda do drugiego. Drugi typ karawanserajów lokowano w miastach, gdzie wykorzystywano je przez kupców jako bazę logistyczną do sprzedaży swoich produktów na bazarze. Była to gęsta sieć głównych szlaków przypraw, klejnotów, dywanów i wszystkiego, co interesowało burżuazję europejską i azjatycką, oddalonych od siebie o 30 km, czyli tyle, ile wielbłąd mógł pokonać w ciągu jednego dnia. W najgorętszych miesiącach chłodne poranki i wieczory wykorzystywano do podróży, do tego stopnia, że ​​budynki wyposażano w światła, aby z daleka mogły być dostrzeżone przez tak zwane statki pustynne. Bazar biegnie wzdłuż alei, która ma 4 km i jest najdłuższą w całym Iranie, gdzie podążają za sobą różne kategorie towarów, od sprzedawców sprzętu miedzianego po towary dywany. Te ostatnie są koniecznością przy urządzaniu domu lub każdego irańskiego środowiska. Można je zobaczyć wszędzie, a po zgnieceniu służą do przykrycia podstawy wozów toczących się po bazarze. Będąc doskonałością i dumą produkcji krajowej, import innych dywanów jest zabroniony. Sięgamy od prostych kilimów po pomysłowe kilimy produkowane przez nomadów (bardzo tanie, ale bogate w postacie roślinne lub zwierzęce, typowe dla ich regionów), następnie przechodzimy do szerokiej gamy klasycznych dywanów, których wartość różni się w zależności od splotu i rozmiaru, pochodzących głównie z zachodniego Iranu, wykonanych z wełny o różnej gramaturze i jedwabiu. Niektóre mają wystarczającą powierzchnię, aby pokryć całe pomieszczenie. Klasyczne dywany średniej wielkości są warte około 300/350 euro (znacznie mniej niż tyle, ile by tu zapłacić), a na wielu z nich widnieje data produkcji, która może sięgać nawet 20 lub 40 lat, aby zagwarantować, że dywan można uznać za stabilny pod względem charakteru i czasu. Jest w czym się pogubić i w tych przypadkach całe szczęście, że w Iranie nie jest to uwzględnione w obwodach kart kredytowych! Następnie mamy pierwsze spotkanie z sokiem z marchwi: podczas gdy w naszym regionie marchew jest prawie wyłącznie uważana za warzywo, Iran znalazł dobry sposób na delektowanie się nią poprzez wyciskanie jej w celu uzyskania soków, dżemów i lodów. Prawdziwa przyjemność, nawet melony, arbuzy i granaty nie wydają się być wcale mniejsze. Zwiedzanie centrum pozwala nam zobaczyć wspaniałe rabaty kwiatowe, a to za sprawą wiosny, która oferuje róże i wszystkie inne kolorowe odmiany. Na koniec zostajemy zabrani z powrotem do sąsiedztwa tradycyjnych domów, do których warto się udać restauracja zalecane, zwykle odwiedzane przez mieszkańców. Jemy dobrze i praktycznie nic nie wydajesz. Niestety tak robimy i nadal będziemy wprowadzać zamieszanie w kolejnych dniach z zmienić. Ponieważ rial jest ogromnie zawyżony, Irańczycy podają wszystko w tomanie (czyli usuwają z riala zero), nawet jeśli czasami ceny są poprawnie wyrażone w aktualnej walucie. W przypadku cen w tomanach należy zatem pomnożyć i przez dziesięć i podzielić przez ok. 60 000, czyli podziel przez 6 000, ale w tym momencie przy wypłacie pieniędzy z portfela musisz dodać 0. Teoretycznie nie ma nic trudnego, ale gdy znajdziesz się w trudnej sytuacji, mnożenie i dzielenie jest mniej automatyczne i nawet przy użyciu kalkulatora nie jest łatwo wpisać wszystkie te zera po kolei. Może w czasach liry byliśmy lepiej wyszkoleni.

Spacer trawienny prowadzi nas do przeglądu jednego mały meczet wewnątrz którego gromadzą się niektórzy wierni, aby się modlić i podążać za Bozorg odwiedziłem już po południu, pięknie oświetlony. Choć nie należy do najsłynniejszych w kraju, nocą nabiera urzekającego wyglądu dzięki wodzie stojącej w małym basenie z przodu. Czas odpocząć po zobaczeniu najważniejszych elementów zarysu irańskich miast. Zatrzymujemy się na kilka chwil na hotelowym dziedzińcu, delektując się wyśmienitą czarną herbatą zmieszaną z fachowo dobranymi ziołami, pozostawioną do dyspozycji gości, siedząc na charakterystycznych, ale wygodnych kanapach nakrytych miękkim wełnianym dywanem. Ciepłe powietrze i miękkie światło odświeżają duszę w relaksującej i regenerującej atmosferze.

Nocleg
Khane Noghli – Kashan

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.