Z Jardin do Salento

Day 11

Z Jardin do Salento

18/12/2024

Przejazd autobusem do ikony Eje Cafetero

Kategoria
18/12/2024 1 galleries 0 Maps
Mapa Kolumbii - kompletny plan podróży · Jardín, Riosucio, Pereira i Salento

Riosucio

Dzisiaj był dzień transferu, podjęto także decyzję o zobaczeniu tego zielonego regionu w jego rozległości. Z zakupionym wczoraj biletem w kieszeni pojawiamy się, żeby coś zjeść w tawernie, w której wczoraj jedliśmy lunch (teraz jesteśmy stałymi klientami) i gdzie zostajemy obsłużeni obfite śniadanie, szczególnie przydatne w dniu, w którym lunch będzie jedynie opinią. The autobus wydaje się pochodzić z filmu z lat 60, gdzie być może uznano by go już za stary, zajmujemy miejsce w drugim rzędzie i to będzie strzał w dziesiątkę: w przypadku braku klimatyzacji, wentylację zapewnia drzwi wejściowe i dach stale otwarte, tak że pierwszy rząd jest przez nie całkowicie dotknięty. Niestety, polna droga prowadząca do Riosucio w odległości około pięćdziesięciu kilometrów jest zamknięta z powodu osunięcia się ziemi, dlatego trasa wiąże się z powrotem do Andów, ale mamy pewność, że dotrzemy na czas na połączenie w kierunku Salento. Wyjazd o 8 i wracamy wczorajszą drogą aż do spotkania Rzeka Cauca: zaczynamy go ominąć, pochylając się w kierunku południowym; jego bieg dzieli, ale jednocześnie zbiera wody zachodnich i środkowych Andów. Rzeka Magdalena (najważniejsza w kraju) położona jest pomiędzy środkowymi i wschodnimi Andami, gdzie rozciąga się stolica Bogota. Jego zakres jest znaczny, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nie jesteśmy w okresie znaczących opadów.

W sumie będzie 200 km pięknej drogi, która na ostatnim odcinku staje się stroma Riosucio, odpoczywając na krętych wzgórzach, po których mknie stary autobus, z uporem pokonując zakręty. Kiedy dojeżdżamy na miejsce, nasze nogi nie mogą już znieść konieczności pozostawania w kucki w tej samej pozycji, ale tak czy inaczej nie mamy zbyt wiele czasu do stracenia: odprawa na trasie do Salento we Flota Occidental, wycieczka do łazienki, zakup kilku prostych prowiantu i wychodzimy ponownie o 13:30 (15 minut spóźnienia), tym razem z wygodniejsze środki. Przed odjazdem kierowca trzykrotnie czyni znak krzyża i cichym głosem odmawia krótką modlitwę, co jest oznaką oddania, ale nie do końca uspokajającą dla nas, jego pasażerów. Ciekawostką jest, że wzdłuż drogi operatorzy koszą trawę niemal wszędzie, gdzie się znajdują. W jednym przypadku jest ich trzech, z których jeden posuwa się naprzód z kosą spalinową, a dwóch innych trzyma coś w rodzaju namiotu, aby zapobiec rzucaniu kamieni na samochody. Jest to ciąg upraw i pastwisk usianych kilkoma stadami, na przemian z kozami lub krowami, w ciągłej zieleni, gdzie kolor ziemi prawie nigdy nie jest widoczny, ponieważ roślinność jest tak intensywna. Orografia przedstawia niezwykle strome zbocza, ale zawsze porośnięte krzakami, jeśli tak nie jest plantacje kawy – dzisiaj w pełnym słońcu – i od czasu do czasu pojawia się tylko kilka ścian skalnych. Również na tej trasie kierowca zatrzymuje się na żądanie, aby wypuścić lub wypuścić pasażerów, najwyraźniej bez obecności stałych przystanków, wystarczy go wcześniej poinformować. Będzie to kolejne 5 godzin podróży, oprócz 4 i pół z Jardín. Najpierw jednak musimy jeszcze zrobić „przesiadkę” w Pereirze, wjeżdżając do jej chaotycznego centrum miasta, aż dotrzemy do terminalu; czekamy na połączenie innym pojazdem prowadzonym przez błyskotliwą panią i z tym wyruszamy ponownie na ostatnią godzinę do Salento, skąd stromą drogą wspinamy się w stronę rynku głównego i stamtąd po kilkudziesięciu metrach do zarezerwowanego hostelu, gdy jest już po 18:00 i jest już ciemno. Dzień, w którym niewiele spacerowaliśmy i z tego powodu był męczący.

Nocny widok budynku z dekoracjami świątecznymi w Kolumbii.

Wracamy na centralny plac, oczywiście nazwany na cześć Simona Bolivara, aby spróbować zrozumieć, jak jutro obejść Eje Cafetero: nie ma zbyt wielu alternatyw poza wynajęciem Willysa z kierowcą, ponieważ transport publiczny nie może zagwarantować sprawnego podróżowania między różnymi pueblo. Przytłoczeni zmęczeniem musimy zregenerować siły i zamierzamy to zrobić, delektując się par Excellence gastronomicznym regionu: la bandaż paisa . Powiedziawszy, że paisa to nazwa nadana sobie przez dumnych mieszkańców (wywodzi się od paesano), nic bardziej nie nadaje się do zaspokojenia naszego apetytu na mięso i kulturę w imię typowości. To bomba kaloryczna zawierająca czerwoną fasolę, ryż, mięso mielone, wieprzowinę, jajka, kaszankę, chicharrồn (skwarki), awokado, smażone banany i arepę; tradycyjnie podaje się go w owalnych naczyniach zwanych nerejas (tace).

Salento Słynie z plantacji kawy i bujnego krajobrazu. Jest to wieś położona w idealnym położeniu na miękki płaskowyż i charakterystyczny dla obszaru kawowego, zawiera starożytne domy wykonane z tkanej trzciny i błota oraz ma architekturę kolonialną, z jedyną wadą, że jest zbyt turystyczne w porównaniu do Jardín i innych pueblo. 95% przychodów jest związanych z tym sektorem, a same domy w coraz mniejszym stopniu są własnością lokalnych mieszkańców; wysokie ceny skłaniają ludzi do sprzedawania obcokrajowcom i kupowania gdzie indziej na lepszych warunkach. Wszystko to doprowadziło do wypaczenia tradycyjnego życia do tego stopnia, że ​​pozostali komentują z żalem, że w przeszłości nie było piejących kogutów, ceremonii czy innych charakterystycznych oznak życia. Samo dzwonienie dzwonków czy szczekanie psów denerwuje wczasowiczów i próbuje się sprowadzić wszystkich do ciszy mile widzianej przez przybyszów, ze szkodą dla aspektu ludzkiego i antropologicznego.

Główna ulica, zwana Calle Real, jest pełna turystów, a wszelkiego rodzaju sklepy mogą przyciągnąć podróżnych. Zastanawiamy się jednak, co robi tutaj tak wiele osób, skoro w typowych wioskach produkujących kawę nie widać nikogo, a piesza wycieczka po dolinie Cocora jest przeznaczona dla wielu, ale nie dla wszystkich; rozumiemy, że wielu przyjeżdża tutaj, aby delektować się samym miejscem, jego atmosferą, bez żadnego konkretnego powodu innego niż spacer na początku obszaru, gdzie znajdują się słynne palmy woskowe. Jest tu wielu młodych ludzi i można dostrzec kilku obcokrajowców, nawet jeśli tych, którzy nie mówią po hiszpańsku, jest bardzo niewielu, a temperatury są łagodne, a poranki chłodne, uzasadnione wysokością 1900 metrów.

Nocleg
Hostal Tralala – Salento

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.