Day 14
Płaskowyż Athertona
Atherton Tableland, z ekstensywną uprawą pomieszaną z tropikalnym lasem pełnym jezior i wodospadów. ``Kontakt'' z krokodylami
Poranek w Atherton Tableland
Wreszcie znowu wczesna pobudka, żeby nie stracić zdrowych nawyków. Podchodzimy prawie do Mossmann, aby wjechać na Drogę Rozwojową 44. Krętą i podjazdową drogą dochodzimy do punktu widokowego Lwa, schodzimy nieco w dół, aby dotrzeć do położonego na wysokości 500 m n.p.m. ATHERTON TABLELAND, charakteryzującego się obszarami zalesionymi, a następnie ponownie pośrodku plantacji trzciny cukrowej. Dalej znajdują się obszary, które wydają się nieuprawne, ale w rzeczywistości są to skromne pastwiska dla bydła w stanie półdzikim. Na uwagę zasługują kopce termitów, wysokie nawet na ponad metr, które początkowo mylimy z izolowanymi kamieniami przypominającymi menhiry. Niebo jest czyste, ale jest jeszcze wcześnie, a niektóre kangury obserwują nas, gdy przechodzimy z pobocza drogi. Zaczynają pojawiać się pierwsze gospodarstwa. Wzdłuż płaskowyżu widzimy cały szereg plantacji bananów, mango i awokado: od jakiegoś czasu żerujemy na tych jagodach czy owocach i po raz pierwszy spotykamy je na drzewach w ich krajach pochodzenia. The rest is cultivated with potatoes and vegetables in greenhouses. Spotkanie z kawą robi wrażenie: widzimy nieznane nam uprawy, zatrzymujemy samochód i pytamy o wskazówki pracowników montujących rury nawadniające. Ten, który powiedział nam, że są to plantacje kawy, zaprosił nas również na następny dzień na rozpoczęcie żniw i zapytał, skąd jesteśmy. Kiedy mówimy mu, że jesteśmy Włochami, jego oczy błyszczą i informuje nas, że pochodzi z Kalabrii. Niemniej jednak musimy kontynuować rozmowę po angielsku, który jest jedynym językiem, którym się posługujemy. Może nadal zna jakiś dialekt, ale nadal nie mogliśmy się zrozumieć. Przejdźmy się Athertona i dojeżdżamy do Yungaburra, przedstawianej jako typowa XIX-wieczna wioska, niezbędny przystanek wszystkich zorganizowanych wycieczek, które zwykle spędzają tu czas na lunch. W rzeczywistości widzimy kilka oryginalnych budynków w stylu Queensland, ale nie prawdziwe miasteczko z atmosferą minionych lat. Trzeba jednak powiedzieć, że wszystko jest dobrze uporządkowane i przyjazne. Duża liczba restauracji, barów i możliwości zakwaterowania jest wyraźnym sygnałem, że dobre samopoczucie zapewnia turystyka. W międzyczasie pogoda się pochmurno i otaczająca zieleń nabiera mniej jaskrawych kolorów, zobaczymy Zasłona Fot podczas ciekawego spaceru po lesie deszczowym ogromna figa spadła na inne drzewo i pozostała pochylona. Korzenie wyrosły wzdłuż całego pnia i osiągnęły ziemię, upodabniając go do harfy. Kierujemy się dalej w stronę jeziora Eacham, niestety przy zachmurzonym niebie nie ukazuje ono swojego najlepszego blasku. Byłby to idealny przystanek na piknik w dni dobrej pogody. Zobaczmy trochę dzikie indyki z czerwoną głową. W końcu udajemy się do Czerwonego Cedaru, co jest lekkim rozczarowaniem, biorąc pod uwagę, jak piękny jest spacer po lesie. Po długiej jeździe polną drogą i podejściu pieszo nie mamy do czynienia z niczym: drzewo zostało powalone przez tornado, które w zeszłym roku nawiedziło ten obszar po ponad pięciuset latach życia. Z historycznego cedru pozostał jedynie kilkumetrowy kikut. Tutaj również drzewa figowe mają bardzo szczególną podstawę, wydaje się, że oddzielają ściany, przydatne zamiast tego jako wzmocnienie przed częstymi tajfunami. Udajemy się do Millaa Millaa, które zostało zredukowane do miasta duchów i przemierzamy trasę Waterfall Circuit, zaczynając od spektakularnego Wodospad Millaa Millaa, jeszcze piękniejszy dzięki błyskowi słońca, który pojawia się tuż po naszym przybyciu, następnie wodospady Zillie i Wodospady Ellinjaa, mniej imponujące, ale wciąż piękne. Krajobraz jest pagórkowaty z ogrodzonymi pastwiskami, gdzie krowy pasą się spokojnie pod zmieniającym się niebem. Obszar ten jest bardzo bogaty kangury ponieważ nie ma tam drapieżników takich jak dingo i jest tam pełno wodopojów dla owiec. Na chwilę mijamy wodospady Mungalli, ale najpierw skosztujemy ciasta serowego na farmie mlecznej, gdzie produkowane są sery biodynamiczne. Świetne miejsce na posiłek, gdyby tylko nie zjedliśmy pożywnego i niestrawnego śniadania w barze w Atherton. Naleśnik z syropem klonowym ciąży na naszych brzuchach jak smażony głaz. Omijamy kilka wodospadów, uznając, że widzieliśmy już wystarczająco dużo na dzisiaj, i podążamy ścieżką w Palmerstone Wooroonooran N.P. schodząc ponad półtora kilometra do bujnego lasu tropikalnego. Las pozostawia zatem miejsce dla uprawy bananów (z owocami zwisającymi z drzew) i trzciną cukrową, gdy schodzimy na południowy wschód w kierunku Innisfail. Jest to teren zielony i bogaty, gdzie opady sięgają 3500 mm. opadów rocznie, co czyni go mniej atrakcyjnym z turystycznego punktu widzenia, ale znacznie większym z rolniczego punktu widzenia. Wizyta u A hodowla krokodyli do Farma krokodyli Johnstone, które jest domem dla największej liczby takich gadów w północnym Queensland.

Wzdłuż Bruce Hwy
Spójrzmy najpierw krokodyle w swoich klatkach z eklektycznym trenerem, który proponuje nam esej na temat agresywności gadów zamierzam ich nękać z grabiami i będąc wielokrotnie atakowanym. Tylko doświadczenie nie pozwala, aby znalazł się w dzisiejszym menu w którymś z nich. Musiał jednak mieć jakieś złe doświadczenia, biorąc pod uwagę blizny na kończynach. O 15:00 jest czas na lunch i karmione są połówki kurczaków. Opowiedziano nam, jak hoduje się ich krokodyle, aby uzyskać jadalne mięso i skóry do produkcji toreb, portfeli itp. Największe z nich nie mają wartości jako skóra ani mięso i są trzymane na wystawę turystyczną, jeden z nich osiąga długość 6 m. Ciekawostką jest to, jak w pysku język styka się z podniebieniem, uniemożliwiając zwierzęciu połknięcie wody, gdy trzyma pysk otwarty pod wodą, z wyjątkiem otwarcia, aby pokarm mógł przejść bez przeżuwania. Potwierdzają, że potrafią spędzać godziny pod wodą bez oddychania. Mogą przetrwać nawet miesiące bez jedzenia, więc sześć/osiem kawałków kurczaka może wystarczyć na rok, podczas gdy oni dają im około sześćdziesięciu, aby utrzymać je w zdrowiu. Mogą żyć do 50/60 lat. Wiele osób pozostaje nieruchomo z otwartymi ustami, aby się rozgrzać: potrzebują temperatury około 30/32°, przy czym minimalna granica to 28°. Trzymając usta otwarte, „połykają” ciepło, przez które twarda zbroja nie może przejść. Ich zęby zmieniają się aż 46 razy, praktycznie wypadają i stale odrastają, a gdy się starzeją, tracą je całkowicie. Niemniej jednak mogą być niebezpieczne: widzimy, jak stare zwierzę zamyka pysk z taką siłą, że łamie każdy przedmiot złapany między dziąsłami. W tym przypadku półkurczak zdaje się dosłownie znikać w szczękach. Aby zabić młode krokodyle na mięso, najpierw ogłusza się je urządzeniem elektronicznym umieszczonym za głową, następnie przewraca się je i na koniec obłuszcza w celu uzyskania mięsa i skóry. Widzimy także bogów kangury, wallaby, kazuary, pytony, żeby zrobiły nam wspólne zdjęcie, aligatory amerykańskie i mały dingo. Krokodyle rzeczne można łatwo rozpoznać po mniejszych ciałach i bardziej jednorodnych rzędach zębów. Mówi się, że nie są groźne dla człowieka, chociaż zobaczenie takiego w pobliżu nie może być przyjemnym przeżyciem nawet bez pytania, do jakiej rasy należy. Jest już 16:30 i rozpoczynamy pierwszy odcinek zjazdu na południe Bruce Hwy nr. 1, najpierw w kierunku Ingham, a następnie w kierunku Townsville. Niebo się przejaśniło, mimo że przejeżdżamy przez Tully, które jest najbardziej deszczowym miastem w Australii, ze średnią opadów wynoszącą 4000 mm rocznie. Potwierdzeniem jest bujna zieleń, która nas otacza. Nie znajdując noclegu przed Townsville, docieramy do 150-tysięcznej stolicy północnego Queensland, prawdziwej metropolii dla tych regionów. Na kolację idziemy około 20:00 na Palmer Street, ulicę restauracyjną, gdzie znajdujemy odpowiedni dla nas grill meksykański i zajadamy się filetem i tortillami z krewetkami. Ciekawostką są szklanki do piwa lub innych napojów: przechowuje się je w lodówce przed podaniem klientom. To samo dotyczy hotelowych minibarów, w których znajdują się również puste szklanki. Spacer po centrum o bardzo szczególnym wyglądzie. The Mall, jak wszystkie centra miast, jest CBD, centrum handlowym z profesjonalnymi biurami i sklepami. Mimo że jest niedzielny wieczór, wiele barów i restauracji jest zamkniętych, a inne wypełnione są wrzeszczącymi tłumami, prawdopodobnie trwają mecze futbolu australijskiego, które przyciągają zagorzałych kibiców i pijaków. Po okolicy spaceruje niewielu lokalnych mieszkańców i wydaje się, że jesteśmy jedynymi turystami, którzy się tu zapuścili.













