Jezioro Natron

Day 13

Jezioro Natron

04/09/2022

Kolejne duże słone jezioro, w którym przebywa ogromna kolonia flamingów

Kategoria
04/09/2022 1 galleries 0 Maps

Od Lobo do jeziora Natron

Jezioro Natron położone jest w północnej Tanzanii, na granicy z Kenią, w pobliżu Parku Narodowego Serengeti i Obszaru Chronionego Ngorongoro. W pobliżu wulkanu Ol Doinyo Lengai jezioro jest widoczne w południowej części, zajmując obszar o długości 56 km i szerokości 24 km, ale poziom wody zmienia się na skutek parowania. Jest płytkie i zasadowe, ma kilka źródeł, rzekę Ewaso Ng'iro i kilka gorących źródeł. Ze względu na minerały obecne w wodzie jezioro ma lekko różową skorupę. Obszar wokół jeziora oferuje wiele atrakcji, takich jak duża liczba kraterów po implozjach wulkanów, liczne wodospady i wąwozy z miejscami lęgowymi sępów płowych z Rüppell. Do najważniejszych atrakcji jeziora Natron należy wulkan Gelai, wulkan o wysokości 2942 m w południowo-wschodniej części, oraz stanowisko archeologiczne Peninj, gdzie archeolodzy odkryli Peninj Żuchwy – skamieniałe zęby Australopithecus boisei. Jest to wylęgarnia tysięcy flamingów z Doliny Rift. Gniazda budują od sierpnia do października, żywiąc się algami Spirulina.

Ciekawostka
Ol Doinyo Lengai

W noc z soboty na niedzielę na obozie Lobo tętni życiem: tuż obok nas słychać zamknięty i głośny ryk, który brzmi jak ryk bawoła, być może w trakcie rui, a nawet idziemy do łazienki (choć pozostając blisko namiotu) w towarzystwie tego dźwięku w tle. Kiedy się obudziliśmy, przewodnik zapytał nas, czy słyszeliśmy głosy lwów, odpowiedziałem, że nie, tylko bawołów. Wyjaśnia mi, że był to kot, który wydaje te niskie, gardłowe wrzaski, gdy musi się bronić przed potencjalną inwazją na jego terytorium innej grupy lwów. Wydawało się, że jest nam bardzo blisko i fakt opuszczenia namiotu w środku nocy przyprawia nas o dreszcze. Bawoły by nas nie zaatakowały, gdybyśmy byli choć dziesięć metrów od nas, z lwem mogło być zupełnie inaczej. Kiedy jest jasnokilka zebr pasących się w obozie, w idyllicznym, ale spokojnym obrazie, wkrótce zastąpionym przez zwykłe bawoły. Jest to również część cyklu sawanny; tak jak w historii ludzkości wojna i pokój występują na przemian, spokój i strach to dwa stany emocjonalne, które mogą następować po sobie w ciągu jednej chwili, tak jak życie i śmierć. Są to lekcje życia, których można się nauczyć, pozostając w kontakcie z tym, co się dzieje, czasem w jego dramatycznym charakterze. Jak już mówiłem i pisałem, podczas tej podróży wziąłem może kilka pryszniców, ale miałem okazję wziąć wiele kąpieli pokory, starając się wyeliminować wewnętrzne zabrudzenia, te, które są najmniej widoczne, ale wyrządzają najwięcej szkód.

Krajobraz afrykańskiej sawanny o zachodzie słońca ze złotym światłem.

Po dwóch nocach spędzonych w tym samym noclegu, co jest wyjątkowym przypadkiem na tej wycieczce, czas wyruszyć nad Jezioro Natron, opuszczając Serengeti i przemierzając tereny zamieszkane przez Masajów, którzy jak już wspomniano, mogą mieszkać i paść się jedynie poza parkiem; w ten sposób grupy zwierząt zostają zastąpione innymi zwierzętami domowymi, nawet jeśli gazele i żyrafy nadal widuje się w przypadkowej kolejności. Od czasu do czasu wioski przybierają wielkość miasteczka, jak w Loliondo, gdzie znajduje się chiński kompleks, prawdopodobnie przeznaczony do eksploatacji jakiegoś terenu górniczego. W Wasso zatrzymujemy się na zakupy u szefa kuchni, a Modi korzysta z okazji, aby zespawać zbiornik wody chłodzącej: warsztat jest stłoczony w szopie zniszczone, poza którymi znajdują się resztki, które po odpowiedniej modyfikacji mogą przydać się jako części zamienne. Tutaj sztuka robienia osiąga swój szczyt i nadrabia braki środków. Bardzo pomocnym szczegółem będzie fakt posiadania przestarzałego pojazdu terenowego, a zatem z niewielką ilością elektroniki. Po wyjeździe z kraju niespodziewanie się spotykamy odcinek asfaltu przez kilkadziesiąt kilometrów. Na Sale skręcamy w lewo, aby wrócić na dobrej drodze gruntowej. Jesteśmy teraz na skraju Rift Valley i schodzimy 1100 metrów w stronę skarpy, na dnie której znajduje się jezioro Natron. Przejeżdżamy przez Engaresero, wioskę Masajów, która pełni funkcję stolicy regionu; zatrzymujemy się na zakupy i jesteśmy otoczeni przez dziewczyny, które chcą zobaczyć bransoletki, dobrze ubrane jak wszyscy Masajowie. Jesteśmy na dnie tygla i jest znacznie goręcej. The Obóz Kamakia znajduje się na 730 metrach, Natron na około 600 i znajduje się w jednym fantastyczna lokalizacja na wzgórzu z widokiem na jezioro, wioski poniżej i niemal idealną trójkątną masę Ol Doinyo Lengai, który sięga 2800 metrów. Ten ostatni jest aktywnym wulkanem, ponieważ ostatni raz wybuchł w 2007 r., zmuszając kilka wiosek do przeniesienia się, i stanowi piękny cel pieszych wędrówek. Ze względu na wysokie temperatury wspinaczkę najlepiej rozpocząć nocą: wymaga ona około pięciu godzin wspinaczki, dotarcia na szczyt o świcie i trzech godzin zejścia. Niestety nie mamy czasu; z perspektywy czasu mogliśmy porzucić Manyarę na rzecz tego wniebowstąpienia. Ale jak zawsze, wycieczki należy odbywać dwa razy: pierwszą, aby ich doświadczyć, i drugą, aby cieszyć się nimi w całości.

Na tym gorącym i suchym obszarze życie w jakiejkolwiek formie zapewniają naturalne podziemne rury wodociągowe dochodzące z Ngorongoro po przebyciu 80 km. Po południu pójdziemy zanurzyć się (dosłownie) w tym środowisku; po obiedzie z lokalnym przewodnikiem masajskim idziemy w górę kanionu który znajduje się powyżej kempingu, a na jego dnie płynie strumień ze szczególnie przezroczystą wodą. Ponieważ kanion jest wąski, ścieżka czasami się kończy i trzeba zejść do strumienia, który z łatwością sięga kolan. Nie jest zimno i uważając, aby nie poślizgnąć się na kamieniach znajdujących się na dnie, jest to przyjemne uczucie, które staje się łatwe, gdy stąpasz po piasku. Wchodząc i wychodząc ze strumienia kilka razy docieramy do tzw widok na wodospad, nic specjalnego samo w sobie, ale absolutnie warte rozważenia kontekstu w ogóle. Źródło znajduje się po lewej stronie hydrograficznej, sto metrów nad nami, skąd widać rozległą zieloną plamę ozdobioną gajami palmowymi. Ten cud stanowi jedyny powód, dla którego może tu istnieć życie. Jezioro jest słone (odczyn zasadowy), dlatego nie można w nim łowić ryb ani nawadniać. Prawie wszędzie schodzą plastikowe rury, które służą różnym wioskom. Wszystko wokół jest opuszczone, porośnięte walczącymi krzewami. Co więcej, nawet w porze wilgotnej pada tu niewiele deszczu.

Kanion Natron, jezioro i flamingi

Po powrocie czujemy dreszczyk emocji, jaki daje prysznic, w końcu usuwając kurz z naszych włosów, który utworzył coś w rodzaju naturalnego lakieru do włosów i je zagęścił. Prawie odrodzeni, skupiamy się na kolejnym spotkaniu, wizycie Jezioro Natron i jego faunę. Jego nazwa wywodzi się od chemii sodu, a co za tym idzie od jego zasolenia wynikającego z wulkanicznego charakteru tego miejsca. Nadal ustępuje, ponieważ pora sucha będzie trwać przez około miesiąc. Jezioro jest płytkie, osiąga maksymalnie dwa metry pomimo długości 50 km. Kroczymy po ziemi szklistej od soli, która pod ciężarem naszych kroków pęka jak szkło. Niektóre zebry, gnu i ibis wyróżniają się swoim profilem w kierunku miednicy, tworząc obraz całkowitej wolności. Ale głównym powodem wizyty jest ogrom białe i różowe flamingi, szczególnie liczne teraz w okresie godowym. Te pierwsze są większe, ale te drugie mają unikalna pigmentacja, wywyższeni, gdy otwierają skrzydła i wzbijają się w lot.

Dzień już dobiega końca, mimo że znajdujemy się w pasie równikowym (w południe nasz cień nie wystaje więcej niż 20-30 cm) nasze odbicie w słońcu wydłuża się i czas wrócić z tego miejsca tak odmiennego od tego, co wydawało się oczom przez te dwa tygodnie. Wczesna kolacja i równie wcześnie do łóżka: wracamy jutro i najlepiej wyjść wcześniej

Nocleg
Obóz Kamakia – (L. Natron)

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.