Wschodni Hadżar

Day 1

Wschodni Hadżar

14/02/2020

Przygoda zaczyna się wśród wadi

14/02/2020 1 galleries 0 Maps

Przelot do wschodniego Hadżaru

Nocleg na pokładzie samolotu Oman Air z Mediolanu do Maskatu nie należał do najprzyjemniejszych, jakie zapamiętałem, ale ostatecznie do stolicy Omanu dotarliśmy o 6.30, czyli dobre pół godziny wcześniej, niż się spodziewaliśmy. Lotnisko zostało niedawno odnowione (w styczniu 2018 r.) i znajduje się w zupełnie innych warunkach niż cztery lata temu.
Po przygotowaniu wizy online i opłaceniu 5 OMR za jej uzyskanie od razu udajemy się do kontroli paszportowej, a proces ten nie będzie szczególnie pracochłonny. Po wyjściu ze strefy pasażerskiej kupujemy kartę SIM 5 OMR o przepustowości 5 Gb i ważną 10 dni; Potem jedziemy do Europcar po odbiór auta terenowego, fajnego Pajero z przebiegiem zaledwie 16 000 km. Tutaj praktyka jest wolniejsza i uwolnienie się zajmuje pół godziny. Bardzo dokładna będzie również kontrola samochodu przed dostawą. W tym momencie kraj się przed nami otwiera i tuż przed 8.00 jesteśmy gotowi stawić mu czoła, na szczęście przy wciąż ograniczonym ruchu drogowym, ze względu na święto państwowe: jest piątek.

Lotnisko w Maskacie

Przyjazd do wschodniego Hadżaru

W programie pierwszym punktem jest wizyta m.in Jebels (góry) Hadżar Mieszkańcy Wschodu: od razu odkrywamy, że podróżowanie po Omanie nie jest takie trudne: pasy są szerokie, a ruch na drogach w miarę prawidłowy, jeśli pogodzimy się z faktem, że na autostradach 4-6-pasmowych można wyprzedzać obojętnie czy to w lewo, czy w prawo. Nakhal (Nakhl) jest to pierwsza wieś zaznaczona na naszym planie działania, z ciekawą trasą zwiedzania silny od 1650 roku który dominuje na równinie Batinah, jednej z najciekawszych, ale obecnie zamkniętej z powodu renowacji. W ten sposób nawiązujemy kontakt z lokalną rzeczywistością, z mężczyznami, którzy spokojnie rozmawiają w cieniu liściastych akacji. Relaksująca atmosfera, która przetrwa nawet dni świętowania i od razu wyciągamy pierwszą lekcję od Omanów: stres nie może być częścią ich DNA i choć przy różnych okazjach okazują się uważni i skuteczni, to już w kolejnych dniach przekonamy się, że nie są szczególnie skłonni do utrzymywania relacji charakteryzujących się napięciem lub wysokim tonem głosu. Będzie to przeciwdziałanie upałom, które regularnie panują w kraju, ale możemy jedynie docenić takie podejście.
Nie wymienialiśmy jeszcze pieniędzy w Rialach, bo na lotnisku nie jest to zbyt wygodne, więc czekamy na ponowne otwarcie kantorów. Zatrzymujemy się w supermarkecie, żeby zaopatrzyć się w wodę i coś do zjedzenia na lunch. Na wysokości Al-Awaba skręcamy, aby wjechać na obszar zdecydowanie górzysty, wybierając polną drogę biegnącą dnem doliny Wadi Bani Awf, jeden z najbardziej spektakularnych w całym Omanie. Od razu widać, że rok ten był szczególnie zasobny w wodę do tego stopnia, że trasa spacerowa wijąca się w wycięcie w skale (tzw. Mały Kanion Węża. szczelina, od której zaczyna się kanion) jest zamiast tego domem dla strumienia. Mimo to jest to ładny obraz, warty kilku ujęć. Dalej są wioski, coraz bardziej odizolowane, a droga staje się bardziej wyboista, do tego stopnia, że wymaga włączenia napędu 4x4 i maksymalnej uwagi podczas jazdy w środowisku oderwanym od naszych nawyków: polną ścieżką, pomiędzy urwiskiem z jednej strony a wysoką ścianą skalną z drugiej, często należy kierować się pod górę w nadziei, że z naprzeciwka nie pojawi się inny pojazd. Nieuchronnie przyzwyczajamy się do tej sytuacji, która ostatecznie będzie nawet zabawna dzięki szacunkowi, jaki kierowcy darzą swoich kolegów poszukiwaczy przygód. Tam, gdzie teren jest mniej trudny, czasami się pojawiają nieliczne wioski, otoczone strumieniami wody i palmami dającymi cenny cień, a wszystko otoczone marsjańskim krajobrazem. Niedaleko jednego z nich widzimy nawet boisko do piłki nożnej wykonane ze syntetycznej trawy, jakby rzucały wyzwanie naturze, która umieściła tych ludzi w tak wrogim środowisku. W końcu dochodzimy do punktu wyznaczonego na ostatnią obserwację i zasłużony obiad, chleb i lokalny ser spożywany na stojąco, ale z przepięknym widokiem przed nami. Jesteśmy o godz Bilad Sayt (zdjęcie), dalej w dół wzgórza w kierunku Al Hamra: ale ten obszar będzie przedmiotem dokładnej wizyty w ciągu najbliższych kilku dni. Alternatywą byłaby możliwość powrotu do Rustaq, obejściem innej drogi, ale nie bardzo w to wierzymy: nikt nie przechodzi obok i okazuje się, że jest bardzo wąsko i są bardzo strome podjazdy. Informacje te udaje nam się pozyskać dzięki przyjaznemu podejściu niektórych przewodników, którzy oprowadzają po nas pasywnych klientów i nie gardzą udzielaniem informacji tym, którzy chcą dowiedzieć się więcej o swoim kraju. Spotykamy wielu turystów, bardzo niewielu podróżuje samodzielnie, większość woli korzystać z kierowcy/przewodnika, także dlatego, że wielu podróżnych jest już w dość zaawansowanym wieku. Podczas podróży spotkamy także wiele zachodnich rodzin z dziećmi, co utwierdzi nas w przekonaniu, że Oman to kierunek odpowiedni dla każdego.

Wadi Bani Awf
Nakhal
Wzdłuż ulicy wyróżnia się biały meczet z minaretami.

Zawsze z największą uwagą podążamy Wadi w stronę asfaltowych plaż, przejeżdżając przez nie Rustaq, także domem dla ładne mocne z miękkimi liniami surowych cegieł pokrytych warstwą kremowej zaprawy, tak bardzo, że wydaje się to częścią komiksu. Jadąc autostradą prowadzącą do morza napotykamy na klasyczny wakacyjny ruch uliczny, by dotrzeć do miejscowości Barka tj Zobacz. W tym ostatnim mieści się rezydencja sułtana, gdyż w Pałacu Mutrah (w Maskacie) odbywają się wyłącznie przyjęcia i oficjalne ceremonie. Wciąż nie jesteśmy daleko, ale otoczenie jest zdecydowanie mniej miejskie i nawet dla władców życie musi być mniej stresujące. W tym miejscu należy otworzyć nawias dotyczący wspomnianego właśnie sułtana, a raczej tego pierwszego, gdyż zmarł on 10 stycznia ubiegłego roku. W przeciwieństwie do innych polityków i władców na świecie, Qaboos był w stanie rządzić Omanem silną ręką, hartowaną przez oświecony i otwarty umysł we właściwy sposób, godząc najlepiej jak to możliwe nowoczesność z tradycją. Krótko mówiąc, nie dać się ponieść manii budowania ekstremizmu, która charakteryzuje sąsiednie Emiraty, ale nawet nie poddać się obskurantystycznym tendencjom, które zamiast tego charakteryzowały inne kraje z widokiem na Zatokę. Ta równowaga umożliwiła spójny rozwój, fachowo zapośredniczony wizją religijną ściśle związaną z lokalną kulturą, islamem w stylu Ibadi. Widać to od razu po wejściu do stolicy, gdzie architektura szanuje nakazy związane z tradycją, a budynki nie przekraczają wysokości: Muscat rozciąga się wzdłuż morza na długości 50 km, ale nie widać ani jednego drapacza chmur, wręcz przeciwnie, wydaje się, że zabrania się budowania powyżej 7 pięter.
Omijamy autostradę, aby wjechać do małych wiosek, które z turystycznego punktu widzenia są mało istotne, a które dają nam możliwość zrozumienia codziennego życia Omanu. W Seeb spacerujemy po molo, wzdłuż którego położone jest to piękno boisko do piłki nożnej gdzie dzieci bawią się radośnie, a fallus boczny jest ograniczony przez przychodzenie i odchodzenie fal. Suk tętni życiem, mimo że jest piątek.
Kiedy słońce już zachodzi za łańcuchem Jebel Hajar, wjeżdżamy do stolicy, od razu podziwiając jej elegancką harmonię, choć w godzinach szczytu ruchu powrotnego. Hotel znajdujemy bez trudności, szybkie zameldowanie i szczęście pomaga nam w odnalezieniu restauracji z lokalną kuchnią, oddalonej o kilkaset metrów, łatwo dostępnej na piechotę. Dostępne są menu z przewodnikiem, które pozwalają delektować się różnymi próbkami kuchni omańskiej w zdecydowanie typowym otoczeniu: siedząc na dywanie, opierając plecy o poduszki otaczające ścianę. Oprócz mieszanki degustujemy także suszoną Thunafish z ryżem oraz grillowane kalmary z papryką i cebulą. Następnie, wciąż idąc, idziemy do centrum handlowego, które z łatwością można zlokalizować pod dowolną szerokością geograficzną, ze sklepami i markami zasadniczo takimi samymi jak nasze (dużo Włoch w modzie, Ameryki w jedzeniu itp.), mając nadzieję, że pewnego dnia nie zastąpią one słynnych i charakterystycznych suków. W tej chwili nie ma jeszcze żadnych oznak. Robimy zakupy i zamieniamy się na Riale. Pierwsze wrażenie z omańskich sklepów podkreśla ogromny wybór ryb (domyślaliśmy się tego i teraz mamy doskonałe potwierdzenie), przaśników i typowych słodyczy w najlepszej tradycji arabskiej oraz wszelkiego rodzaju soków owocowych (biorąc pod uwagę zakaz picia alkoholu, pocieszają się ważnymi zamiennikami). Widzimy mniej napojów gazowanych, co jest również oznaką dbałości o jedzenie. Owoce i warzywa są przyzwoite, biorąc pod uwagę fakt, że kraj jest pod tym względem samowystarczalny.
Wzdłuż trasy znajdują się małe restauracje wypełnione miejscowymi ludźmi, którzy chcą obejrzeć mecz piłki nożnej w Omanie: 7 godzin lotu samolotem, aby zobaczyć te same sceny i te same pasje, które zwykle odnajdujemy w domu. Kolejną ciekawostkę daje pobliskie wejście do ul prywatny szpital: Podobne żyrandole w Europie trudno znaleźć w hotelach 5-gwiazdkowych.
W tym momencie, po około 40 godzinach czuwania, nawet gdybyśmy chcieli, nie możemy pójść dalej o własnych siłach, a sam widok łóżka oznacza realizację marzenia o spaniu do jutra rana. Uczucie odczuwane, gdy kładziesz się na materacu, jest wyjątkowe: ciało przekazuje do mózgu uczucie ulgi związane z nową pozycją. Ugościmy go, ale tylko na kilka godzin.

Mutra
Rustaq
Nocleg
Maskat – Ibis

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.