Irańska prowincja

Day 3

Irańska prowincja

25/04/2018

Ogrody różane w Qamsar, czerwony Abyaneh, meczet Natanz. I wreszcie Esfahan!

Kategoria
25/04/2018 1 galleries 0 Maps
Qamsara i Abyaneha

Poranek w Abyaneh

Noc mija spokojnie, śniadanie serwowane jest w długim portyku, pośrodku którego znajduje się stół. Goście częstują się bufetem, a następnie siadają obok siebie, mając okazję do wzajemnego poznania się i rozmowy. Irańczycy to bez wątpienia naród towarzyski i pełen chęci do dialogu, do nauki. O nieciekawej ciekawości, którą nie wahamy się określić jako czystą i pozbawioną ukrytych motywów. Jeśli infrastruktura ułatwia kontakt między różnymi ludźmi, tym lepiej. Dziś ostatecznym celem jest Esfahan (w wielu miejscach i książkach nazywa się go Isfahan, ale miejscowi wymawiają go na literę E, a my wpadamy w kolejkę), mijając kilka bardzo interesujących miejsc. Kierowca tankuje, a my ze zdziwieniem widzimy cenę benzyny: 18 €/centów za litr, a oni narzekają, że ostatnio mocno wzrosła! Po kilkudziesięciu kilometrach spotykamy znane z tego Qamsar pola róż które kwitną w ostatnich tygodniach. Jesteśmy jednak na pustyni, na zachodzie wznoszą się jałowe góry, a mimo to woda opada w wystarczającej ilości, aby nawodnić rozległe ogrody różane i zapewnić urodzajność tego obszaru. Odwiedzamy ośrodek ds produkcja wody różanej: proces składa się z pojemnika, pod którym rozpala się ogień, a parowanie przenosi parę do innego, wciąż znajdującego się w basenie ze świeżą wodą, dzięki czemu szybciej się ona skrapla. Z 30 kg płatków róż uzyskuje się około litra niezwykle pachnącej wody, która wykorzystywana jest głównie do produkcji słodyczy lub perfum, dla których esencja musi być bardziej skoncentrowana. Qamsar położony jest wysoko, na szczycie stale wznoszącej się drogi, podczas gdy plantacje znajdują się niżej, co jest przedmiotem zdjęć entuzjastycznych widzów.

Jeszcze kilkadziesiąt kilometrów i jesteśmy na miejscu Abyaneh, intrygująca mała wioska zagubiona na zboczach gór Zagros, gdzie czas się zatrzymał, krystalizując architekturę i starożytne zwyczaje (nawet te noszone przez kobiety). Fakt, że jest to jedna z najstarszych wsi w Iranie, datowana na ok. 1500 lat temu. Orientacja południowo-wschodnia pozwala wykorzystać jak największą liczbę godzin słonecznych i zminimalizować skutki wściekłych zimowych burz, przy bardzo niskich temperaturach. Teraz przeszło komercyjne przyspieszenie i ulice są pełne turystów, szczególnie grup szkolnych na wycieczkach lub rodzin, które korzystają z niego na wypad za miasto. Jesteśmy na wysokości 2000 metrów i wiatr jest świeży. Gdy autobus z gośćmi zakończy swoją podróż (spokojną i cichą), wioska zdaje się przechodzić w nasze ręce. Jak czytamy w przewodniku, bezzębne starsze kobiety z charakterystycznym welonem z różami narysowanymi na białym tle sprzedają worki suszonych jabłek na progu swoich domów. Starsi ludzie chodzą bez celu, wszystko wraca do życia sceny powtarzane od wieków. Udajemy się również na drugą stronę, aby mieć lepszy widok na wioskę, podziwiając to, jak wygląda ona położona na zboczu góry. Obserwując typowość Abyaneh i jej doskonałe wkomponowanie w górski kontekst, dostrzegamy pewne cechy za sobą jaskinie wykute w kamieniu. Dawniej służyły pasterzom do przechowywania bydła (owiec i kóz), obecnie służą jako magazyny narzędzi rolniczych, zachowały jednak na szczycie otwór odpowiadający grzbietowi szczytu wzniesienia, umożliwiający wymianę powietrza. Zdecydowanie warto wybrać się na tę 35-kilometrową dygresję od głównej drogi.

Ludzie siedzący przed tradycyjnymi drewnianymi drzwiami w wiejskiej irańskiej scenerii.

Kiedy większość z nas myśli i mówi o Iranie, nieuchronnie popełnia podwójny błąd: uważając jego mieszkańców za Arabów i uważając, że jest to po prostu gorący kraj. W obu przypadkach nic nie może być dalsze od prawdy: wprowadzać w błąd Persowie i Arabowie jest to ogromny błąd, mimo że język pisany i ustny są do siebie podobne, a religia łączy je i dzieli jednocześnie. Są to bliskie, ale zupełnie różne kultury, które nakładały się na siebie co najwyżej przez kilka stuleci po kolonizacji muzułmańskiej w XVII wieku. Persowie mają jednak znacznie starszą i chwalebniejszą historię, czerpiąc swoje korzenie z imperium Achemenidów Cyrusa i Dariusza, cywilizacji, która dominowała w epoce przedromańskiej i miała wiele do nauczenia. Te same dynastie, które następowały po sobie (Sasanidów, Safawidów itp.) pozostawiły swój ślad i wyróżniły Persję spośród innych sąsiednich krajów. The klimat zamiast tego latem panuje upalny klimat kontynentalny, ponieważ morza są często odległe, a ich prądy blokują wysokie łańcuchy górskie. Jednocześnie średnia wysokość wynosząca 1500 metrów sprawia, że ​​zimy są suche i bardzo surowe, a temperatury na suchych obszarach od Teheranu po Yazd z łatwością mogą osiągnąć -10°C.

Plac Naqsh-e Jahan

Odwiedź plac Naqsh-e Jahan

Po drodze, po krótkim obiedzie, Natanz nadal pozostaje do odwiedzenia Meczet. Kiedy nikogo nie ma, cisza rozbrzmiewa niczym muzyka wśród lekko odłuszczających się płytek majoliki. Czas zdaje się mówić do nas o najazdach, o wierze i życiu codziennym. Niedaleko znajdują się ruiny, które zabierają nas dalej w przeszłość, prawie opuszczona zoroastryjska świątynia ognia. Miejsce, w którym w czasach przedislamskich odbywały się uroczystości religijne, a taśma przewija się ponad 1550 lat. Oprócz kierowcy dzisiaj mamy także przewodnika, który towarzyszy nam, aby uzyskać więcej przydatnych informacji.
Przyjazd do Esfahan (starożytnej stolicy Safawidów) rozpoczyna się natychmiast od zaszczytów tradycyjnego hotelu odrestaurowanego i otwartego kilka miesięcy temu: nowo zaprojektowana winda współistnieje i integruje się z kolorowym szkłem, godnym pięknego meczetu. Dowiemy się, że kolory szkła mają swoje przyczyny, a kolor czerwony ma przede wszystkim odstraszać muchy. Ale nie zostajemy długo, żeby podziwiać piękno miejsca, które będzie nas gościć przez kolejne dwie noce, bo zaledwie 10 minut spacerem pod galeria bazarowa czeka na nas centrum Isfahanu. Omówiona sekcja ujawnia szereg pracujący rzemieślnicy w swoich sklepach, jednocześnie uważnie obserwując przechodzących klientów. Tykanie przenika długi korytarz, wprawne ręce kształtują tace i inne miedziane naczynia, uderzając młotkiem, aż wychodząc z portyku, stajemy przed ogromem Plac Naqsh-e Jahan (Plac Imama), z którego roztacza się widok na wspaniałe niebieskie kopuły i minarety, wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO w 1979 roku. Wokół niego, niemal ukryty, rozciąga się bazar, którego początki sięgają wieków temu, kiedy miasto było ważnym przystankiem na Jedwabnym Szlaku. Jest to drugi co do wielkości plac na świecie po placu Tiananmen w Pekinie. W rzeczywistości ta wydaje się znacznie mniejsza, gdyż ozdobiona jest drzewami, trawnikami i fontannami, które kontrastują z szarą powierzchnią chińskiej. Wspólnym mianownikiem są zdjęcia założycieli ojczyzny: jest eksplozja Mao, tutaj wyróżniamy się dużymi wizerunki Chomeiniego i Alego Chamenei. Zawsze obecni w każdym miejscu publicznym lub dostępni dla publiczności, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, dwaj najwyżsi przywódcy, dawni i obecni, Republiki Islamskiej wydają się być tam, aby narzucić przestrzeganie podstawowych zasad religii szyickiej, przełożonych na ich teokratyczną doczesność. Pierwszy ma surowe spojrzenie, zmierzające w stronę ostrzeżenia, podczas gdy półuśmiech, który wydaje się wyłaniać z ust drugiego, jest bardziej ugodowy, ale niezbyt uspokajający. O aspektach politycznych wspomnimy gdzie indziej, teraz pozostaje podziwiać plac i to, co go otacza. Powiedziawszy, że centrum to ciąg zieleni, po której dorośli spacerują po pracy lub zabawie dzieci, i błękitu, z którego tryskają wesołe fontanny, należy skupić się na samej ramie kwadratu. Z widokiem na dwa wspaniałe meczety i Pałac rządowy z czasów Safawidów. Cała reszta tak dwurzędowe werandy w kolorze kremowym, który niejasno przypomina Piazza San Carlo w Turynie. Znajdują się one po obu krótkich bokach placu dwa solidne słupy zasadzona około 500 lat temu i która służyła do wytyczenia bram gry w polo, która narodziła się na tych szerokościach geograficznych, a następnie stała się ulubionym sportem angielskiej szlachty. Kolacja z ekipą TAP Persia w bardzo oryginalnym miejscu, gdzie siedząc w lokalny sposób mamy okazję porozmawiać przy wyśmienitym jedzeniu, a nawet paląc fajkę wodną.

Nocleg
Hotel Qasre Monshi – Isfahan

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.