Bogota

Day 16

Bogota

23/12/2024

Lekcja historii Kolumbii i majestatyczne widoki z Cerro di Monserrate

Kategoria
23/12/2024 1 galleries 0 Maps
Mapa Kolumbii - kompletny plan podróży · Bogota i wojna & Wycieczka Pokojowa

Miejskie oblicze Bogoty

Dotarliśmy już do końca długiego wyścigu i choć raz zajmijmy się tym na spokojnie. Dziś jedziemy do centrum Bogoty, aby spróbować lepiej zinterpretować tę stolicę, która w pierwszej połowie dnia wycieczki nas nie zachwyciła. Wracamy do Candelaria, na Plaza de Bolivar, a stamtąd rozpoczynamy spacer, który doprowadzi nas do Parque de Santander, skąd pochodzi Wolna Wojna & Peace Tour, aby opowiedzieć o perypetiach, które charakteryzowały Kolumbię w ostatnich dziesięcioleciach. Po zbadaniu Medellín noir przydatne może być teraz posiadanie bardziej globalnej wizji. Trasa przebiega wzdłuż historycznej części miasta, a przewodnik dostarcza szeregu interesujących szczegółów na temat tego, co się wydarzyło i dlaczego. O tym, co nam powiedziano, można znaleźć pewne informacje w części raportu, która wspomina historię i charakter narodowy. Udajemy się do miejsca, w którym w 1948 roku zginął Jorge Gaitan, polityk uważany za zbyt lewicowy jak na tamte czasy, wchodzimy do kawiarni literackiej, na pierwszym piętrze księgarni, gdzie można posłuchać innych strasznie prawdziwych historii. Po podboju, narzuceniach i eksterminacjach, które po nim nastąpiły, aż do niedawna w Kolumbii nie było pokoju: wojny o niepodległość, walki wewnętrzne, wojny partyzanckie i handel narkotykami wywarły negatywny wpływ na życie całego kraju. Na koniec idziemy przed Plazoleta del Cuervo, gdzie są one wystawione na dużej wystawie stela 17 artykułów Deklaracji Praw Człowieka potajemnie przetłumaczony na język hiszpański w 1794 roku przez Antonio Nariño, arystokratę mającego ambicje niepodległościowe.

Mapa Kolumbii - kompletny plan podróży · Cerro de Monserrate

Wycieczka do Cerro di Monserrate

Szybki, ale konkretny lunch i ruszamy do punktu wyjścia Cerro di Monserrate; niestety ścieżka dla pieszych pod górę zamyka się o 13:00 w niezrozumiałym (dla nas) naprzemiennym kierunku, więc pozostaje nam tylko kupić bilet na wjazd/zejście wybraną kolejką linową lub kolejką linową. Na górę wolimy wjechać kolejką linową; gdy wznosimy się, miasto otwiera się pod nami na spokojne morze dachów i ulic, ledwo zakłócane przez wysokie budynki na terenie uniwersytetu. Jesteśmy na wysokości 3150 m. i wystarczy kilka kroków, aby wyraźnie dostrzec wysokość, mimo że na widok bujnej roślinności wydaje się, że jest się niżej. Tarasy z widokiem na miasto pozwalają to zobaczyć niekończący się basen że oko nie jest w stanie ująć w pojedynczy obraz. Podobnie jak w Medellín, południowe dzielnice wznoszą się od dołu w stronę wzgórza, mimo że amfiteatr nie jest tym samym, co antyczna metropolia.

Panoramiczny widok na miasto Bogota z górami w tle.
Mapa Kolumbii - kompletny plan podróży · Santuario Virgen de Guadalupe

Zatrzymaj się w Santuario Virgen de Guadalupe

Kolejnym elementem zdumienia jest to, że Bogota położona jest na płaskowyżu Sabana, który ciągnie się dalej na północ z miastami i preriami. W zasadzie andyjskie wzgórze, na którym żyje prawie 10 milionów mieszkańców i jak okiem sięgnąć wciąż jest miejsce na uprawy rolne; niewyobrażalne w scenariuszach europejskich. Równie zdumiewający jest wyraźny i nagły kontrast między zielenią Cerro a miastem poniżej, ale wzgórze wznosi się tak stromo, że nie można go zbudować i być może dlatego zostało ocalone. Spacerując po rozległych przestrzeniach na szczycie wzgórza od razu natkniemy się na kościół z piękną mechaniczną szopką, w której widnieje dość okrutny wizerunek pasterz zamierzający dźgnąć baranka a tuż za nim inny gotuje to na rożnie; całkowicie naturalna, ale niezwykła scena wewnątrz szopki. Po drugiej stronie wzgórza znajduje się Sanktuarium Virgen de Guadalupe, gdzie co jakiś czas oświetla go promień słońca, przez co posąg Madonny wydaje się niemal podobny do wizerunku mniej znanej gwiazdy o tym samym imieniu podczas jej występów na scenie. W dalszym ciągu napotykamy interesującą mieszankę towarów, począwszy od sklepów z legalne i autoryzowane produkty pochodzące z koki, substancja bardzo różna od kokainy, tj tamale (bułki babkowe nadziewane mieszanką kukurydzy, mięsa i warzyw) oraz talerze pełne gotowanych na parze i siekanych wnętrzności wołowych.

Zjeżdżamy kolejką linową, doceniając dreszczyk emocji w tego rodzaju pionowym wznoszeniu. Zaraz po wyjściu zaczynamy iść szeroką Carrera 1, kiedy zostajemy wezwani z powrotem przez dwóch mężczyzn, jednego w średnim wieku i drugiego młodego; grzecznie, ale stanowczo zapraszają nas, abyśmy nie kontynuowali, dając wyraźny znak kciuka pod gardło, jeśli zamierzamy podążać w tym kierunku. Na początku nie wiemy, czy mówią poważnie, czy to żart, czy oszustwo. Błyskawicznie postanawiamy zastosować się do ich rad, także dlatego, że miejsce, w którym się znajdują jest stosunkowo zaludnione, a jadąc prosto nie ma nikogo. Gdy się zbliżamy, tłumaczą nam, że okolica jest niebezpieczna i jeśli chcemy udać się na Carrera 7, lepiej jechać niemal równoległą Calle 22, pełną ludzi wracających z Cerro. Z Bogotą i głównymi miastami jest tak: w jednej przecznicy jest bezpiecznie, w kolejnej okradają. Szczerze mówiąc, w ciągu tych dwóch tygodni przejechaliśmy przez znacznie mniej komfortowe tereny, ale chyba nie warto sprawdzać naszego szczęścia (ani intuicji) i ufamy miejscowym. Również z tego powodu, że poznany w poprzednich dniach chłopak znalazł się kilkakrotnie na ostrzu noża ze strony zdesperowanego mężczyzny szukającego odmiany właśnie na terenie uczelni.

Późnym popołudniem zapalają się światła i wydaje się, że miasto się rozświetla. W rzeczywistości wszystko jest względne, ktoś nam mówi, że w tym roku El Niño przyniosło niewiele opadów, tamy się nie zapełniły, a my staramy się oszczędzać energię elektryczną. Nie mamy odwagi sobie wyobrazić, co dzieje się w „normalnych” latach.

Idziemy kilka km w kierunku różowego obszaru, ale nie widzimy nic szczególnie interesującego poza wysokimi budynkami (wieżowiec Colpatria jest piękny), ulicznymi sklepami ze smażalniami, w których panuje tak duży ruch i smog, który pali gardło, aż do dzielnicy Macarena. Jedziemy Uberem i po 3,5 km znajdziemy się w tym dużym miejskim centrum handlowym, różowej strefie. Przechodzimy przez Andyjskie Centrum Handlowe i zdajemy sobie sprawę z wyraźnych różnic społecznych: jest tam mnóstwo sklepów, które można znaleźć w centrach najbogatszych miast Zachodu, tłumy są eleganckie i niewiele jest tam ciekawego do zobaczenia, niezależnie od tego, jak bardzo byłoby to ciekawe. Tuż za nią znajduje się strefa T, której nazwa wzięła się od dwóch ulic dla pieszych, które spotykają się pod kątem prostym; tutaj też nie ma nic specjalnego do zobaczenia. Postanawiamy wrócić do centrum i poszukać godnej restauracji, aby pożegnać się z tym wspaniałym krajem. W międzyczasie ulice wypełniły się ludźmi, dzisiaj na Plaza de Bolivar odbywa się pokaz świateł i dostęp do niego jest ograniczony. Jesteśmy tym stosunkowo zainteresowani, idziemy dalej wiedząc, że strefy restauracyjnej tutaj nie ma, ale prawie ukryta znajdujemy miejsce, w którym jest trochę corderos na stosie ; wejdźmy i zamówmy bogata parilla gdzie znajduje się nawet kawałek kapibary, gryzonia pochodzącego z Ameryki Południowej, większego od świnek morskich, co będzie gastronomiczną pieczęcią naszej podróży. Wychodząc, zastajemy strumień ludzi z animowanymi sprzedawcami ulicznymi, szukającymi dobrej okazji do sprzedania swoich towarów; to wieczór wyjątkowy, bo przypadający przed Bożym Narodzeniem i do centrum zwykle gromadzą się tłumy. Uważamy, że na dziś wystarczy i już czwartą z rzędu noc wracamy do domu.

Nocleg
Hotel Distrito ZF – Bogota

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.