Hej Cafetero

Day 12

Hej Cafetero

19/12/2024

Zwiedzanie pueblo, w których króluje kawa na pokładzie legendarnych „willys”

Kategoria
19/12/2024 1 galleries 0 Maps
Mapa Kolumbii - kompletny plan podróży · Salento i Eje Cafetero

Hej Cafetero

Tak zwana Eje Cafetero (oś kawy) to region wysokich wzgórz, gdzie gleba, temperatura i wilgotność sprzyjają uprawie cennych jagód. Już od dwóch stuleci drobne uprawy i duże posiadłości charakteryzują krajobraz i życie wsi, dlatego warto poświęcić jeden dzień na odwiedzenie wiosek zajmujących się produkcją kawy.

Mapa Kolumbii - kompletny plan podróży · Kawiarnie Pueblos

Poranek w Eje Cafetero

Lekkie śniadanie we wspólnej kuchni hostelu i korzystając z wczesnego świtu, pieszo docieramy do hotelu Mirador Alto de la Cruz: wspaniałe miejsce z widokiem na budzące się Salento i wysokie góry na górnym zboczu, niebo jest czyste, ale nie należy dać się zwieść w miarę upływu godzin, a to, czego dzisiaj doświadczymy, będzie decydujące dla zapewnienia, że jutro uda nam się złapać dziką kartę. Następnie udajemy się do kiosku na placu, gdzie znajduje się m.in Willys, kupujemy wycieczkę i przydzielamy nam przyjaznego kierowcę z pojazdem terenowym na cały dzień, wyjeżdżamy natychmiast o 7:45. Odwiedziliśmy już hacjendę w Salwadorze zaledwie w zeszłym roku i uważamy, że nie wypada ponownie oglądać procesu produkcji kawy, dlatego postanawiamy bardziej skupić się na miastach i ich okolicach. Niestety w tym dniu nie pojawi się słońce, chmury będą nam towarzyszyć, nie pozwalając na opadnięcie opadów i to wystarczy, abyśmy mogli cieszyć się spokojną i ciekawą jazdą, mimo braku ostrych szczegółów. Większość wiosek na tym obszarze nosi nazwy europejskich miast lub regionów (Salento, Genua, Palestyna, Armenia itp.), co stanowi swego rodzaju koncentrację starego świata w tej części nowego. I to właśnie o godz Barcelony że pierwszy przystanek robimy po minięciu Armenii, która ze swoją 300-tysięczną ludnością jest drugim miastem nad Eje. Nie ma tu zbyt wiele do zobaczenia, służy jako przerywnik podróży gorącą czekoladą i spojrzeniem na codzienność: to po prostu idealne miejsce, w którym chciałby zamieszkać każdy, kto nie przepada za metropoliami: spokojne, ale efektowne rytmy, wszyscy witają się przez wymianę kilku słów, hałas zredukowany do minimum i duża przestrzeń do dyspozycji. Czasami wizytę w zabytkach miasta można zastąpić zwiedzaniem mebli miejskich składających się z zamieszkującej je ludzkości, z takim samym zainteresowaniem. Po kilku km w Rioverde skręcamy w lewo, aby wspiąć się przyjemnymi uliczkami w kierunku Kordoba (inna nazwa z europejskiej toponimii), w niekończącym się szeregu wzgórz uprawianych kawą. Tutaj zatrzymujemy się i podziwiamy górną część pueblo plantacje, odkrywając kwiat kawy i jego owoce przyczepione do krzewu. Byłoby lepiej, gdyby niebo było czyste, ale chmury, które schodzą i dotykają roślinności wyżej, dodają mu iście tropikalnego uroku. Schodzimy wśród wspaniałych kwiatów, odkrywając Magazyn dostaw kawy przez lokalnych producentów, wraz z workami ułożonymi w stosy, gotowymi do wysyłki. Zaczynamy od nowa z kilkoma krótkimi przystankami, aby podziwiać zawsze tę samą, ale jednocześnie zawsze inną scenerię gęsta roślinność, gdzie na przemian lasy i plantacje. Pijao to kolejne charakterystyczne pueblo, którego centrum jest takie samo jak pozostałe, a życie toczy się na planie kwadratu odchodzącego od centralnego placu, na którym znajduje się kościół i budynki administracyjne. To spokojne miasteczko, a przynajmniej tak nam się wydaje, dopóki takiego nie zobaczymy patrol wojskowy przejść przez plac w żadnej szczególnej kolejności; nie jesteśmy świadomi powodów ich obecności, ale z tego, co wiemy, jest to rutynowe postępowanie mające na celu zapobieganie interwencjom uzbrojonych frakcji, które wciąż gdzieś istnieją. Jesteśmy całkowicie spokojni, szczególnie w tym peryferyjnym i czysto rolniczym regionie, ale należy również wziąć pod uwagę, że pojedynczy atak wywołałby ogromny negatywny oddźwięk dla krajowego sektora turystycznego, a równowaga jest nadal bardzo krucha. Wzdłuż ulic słychać skwierczenie arepas, patacones itp. przyrządzanych na miejscu w czymś w rodzaju lokalnego fast foodu. Tutaj także można docenić spokojne życie codzienne mieszkańców, turystów jest niewielu, nie widzimy ani jednego obcokrajowca.

Pagórkowaty krajobraz z kolorowymi rzeźbami i bujną roślinnością w Kolumbii.
Mapa Kolumbii - kompletny plan podróży · Tradycje Eje Cafetero

Tradycje i duchowość

Tutaj także dekoracje świąteczne są obecne wszędzie, a na placu dominują nad wszystkim innym, ze szopkami wielkości człowieka (a nawet większymi), Świętym Mikołajem i wszystkim, co tylko można sobie wyobrazić. Nawet kościół nie jest wyjątkiem i zaskakującym jest widok choinki ustawionej (zobaczymy ją także gdzie indziej) tuż przy ołtarzu; Uważamy, że jest to piękna dekoracja, ale pochodzenia pogańskiego i dlatego nie nadaje się do eksponowania w budynkach sakralnych. W tych stronach wszystko jest spektakularne, a radość wyrażają nawet najbardziej kolorowe światła, nawet gdy odtwarzają rytmy techno w niewielkiej odległości od krucyfiksu. Oczywiście szopki prezentują różnorodność, wyrafinowanie i sztukę, której pozazdroszczą Neapolitańczycy. Krótki lunch z empanady z kurczakiem tj słodki arequipe (słodzony deser na bazie mleka wywodzący się z popularnej kolumbijskiej tradycji) w charakterystycznej restauracji; ale jeszcze bardziej ten, w którym zastajemy kierowcę czekającego na nas, podczas gdy ten rozmawia z kolegą; zaprasza nas na „tinto”, lokalną czarną kawę. Choć kawa jest dobra, nie będzie to niezapomniane przeżycie, ale cała reszta jest: bar prowadzony jest przez dwóch sympatycznych starszych braci, maszyny z których destylowany jest napój, nie mogą być od nich młodsze, inne stoły bilardowe przy którym grają klienci i stoły z lat 50. XX wieku, wokół których siedzą młodzi ludzie lub niektórzy dorośli odpoczywają. Brakuje tylko drzwi do sedana i moglibyśmy być na zielonym dzikim zachodzie. Buenavista jak sama nazwa wskazuje, stoi na grzbiecie, z którego można podziwiać widok na dwie doliny. Chmury utrzymują swoją pozycję i jeśli z jednej strony dodają krajobrazowi uroku, z drugiej nie oddają światła, na jakie zasługuje bujna roślinność, jak okiem sięgnąć. Kiedy jest 16:00 decydujemy, że czas wrócić, co zajmuje półtorej godziny. Przejazd przez Armenię nie należy do przyjemności pod względem komunikacyjnym, gdyż miasto stanowi ważny węzeł drogowy do tego stopnia, że ​​przecina je Autostrada Panamerykańska kierująca się na południe w kierunku Cali i jedynego istniejącego portu na Pacyfiku, Buenaventura. W tym mieście prawie wszyscy są czarni, nawet jeśli mówią po hiszpańsku, kultura i temperament są różne; odradzają odwiedzanie tego miejsca, ponieważ jest to punkt załadunku kokainy uprawianej w regionach na południe od Ekwadoru.

W sumie przejedziemy 200 km, odwiedzając serce „obszaru kawowego”, gdzie produkowane są ziarna uważane za jedne z najcenniejszych na świecie, ale także jedno z najbardziej cechy krajobrazu ja. Nie było czasu na zwiedzanie okolic Circasia, gdzie znajdują się plantacje kakao.

Po powrocie do Salento zapraszamy na pescado w polecanej przez kierowcę restauracji, spacer wśród wielu turystów, których obecności na miejscu nie do końca rozumiemy i wreszcie kilka godzin odpoczynku.

Nocleg
Hostal Tralala – Salento

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.