Day 11
Alicja do Cairns
Desert Park: Odkryj życie na pustyni – Lot nad wybrzeżem Pacyfiku do Cairns
Muzea i pamięć w Alicji
Dziś program nie obejmuje wielu kilometrów, przynajmniej samochodem. Chodźmy zobaczyć Desert Park, który znajduje się w pobliżu Alice Springs, sądząc po niektórych zdjęciach, że wschodnie MacDonnells nie różnią się zbytnio od zachodnich, chociaż są bardzo fascynujące. Dzięki temu skansenowi możemy jednak dowiedzieć się więcej o zaskakującym życiu, które czai się w tak niegościnnym otoczeniu. Do dyspozycji mamy słuchawki i dyktafon, który włączamy po osiągnięciu określonej liczby osób. Dowiadujemy się, że znając niektóre gatunki ziół, możemy wiedzieć, które z nich pobierają wodę z gruntu i tym samym sięgają do podziemnych źródeł. Aborygeni w naturalny sposób specjalizowali się w znajdowaniu wody w ten sposób. Zdajemy sobie także sprawę, jak pustynia na swój sposób skrywa supermarket czy aptekę, biorąc pod uwagę różnorodność roślin, których owoce mają właściwości odżywcze lub lecznicze. Urocza jest część poświęcona zwierzętom nocnym, mieszcząca się w osobnym budynku, oświetlonym w minimalnym stopniu specjalnymi światłami, tak aby nie przeszkadzać zwierzętom. Zobaczmy ten słynny Ciernisty diabeł (jaszczurka dobrze maskująca się suchym liściem), niektóre pytony, ssaki (wallabie, wombaty itp.) oraz ptaki. Niedługo potem mamy okazję być świadkami występu leśników z kilkoma tresowanymi sokołami, a także dingo, który się pojawił na końcu. Równie interesujące, a może nawet bardziej, było centrum dokumentacji. Aby zrozumieć różnorodność kolorów pustyni, przygotowaliśmy serię plakatów ilustrujących następstwo pór roku i podkreślających, jak szybko wszystko zmienia się po niewielkich opadach deszczu, aby po kilku tygodniach powrócić do poprzedniego stanu.
Dojazd do Alicji
Jedziemy na lotnisko Alice Springs, zostawiamy samochód i o 14.25. wyruszyliśmy w kierunku Cairns. Małe lotnisko jest nowe, nowoczesne, z całą serią rysunków i zdjęć przedstawiających pionierską historię tego miejsca, a także dywanami odzwierciedlającymi tradycyjną sztukę Aborygenów. Lądujemy o godz Cairns w Queensland do 17:00 (+ ½ godziny różnicy czasu), gdzie sytuacja jest zupełnie inna: od czasu do czasu jesteśmy świadkami kropek bardzo drobnego deszczu, klasycznego tropiku, podczas gdy wilgoć daje się odczuć, szczególnie dla nas, którzy pochodzą z suchego Czerwonego Centrum. Trzeba sobie wyobrazić, jak wygląda życie w okresie letnim, czyli porze deszczowej. Udajemy się do centrum, gdzie w międzyczasie zarezerwowaliśmy hotel Global Palace, który wbrew nazwie jest niczym innym jak hostelem. Na pierwszy rzut oka wydaje się piękny, niedawno wybudowany, a jego centralne położenie pozwala na łatwe zwiedzanie miasta. Nocą będzie piekło ze względu na cienkie ściany i gości, którym nie chce się spać. Jemy kolację z krokodylem (wspaniały!) oraz mieszane danie rybne z kalmarami i owocami morza. Restauracja położona nad brzegiem morza, bardzo zatłoczona, ale atmosfera jest przyjemna. Ostatni spacer po Esplanadzie, aby zobaczyć Cairns nocą, w szczególności lagunę z widokiem na ocean i całkowicie drewniane molo. Od czasu do czasu towarzyszy nam szybki wybuch, podczas gdy jakiś pomysł nas atakuje. To nie przypadek, że mijając port, w którym zakotwiczone są katamarany płynące do rafy koralowej, i zaczynamy pytać w niektórych z wielu agencji oferujących wycieczki. Ale nie rezerwujmy... może nieprzespana noc, która nas czeka, przyniesie ze sobą jakieś dobre rady.
Cairns to bardzo tętniące życiem miasto, bardzo otwarte i odpowiednie dla młodych ludzi, którzy uwielbiają bawić się w klubach. Istnieje duża obecność ludności azjatyckiej, która znajduje się w przyjaznej sytuacji dla emigrantów z Dalekiego Wschodu. Negatywną stroną medalu jest niechlujny styl i brud, jaki można spotkać poza głównymi ulicami: to prawda, że jest światowość, ale to, co widać wokół, wydaje się dość niskie. Co ciekawe, szczególnie w Cairns, ale także w innych miastach, takich jak Alice Springs, znajduje się mnóstwo agencji oferujących wycieczki i wycieczki dla grup. Prawdopodobnie ze względu na powiększenie terytorium i fakt, że turyści przyjeżdżają głównie samolotami, konieczne jest ich zabieranie na zwiedzanie różnorodnych atrakcji. Tak więc, oprócz licznych inicjatyw poświęconych rafie koralowej, agencje te są pełne broszur reklamujących jednodniowe lub kilkudniowe wycieczki autokarowe do najsłynniejszych miejsc w okolicy. Najwyraźniej te formuły nie są zbyt praktyczne w Europie, gdzie większość turystów podróżuje samochodami lub autokarami, ale nie są one organizowane w pobliżu miejsc wartych odwiedzenia.



