Day 7
Nowa Fundlandia II
Aż do St. John's, gdzie zaczyna się Kanada. Nocleg na pokładzie z Argentii i 13-godzinny rejs promem do Nowej Szkocji
W kierunku Nowej Funlandii
Wyjeżdżamy z Gandera o 8.10 po obfitym śniadaniu (naleśniki z jagodami, kanapka z jagodami itp.) i przy bezchmurnym niebie. Gdy tylko wjedziemy do Parku Narodowego Terranova, pojawia się tablica zachęcająca do uważania na łosie, informująca o tym, ile wypadków miało miejsce w tym roku w okolicy: 7. Kierując się dalej półwyspem Bonavista dochodzimy do szef o tym samym imieniu i zobaczmy Mateusz, kopia statku, którym Cabot podróżował.

W rzeczywistości kilka kilometrów dalej znajduje się miejsce, w którym w 1497 roku zacumował wenecki nawigator w służbie korony angielskiej. Na miejscu jest jego pomnik i latarnia morska w czerwono-białe pionowe paski znacznych rozmiarów. Był bowiem pierwszym mieszkańcem Zachodu (nie licząc Wikingów sprzed 500 lat), który wylądował na kanadyjskim wybrzeżu i z tego powodu cieszy się tu większą sławą niż w swoim rodzinnym kraju. Przylądek jest malowniczy, z kilka zatoczek i woda, która przypomina karaibską, gdyby nie zdecydowanie niższa temperatura. Stosy wokół są bardzo bogate w ptaki. Z rozmowy z pracownikiem stacji benzynowej dowiadujemy się, że od połowy czerwca w regionie nie padało tak mocno, co potwierdza żółknąca obecnie trawa.
Miejskie oblicze Nowej Fundlandii
Schodzimy przez Clarenville i późnym popołudniem docieramy do St. John's (stolicy Nowej Fundlandii). Jest to miasto portowe, liczące około 170 tysięcy mieszkańców. Przedmieścia są trochę zaniedbane, ale idziemy w górę Wzgórze Sygnałowe gdzie znajduje się Wieża Cabot. Od tego momentu masz wspaniały panoramiczny widok na port i Narrows, przewężenia łączące port z otwarte morze. To zatoka, którą natura potrafiła nienagannie ukształtować. Aby się tam dostać zostawiliśmy samochód w centrum dla zwiedzających i najpierw udaliśmy się do baterii Queen's, znajdujących się nad Narrows. W centrum miasta widzimy punkt początkowy tzw Trans Canada Hwy, czyli km 0. Stąd prawie 8000 km dróg prowadzi do wybrzeża Pacyfiku w Kolumbii Brytyjskiej. Droga ta jest otwarta w każdych warunkach pogodowych, kosztem znacznych wyrzeczeń. Odwiedźmy Przylądek Włócznia, gdzie roślinność, pomimo obecnego spokoju, sprawia, że sądzimy, że na tym cyplu, który reprezentuje najbardziej na wschód wysunięty punkt Ameryki Północnej, wiatr wieje świeży, silny i częsty. Stąd jesteśmy bliżej irlandzkiego wybrzeża niż zachodniej granicy Ontario (w Thunder Bay). Jednak morza jest 4500 km. Widzimy baterie wartownicze z czasów II wojny światowej, umieszczone tam w celu ochrony przed niemieckimi okrętami podwodnymi: nigdy nie były używane. O 18.15 wyruszamy do Argentii. W Placentii jemy jak zawsze kolację opartą na rybach w jednej z najlepszych interpretacji zarejestrowanych na terytorium Kanady. Mając wszystko w wolnym czasie wyruszamy w stronę Argentii, z której portu wypłyniemy o 23:59 w kierunku North Sidney (NS). Statek motorowy nazywa się Mr. Joseph & Klara Smallwood.
Wjeżdżamy samochodem na drugie piętro Promu (poniżej znajdują się kampery i ciężarówki) i docieramy na siódme piętro, gdzie zarezerwowani przez nas nocnicy przebywają w klimatyzowanej sali. To dwa rozkładane fotele, w których możemy przespać całą noc. To nie jest łóżko w domu, ale już coś więcej niż miejsce w samolocie.









