Nara i Kioto III

Day 10

Nara i Kioto III

09/05/2025

Pierwsza stolica Japonii i ostatnie wizyty w nieskończonym mieście

Kategoria
09/05/2025 1 galleries 0 Maps
Mapa Japonii - kompletny plan podróży · Park Nara i Todai-ji

Nara

Prognoza na dzisiaj nie jest zbyt dobra i dlatego zdecydowaliśmy się dzisiaj zagrać kartą Nara. Musieliśmy skupić się na słonecznym dniu, zrobiliśmy to wczoraj w Kioto i naprawdę tego nie żałowaliśmy. Wczoraj jednak intensywny i wymagający organizacyjnie program, napięte terminy, upał, lekki lunch i ciągłe przesiadki komunikacją miejską tak bardzo odbiły się na jakości nocnego snu, że tuż przed 6.30 już nie spaliśmy; udajemy się na stację metra linią Karasawa w stronę Kyoto Station i stąd 720Y kupujemy bilet na pociąg JR Nara, który w 45 minut zawiezie nas do dzisiejszego celu, czyli na południe od Kioto; wyjeżdżamy o 7:51, jedziemy powoli, zatrzymując się na każdej stacji i o tej porze wczesnych godzin porannych udaje nam się zobaczyć japońską codzienność. Opuszczamy Kioto przekraczając obrzeża, kontynuując podróż po obszarze rolniczym przeciętym rzekami, niektórymi z nich dużych rozmiarów, i, jak zawsze sugeruje pociąg, istnieje również możliwość zobaczenia tyłów domów i wszystkiego, co nie jest czysto turystyczne w gęsto zaludnionym regionie, takim jak Kensai.

Nara to kolejna atrakcja, którą trzeba zobaczyć w całym kraju; Stacja sama w sobie jest niezłą wizytówką, gdyż miasto w zasadzie żyje z turystyki. Pierwsza prawdziwa stolica Japonii, posiada dużą koncentrację zabytków w słynnym parku. Która właściwie cieszy się nieco efemeryczną, ale przyjemną sławą, za sprawą duża liczba jeleni którzy tam mieszkają i pasą się na łąkach na tle świątyń i sanktuariów. Idziemy centralną drogą, która prowadzi ze stacji do parku za nieco ponad kilometr, napotykając pierwszą świątynię znajdującą się w okolicy naprzeciwko: nazywa się ona Kofuku-ji, z dużymi pawilonami i wysoką pagodą (druga w Japonii) obecnie zapełnioną z powodu remontu. Dostęp do parku uszlachetnia gościnność czworonogów, które oprócz tego, że są uważane za święte zwierzęta, oferują przyjemny akcent kolorystyczny i pozwalają sobie na zrobienie z nami kilku zdjęć. Jest ich wiele i reprezentują one m.in święty element natury podobnie jak karpie koi pływające w stawach. Również tutaj park rozciąga się szeroko i jest miękki w swoich powierzchniach, fachowo inkrustowany drzewami i świątyniami.

W międzyczasie autobusy zaczęły wyładowywać hordy turystów, wszyscy ustawieni w ściśle określonych kolejkach i zmierzający w stronę najbardziej klasycznych miejsc na stronie. Szkoda, że jednym z nich jest Todai-ji, świątynia wewnątrz którego jest Daibatsu, brązowy posąg Buddy Wysoki na 15 metrów, imponujący pod względem wielkości i doskonałego wykonania, naprawdę warty odwiedzenia. O cenności w sensie artystycznym i ekonomicznym możemy mówić ze względu na ponad 130 kg złota, które ją pokrywa, nie mówiąc już o prawie 500 tonach brązu, które tworzą konstrukcję. Wokół pomnika można spacerować w gronie grup szkolnych i przewodników, którzy chcą wyjaśnić zafascynowanym turystom serię „Jak i dlaczego”. Studenci nie przyjeżdżają tu w celach turystycznych, mają w rękach długopis i kartkę z ankietami do wypełnienia po zapoznaniu się z pewnymi szczegółami, po czym prawdopodobnie nastąpi przesłuchanie.

Mapa Japonii - kompletny plan podróży · Kasuga Taisha

Tradycje i duchowość

Oddalamy się, by zobaczyć inne świątynie rozsiane po całym parku, i zostajemy niemal sami w tym zaklęciu między naturą i sztuką. Autobusy biorące udział w zorganizowanych wycieczkach jadą bezpośrednio do Daibatsu i niewiele więcej, pozostawiając w ten sposób miejsce na łatwe zwiedzanie reszty. To samo można powiedzieć o Kioto, gdzie wycieczki skupiają się na Fushimi Inari (ograniczone do pierwszej części), złotym i srebrnym pawilonie, Kyomizu-dera i kilku innych miejscach. Na zewnątrz są ludzie, ale nie tłumy turystów stojących w kolejce.

Ludzie chodzą po zewnętrznych schodach z parasolami w japońskim historycznym miejscu.
Mapa Japonii - kompletny plan podróży · Powrót do Kioto i Kiyomizu-dera

Dojazd do Narwa

Odwiedźmy Kasuga Taisha, świątynia Shinto, wzdłuż którego przyległych alejek ustawione są setki kamiennych latarni, do których przy niektórych okazjach wkładane są świece chronione cienkimi i niemal przezroczystymi arkuszami papieru ryżowego. Kończymy z Pawilon Ukimido, zaciszna pagoda unosząca się na jeziorze o tej samej nazwie i połączona z lądem chodnikiem. Para w strojach ślubnych robi zwykłe zdjęcia: fotograf i druhna robią wszystko, aby mimo pochmurnego nieba wydobyć z nich jak najwięcej. Robimy też kilka zdjęć, po czym opuszczamy park, aby zobaczyć dawną dzielnicę kupiecką Naramachi, uroczą, ale nie niezbędną. Zbiegamy w stronę centralnej ulicy, jest dopiero południe, ale wybór miejsca na lunch okaże się bogaty w harmonogram: po kilku minutach wszystko jest już pełne, aby skosztować słynnego lokalnego okonomiyaki, ugotowanego bezpośrednio na stałym talerzu, który służy również jako środek stołu. Pozostaje tylko iść tyłem drogą prowadzącą do stacji, z której JR Nara Express odjedzie o 13:37 do Kioto; gdy pociąg ponownie zmierza w stronę Kioto, zaczynają spadać pierwsze krople; po dotarciu na stację Kioto udajemy się na wyższe piętra, aby podziwiać duże przestrzenie i architektura smukłe cechy tego dzieła o zrównoważonej nowoczesności. Nie spodziewalibyśmy się znaleźć nad lotniskiem (takim samym jak wszystkie inne) wznoszącego się na kilkanaście pięter budynku z łącznikiem dachowym, tunelami przecinającymi się z jednej strony budynku na drugą i podwyższonym ogrodem z widokiem na centrum miasta. Szkoda, że ​​pada deszcz, ale widok na centrum miasta z góry jest nadal wspaniały, zwłaszcza gdy znajdziesz się przed Wieżą Kioto, strzałką wyłaniającą się z centrum miasta.

Wysiadamy na przystanku autobusowym, na którym można zamówić nawet przejazdy po dworcu, siadamy na tym, który dowozi nas w pobliże dworca Kiyomizu-dera, świątynia buddyjska charakteryzuje się dużym panoramicznym tarasem otwartym na zieleń z jednej strony i miasto poniżej z drugiej; z pewnością jedna z najciekawszych w bogatej artystycznej panoramie Kioto, która oglądana w słońcu byłaby jeszcze piękniejsza, gdyż zanurzona jest w buszu. Można spacerować asfaltową ścieżką, aby podziwiać świątynię pod różnymi kątami, szczególnie gdy wydaje się, że wyłania się niczym kwiat lotosu z zielonej roślinności. Oczywiście dla wierzących stanowi to miejsce o wielkiej wartości duchowej: wielu ludzi rozświetla się kadzidełka wotywne, módlcie się przed ołtarzami i wrzucajcie drobne monety na znak pobożności; jest wiele osób, które podchodzą do niego w kimonie, które można wypożyczyć w sąsiadujących ze sobą sklepach, zwłaszcza na rzecz turystów, którzy rzadko posiadają takie sklepy. W pobliżu znajduje się stara dzielnica z dwiema ulicami Ninen-zaka i Sannen-zaka, które przedstawiają aspekty historyczne w blokach i współczesne aspekty mieszczących się w nich sklepów. Jeszcze jedno szybkie spojrzenie na świątynię Ryozen Kannon z wysokim posągiem Buddy i Yasaka-jinja, świątynią Shinto, z której pięciopiętrowa pagoda.

Jesteśmy już blisko centrum i mając kilka przystanków autobusowych jedziemy zobaczyć ten słynny Rynek Nishiki, znane z oferowanych odmian kulinarnych. Jednak dziś wieczorem wybierzemy się na obiad do pobliskiej restauracji w dzielnicy Ponto-cho, gdzie będzie można skosztować przygotowanego sushi grube plastry surowej ryby doprawiony sosem sojowym produkowanym w okolicach Okama, rozlewany oszczędnie z butelki do odpowiednich misek, gdyż jest szczególnie cenny i doskonałej jakości. Młoda kelnerka również jest bardzo miła i dobrze mówi po angielsku (jest w połowie Filipińczykiem) i prosi nas o informacje na temat Włoch, które zamierza wkrótce odwiedzić. Po otrzymaniu tak wielu informacji na temat kraju, który nas gości, miło jest móc przekazać kilka informacji o nas, a także móc porozmawiać z kimś w tej Japonii, gdzie angielski pozostaje tematem tabu. Nie tyle i nie tylko z powodu niechęci do nauki, ale z powodu obiektywnych trudności, jakie wiążą się z nauką języka o zupełnie innej budowie. Kolejne lody matcha, na które byliśmy już wczoraj wieczorem i już możemy wracać, wypić rytualny kieliszek sake i odpocząć przez kolejną krótką noc.

W ten sposób opuszczamy Kioto, jedyne w swoim rodzaju, z niesamowitą liczbą zabytków, ale które wydaje się nie mieć DNA, aby chcieć gościć turystykę, która – niezależnie od tego, jak pełna szacunku będzie się starała – nie może powstrzymać się od inwazyjności. Przyszłość pokaże, czy mieszkańcy będą w stanie przystosować się, aby w pełni wykorzystać ten dochodowy i czysty przemysł, czy też zamkną się, jak zrobiła to Japonia na początku XVII wieku. Świątynie i ogólnie najciekawsze budynki są rozproszone w miejscach poza centrum, które trudno połączyć ścieżkami dla pieszych, więc spędzasz dużo czasu na poruszaniu się po okolicy, biorąc pod uwagę ograniczone wykorzystanie dwóch linii metra, zbudowanych bardziej w celu połączenia dzielnic handlowych z dzielnicami mieszkaniowymi, a nie atrakcji turystycznych.

Nocleg
Kawałek hostelu Sanjo

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.