Alpy Japońskie IV

Day 14

Alpy Japońskie IV

13/05/2025

Dzień, w którym góra Fuji ukazuje się nam w swej białej okazałości. Hakone, Kamakura i wreszcie Tokio

Kategoria
13/05/2025 1 galleries 0 Maps
Mapa Japonii - kompletny plan podróży · Fuji z parku Oishi

Park Oishi

Pokój został zarezerwowany (za kilka jenów więcej) z widokiem na Fuji. Zostało już tylko kilka przydatnych godzin, żeby zobaczyć go w białej całości i żeby to zrobić, wymyślamy je wszystkie, łącznie z podwójnym systemem alarmowym: korzystając z wczesnego świtu, ustawiamy pierwszy na 5.30, kiedy zorientujemy się, że on też nadal śpi z głową zanurzoną w szarym kocu i odwracamy się; drugi dzwoni godzinę później i w tym momencie niebo jest czyste, ale jeszcze nie jesteśmy na miejscu. Schodzimy na dół, aby zjeść zwykłe, proste śniadanie i wracając do okna, pokój stał się Rama Fuji-san jak go tu z szacunkiem nazywano. Wreszcie widoczny w całości, udaje nam się zrobić kilka zdjęć z daleka, zanim znowu zniknie i wsiadamy do samochodu, aby za kwadrans wrócić do Oishi Park. Jest 7:30, niebo jest teraz bezchmurne, chyba że ma to dla nas znaczenie. W końcu wiele lat przebywania w górach nauczyło nas, że szczyty są katalizatorami chmur. Przy pełnym słońcu i niewielkiej liczbie osób ponownie robimy sesję zdjęciową ogród tysiąca kolorów, mając więcej czasu na rozpoznanie różnych gatunków, z których wiele jest również tutaj obecnych (lilie świętojańskie, lawenda, mieczyki itp.). Aby nie ulec pokusie spędzenia tutaj całego dnia, obiecaliśmy sobie, że poczekamy godzinę, po czym wyruszymy w inne zaplanowane kierunki. Jak w każdym szanującym się striptizie, najlepsze jest na końcu: o 8.30 wydaje się, że jesteśmy w sednie i muszą zniknąć ostatnie zasłony. Łamiemy „przysięgę” terminu i postanawiamy zostać tak bardzo, aby Chwila wydawała się nieuchronna. Nigdy czekanie nie będzie tak owocne, a opóźnienie nie będzie tak docenione jak w chwili, w której Fuji pojawia się w całości, pokryty śniegiem na dużej części stoku. Niepokalana i jednocześnie imponująca, święta góra Japonii wznosi się przed nami, dopełniając ją zdjęcie ogrodu kwiatowego na ekranach smartfonów i aparatów, nie wspominając o emocjach natychmiast przekazywanych do zwojów mózgowych i duchowych. Dolna połowa obrazu przedstawia słodycz i wrażliwość, górna połowę siłę i majestat, rozdzielone pomarszczonym jeziorem, które swoimi miękkimi falami zdaje się niemal chcieć pośredniczyć: unicum, które tylko natura może przekształcić w wysublimowane piękno. Graniczące z absurdem, przez chwilę myślisz, że czekanie na nią było bardziej męczące, niż wspinanie się na nią, co w tym okresie nie jest nawet możliwe ze względu na śnieg, a być może nawet zabronione na nartach.

Mapa Japonii - kompletny plan podróży · Hakone i jezioro Ashi

Przyjazd do Torii Pokoju

O 9.30, dwie godziny po przybyciu na miejsce i wypełnieniu naszych oczu tym, czego pragnęliśmy, jesteśmy gotowi wyruszyć w stronę niezwykle interesującej trasy, która doprowadzi nas do zakończenia tej wycieczki – jeszcze nie podróży – w kierunku Tokio, przemierzając Fujiyoshidę z turystami i podziwiając Fuji, które wyróżnia się wśród bloków mieszkalnych i linii energetycznych. Pierwszy przystanek to właściwie trasa wędrowna, płatna – Hakone Skyline – która biegnie grzbietem wzgórza w stronę Hakone. Droga najpierw przecina szereg zaczarowanych lasów; wąska, pełza ciągłymi fałdami wzdłuż tych niskich gór, pomiędzy porośniętymi mchem ścianami, aż dotrze do punktu poboru opłat i wspina się na wzgórze widok na jezioro Ashi, jego pływające torii i Hakone w promieniach słońca na jednym zboczu i zboczach Półwysep Izu z drugiej na południe. W tle wyróżniają się także opary z onsenu, pochodzące z niespokojnego wnętrza ziemi, pozostałości wulkanu sprzed 3000 lat. Wakacyjne miasto niedaleko stolicy i jej aglomeracji, zawsze charakteryzuje się dużą obecnością turystów, do tego stopnia, że nie uważamy za stosowne odwiedzać Torii pokoju (podobny do tego w Miyajima ale mniej znany) powoduje brak miejsc parkingowych i czasu: wszak Fuji jest warte jeszcze jednej świątyni. Nie zapominamy jednak o tym, że Onshi Hakone Koena, który stoi na przesmyku jeziora, niegdyś letnia rezydencja rodziny cesarskiej, a dziś wspaniały punkt widokowy zarówno na samo jezioro, jak i na zespół drzew i krzewów uprawiana w najbardziej klasycznym japońskim stylu. Żywopłoty azalii, drzewa przycięte w artystyczny sposób, tworząc wzniesione krzewy i wszystkie inne elementy, które mogą nadać obrazowi wysublimowany charakter. Doceniamy maksimum wyobraźni połączone ze smakiem i harmonią zachwytu, gdy mijamy słupki lub listwy dźwiękowe ustawione w takiej odległości, aby w miarę przesuwania się kół tworzyć muzykę, którą moglibyśmy określić jako rodzaj pneumatycznej melodii: Japończykom, jako naród smutny, z pewnością nie brakuje kreatywności!

Kamakura, do którego można łatwo dojechać zarówno samochodem, jak i pociągiem ze stolicy, szczyci się wieloma pięknymi miejscami kultu religijnego, wśród których wyróżnia się buddyjskie sanktuarium Kotoku-in, wewnątrz którego znajduje się Daibutsu, ogromny posąg Buddy. Bez względu na wielkość szczególnie uderzająca jest ekspresja Siddharty, seraficzna do tego stopnia, że zaszczepia poczucie pogody ducha tym, którzy na nią patrzą i przekazuje ciche przesłanie pokoju i nadziei pomimo w swojej nieruchomej postawie. Zdolność tych, którzy ją zaprojektowali, ale także bycie pokojową, niepacyfistyczną religią. Wokół jak zawsze fachowo utrzymane drzewa i ogrody stanowią oprawę godną głównego zabytku. W Japonii rzadko można znaleźć budynki sakralne, które nie są otoczone ogrodami, parkami lub ogólnie elementami naturalnymi.

Na drodze prowadzącej do Kamakury natrafiamy na widok, który sprawia, że zwątpiliśmy we własny poziom alkoholu we krwi, mimo że jest jeszcze ranek i nie tknęliśmy (jeszcze) kropli sake: nad naszymi głowami jedzie tramwaj, zwisające z szyn ślizgających się po dachu pojazdu, które z kolei wsparte są na potężnych słupach. To nie jest ani marzenie, ani cud: prosta japońska technologia.

Japoński ogród z przyciętymi drzewami i bujną zielenią pod błękitnym niebem.
Mapa Japonii - kompletny plan podróży · Kamakura i powrót do Tokio

Miejskie oblicze Torii Pokoju

Nadszedł czas, aby udać się w stronę stolicy, ale droga przed nami nadal jest interesująca pod kilkoma względami. Piękna mieszanka pól ryżowych i wzgórz wychodzących z Kamakury znów wypełnia oczy zielonymi odcieniami, więc droga staje się dwupasmowa, ale w bardzo szczególny sposób: coś w rodzaju autostrady z widokiem na morze z jednej strony i bloki mieszkalne z drugiej, czasami spowalniane przez szybkie światła drogowe. Na pierwszy rzut oka bliskość drogi ekspresowej do sąsiadujących domów może wydawać się powodem zagrożenia, także ze względu na ciągłe przekraczanie ograniczeń prędkości, jednak w cywilizowanej Japonii kierowcy, podobnie jak piesi, zawsze są skupieni na tym, co robią. Grozi, że czas na lunch dobiegnie końca; mimo że jedziemy w korku z prędkością 80 km/h, zauważamy małą restaurację, udaje nam się bez ryzyka zjechać z pasa i udać się zobaczyć, co mają do zaoferowania. Szczęśliwie dzisiaj zafundowaliśmy sobie naprawdę wykwintny posiłek pod względem menu, jakości i ceny; Szkoda przejeżdżać tędy i móc z niej skorzystać tylko raz. Pozostaje tylko wznowić podróż w kierunku lotniska drogą, która w dalszym ciągu przebiega na przemian od morza do miast, w zależności od tego, czy spojrzymy w prawo, czy w lewo. Oczywiście istotne jest, aby kierowca patrzył prosto przed siebie. Oprócz tego, że jest dogodna z logistycznego punktu widzenia, arteria, którą podążamy, pozostaje interesująca nawet wtedy, gdy krajobraz zmienia się z naturalnego na miejski, począwszy od Jokohamy. Wysokie budynki zastępują dwupiętrowe domy, tereny przemysłowe z ogromnymi rafineriami są teraz integralną częścią krajobrazu podczas podróży wzniesiony pomiędzy miastem a morzem, w pomysłowej sieci ulic, jaką może pochwalić się niewiele dużych metropolii. Siedziba lotniska Budget znajduje się w odosobnionym miejscu, a po przybyciu na miejsce warto zajrzeć za kulisy lotniska takiego jak Haneda: magazyny, centra obsługi kontenerów i firmy obsługujące lotnisko. Tutaj też nie ma biurokracji, płacimy ETC (lokalny telepass) i wsiadamy do autobusu kursującego na lotnisko. Inaczej niż wtedy, gdy przyjechaliśmy po raz pierwszy, dzisiaj podróże i strefy czasowe nie mają na nas tak dużego wpływu, co więcej, mieliśmy już doświadczenie 15 dni temu; dlatego też lotnisko w Tokio nie stwarza żadnych szczególnych problemów: kupujemy bilet na linię Keykiu, która w miarę mijania stacji przechodzi w Asakusa i bez wysiadania w ciągu godziny jesteśmy pod hotelem, dokładnie w dzielnicy Asakusa. Nie zdawaliśmy sobie jednak sprawy, że sieć APA ma inne hotele przy tej samej ulicy, w pobliżu stacji metra, więc zanim dotrzemy do naszego, odwiedzimy jeszcze dwa hotele, ten ostatni, ale wciąż niedaleko i blisko Tokyo Skytree. Czas na zwykłe automatyczne zameldowanie, pozostawienie wózków w pokoju i wyjście na kolację do restauracji specjalizującej się w typowej kuchni Hokkaido, najbardziej wysuniętej na północ wyspy Japonii, charakteryzującej się długimi zimami i chłodniejszymi morzami: nawet dziś stawiamy na ryby, urzekające. Okolica, w której spędzimy trzy noce, jest szczególnie dogodna do zwiedzania Senso-ji, wspaniały kompleks świątynny Shinto warto odwiedzać o każdej porze: zacznijmy od wersji wieczorowej, kiedy doskonałe oświetlenie podkreśla amarantową kolorystykę pięciopiętrowa pagoda, drewna, z którego zbudowana jest świątynia, a także różnych czerwonawych torii. Nie mówiąc już o gospodarzach lampiony z papieru ryżowego ozdobione elegancją i wyrafinowaniem. Wydaje się, że żyje w surrealistycznym wymiarze, na który jedynie w minimalnym stopniu wpływają niektórzy zachodni turyści chcący robić zdjęcia w „dowcipnych” pozycjach przed majestatem pomników. Typowo zachodnia i chińska sztuka uwieczniania przez naśladownictwo wydaje się co najmniej lekceważąca symbole i religie (zarówno tę, jak i inne), które utożsamiają się z kulturami starożytnymi, opowieściami zwykle charakteryzującymi się cierpieniem i podbojami, które dokonywały się kosztem wielkich poświęceń ze strony wierzących. Znaczenia i symbole zostają unieważnione w obliczu bezczelnych modernistycznych postaw, równoznacznych ze słabym wykształceniem (zamierzonym eufemizmem!) części naszego społeczeństwa, niezależnie od tego, czy ktoś jest wyznawcą religii, czy nie.

Robi się późno, sklepy na ruchliwej ulicy Nakamise są już zamknięte od kilku godzin i nawet sklepy ustawione w kolejkach pod artystycznymi portykami zaczynają zbierać wystawione produkty. Nadszedł także dla nas czas, aby wycofać się do małego, ale wygodnego pokoju hotelowego, po ostatnim widoku na dobrze oświetlone Skytree i płynącą u jego stóp rzekę Sumida.

Nocleg
Hotel APA Asakusa Kuramae

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.