Day 13
Montrealu i Ottawie
Odwiedź Montreal i Ottawę, spokojną stolicę federalną i przylot do Toronto. Wodospad Niagara nocą
Rano w Montrealu
O 6:00 włącza się budzik i przed śniadaniem, które w niedzielę serwowane jest dopiero po 8:00, odwiedzamy Ile Notre Dame, gdzie znajduje się tor Formuły 1, i zakrywamy go w całości. Z wyspy roztacza się wspaniały widok na Panoramę Montrealu, dzięki idealnie bezchmurnej pogodzie. Kontynuujmy dla Mont Królewski, wzgórze wznoszące się nad Montrealem, od którego wzięła się nazwa samego miasta. Wśród biegaczy i pogrążonych w medytacji buddystów o godzinie 7 mamy widok na miasto z góry. Na koniec jedziemy do centrum olimpijskiego, gdzie się wyróżnia najbardziej pochylona wieża na świecie, która podtrzymuje ruchomy dach stadionu, którego kształty przypominają muszlę. Do naszego pensjonatu wracamy punktualnie na śniadanie, zaskakując pozostałych gości, którzy właśnie się obudzili. Skręcamy ster w stronę Ottawy (Ontario), do której docieramy po 200 km. autostrady.

Miejskie oblicze Montrealu
Od razu pojawia się obraz czystego miasta i choć jest niedziela, nietrudno zrozumieć, że to stolica. Pełne urzędów administracyjnych, z których nie przebija się szalona idea miast zorientowanych na biznes. Centrum informacyjne jest jak zawsze wyczerpujące: wybierzmy się na wycieczkę po Wzgórze Parlamentarne, za którym Dolina rzeki Ottawy a na drugim brzegu leży Hull, kolejne ważne miasto, ale w Quebecu. Parlament dzieli się na trzy ciała: centralny, bardziej majestatyczny oraz skrzydła wschodnie i zachodnie. Pomiędzy korpusem centralnym a bocznym znajduje się schronisko dla bezdomnych kotów z budami przypominającymi domki dla lalek. Wydaje się, że ma reprezentować kanadyjskiego ducha gościnności i troski o potrzebujących na całym świecie. Z pewnością koty, które tam mieszkają, są dobrze odżywione.
Z zewnątrz widzimy kościół Notre Dame (gdzie miły bramkarz informuje nas, że nie możemy wejść ze względu na trwającą mszę) oraz targ Byward ze straganami z warzywami, wielokolorowe jagody a także produkty wykonane z klonu. Robimy kilka zakupów i to w dobrej cenie. Opuszczamy Ottawę około 14:00 jedźmy do Toronto: autostrada jest zajęta, a w dużych miastach występują opóźnienia. Przybył o godz Toronto ze względu na autostradę, która ma taką liczbę pasów, że ledwo jesteśmy w stanie policzyć, nie ma szczególnych spowolnień. Demoniczny ruch, mimo limitu 80 na godzinę wszyscy jeżdżą znacznie szybciej. Doświadczenie, które samo wspomnienie budzi na nowo przeżywane napięcie. Gdy był już wieczór dotarliśmy do wodospadu Niagara, chcieliśmy za wszelką cenę tam dotrzeć, żeby zobaczyć wodospad nocą. Miasto to małe Las Vegas, usiane kasynami i neonami. Jemy obiad w kasynie w restauracji „wszystko, co możesz zjeść” i dokładamy wszelkich starań, wydając ustaloną kwotę 22 dolarów.
Przyjrzyjmy się kurczakom oskubanym w ruletce i zanurzmy się, przynajmniej w przenośni, w spektakl oświetlone wodospady przez wielokolorowe reflektory. To coś fascynującego.











