Isfahan

Day 4

Isfahan

26/04/2018

Esfahan: to naprawdę połowa świata. Starożytni mieli całkowitą rację!

Kategoria
26/04/2018 1 galleries 0 Maps
Pałace Naqsh-e Jahan i Safavid

Poranek w Isfahanie

Obudź się wcześnie, aby ponownie zobaczyć Plac Imama, gdy jeszcze nikogo tam nie ma. Trudno zdecydować, czy lepszy był wczorajszy wieczór pełen pogodnej witalności, czy dzisiaj w skupionej ciszy. Wydaje się, że cały jest nasz, pomimo swego ogromu. W poziomie dominuje zielony wystrój trawników, drzew i krzewów, w pionie zaś żółć portyków, dwukrotnie przerywana błyszczącymi kopułami i minaretami wznoszącymi się nad meczetami. W jednym kącie dzieciaki rozstawiły boisko do piłki nożnej i zdaje się, że przed pójściem do szkoły lub pracy grają kilka rzutów rożnych.

Meczet Jameh w Isfahanie

W stronę Isfahanu

Wracamy o 8.30 na śniadanie, by półtorej godziny później znaleźć się na placu przed wieżą zegarową na Free Walking Tour, udostępnioną przez TAP Persia dla osób, które dokonały u nich rezerwacji. Zacznijmy od wizyty Kakh-e Chehel Sotu (Pałac 40 Kolumn), Pawilon z ogrodem perskim, z okresu Safawidów, położony tuż za Placem Imama. Nazywa się tak, ponieważ podtrzymujące go kolumny, odbite w basenie z przodu, wyglądają na czterdzieści. Tutaj Shah Abbas II organizował przyjęcia i witał zagranicznych dygnitarzy i ambasadorów. Odwiedźmy wnętrze z wiszącymi dużymi obrazami, jakby salon został specjalnie zaprojektowany do ich przechowywania. Ciekawostką jest fakt, że istnieje kilka dzbanków wino wśród gości podczas lunchu na obrazie namalowanym w epoce islamu, oznaczającym, że wysokie sfery mogły sobie pozwolić na zakazany owoc. W kolejnych dniach dowiemy się, jak pomimo formalnego zakazu owoc bachusa krąży w dużych ilościach po irańskich domach za pośrednictwem dobrze zorganizowanego rynku przemytniczego. Ważne jest przestrzeganie zasad w miejscach publicznych. Tak naprawdę było powszechnie wiadome, że jeszcze przed wyjazdem istniała ogromna różnica w zwyczajach pomiędzy miejscami publicznymi i prywatnymi: restauracje i bary nawet nie marzą o częstowaniu winem czy piwem (nie mówiąc już o alkoholu), ale w domach i, zwłaszcza podczas przyjęć, krąży tak, że zazdrości nawet najdzikszy Zachód, w scenach naprawdę godnych „Księgi tysiąca i jednej nocy”. Alkohol, jeśli nie celowo narkotyki, i modne, obcisłe ubrania to wady certyfikowanej reguły, która przechodzi przez siatkę prawa koranicznego i nie jest szczególnie ścigana. Jeden z obrazów namalowany został w epoce Kataru i na pogardę dla poprzedniej dynastii Safawidów przedstawia jedyną porażkę Safawidów w bitwie z Imperium Osmańskim, mającą na celu zdyskredytowanie dawnych władców. Spotkania z delegacjami zagranicznymi odbywały się w Pałacu, na zewnątrz lśniły w słońcu baseny, długie prostokąty wody otoczone nieuniknionymi ogrodami, a zwłaszcza ogrodami różanymi. W pobliżu znajdują się parki, a wchodząc do nich, czujemy się jak wyjeżdżamy z miasta i nie słychać już odgłosów chaotycznego ruchu ulicznego.
The Majed-e Shah Z biegiem czasu zmienił kilka nazw i obecnie przechodzi renowację. Jego wejście znajduje się na krótkim boku placu, ale inteligentny dziedziniec, który wita wiernych poza nim iwan celuje po przekątnej tak, aby meczet był prawidłowo skierowany w stronę Mekki. Jest taki moment, w którym echo powtarza się siedem razy, a jednocześnie występuje siedem kolorów udekoruj majolikę, z przewagą koloru żółtego. Spotykamy mułłę, który po uprzejmościach pyta, czy mamy mu zadać jakieś nie „skomplikowane” pytania, i rozmawiamy o skali hierarchicznej w ich religii, o tym, jak zostaje się ajatollahem (najwyższy poziom studiów teologicznych, który może mieć również wartość polityczną), podczas gdy imamowie studiują przez co najmniej 5/8 lat i ostatecznie zajmują wyższą rangę niż mułła. Rola ajatollaha istnieje tylko wśród szyitów, po stronie sunnickiej odpowiednikiem jest mufti, natomiast Wielki Mufti jest Najwyższym Ajatollahem.
Chodźmy zobaczyć warsztat miniaturzysty sam ozdabia fantastyczne obrazy delikatnymi stalówkami z ptasich piór. Wymagają dużo czasu i mają bardzo wysokie koszty, obraz 10×5 (model pocztówkowy) kosztuje około 250 euro. Odwiedzamy również sklep z dywanami, zostaje nam wyjaśnione, w jaki sposób każdy region Iranu ma swoją własną produkcję: widzimy przykłady od Kurdów, przez mieszkańców Wschodu z obszaru Mashhad, po słynnego Tabriz, aż po nomadów mieszkających w górach Zagros i przypominających przedmioty naturalne. Nie odwiedzamy Pałac Ali Qapu (Kakh-e Ali Qapu), rezydencja Szacha Abbasa, zbudowana w XVII wieku, która stoi na placu Imam przed meczetem Lotfollah, w nieco wysuniętym miejscu na placu, aby pokazać wyższość państwa nad religią i wszystkim innym. The Meczet Szejka Lotfollaha, zbudowany na cześć teścia Shaha Abbasa I, był początkowo przeznaczony do użytku prywatnego i ma szlachetniejsze elementy z kopułą, która zmienia się w zależności od światła słonecznego, co jest prawdziwą perłą architektury. Jako jedyny nie ma minaretów. Jest zamknięty z powodu przerwy na lunch i odwiedzimy go jutro, a tymczasem pozostajemy podziwiani przed majestatyczną fasadą.
Robimy sobie także przerwę na lokalną specjalność, czyli tzw fereny , kwaśny jogurt zmieszany z miodem i kardamonem. Bramę Qeysarieh, która prowadzi od placu do Bazar-e Bozorg, zdobią wspaniałe kafelki majoliki i freski Rezy Abbasi, które ilustrują epizody wojny szacha z Uzbekami, sceny myśliwskie i bankiety. Nad nim znajduje się loggia, portyk, z którego niegdyś przekazywano ludziom wiadomości, zanim istniały inne źródła informacji. Wreszcie idziemy dalej do Hasht Behesht Niedaleko pałac w kształcie rombu, dosłownie „osiem rajów”, położony w parku, który był rezydencją rodziny królewskiej. Okna Mają tak doskonałe drewniane konstrukcje, że nie wymagają kleju ani gwoździ, wystarczy je zatrzasnąć, aby zabezpieczyć je na miejscu.
Na koniec robimy z przewodnikiem kilka zdjęć, także w dowód wdzięczności za pasję, jaką włożyła w oprowadzanie nas po swoim mieście i choć z żalem żegnamy się z nią.

Rząd oświetlonych łuków rozciąga się w noc w Iranie.
Jolfa i Si-o-Seh Pol

Przyjazd do Isfahanu

Przyjrzyjmy się im poniżej łuki bazaru i dążymy do tego, co ogromne Plac Imama Alego; po jednej krótkiej stronie pojawia się kolejna wspaniała kopuła, Majed-e Ali, aby dotrzeć do Majed-e Jameh w zaledwie kilku krokach. Bardzo duże i imponujące, zwłaszcza w iwanie, choć nie udekorowane jak poprzednie, jak ze starszej epoki, ale właśnie z tego powodu bardziej intymne i tajemnicze. Kolumnady tworzą cienie, ten sam kolor ochry przybiera różne odcienie, miesza się z nim niewielu turystów ludzie się modlą. Gdy wracamy niebo zsuwa zasłony i zapada noc, bierzemy taksówkę i udajemy się na drugi brzeg rzeki, do ormiańskiej dzielnicy Jolfa, w poszukiwaniu restauracji serwującej typową kuchnię. W rzeczywistości Jolfa zawsze była swego rodzaju portem wolnym od ograniczeń narzucanych przez nakazy religijne. A ta tradycja oznacza, że ​​skupiają się tam piękne restauracje i gromadzą się tam młodzi ludzie, aby doświadczyć tego, co odpowiada naszemu sobotniemu wieczorowi. Wracamy pieszo wzdłuż wspaniałej Pol-e Si-o-Seh, most na rzece Zayadeh, która niestety od kilku lat jest niestety sucha, ponieważ woda jest kierowana w górę rzeki w celu nawadniania. Tutaj również opadów jest niewiele i wodę należy wykorzystywać tam, gdzie jest ona potrzebna. Most, fachowo oświetlony, jest fantastyczny sam w sobie, nie do wyobrażenia, gdy tysiąc świateł oświetlających 33 łuki odbiło się w zbiorniku wodnym. Wracamy do centrum i widzimy oświetlony Plac Imama: po raz kolejny, ponownie w nowej konfiguracji i ponownie z nowymi emocjami. Kopuły meczetów to błyszczeć w świetle reflektorów, podczas gdy w centralnych jeziorach tryskają fontanny oświetlone zmieniającymi się światłami. Pozostaje nam już tylko przemierzyć odcinek bazaru, obecnie zamkniętego, ale nie mniej fascynującego, i pokonać ostatnie kroki prowadzące do hotelu.
Na ulicy wydaje się, że znamy połowę miasta, wszyscy nas pozdrawiają i pytają, skąd przybyliśmy, witając nas w Iranie. Jest to znacząca cecha dumy, jaką ludzie żywią dla swojego kraju. Turysta jest mile widzianym gościem, ponieważ odrywa go na chwilę od globalnej izolacji, w której się czuje, a dla niektórych jesteśmy także źródłem ekonomicznym. Ale z pewnością nie przesądzają o tym przekupne racje, ale raczej wrodzona natura, która stara się poznawać ludzi, uczyć się, wymieniać opinie i właśnie dzięki wymianie stać się lepszym. Nie będzie tak wielu obcokrajowców, jak w klasycznych kierunkach turystyki międzynarodowej, ale za to zobaczycie wiele „bladych twarzy” wyraźnie europejskiego pochodzenia. Ogólnie jesteśmy postrzegani jako ktoś, kto odważył się rzucić wyzwanie uprzedzeniom naszego świata, aby poznać i przede wszystkim zrozumieć, jaka jest dzisiejsza rzeczywistość Iranu. W niektórych przypadkach, szczególnie w rozmowach z osobami religijnymi, pojawia się niezbyt zawoalowana nuta wiktymizmu. Większość nie ukrywa dowodów i bardziej docenia tych, którzy zdecydowali się na naukę z pierwszej ręki i bez filtrów. Wielokrotnie proszą nas o wspólne zdjęcia, doceniając, gdy wszyscy robimy je razem naszymi aparatami. Sposób, aby poczuć się razem z nami. To niemal wzruszające, gdy szukają dialogu nawet w granicach kilku znanych im angielskich słów; nie ukrywają ukrytych motywów, jest to po prostu osadzenie w DNA narodu otwartego z natury i zmuszonego do przymusowego odosobnienia przez reżimy, które im i nam dowodzą. Nie ma wątpliwości co do wrodzonej chęci człowieka do zabawy i cieszenia się życiem. Świadczą o tym improwizowane pikniki, może trochę naiwne, w parkach miejskich, a czasem nawet na rondach. W istocie chęć życia bez ograniczeń, ale z dumą narodu, który nie patrzy tylko na dzień świętowania.
Obawialiśmy się, że często kontrole posterunki policji ze strażnikami wszędzie, uważnie monitorującymi rygoryzm zwyczajów i postaw cudzoziemców. Nic z tego. Są agenci i będą też tacy po cywilnemu, jest to podyktowane przede wszystkim faktem, że szyici, uważani za apostatów, są celem fundamentalistów w znacznie większym stopniu niż my, ludzie Zachodu. Wydaje się jednak, że kontrole stały się bardziej wyrafinowane i przeprowadzane są raczej za pośrednictwem mediów społecznościowych i technologii niż zwykłe kontrole na ulicy. W ostatnich dniach dowiedzieliśmy się, że Telegram został zamknięty, instrument tam tam, który nie jest doceniany przez reżim. Wygląda na to, że sam Minister Komunikacji (młody człowiek o reformistycznych poglądach i właśnie dlatego, że jest młody, świadomy zasobów, jakie oferuje technologia) przyznał, że gdy jeden kanał zostanie zablokowany, otworzy się drugi itd., w wojnie technologicznej, której nie da się wygrać inaczej niż zakazem posiadania smartfonów. Nie ma tu poczucia przestępczości, możemy być pewni, że nawet kieszonkowcy są bardzo rzadką rasą. Konieczne jest podejście dostosowane do dużego miasta, jednak ryzyko jest praktycznie zredukowane do zera, jeśli zastosuje się zwykłą uwagę.

Nocleg
Hotel Qasre Monshi – Isfahan

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.