Dubaj

Day 8

Dubaj

21/02/2020

Miasto przyszłości bez przeszłości

21/02/2020 1 galleries 0 Maps

Rano w Dubaju

Również dzisiaj śniadanie do pokoju i ruszamy na zwiedzanie Dubaj, korzystając ze święta państwowego i małego ruchu, jaki przez nie panuje w tym czasie. Mieć siedem pasów, tylko dla nas Nie wydaje się to realne, tylko niektóre samochody serwisowe nas wyprzedzają, ale nam to nie przeszkadza. Pierwszym celem jest Palm Jumeirah. To nie tylko sztuczna wyspa, to palma zaprojektowana poprzez przywrócenie lądu, gdzie było morze i obramowanie wszystkiego ogromnym kołem. Do kompleksu prowadzi podwójny most, który prowadzi do głównej drogi ukształtowanej na wzór pnia palmy; gałęzie (oznaczone jako Frondes) to prywatne rezydencje, do których prowadzi nas tunel pod morzem zewnętrzne koło składa się głównie z rezydencji i luksusowych hoteli. Wszystko jest ciche, tylko kilku strażników, kilku dostawców i kilka biegających kobiet. Niezwykle spokojne otoczenie, w którym spotykają się arystokracja, bogaci i bogaci z całego świata. Dubaj jest miejscem spotkania tej ludzkiej układanki. Nieśmiały mgła zarysowuje linię horyzontu jeszcze bardziej szare, ale nie bez pewnego uroku. Wszystko wydaje się być niezwykle czyste, schludne, nic nie jest pozostawione przypadkowi, w swoim założeniu wydaje się niemal niebiańskie, choć niezwykle odległe od kultury Beduinów i Arabów. Nawet kolumny autostrady są wykonane na wzór drzew podtrzymujących asfaltową arterię, w wyobraźni, która nie zna granic. Wycieczka do pobliskiej Dubai Marina, zanim wszyscy się obudzą, bo to jedyne miejsce, gdzie chcąc naśladować europejskie miasta, zabudowa jest niska, uliczki wąskie, a parkingów nie ma. Idealny na spacery. Wracamy autostradą, żeby zobaczyć Burdż al-Arab w najlepszym i naturalnym odcieniu, białym i skierowanym w stronę prawdziwego środka. Znalezienie parkingu pod centrum handlowym nie jest trudne, stanie się trudne tylko wtedy, gdy nie dostaniesz współrzędnych miejsca, w którym zostawiłeś samochód. Co najwyraźniej nie jest rzadkością, jeśli duże billboardy zapraszają do pobrania aplikacji, która pozwala znaleźć Twój samochód. Od razu znajdujemy się w centrum handlowym, 1200 sklepach, które się otwierają i w których się znajduje akwarium z pływającymi w nim pięknymi rybami (m.in płaszczki i rekiny) i szkielet a dinozaur prawda. The boisko do hokeja na lodzie, duży wewnętrzny wodospad i inne ekstrawaganckie udogodnienia zwiększają zainteresowanie tym miejscem. Na zewnątrz jednak znajduje się Fontanna, sztuczne jezioro, w którym tańczy kilka fontann, demonstrując bogactwo poprzez obfitość wody, a w tle ta metalowa igła zbudowana dosłownie po to, by drapać niebo, czyli Burdż Al Khalifa, wysoki na prawie kilometr i nie bez powodu najwyższy budynek na świecie. Kiedy zaczynają pojawiać się pierwsi turyści, wierzymy, że widzieliśmy już to, co nas interesowało i mając dobre wyczucie kierunku, od razu znajdujemy samochód bez pomocy aplikacji.
Szybkie spojrzenie na Meczet Jumeirah i jedziemy do Bur Dubai, żeby dokładniej poznać okolicę Al-Fahidi, wzdłuż Zatoki Dubajskiej. Wydaje się, że nie jesteś już w Dubaju, w tym historycznym i dobrze zachowanym zakątku, który narodził się na początku ubiegłego wieku za sprawą perskich kupców, którzy wyemigrowali tutaj, aby cieszyć się ulgami podatkowymi zapewnianymi przez szejka, w czasach, gdy o ropie nawet nie mówiło się (również dlatego, że konsumpcja nie była szczególnie wysoka). Budynki są niskie i dobrze rozmieszczone wzdłuż głównej osi, ze wszystkimi niezbędnymi miejscami do cumowania wzdłuż wewnętrznego wlotu, osłoniętego od niebezpieczeństw Zatoki. Ciekawostką jest to, że do dziś, dokładnie na drugim brzegu, zatrzymują się dhow, które przywożą towary do miasta. Pochodzenie jest inne, treść jest inna, metody są takie same. Spacerując wśród domów i sklepów przeniesiemy się w czasie; okolica została oszczędzona przed głodem ziemi, który nawiedził miasto w ostatnich dziesięcioleciach, była energicznie broniona i odnowiona, aby pomieścić sklepy, restauracje i wszystko, co związane z wypoczynkiem. Doskonała szansa zarówno dla mieszkańców, jak i turystów na oderwanie się od wertykalności budynków i odnalezienie się w bardziej racjonalnym kontekście. Niektóre przedmioty umiejętnie pozostawione na wystawie (bukłaki, stare rowery, a nawet klatki do połowu homarów itp.) dają dalszy dotyk starożytności do obszaru, podczas gdy wieże wiatrowe lub badger mówią nam, że wszystko zbudowali Persowie z drugiej strony Zatoki. Aby przypomnieć nam, że wciąż jesteśmy w Dubaju, w oddali lub nawet po drugiej stronie zatoki możemy zobaczyć monolity z betonu i szkła które obsługują niektóre międzynarodowe firmy. Podczas gdy praca rzemieślników poza swoimi sklepami, ciągłe przychodzenie i odchodzenie turystyczne dau zabiera na spacer tych, którzy zamierzają zobaczyć miasto od strony wody. Przekonujący kontrast między starożytnością a nowoczesnością, także z ludzkiego punktu widzenia, ponieważ wśród zachodnich turystów przechodzą małe grupy ludzi kobiety w burkach: Dubaj to także to.

Al Fahidi i Zatoka Dubajska
Dubai Mall i Burj Khalifa
Burdż al-Arab
Marina w Dubaju
Palma Jumeirah
Panorama nowoczesnego miasta z drapaczami chmur i odblaskowym zbiornikiem wodnym.

Miejskie oblicze Dubaju

Niedaleko, po tej samej stronie strumienia, znajduje się niezbyt odmienna dzielnica, Shindagha, w której mieszkała klasa rządząca, z pięknym domem szejka Al Makhruma. Położenie na zakręcie drogi wodnej i domy z widokiem na nią są wspaniałe. Chociaż kiedyś był to obszar bogatszy niż Bur, ponieważ znajdowały się tam rezydencje w porównaniu do rezydencji perskich kupców w drugiej okolicy, z turystycznego punktu widzenia nie rozwinął się tak bardzo i ostatecznie wydaje się, że ma mniejszą skalę. Dzięki podziemnemu tunelowi przechodzimy przez tętniącą życiem dzielnicę Deira na drugi brzeg, na którym jest naprawdę bardzo cicho: jest piątek po obiedzie, mamy oczywiście czas sjesty. Jest to zdecydowanie popularny obszar zamieszkany niemal wyłącznie przez imigrantów z Azji lub rasy czarnej, nie musielibyśmy się martwić, gdybyśmy nie byli w kraju, w którym surowo ścigana jest nielegalność niskiego kabotażu. Dzięki GPS dochodzimy do celu pieszo suk z przyprawami, kolorowy, z całą serią nieznane odmiany lub nawet znane, ale w których nie byliśmy w stanie rozpoznać właściwości: znajdziemy suszoną limonkę, mirrę, siarkę, suszone pąki róż, carcadè, różne suszone aromaty, takie jak rozmaryn, szałwia, wawrzyn i oregano. Z pewnością najbardziej przyciąga uwagę aspekt chromatyczny. Znacznie więcej niż sąsiedni rynek złota, w którym starannie wyeksponowano naszyjniki, pierścionki, korony i wszelkiego rodzaju biżuterię: ich blask jest wręcz monotonny i zimny w porównaniu z pomysłową różnorodnością przypraw. Jedyną zaletą jest to, że nie ma tu natarczywych handlarzy, którzy w odległości jednego metra od siebie recytują zwykłą żałobę, aby przyciągnąć potencjalnego nabywcę. Chociaż czasami może się to wydawać tandetne, waga tych klejnotów może w niektórych przypadkach być warta skarbu. Na obu sukach spotykamy wielu turystów z Zachodu, co jest wyraźnym sygnałem, że docierają tutaj autobusem lub promem, ponieważ jest to idealne miejsce na zakupy. Po tej ciekawej wizycie mijamy przed wspomnianym portem, gdzie dau są zakotwiczone pobierane są wszelkiego rodzaju materiały, a produkty technologiczne wyróżniają się. Dobra pogoda, która charakteryzuje ten obszar, pozwala na wykorzystanie nabrzeża jako stałego składowiska.
Na zakończenie dwóch dni spędzonych w metropoliach bogatego Bliskiego Wschodu, najciekawsze okaże się Abu Zabi, z większą liczbą atrakcji, a jednocześnie nieco bardziej stonowane niż jego siostra położona sto kilometrów dalej na północ. Dubaj ma wręcz szokujące cechy, z głębokimi miejskimi kanionyami z dwiema szerokimi jezdniami, wzdłuż których wznoszą się szklane ściany, które sprawiają, że czujesz się jak komar biegnący donikąd. Budynki oferują podobne widoki, pomimo gorączkowych poszukiwań architektów, aby odróżnić jeden od drugiego. Odważne łuki i ekstrawaganckie kształty kryją biura i domy mieszkalne. Rozmawiając wczoraj wieczorem z tureckim kelnerem, zwrócił uwagę na miasto bez duszy, w którym biznes i zysk nie są regułą, ale imperatywem. Dobrze się tam pracuje, gorzej, żeby tam mieszkać. W rzeczywistości pomysł spędzenia tam kilku lat wydaje się niemal potępieniem; wielu zostaje tu na czas niezbędny do zbudowania pewnych brył, a następnie opuszcza swoje miejsce innym. Nam też wystarczył jeden dzień, równie ciekawy i pożyteczny, aby poznać rzeczywistość metropolii bez wielkiej historii, ale z godną uwagi teraźniejszością i nie wiadomo, jaka będzie przyszłość. Są to doświadczenia, którymi cieszy się raz, a nawet wzbogaca, ale czas wybrać się i zobaczyć, co oferują inne Emiraty. Zadowoleni z tej przygody między nowoczesnością a starożytnością, wybieramy Szejk Mohammed Bin Zayed Road, który biegnie kilka kilometrów w głąb lądu od wybrzeża w kierunku północnym i jedziemy przez około sto kilometrów; wzdłuż drogi zobaczymy ludzi urządzających piknik, niezależnie od przejeżdżających w pobliżu samochodów. Za kilka minut, po minięciu Sharjah, znajdziesz się w zupełnie innym kontekście: pustynia i jałowy teren zawładnęły i wkrótce zabudowa ustępuje miejsca skromniejszym domom. Ras Al Kaima jest żywym przykładem tego, jak wyglądałyby Emiraty bez ropy. Wydaje się dziwne, że widać tak wiele różnic; W okolicy nie ma biedy, ulice są dobrze utrzymane i można poczuć ideę ogólnie akceptowalnego poziomu życia, ale na który trzeba codziennie zapracować, pracując, a nie pochodząc z kreatywnych finansów. Można więc zobaczyć sklepy wszelkiego rodzaju i typu, niektóre średniej wielkości gałęzie przemysłu, zapracowanych ludzi ubranych w tradycyjne stroje krajów arabskich. Jesteśmy w mieście (w skrócie RAK) w środku popołudnia, więc wciąż mamy pomysł, żeby zobaczyć Jebel Jais (najwyższa góra w Emiratach), do której można oczywiście dojechać wygodną autostradą. Ruch jest bardzo duży, podobnie jak prędkość, ale w międzyczasie do celu pozostało 50 km. Od razu widzimy, że na obrzeżach widać ślady powodzi, w kilku miejscach podmyte zostało dno rowów, a także niektóre fragmenty drogi. Ulewne deszcze, które miały miejsce miesiąc temu, spadły całkowicie na dno doliny, powodując katastrofy na niemal pustynnym obszarze, gdzie nigdy nie pada deszcz. Mimo że do wspinaczki są dwa pasy z dobrymi właściwościami jezdnymi, podróż jest długa i obawiamy się, że nie osiągniemy dobrej pozycji przed zachodem słońca. Tym razem jednak szczęście znów nam sprzyja i dojeżdżamy tuż pod szczyt (zamknięty dla ruchu samochodowego i pieszego), aby znaleźć parking w tłumie samochodów po bokach. Odkryliśmy, że za wejście na wzgórze pieszo, w emirackim stylu i z precyzją, płaci się równowartość jednego euro, gdzie zbudowano balkon, z którego można było widzieć nieskończoność, gdyby nie zrozumiała mgła pod nami.

Jebel Jais
Ras al-Khaimah
Deira i suk z przyprawami
Sylwetka suchych gór o zachodzie słońca na pustyni.

Polityka i społeczeństwo w Dubaju

Nadal ma fajny widok na grzbiety wokół, w cieniu lekkiej zasłony. Na dole trochę widać miasta portowe ze spokojnym morzem, które je pieści, ale przede wszystkim możemy podziwiać słońce, pomarańczowy jak nigdy dotąd, podczas gdy ma tendencję do znikania w oddali, tworząc jeszcze większe kontrasty i głębię pomiędzy różnymi łańcuchami górskimi. Biorąc pod uwagę, że jest już późna pora, na drodze spotykamy kilka zjeżdżających samochodów, ale wiele osób jeszcze nie śpi i większość rozbija obóz na pikniku, niezależnie od zbliżającego się zmroku; nawet podczas zejścia, gdy jest już noc, ludzie nadal cieszą się chłodem chwili; jest 19°, ale temperatura ma wkrótce spaść, gdy jesteśmy na dnie kanionu, wynosi około 28°. Mieszkają tu głównie miejscowi lub Hindusi, zachodni turyści są bardzo nieliczni: być może wolą miejskie piony od niektórych zachodów słońca. Jest też jeden balkon po drugiej stronie, ten, z którego się wspinaliśmy: stąd widać inne pasma górskie, czerwonawe przez zachód słońca i kamień, oraz zakręty drogi wspinającej się szerokimi zakrętami. Znajdujemy się na dalekiej północy Emiratów, kilka kilometrów od omańskiej enklawy Musandam i co za tym idzie od Cieśniny Ormuz, której strategia stała się osobliwa w ostatnich latach zawirowań w regionie. Jest to czerwonawa góra z wieloma żebrami, które można by nazwać niemal zmarszczkami; góra, która pachnie starością, a nie tylko pospolitością w tym przypadku; tylko na dole rosną krzewy, które szybko wysychają pod palącym słońcem. Zmęczyliśmy się tą tyradą, więc możemy wrócić do szukania hotelu, a potem udać się do miasta na kolację. Hotel jest piękny, ale zaskakująca jest nieufność, jaką mają do gości: żądają kaucji za ewentualne zniszczenia lub kradzieże w pokoju (a raczej w dużym apartamencie, który mamy do dyspozycji), a następnego dnia rano przeprowadzają kontrolę, aby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Najwyraźniej nasze doświadczenia nie były szczególnie pozytywne. W mieście można zobaczyć kilka oświetlonych budynków i wielu ludzi piknikujących w kwietnikach. Ciekawe jest to, że kobiety są w grupach oddzielonych od mężczyzn. Jemy kolację rybną w cichej restauracji: jedyny problem jest taki, że nie akceptują kart kredytowych i nie mamy wystarczającej ilości AED. Pamiętamy, że jesteśmy już prawie na granicy z Omanem i odkrywamy, że on również akceptuje OMR: dzisiaj też możemy zjeść. Jeden chodzić po gzymsie zobaczyć, jak mieszkańcy RAK-u spędzają świąteczny wieczór, a wszędzie biegają dzieci grające w piłkę nożną, co jest oznaką globalizacji w pozytywnym sensie.

Nocleg
Ras al-Khaimah – apartamenty Mogołów jeden do jednego

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.