Kartagena i Medellín

Day 8

Kartagena i Medellín

15/12/2024

Szybki skok z karaibskiego słońca do chmur nad „Miastem Wiecznej Wiosny”

Kategoria
15/12/2024 1 galleries 0 Maps
Mapa Kolumbii - kompletny plan podróży · La Popa i Kartagena

Miejskie oblicze Kartageny

Kartagina została nam przedstawiona jako miasto przeznaczone wyłącznie do turystyki, co z pewnością jest prawdą, ale trzeba powiedzieć, że z pewnością jest co zobaczyć. Goście traktowani są z należytą wrażliwością i nigdy nie ma się wrażenia przebywania w kontekście Hollywood. Atrakcji jest sporo (łącznie z morzem) więc nie trzeba tam dojeżdżać żeby szukać samotności, jednak ośrodek jest czysty i usługi działają. Turystyka ma charakter w dużej mierze lokalny, a rozwój klasy średniej powoduje, że coraz większa liczba Kolumbijczyków odwiedza to miasto-klejnot. Dni są gorące, w godzinach centralnych temperatura wynosi 32°, ale gdy tylko przejdziesz się w cieniu budynków, wrażenia zdecydowanie się poprawią. Jest niedziela i ci, którzy wczoraj imprezowali, śpią spokojnie, korzystamy z okazji, aby udać się do klasztoru Nuestra Señora de la Candelaria de la Popa, którego nazwa wywodzi się od kształtu 150-metrowego wzgórza, na którym stoi, z daleka przybierając niejasno kształt rufy statku. Przyjeżdżamy wkrótce po otwarciu o 8:00 i nadal nie ma tam nikogo poza grupą wiernych uczestniczących we mszy. Przejdźmy od początku do końca wspaniały punkt panoramiczny z którego widać dużą część miasta, od zatoki z panoramą po peryferyjne dzielnice, którymi wczoraj przemierzaliśmy kierując się na wyspę Barù. Oprócz zapewnienia skrawka zieleni wewnątrz budynku, klasztor po bokach znajduje się muzeum, w którym opowiadana jest historia klasztoru, w dużej mierze pokrywająca się z historią miasta, nawet jeśli widziana z perspektywy religijnej. Z balkonu po przeciwnej stronie roztacza się widok na wschodnią część miasta, co kończy panoramiczną wycieczkę.

Mapa Kolumbii - kompletny plan podróży · Mercado Bazurto

Przyjazd do Kartageny

W tym momencie decydujemy się zająć Targ Bazurto aby doświadczyć przebłysku prawdziwego życia w mieście, wiedząc doskonale, że nie jest to najbezpieczniejsze miejsce na spacer. Podejmujemy niezbędne środki zaradcze, kierowca Ubera daje nam kilka rad, ale jeśli będziemy chcieli zrobić zdjęcia, będziemy musieli wyjąć smartfon. Oczywiście nie jest to piekło i warunki bezpieczeństwa również ulegną poprawie w miarę rozwoju kraju, ale rynki zawsze przedstawiają w tej kwestii pewne niewiadome, a w Kolumbii lepiej jest utrzymywać wyższy poziom czujności niż gdzie indziej. Faktycznie odwiedzane w ostatnich latach bazary orientalne robią lepsze wrażenie zarówno pod względem czystości jak i frekwencji. Święto państwowe sprawia, że ​​miejsce to nie jest szczególnie przepełnione i może to w porządku, handlarze nie zawracają sobie głowy sprzątaniem tego, co spada z ich straganów na podłogę, więc oprócz rozglądania się trzeba też uważać, gdzie stawia się stopy. Poza aspektami bezpieczeństwa, rynek jest fascynujący swoją kolorystyką zwłaszcza dla ludzi, dla prezentowanych produktów mięso, ryby i owoce/warzywa, w niektórych przypadkach zupełnie nowe dla naszych oczu. Widzimy kopce platany sławę zyskały większe banany, które nie stają się słodkie i smażone na oleju patacony. Teren poświęcony ryba leży nad małą rzeką, sprzedawcy obierają je i otwierają wzdłuż, żeby lepiej je ugotować; podobnie jak mięso, są one bezpiecznie wystawione na działanie słońca, na szczęście nie widać wielu latających owadów. Podsumowując, rynek można określić jako brudny, potencjalnie niebezpieczny, ale ciekawy, ponieważ reprezentuje przekrój społeczeństwa niewidoczny w obiektach turystycznych ani na plażach zarezerwowanych dla turystów; twarze, które go często odwiedzają, nie napawają optymizmem, ale szczerze mówiąc, nigdy nie czuliśmy się zagrożeni. Wychodzimy bez szwanku i zadowoleni, przechodzimy przez ulicę, aby wydostać się z „trudnego” obszaru i wzywamy Ubera na nowy przejazd do dzielnicy Bocagrande, gdzie mamy nasz dom. Niektórzy zdjęcia miasta z drugiej strony cheviche w Marbella playa, po drugiej stronie półwyspu z widokiem na morze i zabieramy bagaże z powrotem na lotnisko w Kartagenie, zaledwie 15 minut drogi. Trasa biegnie brzegiem morza, na drodze widzimy duże kałuże i rozumiemy, że są one konsekwencją działania fal; kierowca potwierdza, że ​​jest to woda morska i wyjaśnia nam, że jest to powtarzający się problem do tego stopnia, że ​​samochody należy wzmocnić dolną częścią ochronną farbą antykorozyjną.

Widok z lotu ptaka na Kartagenę z szeroką panoramą miasta i naturalną zatoką.
Mapa Kolumbii - kompletny plan podróży · Lot Kartagena - Medellín

Lot do Kartageny

Lotnisko jest nowoczesne i wydajne, lot do Medellín planowany jest punktualnie, a w oczekiwaniu korzystamy z okazji, aby podsumować sytuację i przemyśleć w myślach, co dalej robić. Planując wyjazd zostawiliśmy niewiele miejsca na zwiedzanie drugiego kolumbijskiego miasta, dlatego musimy maksymalnie racjonalizować czas. Nie żeby gdzie indziej trzeba było odpocząć, ale tutaj musimy dobrze zsynchronizować, co i kiedy zobaczyć, nawet jeśli trasa zwiedzania została już w zasadzie już nakreślona. Lot Latamem jest tak samo komfortowy jak zawsze, jedynym problemem jest to, że opuściliśmy ciepłe karaibskie słońce, aby przybyć do równie przyjemnego, zielonego, ale pochmurnego otoczenia, a gdy już schodziliśmy, na szybach samolotu zaczęły spadać cienkie krople deszczu. The pagórkowaty krajobraz które podążają za sobą, jest jednak majestatyczny, podzielony między uprawy i lasy.

CTG   –    MED  13:32 – 14:45                      LA4293 – Czas lotu   1h13’

Po przyjeździe miła niespodzianka od grupa muzyczna wynajęty przez znaną markę aguardiente, typowy wytrawny likier Antioqueño otrzymywany z alkoholu pochodzącego z trzciny cukrowej i aromatyzowany esencją anyżową. Żywe melodie wnoszą odrobinę spokoju, aby rozrzedzić szare niebo za oknem, gdzie czeka na nas taksówka, która przewiezie nas do miasta. Lotnisko w Medellín oddalone jest o 25 km. Zostało zbudowane 40 lat temu, aby pomieścić większe samoloty, a ze względu na pagórkowaty teren nie było możliwe wskazanie bliższego miejsca. Biorąc pod uwagę epokę i miasto, w którym został zbudowany, nie jest bezpodstawne sądzić, że lokalizacja ta była dogodna także dla interesów tych, którzy zarządzali przestępczym handlem i chcieli go trzymać pod ścisłą kontrolą. Ruchliwa droga łączy je z tunelem o długości 8 km: w niedziele droga w kierunku lotniska jest zamknięta od 17:00 do 20:00, aby umożliwić turystom powrót do miasta. Rozmowa z kierowcą potwierdza, jak historia Medellín zmieniła się na korzyść i uwalnia się od starej spuścizny przestępczej, a nawet terrorystycznej. Nie możemy jeszcze mówić o absolutnym spokoju, ale na świecie jest bardzo niewiele bezpiecznych miast liczących 2,5 miliona mieszkańców. Być może tutaj, oprócz przedmieść, trzeba po pewnym czasie uważać także w centrum. Zorganizowany handel narkotykami nie stwarza już szczególnych problemów; drobne przestępstwa, zdesperowani ludzie gotowi na wszystko, drobny handel nadal istnieje, ale ryzyko ataków zostało zażegnane. Przyciągnęło to dużą liczbę turystów i inwestorów, co stanowi prawdziwy dobrodziejstwo dla lokalnej gospodarki; Dowiadujemy się, w jaki sposób samorząd dofinansowuje dzieci, aby mogły się uczyć, a w zależności od wyników egzaminów wstępnych, na podstawie których ustala się, czy i na jakie studia się uczą, dofinansowuje się komunikację miejską i zajęcia sportowe. Wszystko po to, by walczyć z ignorancją i jednocześnie wydobyć ich z biedy, oferując im możliwości zawodowe, których kraj odczuwa silną potrzebę. Tak więc między jednym a drugim prysznicem docieramy do hotelu, który zarezerwowaliśmy; znajduje się w dzielnicy El Poblado (cichej nawet wieczorem) i ma tę zaletę, że klienci czują się swobodnie, a także zdecydowanie atrakcyjną choreografię tropikalnego otoczenia.

Medellín jest stolicą górzystej prowincji Antioquia i nazywane jest „miastem wiecznej wiosny” ze względu na łagodny klimat, do tego stopnia, że odbywa się w nim coroczny targ kwiatowy. Wiele rzeczy się zmieniło od lat 80-tych, kiedy było to miasto Pablo Escobara, obecnie poczyniono inwestycje infrastrukturalne, takie jak metro, schody ruchome i kolejki linowe, aby połączyć zdegradowane pagórkowate przedmieścia itp. i można je śmiało uznać za jedno z najbardziej awangardowych miast nie tylko w Kolumbii, ale w całej Ameryce Południowej.

Mapa Kolumbii - kompletny plan podróży · Centrum Medellín

Zachód słońca w Kartagenie

Zanim zapadnie zmrok (zachód słońca przewidywany jest tuż przed godziną 18.00) mamy zamiar odwiedzić ośrodek, poza tą godziną należy zachować ostrożność. Co jakiś czas spada kilka kropel, które nie są szczególnie irytujące. Medellín rozciąga się na dnie doliny podzielonej na dwie części przez rwącą rzekę, wzdłuż której znaczna część linii metra biegnie w kierunku północ-południe; jak na ogromnym stadionie, na sąsiednich wzgórzach, inne dzielnice schodzą w dół, a wieczorne światła sprawiają, że kompleks jest spektakularny. W przeciwieństwie do tego, co dzieje się w Europie, tutaj zamożne dzielnice znajdują się na dole, podczas gdy slumsy wznoszą się coraz wyżej ze schodami i wąskimi uliczkami. Zacznijmy od Katedra Metropolitalna i schodzimy w kierunku Iglesia de la Candelaria, tzw Palacio de la Cultura Uribe Uribe (bardziej przypominająca neogotycką katedrę) i plac Botero, gdzie znajdują się 23 rzeźby artysty o tym samym nazwisku, które podarował swojemu rodzinnemu miastu. Na tym samym placu widzimy grupę kibiców Nacional de Medellín, którzy dzisiaj uczestniczyli w finale Pucharu Kolumbii przeciwko Ameryce z Cali; po zwycięstwie 3:1 w pierwszym meczu nie powinno być problemów i tak będzie przy spokojnym wyniku 0:0 na wyjeździe; miło jest oglądać akcję na ekranach na placach i w barach, słysząc ryki fanów machających zielono-białymi szalikami. W międzyczasie zamykamy parasol i spacerujemy po parku/placu wśród grubych posągów Botero. Po przejściu przed kościół w Veracruz, przejdźmy do centrum handlowe którego wnętrze jest po prostu wspaniałe, tak bardzo, że nawet nie zauważa się witryn sklepowych. Chodźmy do Park de la Luces (w tym okresie wyłączony) z reflektorami skierowanymi w stronę nieba. Jest już 18:00, szare niebo przepowiada nadchodzącą noc, a my nadal chcemy udać się do Plaza San Antonio, aby zobaczyć Pajaro herido marki Botero; w rzeczywistości są to dwie rzeźby z brązu, jedna była przedmiotem ataku w 1995 r., kiedy została wypełniona dynamitem i eksplodowała podczas imprezy, zabijając 23 osoby. Nie został usunięty ani naprawiony, w istocie sam Botero zdecydował się zaoferować inny, taki sam, aby symbolizować odrodzenie miasta i kraju, pozostawiając je obok siebie, jako dowód tego, co sam określił jako „symbol głupoty przeciwko symbolowi odporności”. Aby się tam dostać, trzeba iść szeroką, ale słabo oświetloną ulicą: nagle zdajemy sobie sprawę, że stacjonują tam jakieś niesmaczne twarze; powrót oznaczałby zwrócenie ich uwagi, decydujemy się kontynuować, zdecydowanym krokiem i nie patrząc na nich. Przed nami wciąż jest kilku żebraków, ale jesteśmy już blisko celu, dobrze oświetleni i strzeżeni przez funkcjonariuszy policji, niezależnie od tego, jak bardzo są rozproszeni. Na powrót wybieramy inną trasę, nie jest najlepsza, ale wpaja więcej elementów spokoju. Problem polega na tym, że między 17:30 a 18:00 prawie wszystkie sklepy są zamknięte, a nawet liczne stragany rozmieszczone pośrodku centralnej Av. Carabobo i po bokach znikają, czyniąc okolicę niebezpieczną. W tym miejscu udajemy się do spokojniejszej dzielnicy, czyli Prowansji, gdzie znajduje się kilka restauracji; otoczenie jest bardzo piękne, z miękkimi pagórkowatymi wzlotami i upadkami otoczonymi gęstymi rzędami drzew i ograniczonym ruchem. Kolacja będzie jednym z najlepszych przeżyć kulinarnych całej podróży: obsługa, jakość i atmosfera są na najwyższym poziomie. Po półtora kilometrowym spacerze jesteśmy w hotelu pośród świątecznego ożywienia zmieszanego z piłkarskim zwycięstwem Nacionalu. Wszędzie rozbrzmiewa muzyka i ludzie tańczą, w kontekście wyraźnie namacalnej radości i jesteśmy pewni, że nawet gdyby nie było okazji do świętowania, sukces ich zespołu byłby taki sam. Okres przedświąteczny obfituje w uroczystości, tańce, jedzenie i picie, które trwają całą noc, co jest możliwe dzięki stale łagodnym temperaturom. Nawet jeśli na to nie wygląda, jesteśmy na wysokości 1500 metrów, w samym sercu łańcucha andyjskiego.

Nocleg
Hotel Refugio del Jaguar – Medellín

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.