Jezioro Titicaca II

Day 8

Jezioro Titicaca II

30/11/2018

Od Amantanì po Taquile, dwie perły wyłaniające się z Titicaca

Kategoria
30/11/2018 1 galleries 0 Maps

Taquile pomiędzy tarasami, tkaninami i ścieżkami nad jeziorem

Mapa Peru i Boliwii – kompletny plan podróży · Taquile

W nocy temperatura sięga zera, ale grube, wielowarstwowe koce zapewniają dobry sen. Przynajmniej do czasu, aż wzejdzie słońce, żeby powiedzieć nam dzień dobry, a tak naprawdę zawsze jest dla nas za wcześnie, około 5. Prawdopodobnie wprowadzenie czasu letniego w Peru, jeśli nie faktycznie cofnięcie wskazówek o godzinę na cały rok, nie zaszkodziłoby temu krajowi. Umycie twarzy poprzez zaczerpnięcie wody z dużego pojemnika zajmuje zaledwie kilka minut i jesteśmy gotowi na zapowiadane na 6.30 śniadanie: smażony chleb i jajko, do tego herbata. Energetyczny posiłek, który pozwoli nam stawić czoła dniu z niezbędną determinacją.

Godzinę później nasze panie towarzyszą nam na molo, skąd wypływamy o 7.30 po pożegnalnych zdjęciach. Dziś cienka warstwa chmur sprawia, że ​​część nieba staje się opalizująca. Łodzie płyną do oddalonego o kilka kilometrów Taquile, ale w przypadku naszych cichych łodzi będzie to wymagało godziny żeglugi. Puno jest obecnie 35 km od Taquile. Schodzimy na ląd i od razu czeka na nas 540 schodów, które prowadzą na szczyt, gdzie znajduje się łuk, oznaczający najwyższy punkt ścieżki. Niezadowoleni decydujemy się dotrzeć na szczyt wyspy, podążając ścieżką otoczoną kamiennymi płotami wyznaczającymi pola i pastwiska, osiągając wysokość około 4050 metrów.

Mapa Peru i Boliwii - kompletny plan podróży · Molo Amantani
Ciekawostka
Taquile i czapki

Uprawy są takie same, żadnych owoców i warzyw. Wyspa jest mniej czysta niż Amantani, ale jest piękniejsza, ożywiona roślinnością o zaznaczonej zieleni wiele kwiatów, aby go zmiękczyć i wysokie drzewa eukaliptusowe, które dają cień. W przeciwnym razie będziemy świadkami opuszczenia obszarów, naszym zdaniem ze względu na słabą żyzność i obecność bardziej dochodowych alternatyw; ludzie wolą poświęcić się rozwijającej się turystyce lub wyemigrować, niż uprawiać ziemię, z której od początku wiedzą, że niewiele będą w stanie wydobyć. Zmiany klimatyczne, jakie zaszły w ostatnich latach, stanowią więcej powodów do wyjazdu niż do pozostania. Jednak w Amantani każdy taras jest starannie uprawiany, co jest wyraźnym znakiem stanu większego ubóstwa, a także większej gęstości zaludnienia.

Mieszka tu około 4000 osób, wielu wyjechało do pracy, a faktyczna liczba mieszkańców wynosi około 1500, ale wielu powraca na święto lokalnego patrona, San Sebastiano, które odbywa się 19 stycznia i trwa kilka dni i stanowi najbardziej serdeczny moment spotkań w całym roku. Odbywa się procesja, która rozpoczyna się od kościoła parafialnego i prowadzi w kierunku Pachamamy i Pachataty; w pewnym momencie podwaja się i rzędy wiernych docierają do dwóch świętych szczytów. Natomiast w Taquile żyje 2000 mieszkańców, podzielonych na sześć wspólnot, również tutaj z burmistrzem, który ich jednoczy i reprezentuje na zewnątrz. Mimo że wyspy nie są posadzone na środku oceanu, zachowały tradycje, które cofają się w czasie i czynią z nich charakterystyczną enklawę. Na przykład czapki Taquileni różnią się w zależności od stanu cywilnego osoby noszącej. Jest jeden dla singli, który jest prowadzony inaczej w zależności od tego, czy podmiot jest wolny, czy zaręczony, żonaty, burmistrz i tak dalej.

Dzieci do czwartego roku życia nie mają czapki, wtedy biorą jedną. Przed ślubem mieszkacie razem przez dwa lata, a potem, jeśli się zgodzicie, bierzecie ślub. Jeśli w międzyczasie urodzi się dziecko, zostaje ono z bogatszym partnerem. Jeżeli rodziny nie osiągną porozumienia, władze lokalne decydują, kto powinien sprawować opiekę nad dzieckiem. Po zawarciu małżeństwa uroczystości wspierane są przez ojca pana młodego i trwają tydzień. Bycie singlem jest postrzegane negatywnie, dlatego mieszkańców zachęca się do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny. Po tym czasie nie będzie już możliwości rozwodu, co jest dozwolone także w pozostałej części Peru. Szarfa, którą mężczyźni owijają talię, przedstawia prezent ślubny jako znak przymierza z mężem ze strony panny młodej, jest przez nią utkana i połączona z warkoczem z jej własnych włosów. Również na tej wyspie panuje silne poczucie wspólnoty, szczególnie w podziale ról, zadań czy upraw. Mówią językiem keczua, także językiem pisanym.

Suchy krajobraz z pagórkami pod błękitnym niebem.

Powrót do Puno, muzeum koki i ostatni wieczór na Titicaca

Mapa Peru i Boliwii – kompletny plan podróży · Muzeum Coca

Schodząc z naszej wycieczki rekonesansowej, widzimy cmentarz miejski położony dokładnie obok boiska piłkarskiego, symbolizujący niemal dychotomię między życiem i śmiercią, radością i smutkiem. Znajdujemy się na głównym placu, gdzie wznosi się kolejny łuk, zwieńczony trzema schodami z każdej strony, co oznacza, że ​​po jednej stronie wyspy są trzy wspólnoty i ta sama liczba po drugiej. Nad każdym stopniem znajdują się wyrzeźbione w kamieniu twarze z typowym andyjskim kapeluszem. W tym miejscu podążamy lekko w dół ścieżką z pięknym widokiem na jezioro; w zasadzie to, co nazwalibyśmy nadmorską promenadą, z tą różnicą, że tutaj pełni ona funkcję połączenia pomiędzy miastem a mariną. Zatrzymujemy się tuż nad przystanią dla łodzi na ostatni magiczny moment. Siedząc na zewnątrz w pięknym słońcu, jasnych kwiatach i niebiańskim widoku, serwujemy plasterki pstrąga a la plancha. Chwilę wcześniej pokazano nam, jak spontaniczne zioło, odpowiednio wyciśnięte, może stać się doskonałym naturalnym mydłem.

W tym momencie wizytę należy uznać za zakończoną, gdyż przed wejściem do portu w Puno czekają nas trzy godziny żeglugi. Podróż powrotna przebiega bezproblemowo i jest też okazją do przeorganizowania naszych wyobrażeń na temat tego, co widzieliśmy i przeżyliśmy do tej pory, a także zrobienia planu na najbliższą przyszłość, szczególnie w związku z wizytą w Puno, gdyż będziemy mieli jeszcze kilka godzin czasu do wykorzystania. Tak naprawdę zaraz po zejściu na ląd i minibusie, który zawiózł nas do naszej Posada Kusillos, od razu wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta, które choć samo w sobie nie może być uznane za warte podróży, to niemniej jednak warte jest uważnego obejrzenia w kilku miejscach. Zaczynamy od katedry, w której właśnie odbył się ślub, dla naszych uszu unosząca się w tle muzyka Titanica nie wydaje się najlepszym prognostykiem dla nowo powstałej pary. Z ciekawością czekamy na wyjście Pary Młodej, jest on ubrany w mundur paramilitarny, a na zewnątrz czeka na niego wielu kolegów w tym samym mundurze, aby zobaczyć i usłyszeć lokalny zespół śpiewający muzykę o wyraźnym południowoamerykańskim zabarwieniu. Piękne zdjęcie przedstawiające pannę młodą zaczynającą tańczyć na cmentarzu, może nam się wydawać niemal prowincjonalne, ale zachowuje zdecydowanie autentyczny wygląd.

Mapa Peru i Boliwii – kompletny plan podróży · Centrum Puno

Rzuć okiem na jaskrawo żółto-niebieskie kolory Casa del Corregidor i przejdź się wolną od ruchu drogowego główną arterią Jr. Lima, aby rzucić okiem na Świątynię San Juan, wymienić walutę, potrzebujemy też boliviano, ponieważ jutro jedziemy do La Paz i szukamy Muzeum Coca. Odkrywamy, że została przeniesiona w nowe miejsce dopiero w zeszłym roku i udajemy się pod właściwy adres: tutaj poznajemy tę roślinę i wszystko wokół niej, na dobre i na złe. Dobro jest reprezentowane przez sposób, w jaki obiekt zawsze z niego korzystał, wykorzystując go jako źródło energii i lekarstwo na chorobę wysokościową oraz pozytywnie wykorzystując jego właściwości. Wadą jest to, że świat zachodni wykorzystuje tę substancję, chemicznie ekstrahując ten jeden procent substancji halucynogennych w celu przekształcenia go w kokainę, a w konsekwencji w śmiercionośne narzędzie dla tych, którzy nie mogą znaleźć sensownej alternatywy w życiu. Muzeum stara się podkreślać walory rośliny i przeciwstawiać się jej kryminalizacji, do której prowadzi, jeśli postrzega się ją jedynie w jej skrajnej wersji substancji odurzającej. Trzeba powiedzieć, że wszędzie w Peru i Boliwii można znaleźć słodycze, ciasteczka i Sprzedam liście koki, tak jak prawie wszystkie hotele oferują mate de coca w saszetkach na śniadanie lub częściej bezpośrednio w liściach, które umieszcza się na dnie filiżanki przed dodaniem gorącej wody. Bez uzależnienia się od tego, a tym bardziej bez halucynacji. Tego wieczoru skosztujemy nawet wyśmienitego dulce de coca: to, ze względu na swoje dobroczynne właściwości, może doprowadzić nas do uzależnienia i pragnienia więcej.

Właściwie mamy ochotę podzielić się wizją zaproponowaną przez muzeum: przeżuwaliśmy liście koki i jesteśmy wdzięczni, że nie cierpieliśmy z powodu wysokości poza kilkoma łagodnymi bólami głowy. Wielka szkoda, że ​​do Włoch nie można przywozić słodyczy na pamiątkę, czego jedynym skutkiem ubocznym w przypadku nadużyć byłoby pójście do dentysty. W Puno od razu widać, jak populacja ma różne cechy etniczne. Wiele z nich to Aymara, średnio wyższe od keczua i mniej krępe. Proste, kruczoczarne włosy wyróżniają się, jakby miały na głowie naturalny brokat. Czas na kolację, którą delektujemy się w Mojsa, restauracji, w której oprócz wspomnianego już dulce de coca można skosztować dobrej alpaki i lomozzatado. Nadchodzi czas odpoczynku, a nad Puno wieje zimny wiatr, którego nasze żołądki wcale nie będą lubiły.

Nocleg
Puno – Posada Kusillos

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.