Park Narodowy Krateru Ngorongoro

Day 10

Park Narodowy Krateru Ngorongoro

01/09/2022

Spotkania z plemieniem myśliwych, potem raj na ziemi zgromadzony w kalderze

Kategoria
01/09/2022 1 galleries 0 Maps

O świcie z Hadzabe

Buszmeni Hadzabe, jedno z ostatnich plemion łowiecko-zbierackich, które pozostały w Afryce, podczas polowań używają lokalnie produkowanych trucizn i pomysłowego kamuflażu. Język Hadzabe wykorzystuje charakterystyczne kliknięcia.

Największa kaldera na świecie, nazywana także ósmym cudem natury świata, powstała około trzech milionów lat temu, ma głębokość 610 m i zajmuje powierzchnię około 260 kilometrów kwadratowych. Krater jest prawdziwym Kraterem Noego, z największym zagęszczeniem zwierząt w Afryce. Liczący około 25 000 zwierząt kopytnych oferuje najlepszy widok na zwierzynę łowną ze wszystkich parków Tanzanii. Najczęstsze zwierzęta: słoń, hipopotam, bawół, zebra, gnu, lew, hiena, szakal, sęp, guźiec, impala, flaming, struś, kozioł wodny i niektóre z ponad 500 gatunków ptaków, które tu żyją. Rzadsze są nosorożce czarne, gepard, dikdik, lampart, karakal i serwal. Park jest także domem dla imponujących samców słoni z ogromnymi kłami.
Pierwszy rzut oka na imponujące Ngorongoro prawdopodobnie pojawia się z punktu widokowego w lesie, z którego roztacza się widok w dół, z chmurami skąpanymi w słońcu. Otoczone ze wszystkich stron tropikalnym lasem pokrywającym ściany dużej kaldery, Ngorongoro wydaje się być czymś z bajki. Roślinność parku ułatwia życie tutejszym zwierzętom przez cały rok, choć wiele z nich uczestniczy w Wielkiej Migracji Gnu, migrując na północ do odległego Masai Mara w Kenii. W dużym alkalicznym jeziorze Magadi można zobaczyć duże stado kolorowych flamingów, a teren piknikowy w Ngorongoro wyróżnia się basenem z hipopotamami, w którym można obserwować te zwodniczo wyglądające stworzenia. Na brzegach krateru, gdzie las otacza strome ściany, od czasu do czasu można zobaczyć lamparty i nosorożce czarne poruszające się wśród roślinności.

Wstań wcześnie rano, wypij kawę z ciastkami i od razu do samochodu na spotkanie z rodziną Hadzabe. Jest to plemię liczące zaledwie 1800 osób podzielonych na różne grupy i słynące z tego, że należy do ostatnich kategoria myśliwych/zbieraczy.

Żyją z polowań i zbieractwa, ciesząc się tym, co oferuje natura. Wymieniają się strzałami i mięsem z Datogą, z którym dzielą terytorium, a także z Irakijczykami, innym plemieniem nienależącym do dominującej grupy etnicznej Bantu. Hadzabe często przemieszczają się w poszukiwaniu ofiary, w zależności od pory roku; w porze deszczowej zamieszkują jaskinie w górzystej części regionu, w przeciwnym razie w bardzo proste chaty z wieloma pokojami, w których może przebywać jedna lub maksymalnie dwie osoby. Nie uprawiają niczego i nie wyznają żadnej religii poza adoracją elementów natury, takich jak słońce, poprzez rytuały przebłagalne. Z tego, co nam powiedziano, stosunki między plemionami są dobre: ​​kiedy dochodzi do nałożenia się terytoriów, jedno z plemion przenosi się w inne miejsce. W porze suchej Hadzabe są dotowane przez państwo w postaci zwierząt pochodzących z parków i już poddanych ubojowi; jako małe i kruche plemię mają bezpłatną opiekę zdrowotną, ale nie posyłają swoich dzieci do szkoły ze względu na rozproszenie i nomadyzm. Dzieci uczą się czegoś od swoich rodziców, którzy prowadzą dwa odrębne życia: mężczyźni po jednej stronie ze swoimi zajęciami i kobiety po drugiej, bardziej skłonne do prac domowych. Są razem tylko w nocy, dzieląc chatę z dziećmi. Są monogamistami i po ślubie mężczyzna ma obowiązek przywieźć żonie upolowanego pawiana w posagu. Kolejną charakterystyczną cechą jest ich przynależność do rasy Buszmenów, dlatego przemawiają klasycznym kliknięciem, słyszanym już w środkowej Namibii.

Jest to język wyłącznie ustny, ponieważ nie ma możliwości przełożenia dźwięku kliknięcia na papier.

Ciekawostka
Kliknij język
Dwóch mężczyzn spaceruje przez suchy afrykański krajobraz porośnięty rzadką roślinnością.

Interesujące jest poznanie powodów, które prowadzą do posiadania takiego różne strzałki do użycia w zależności od ofiary:

  • kudu zabija się zatrutymi strzałami, które usidlają zwierzę. Polowania odbywają się na sąsiednich obszarach górskich w porze wilgotnej. Trucizna pozyskiwana jest z roślin występujących w przyrodzie.
  • z dodatkiem kawałka kolby (podobnej do korka) w celu trafienia ptaka, ogłuszenia go, a następnie dobicia. Daje to większą szansę na trafienie w cel
  • Inne zamiast tego mają coś w rodzaju przeciwnej strzały, przeznaczonej dla bardziej inteligentnych zwierząt, takich jak pawiany, które próbują ją usunąć po trafieniu; powoduje to dalsze skaleczenia. Mięso pawiana jest wysoko cenione.

Jest zielona roślina, którą lekko obierają, z której wypływa mleko, które nakładają na skórę i stosuje w przypadku zranienia podczas polowania. Nazywa się ją „rośliną leczniczą”.

Palą papierosy, które wytwarzają, zrywając liście z krzaka, skąd zjadają też ziemniaki i jagody.

W kierunku Ngorongoro ze zmienionym programem

Po tej ciekawej wizycie i trafieniu z łuku w cel, otrzymując ciepłe komplementy od miejscowych, wracamy do obozu na śniadanie i od razu ruszamy od nowa ze zmodyfikowanym programem zaproponowanym przez Modiego i chętnie przez nas zaakceptowanym. Pierwotna trasa pozostawiałaby niewiele czasu na rzekę Mara, gdyż znajduje się ona w znacznej odległości, a drogi są kiepskie (należy zaznaczyć, że schodzimy z asfaltu Karatu znaleźć go ponownie ostatniego dnia, około trzydziestu kilometrów przed Aruszą). Dlatego też postanawiamy przenieść Ngorongoro na dzień dzisiejszy po wizycie w Hadzabe, ponieważ ze względów łowieckich musi ona odbywać się we wczesnych godzinach porannych. Następny dzień będzie od razu poświęcony Serengeti i dotrzemy bezpośrednio do obozu Lobo. Stąd wyruszymy następnego dnia, aby w całości poświęcić go obserwacji Wielkiej Migracji. Wreszcie przeniesiemy się nad Jezioro Natron i w poniedziałek wykorzystamy je jako transfer do Arushy na małe zakupy, a przede wszystkim na bezpieczne dotarcie na miejsce w dniu planowanego lotu powrotnego.

Rozległy krajobraz afrykańskiej sawanny z odległym horyzontem pod błękitnym niebem.

Przylot do krateru Ngorongoro

Dzięki tej nowej formule w półtorej godziny dotrzemy przed coś, co można określić jedynie jako prawdziwy ziemski raj, obszar chroniony i krater Ngorongoro. Raz uzyskane pozwolenia wspinamy się po zewnętrznym zboczu krateru, aby dotrzeć do krawędzi, skąd widok na ogromny basen. Spojrzenie rozciąga się na drugą stronę, odległą o kilkadziesiąt kilometrów, z nieskończoną liczbą zwierząt. Krajobraz stał się zielony dzięki częstym deszczom, którym sprzyja morfologia terenu. Obraz wymaga kilku zdjęć, zdumienie jest ogromne. Jedziemy dalej drogą graniową, aż do objazdu prowadzącego do Simba Camp, gdzie jemy lunch, zostawiamy kucharza i od razu schodzimy do parku, aby przeżyć jeden z najbardziej ekscytujących dni. Jedźmy nadmorską drogą za polem zejść w dół kaldery: Ngorongoro jest w rzeczywistości wygasłym wulkanem, którego środkowa część eksplodowała, pozostawiając wzniesienie na obwodzie. A dokładniej, Simba Camp, który znajduje się na krawędzi, znajduje się na głębokości 2500 metrów, a dół na 2000 metrów. Oprócz tego, że oznacza obszar szczególnie bogaty w roślinność i zwierzęta, jest źródłem kilku strumieni, które nawadniają nawet odległe i skądinąd jałowe tereny. Przykładem, o którym porozmawiamy później, są odwiedzone już tereny wokół południowego brzegu jeziora Natron czy okolice jeziora Manyara. Mijamy stoisko odpowiedzialne za sprawdzanie pozwoleń, podnosimy dach Land Cruisera i jesteśmy gotowi, aby cieszyć się pokazem z pierwszego rzędu, w dniu, w którym słońce sprawia, że ​​wyróżniające się z przodu cuda świecą jeszcze jaśniej.

Lwy i inne dzikie zwierzęta pasą się na rozległej afrykańskiej sawannie pod Kilimandżaro.

Na dnie kaldery, wśród lwów i flamingów

Spektakl, na który nie trzeba długo czekać: już po kilku minutach w oddali widzimy lwicę zajętą ucztowaniem. Po bliższym przyjrzeniu się przez lornetkę odkryjemy to w rzeczywistości są dwie lwice, w towarzystwie 5 maluchów. Widzenie jest kiepskie ze względu na odległość, ale dbają o to, aby to zmniejszyć, niezależnie od nas, którzy ich w milczeniu obserwujemy. Podchodzą bliżej przekraczając ślad drogi z majestatem tych, którzy nie mają się czego bać, podążają za nimi maluchy, zatrzymując się co jakiś czas, rozglądając się i bawiąc się z pełnymi brzuchami. Urzeczeni i jednocześnie oczarowani wizją, przygotowujemy się do zobaczenia reszty, pełnej bez przerwy zwierząt: wszelkiego rodzaju gazeli, gnu, zebry, żyrafy, słonie, bawoły, hieny, szakale, hipopotamy i różne ptaki. W pobliżu jeziora Magadi spotykamy liczne flamingi na jednej nodze, chcąc dziobać mięczaki w płytkich wodach jeziora. Idąc w kierunku południowego krańca, niektóre hipopotamy odpoczywają w jeziorze sąsiadującym z terenem piknikowym. Również przy tej okazji mamy okazję zrozumieć, w jaki sposób gleba wymaga opadów deszczu, co umożliwia obecność roślinności, naturalnego pożywienia dla roślinożerców, które z kolei stanowią źródło pożywienia dla mięsożerców, zamykając w ten sposób łańcuch pokarmowy. Na zewnątrz krateru żyją zwierzęta, ale w stopniu nieporównywalnym nawet z tym, co widać na tej zielonej wyspie. Tuż przed startem droga (zarówno podjazd, jak i zjazd są jednokierunkowe), rozczarowanie, że wszystko już się kończy, łagodzi widok rodziny słonie podczas kolacji. Przyglądając się im z bliska, siła, jaką mają w łamaniu gałęzi nawet o określonej średnicy, przeżuwaniu ich i bezproblemowym połykaniu wydaje się niesamowita. Brakuje nam jedynie spotkania z nosorożcem, co ostatecznie uniemożliwi nam skompletowanie kolekcji Wielkiej Piątki.

Opuszczamy kalderę ze świadomością, że przeżyliśmy pamiętny dzień, lekcję cyklu życia i rządzących nim praw, czasem surowych, ale nigdy niezrozumiałych. Kolacja w dużym refektarzu, czytamy kilka stron i wychodzimy dopiero wtedy, gdy nadchodzi pora snu: na wysokości 2500 m n.p.m. temperatury nie wydają się szczególnie zachęcające do spacerów na świeżym powietrzu.

Nocleg
Obóz Simba – (Ngorongoro)

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.