Szczyt Adama

Day 7

Szczyt Adama

11/01/2017

Mistyczne wejście, aby zobaczyć wschód słońca ze Szczytu Adama. Dobrze spędzona noc

Kategoria
11/01/2017 1 galleries 0 Maps

Wejście na Szczyt Adama

Szczyt Adama

Jak zawsze, gdy jest zaplanowane coś ciekawego, pobudka nie sprawia żadnych problemów, ubieramy się dobrze i wychodzimy. Dookoła panuje cisza, niektórzy podróżnicy również wyruszają w drogę, aby rozpocząć podróż, gdy zostaje kilka minut do trzeciej, podczas gdy genialne stoiska pod wiązkami różnokolorowych diod LED oferują wszelkiego rodzaju komfort pomimo upływu czasu. Po przekroczeniu wioski zaczyna się wspinaczka, zauważalne są schody, a upał staje się uciążliwy, więc pojedynczo zdejmujemy większość ubrań. Pierwszy odcinek nie jest stromy, ale nie przeszkadza to w spoceniu się i zmęczeniu spaceru: dobry trening pozwala nam utrzymać szybkie tempo, mimo że nie jesteśmy tu na wycieczce, żeby „zarobić sobie czas”. Wspinaczka jest współdzielona z innymi mieszkańcami Zachodu, ale przede wszystkim z niezliczoną liczbą pielgrzymów, z których część jest niepełnosprawna do tego stopnia, że ​​nie jest w stanie chodzić, odważnie stawia czoła stromym schodom o kulach i przy pomocy towarzysza. W miarę jak wspinamy się w górę, stajemy się coraz bardziej odizolowani i wystawieni na działanie wiatru: schody prowadzą coraz bardziej stromo i w pewnym momencie czujemy, że silny, ale świeży wiatr przenika przez nasze mokre od potu ubrania. To nie jest dobre doświadczenie, ale możemy tylko iść do przodu. Sprzedawca napojów mówi nam, że zostało już tylko 345 kroków i jego stanowi ostatni punkt odświeżenia. Już niedługo dotrzemy na 2250 metrów szczytu, na którym utworzono plac, w centrum którego znajduje się sanktuarium, którego strzeże niektóre ikony i święty ślad. Krótko po 5 jesteśmy na nogach, do świtu jeszcze godzina. Aby przejść przez to małe miejsce kultu, trzeba zdjąć buty. Nie jest to przyjemne uczucie, gdy jesteś spocony, a jednocześnie smagany zimnym wiatrem. Odpoczywamy chwilę, siedząc w osłonie wąwozu, obok drżących pielgrzymów. Nosimy odzież techniczną i ciepłą; wiele z nich ma prostą drogę k. Ustawiamy się w kolejce, żeby coś kupić błogosławieństwo udzielane przez mnicha. W pewnym momencie zaczyna się wschód jasne nieśmiało, nie ma chmur i wydaje się, że żyje się w nierealnym wymiarze. Krok po kroku wszyscy zmierzamy w stronę tego światła, mając nadzieję, że ognista kula wkrótce wzniesie się i przyniesie nam minimum ciepła. Jest prawie 6.15, kiedy w końcu widzisz wschodzące słońce. Znajdując się na szerokości geograficznej bliskiej równika, wschody i zachody słońca są w tej samej odległości, około 6:00 i 18:00, co powoduje, że miejscowi obserwują dość wczesne czasy. To świt jak każdy inny, ale w tym miejscu i przy tych ludziach nabiera on szczególnego znaczenia. Zaczynają się bębny aby rozbrzmiewać echem w zimnym powietrzu, statystowie przybywają w procesji przedmioty sakralne i idą w górę drabina prowadząca na górę do sanktuarium: są to obrzędy powtarzane nie wiadomo jak długo o świcie. Tymczasem słońce wschodzi nieustraszone jak to czyni każdego dnia i zajmuje swoje miejsce na niebie, podczas gdy promienie zaczynają wzmacniać już nie drętwą skórę. Stopniowo widzowie kierują swoje kroki i wzrok na drugą stronę placu na szczycie: tam jest idealny trójkąt narysowany przez Szczyt Adama, który wystaje na zachód.

Ciekawostka
Góra czterech wyznań
Cień trójkąta górskiego wyświetlany na horyzoncie na Sri Lance.

Od Szczytu Adama do Nuwara Eliya

Nuwara Elija

Narysowany zostanie idealnie geometryczny cień, nawet jeśli góra tak nie jest. Wierzący postrzegają nas jako transpozycję trójcy buddyjskiej; W końcu, co jest bardziej magiczne i mistyczne niż trójkąt? Trwa około dwudziestu minut i naprawdę wydaje się czymś abstrakcyjnym, a nie kształtem góry, która idealnie leży na równinie. Zadowoleni i podekscytowani, pozostaje tylko wyruszyć w podróż długie schody co oznacza powrót: interesujące, ponieważ wcześniej, nawet jeśli byli oświetleni, nie mogliśmy patrzeć poza sztuczne światło. Teraz zdajemy sobie sprawę, jak odizolowane jest to miejsce i piękno otaczającego go krajobrazu. Pielgrzymi schodzą, rozmawiając ze sobą i śpiewając, szczęśliwi, że spełnili swój obowiązek. My, „blade twarze”, nie możemy powstrzymać się od nadania duchowego znaczenia właśnie zakończonej podróży: z pewnością nie przybylibyśmy na Sri Lankę tylko po to, aby wybrać się na wycieczkę, wstając przy tym o 2:30 w nocy. Ale dla nas ma sens, że to nie znaczy aż tak wiele. Było naprawdę wiele kroków, które doprowadziły nas do różnicy wysokości; dolna część byłaby nawet nudna, ponieważ schody nie są stałe i trzeba zwracać uwagę, gdzie stawia się stopy, nie rozglądając się szczególnie. Jest już po 8.30, kiedy docieramy do hotelu i wymieniamy kilka dowcipów z Kasunem i sympatycznym właścicielem posiadłości. Prysznic sprawia, że ​​czujemy się jakbyśmy dopiero co wstali, a śniadanie przywraca nam niemal całą energię. W tle pozostaje Szczyt Adama, pod coraz bardziej stromym słońcem, filtr lekkiej mgły sprawia, że ​​jest nieco mniej wyraźny, ale naprawdę mieliśmy szczęście.

Opuszczamy Dalhousie z niezatartym wspomnieniem, aby przejść przez prawdziwy ogród botaniczny rozciągający się na dziesiątki kilometrów, a wszystko to uprawiane z herbatą w harmonii rozproszonych wiosek i wysokich kwitnących drzew, aby nadać jeszcze większą aurę raju na ziemi: wyglądają jak duże nepalskie rododendrony z wierzchołkami całkowicie pokrytymi czerwonymi kwiatami, w rzeczywistości są typowe dla wzgórz regionu Sri Lanki i odkryjemy, że są to drzewo Mara, którego drewno widzieliśmy wczoraj w fabryce snycerskiej. Wyróżniają się także eukaliptusy i odmiana zwana „sosną”. Warto zauważyć jak przebiega droga zasadniczo podążając po krzywych izometrycznych, bez schodzenia ze wzniesienia, zawsze pozostając na wysokościach wahających się od 1000 do 1300 metrów. Dzięki temu oglądanie krajobrazów jest wspaniałe, nawet jeśli wydłuża odległości. Oczywiste jest, że drogi te zbudowano w celu połączenia plantacji, a nie bezpośredniego przecinania terytorium i prowadzenia w inne miejsce. Znajdujemy się w pobliżu niektóre panie którzy zbierają herbatę; szybkimi i wprawnymi rękami usuwają najbardziej odpowiednie liście i umieszczają je w workach, które trzymają na ramionach i przyczepiają do czoła. Na poboczach dróg leżą świeżo napełnione torebki z liśćmi herbaty, gotowe do zabrania do przetworzenia. Zobaczmy je także Św. Clair tj Wodospady Devonu, piękne wodospady, które w porze wilgotnej muszą dawać dużo więcej: zadowalamy się widokiem ich w limitowanej wersji, ale z pięknym słońcem świecącym nad nami, tym samym, które widzieliśmy kilka godzin wcześniej wschodzącym ze Szczytu Adama. Około 13:00 jesteśmy już w Nuwara Eliya, dokonujemy szybkiego meldowania się w hotelu i ruszamy dalej Grzegorz Jezioro, kolejny sztuczny basen, który w tym kontekście przypomina niemalże duże górskie jezioro: tak naprawdę najwyższy szczyt Sri Lanki znajduje się tuż obok. Na jeziorze uprawiane są zajęcia sportowe i wydaje się, że jest to klasyczne miejsce relaksu dla mieszkańców, ale nie tylko. Miasto jest celem wielu gości z całego kraju z okazji wiosennego tamilsko-syngaleskiego Nowego Roku, którego kwiaty przyprawiają o zawrót głowy. Spodziewaliśmy się centrum miasta zgodnego z opisami w przewodnikach, w stylu angielskim. W rzeczywistości są budynki, które wydają się być brytyjskie, ale pozostaje mieszaniną pojazdów, dymu i jest nieco mniej chaotyczne niż w innych miastach. Spacer do zadaszonego rynku, gdzie masz przekrój społeczeństwa jak nigdzie indziej: przyprawy, ryba, mięso ale przede wszystkim warzywa uprawiane przez Tamilów na skraju plantacji herbaty. Tutaj także plony i rozmieszczenie warzyw i owoców na straganach następują po sobie geometryczna precyzja doskonały. Tamilska ludność zamieszkująca te tereny przybyła półtora wieku temu z południowych Indii, aby uzupełnić braki siły roboczej na plantacjach. Wydaje się, że przyjechała tu spontanicznie z gwarancją zatrudnienia, dlatego w regionie mieszka prawie większość ludzi. Tamilów i Syngalezów nie jest łatwo rozpoznać, w obu przypadkach skóra jest czarna; być może ci pierwsi mają bardziej płaskie nosy jak Afrykanie, ale rozpoznanie różnic nie jest łatwe, przynajmniej dla nas. Nie wydaje się, aby istniały jakieś szczególne problemy związane ze współistnieniem, z wyjątkiem syngaleskich represji ślepej zemsty kilka dekad temu, przeprowadzonych po atakach Tamilskich Tygrysów – grupy zbrojnej opowiadającej się za niepodległością obszarów zamieszkałych przez większość ich grupy etnicznej. Nie wydaje się jednak, aby mieszkańcy plantacji kiedykolwiek brali udział w brutalnych operacjach.

Spacer po wnętrzu Park Wiktorii na chwilę odrywa nas od miejskiego chaosu; nawet jeśli nie są w okresie największej świetności, zauważalne są kwitnące krzewy pod starymi drzewami. Mimo wszechobecnych sprzeczności można odnieść wrażenie, że żyjemy w stosunkowo zamożnym regionie. Po zachodzie słońca temperatura staje się chłodna, także dzięki temu, że jesteśmy na wysokości 1840 metrów nad poziomem morza, co ma wpływ na roślinność, która na niektórych odcinkach jest niemal alpejska.

Nocleg
Hotel Glenfallreach – Nuwara Eliya

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.