Alpy Japońskie II

Day 12

Alpy Japońskie II

11/05/2025

Shirakawa i domy Gassho Zukuri, Takayama i jej historyczne centrum, Matsuyama z Zamkiem Wrony

Kategoria
11/05/2025 1 galleries 0 Maps
Mapa Japonii - kompletny plan podróży · Shirakawa-go

teren zamku

Hotel Kanazawa, jak wszystkie inne, ma małe pokoje, ale jest bardzo funkcjonalny i wyposażony w akcesoria, które sprawią, że pobyt będzie komfortowy. Dziś rozpoczynamy trzydniową podróż w głąb Alp Japońskich, wzdłuż idealnej linii, która zaczyna się od Morza Japońskiego i biegnie aż do Tokio, po stronie Pacyfiku. Mimo że znajdujemy się na 35° szerokości geograficznej północnej, prądy oceaniczne zderzają się z prądami wewnętrznymi, powodując obfite opady zimowe nawet poza dużymi wysokościami, w związku z czym śnieg utrzymuje się przez cały sezon i poza nim.

Pierwsza część autostrady przecina region o charakterze czysto rolniczym, bogate w pola ryżowe i uprawy warzywne. Gdy zaczynamy nieznacznie wznosić się na wysokość przez zielone wzgórza, zaczynamy widzieć w tle wąwozy nadal pokryte śniegiem pomimo późnego sezonu i małej wysokości. Długie kolejki pługów śnieżnych na terenach usługowych potwierdzają, że zimą warstwa musi być bardzo przyzwoita: w Nagano – położonym kilkadziesiąt kilometrów od miejsca, w którym będziemy nocować – w 1998 roku odbyły się Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Pierwszym przystankiem jest Shirakawa, wioska słynąca z budynków Gassho Zukuri, wiejskich domów, których dachy zbudowane są z grubych warstw stromo nachylonej suszonej trawy i ozdobione lokalnymi dziełami sztuki. Mamy niedzielę, idealny czas na wypady za miasto, trzeba więc wykazać się pomysłowością i unikać masowych kierunków i rozkładów jazdy; główne centrum Shirakawy (Ogimachi) jest również najbardziej turystyczne, linia przyjeżdżających autobusów nie sprzyja spokojnej wizycie, a 1000Y (6,5 euro) wymagane za samo parkowanie sugeruje intensywną eksploatację tego miejsca i samych gości. Kierując się wskazówkami Lonely Planet (stare wydanie) oddalamy się kilka kilometrów w stronę zdecentralizowanej wioski, gdzie domy są identyczne i jest po prostu mniej ludzi. Zatrzymujemy się na kilka zdjęć, kiedy od tradycyjny dom pojawia się miła pani, pozdrawia nas i daje znak, aby wejść; jest to dom-muzeum, w którym nie widzimy innych zwiedzających, podchodzimy i witamy się z typową japońską uprzejmością. Właściciel zaprasza nas do dużego, skromnie umeblowanego salonu, abyśmy zajęli miejsca na rozłożonych poduszkach na tatami wokół paleniska, nad którym wisi pojemnik z herbatą i pozostawionymi tam kasztanami do wędzenia. Kiedy popijamy herbatę sporządzoną z 9 rodzajów różnych liści (wśród których wyróżniają się liście bambusa), ona zaczyna nam opowiadać historię domu: ma on około 300 lat i od kilku pokoleń należy do rodziny jej męża. Dom został zbudowany w całości z drewna i lin na kilku piętrach, bez użycia metalowej stolarki; surowiec jest łatwo dostępny w okolicy, nawet jeśli były okresy, w których nie można było budować domów, ponieważ ówczesni panowie zabraniali zbierania drewna nadającego się do tego typu budownictwa. Obecnie do ogrzewania służą piece naftowe, niegdyś na parterze znajdowały się dwa zawsze zapalone kominki węglowe; upał i dym unosiły się także na górne piętra, pierwsze w celu zapewnienia minimalnego ciepła, drugie w celu dezynfekcji belek przed owadami i pasożytami, a także suszenia nowo wyprodukowanego jedwabiu.

W domu mogło jednocześnie przebywać do 30 osób, z czego część stanowiła rodzina właścicieli, część zaś to ludzie tam pracujący, gdyż budynek pełnił jednocześnie funkcję fabryki produkującej i barwiącej jedwab, a także w odpowiednich porach roku wytwarzającej papier washi. Dach domu składa się z szeregu ogromnych wiązek słomy podobnej do trawy pampasowej, która jest zbierana i suszona. Jest ich około 9 000 po obu stronach i wymienia się ją co 20/25 lat; najpierw wykonaj całą jedną stronę, a następnie drugą w odległości ok. 5 lat. Zimy są surowe i bardzo śnieżne, mimo że jesteśmy zaledwie 340 metrów nad poziomem morza; w tym roku zwykłe dwa metry śniegu zostały przekroczone o co najmniej 50 cm. Widzieliśmy zdjęcia sprzed zaledwie dwóch miesięcy, na których leżało tyle śniegu, że pojawił się problem, jak go usunąć i zapewnić szybkie stopienie; Problem można rozwiązać wrzucając go do stawu tuż za domem, gdzie stale płynie woda, ale nie jest to łatwe zadanie. W akwenie pływają także karpie, które niegdyś były źródłem pożywienia, obecnie można powiedzieć, że stanowią element dekoracyjny i są towarzyszami.

Roślinność nadal ma bladą zieleń, charakterystyczną dla przyrody, która dopiero co wychodzi z sezonu zimowego; okoliczne lasy są bogate w kasztany, możemy spróbować słodyczy zrobionych z ich mąki zmieszanej z mąką pszenną. Obecnie kępki kasztanów zawiesza się nad ogniem wyłącznie w celach dekoracyjnych i spożywa się je wyłącznie w postaci gotowanej, dawniej jedzono także kasztany wędzone w ten sposób. Również na parterze znajdują się dwie małe świątynie, jedna poświęcona szintoizmowi na modlitwę do wszechświata i druga, która ma około 100 lat i jest poświęcona modlitwie przodków, typowo buddyjskiej. Podobnie dom wyposażony jest w trzy osobne wejścia: jedno dla rodziny, jedno dla gości, przez które weszliśmy i ostatnie, szczególnie piękne, w części przeznaczonej na zakwaterowanie, z której korzystano w czasach panów Haga; tutaj wyróżnia się kilka wspaniałych obrazów, których tematyka została wyryta w drewnie. W pewnym momencie pojawia się także właściciel domu i pokazuje nam instrumenty, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy, wśród których wyróżnia się jeden, który wydaje suchy dźwięk, podobny do kastanietów; w tym momencie pani śpiewa piosenkę, a on jej towarzyszy instrument (sasara, składający się z ponad 100 kawałków drewna sklejonych ze sobą): nawet jeśli usłyszana melodia nie będzie głównym powodem przyjazdu do Japonii lub niezatartym wspomnieniem, które zabierzemy do domu, niemniej jednak reprezentuje głębokie poczucie folkloru i lokalnej kultury, które z całego serca doceniamy. Następnie wspinamy się po stromych i wąskich drabinach na wyższe piętra, gdzie korzystano z pierwszej suszarnia do zboża, a także hodowla serów. Obecnie dostępny jest także cykl zdjęć i obiektów historycznych związanych z działalnością rolniczą, gdzie fajnie jest dostrzec podobieństwa i różnice w stosunku do naszej wiejskiej tradycji. Podłogi składają się częściowo z otwartych listew, aby umożliwić unoszenie się ciepła wraz z dymem, który jest przydatny do odkażania przechowywanej tam materii organicznej. Wizytę kończymy obejrzeniem wejścia i pokoju gościnnego, w którym dywan wykonany jest ze skóry dużego czarnego niedźwiedzia. Kupujemy bardzo oryginalną dekorację świąteczną, która wzbogaci kolejną choinkę.

Nawet w Shirakawie, za wyjątkiem głównej wioski atakowanej przez autobusy, spotyka się niewiele osób i nie ma możliwości, aby w pełni cieszyć się tym miejscem. Zadowoleni, także ze słońca dominującego nad chmurami, po porannej kawie w barze Orle Gniazdo z widokiem na rzekę, która opada gwałtownie i krystalicznie, wciąż widzimy z góry charakterystyczne Wioska Saganuma, również składający się wyłącznie z Gassho Zukuri. Droga skacze nieprzerwanie z jednej strony strumienia na drugą, czasami przerywaną tamami. Opuszczamy obszar Shirakawa kierując się do kolejnego wskazanego celu w mieście Takayama. Autostrada z Gokayamy to ciąg tuneli, z których najdłuższy sięga 11 km, na przemian z bardzo krótkimi wiaduktami.

Tradycyjna japońska architektura w stylu Shirakawa-go z dachem krytym strzechą.
Mapa Japonii - kompletny plan podróży · Takayama

Miejskie oblicze świątyni Shinto

Wjeżdżając do miasta próbujemy zatankować benzynę, ale w samoobsługowym miejscu napotykamy na trudności z rozszyfrowaniem japońskiego; nie trzeba wspominać o prośbie o pomoc, że młode małżeństwo jest gotowe współpracować, aby bez problemu przeprowadzić operację: to też Japonia! Bardziej turystyczna, choć mniej interesująca, Takayama jest położona we wspaniałej dolinie otoczonej górami i wyraźnie widać linię wciąż bardzo obfitego śniegu; ma piękne centrum składające się z ulic charakterystyczne drewniane domy (stare domy prywatne) zamieszkiwane niegdyś przez samurajów, obecnie jest to ciąg witryn sklepowych najeżdżanych przez turystów w czasie wakacji. To miejsce, w którym można kupić wspaniałe drewniane wyroby rzemieślnicze i dobre uliczne jedzenie (wołowina hita). Zdecydowanie warto wybrać się na spacer po centrum, smak mochi (wbijane w wykałaczkę, są zrobione z ryżu i maczane w sosie sojowym), dango gohey mochi (w zasadzie ten sam przepis, ale kształtem przypomina lodowy lizak i są zanurzone w słodkim sosie) i dobre lody matcha (zielona herbata). Wśród najciekawszych sklepów znajdziemy destylarnie sprzedające sake organizują także kursy ilustrujące historię i produkcję pysznego trunku, który dobrze znamy i regularnie cenimy od chwili wylądowania w Krainie Kwitnącej Wiśni; oprócz tego, co eksponują na wystawie, łatwo je rozpoznać po charakterystycznej kuli kryptomerii (rodzaj cyprysu) wiszącej przed wejściem i klasycznym symbolu producentów sake, a także po charakterystycznych beczkach, w których ją przechowywano, aby zabezpieczyć ją podczas transportu.

Droga krajowa 158 to prawdziwa górska droga, wzdłuż której wciąż znajdujemy kilka stert śniegu i kwitnące wiśnie; w miarę wspinania się roślinność zmienia swój wygląd, przybierając całkowicie zimowe kolory i wygląd, by stopniowo powrócić wiosną podczas kolejnego zejścia na wzgórze. W okolicy można zobaczyć ośrodki narciarskie ze stokami, które wydają się bardzo strome; dalej w dół znajduje się kilka tam i nowa droga w budowie, gdzie często tunele przebijają górę, aby zejść z jednej doliny do drugiej. Japońska filozofia budowy dróg górskich różni się od europejskiej: tunele buduje się wszędzie tam, gdzie to możliwe, co z pewnością jest zaletą pod względem utrzymania zewnętrznego, uniknięcia budowy koryt w górę i w dół rzeki, a także w celu odśnieżania śniegu, który w tych partiach obficie pada przez długie miesiące. Z drugiej strony zarówno budowa, jak i utrzymanie tuneli wymaga dużo energii ekonomicznej. Tunele często spotykamy zarówno na autostradzie do Takayama, jak i wzdłuż drogi stanowej prowadzącej do Matsumoto. Trasa prowadzi po zboczach stromych dolin, których lasy zdają się wspierać od czasów przodków, kiedy członkowie klanów przegrywających w wyniku waśni, które rozerwały Japonię, zmuszeni byli ukrywać się w tych niedostępnych miejscach. Lasy, które sprawiają, że pora roku wydaje się fosforyzujące pod promieniami słońca, które przenikają przez chmury jak promienie światła oświetlające scenę. Jest dopiero południe, ale na drodze zaczyna pojawiać się niedzielny powrót, powolny, ale uporządkowany ruch, na którym jeżdżą głównie autobusy, pozwala zobaczyć (można powiedzieć, posmakować) piękna, które leży przed tobą. Spokojnie docieramy do naszego ostatniego celu dzisiejszego dnia, Matsumoto, gdzie docieramy późnym popołudniem; dość duże miasto o intensywnym, ale zawsze zdyscyplinowanym ruchu ulicznym.

Mapa Japonii - kompletny plan podróży · Matsumoto i Nawate Dori

Nawate Dori

Dzisiejszy ryokan położony jest w spokojnej okolicy nad małą rzeką i prowadzony jest przez starsze małżeństwo. Jak zawsze, wizytówką jest skuteczność, a dbałość o szczegóły widać niemal na każdym kroku: pani odpowiednio nas instruuje, co można, a czego nie można zrobić. Aby uniknąć problemów z parkowaniem w centrum, decydujemy się na półgodzinny spacer po dzielnicach mieszkalnych i dzięki temu zyskamy wgląd w codzienne życie w Matsumoto. Dojeżdżamy do teren zamku, który przedstawia typowe cechy: majestat, otaczające drogi wodne, drzewa i krzewy wypełniające każdą przestrzeń, którą oko mogłoby postrzegać jako częściowo pustą. Naprawdę piękny w harmonii ogólnego widoku, kreatywności dekoracji, które umieszczają starożytny dwór w centrum i podkreślają go. Kierujemy się w stronę rzeki, gdzie znajduje się kilka zabytkowych uliczek kupieckich i rzemieślniczych ( Nawate Dori) i ciszę Sanktuarium Shinto, ale przede wszystkim obszar o największej koncentracji restauracji. W jednym z nich widzimy wchodzących mieszkańców i czytamy (jak zawsze dzięki Google Lens) ciekawe menu wywieszone na zewnątrz. Wyposażenie wnętrz jest typowe i dania nie mniej: po raz kolejny degustujemy lokalną kuchnię z surową koniną, bambus, pstrąg, udon i tempurę; co dziwne, nie serwują ryżu, być może ze względu na ogromnie podwyższone ceny zbóż w ostatnim czasie, na tyle, że nawet minister podał się do dymisji. Po wyjściu czujemy chłód, ale czekający nas długi spacer i kieliszek sake po dotarciu do ryokanu pomogą przywrócić odpowiednią temperaturę ciała. Ale najpierw musimy jeszcze zobaczyć zamek nocą i ten obraz będzie prawdziwą muzyką dla oczu: oświetlony z typowo japońską starannością, odbija swój obraz w szerokich rowach, aż podwoi się; ciemne niebo i benzynowa woda spotykają się, tworząc tło godne artystycznego tematu, można poczuć się jak w teatrze. Od tego momentu pokonanie dwóch kilometrów pozostałych do miejsca docelowego będzie zależeć od nóg… i do samego celu. Świeżo wypity napój o proporcjach 14/15° doskonale wspomaga trawienie przed pójściem spać, do tego stopnia, że ​​wypożyczając samochód lub zatrzymując się na kilka nocy w tym samym miejscu, przyzwyczailiśmy się kupować butelkę o pojemności 0,75 cl, starając się, aby starczyła na trzy wieczory. Piwo do posiłków też nie jest złe: najpopularniejsze są Asahi, Sapporo i Kirin.

Nocleg
Ryokan Seifuso

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.