Dojazd do Moshi

Day 1

Dojazd do Moshi

23/08/2022

Przyjazd do Tanzanii, pomiędzy napięciami i obietnicami. Pierwszy widok na Górę

Kategoria
23/08/2022 1 galleries 0 Maps

Przylot do JRO i transfer do Moshi

Gdybyśmy byli przesądni, przeważyłyby powody, dla których nie wyjeżdżamy, po dwóch latach przełożenia ze względu na pandemię i wspomnianą we wstępie kwestię paszportową. Jednak chęć, powiedziałbym niemal obsesja, zdobycia Kilimandżaro zwyciężyła i zmierzamy ku przeznaczeniu, wiedząc, że gramy w karty, aby dostać się na szczyt. Po spokojnym locie wysiadamy na małym lotnisku Arusha/Kilimanjaro w kontekście typowo turystycznym. Podczas kontroli paszportowej wyjaśniam, że wiza jeszcze nie dotarła, ale według Konsulatu Tanzanii w Mediolanie nie powinno być problemów z dowodem tożsamości. Odbiera mnie operator, który zabiera mnie do sąsiedniego urzędu, gdzie urzędnik sprawdza na wideo mój status: odpowiedź jest taka, że ​​wiza jest nadal rozpatrywana i jeśli chcę wjechać do kraju, muszę zdobyć kolejną. Moje wyjaśnienia i zapewnienia nie przynoszą żadnego skutku, muszę ustawić się w kolejce i od razu dostać wizę, tak jak wielu innych już czeka. Szczęśliwi z powodu biurokratycznej gehenny, która właśnie miała miejsce, idziemy do wyjścia z prawie godzinnym opóźnieniem, spotykamy się z kierowcą i wymieniamy 100 euro na Tsh. Natychmiast wyjeżdżamy do Moshi, w stronę biura Kessy Brothers Tours. Minibus, którym podróżujemy, jest bardzo stary i w niepewnym stanie, ale sprawny: droga prowadząca z JRO do przecięcia Arusha-Moshi jest w doskonałym stanie, biegnie środkiem kamienistej równiny i jest prawie sterylna, z wyjątkiem obecności anonimowych krzewów. Wiatr tworzy liczne małe tornada bawiące się lekkim pyłem i tworzące niemal piekielne środowisko. W kierunku Moshi krajobraz zmienia się radykalnie, zielenieje i zmiękcza dzięki obecności wody.

Z Kessy oceniamy sytuację i wyjaśniają nam zasady gry w trekkingu, sprawdzamy sprzęt, który przywieźliśmy z Włoch i dostajemy to, czego nie mamy, czyli kurtki wysokogórskie, śpiwór -24°, spodnie wierzchnie i getry. Płacimy cenę za trekking i safari, niestety słabe euro obecnie nie pomaga. W tym momencie jesteśmy gotowi na kilkugodzinny relaks w hotelu przed wyjazdem. Ponieważ Sal Salinero wydaje się być w remoncie i nie ma zbyt wielu wolnych pokoi, jak nam powiedziano, zakwaterowanie znajdujemy w hotelu Keys, położonym w spokojnej okolicy na obrzeżach miasta. Obiad z gulaszem otoczonym bananami maczanymi w sosie; W ten sposób odkrywamy po raz pierwszy, że banany pokrojone, gdy są jeszcze zielone i dlatego nie są słodkie, z łatwością mogą zastąpić ziemniaki lub inne węglowodany. Spaceruj z lokalną kawą, pozostając w obrębie hotelu, sprawdzając, jak jest on dobrze chroniony przed włamaniami, a drzwi broni budka wartownicza z uzbrojonym strażnikiem. Idziemy spać uspokojeni i zmęczeni, noce spędzone w samolocie nigdy nie są szczególnie relaksujące, a kolejne będą jeszcze gorsze.

Ciekawostka
Gotowanie bananów

Wiadomość dnia donosi o wylocie z Addis Abeby z 50-minutowym opóźnieniem, w dużej mierze nadrobionym podczas lotu, i spokojnym lądowaniu na małym lotnisku Arusha/Moshi, określanym przez Salomona jako Kilimandżaro i w równej odległości od obu miast, po wspaniałym i przygotowawczym widoku na naszą górę z góry. Taktycznie wybraliśmy miejsca po lewej stronie w nadziei, że będziemy je podziwiać i tutaj wyszło otoczone morzem chmur, bo inaczej nie mogło być. Sen staje się coraz bardziej obsesją, pokusa staje się niemal niepokojem, może nawet zbyt dużym, jeśli zrelatywizować go w kontekście lokalnego życia codziennego. To czekanie prawdopodobnie zaprowadziło nas tak daleko i trudno się mu oprzeć; jednocześnie trzeba zachować zimną krew, mając świadomość, że to maraton, a nie sprint. Środowisko jest suche, typowe dla sawanny o tej porze roku, wioski następują po sobie w typowo afrykańskim kontekście, wielokolorowe, ale nie pozbawione środków do życia. Wzdłuż drogi prowadzącej do Moshi zauważamy rzemieślników wystawiających duże ilości żelaznych lub drewnianych łóżek, bezpośrednio na zewnątrz przed swoimi domami laboratoryjnymi. Najwyraźniej miejscowi mieszkańcy przywiązują pewne znaczenie do snu. Drogi wokół obu miast są zajęte przez wszelkiego rodzaju pojazdy: samochody osobowe, ciężarówki, autobusy komunikacji miejskiej, tuk-tuki i rowery. Wszystko przy różnych obciążeniach, potrzebach i prędkościach, a to powoduje wykładniczy wzrost ryzyka wypadków. Znajduje się tu także wiele pięknie zdobionych kościołów, co wyraźnie kontrastuje ze skromnością, jeśli nie biedą, domów prywatnych. Zawożąc nas do celu, kierowca potwierdza, że ​​pomimo pory suchej, w tym roku susza jest szczególnie dotkliwa; Nawet na wsi można zobaczyć porzucone uprawy i jałowe ziemie. Pomiędzy Arusha i Moshi gleba wydaje się już naturalnie trudna w uprawie, kamienista i o lekko kruchym dnie; dopiero na wysokości dwóch miast skąpanych w strumieniach spływających z gór sytuacja się zmienia i czasami można zobaczyć bujną roślinność, uprawę ryżu, małe ogródki warzywne i dobrze zorganizowane szkółki, ale gleba już na pierwszy rzut oka wydaje się bardziej żyzna.

Nocleg
Klucze do hotelu – Moshi

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.