Yala N.P.

Day 9

Yala N.P.

13/01/2017

Więcej historii w miarę schodzenia w stronę równiny. Yala Park: wygląda jak zoo, ale to wolna przyroda.

Kategoria
13/01/2017 1 galleries 0 Maps

Od Elli do Tissamaharamy

Tissamaharama

Wyruszamy o 7, przed śniadaniem, aby od razu udać się na Mały Szczyt Adama, spacer z 200-metrową różnicą wysokości z kilkoma stromymi punktami i kilkoma odcinkami schodów, ale daleko od tego, co widzieliśmy w Dalhousie. Jest to jednak ciąg trzech szczytów, z których roztacza się wspaniały widok na Skałę Elli i co nas otacza, należy rozumieć, że w oddali zwykła szara zasłona nie pozwala na pełny widok horyzontu. Dobry sposób na rozprostowanie nóg i pojawienie się w porze śniadania, aby zrobić dobre wrażenie. Opuszczamy Ellę i kierujemy się krętą drogą prowadzącą do Wellawaya, zatrzymując się wkrótce potem na wysokości wodospadu Wodospady Rawany. Tutaj także majestat jest pomniejszony z powodu ograniczonego przepływu wody; jest tam kilka syngaleskich rodzin kąpiących się lub robiących zdjęcia, podczas gdy na ulicy uliczni sprzedawcy lub sprzedawcy na straganach próbują robić interesy z klientami. Jeszcze dziesięć kilometrów drogi prowadzącej do Kataragamy i już jesteśmy na równinie. Ryż, rośliny warzywne, bakłażan i panie palec, zajęły teraz miejsce herbaty, a nawet drzewa owocowe są inne. Odwiedzamy rzeźby skalne Buduruwagala, siedem posągów pochodzących z X wieku, które wyróżniają się 15-metrowego Buddę rzeźbione z granitu; tutaj również istnieje silna mieszanka buddyzmu i hinduizmu, do tego stopnia, że ​​posąg Wisznu pojawia się obok Buddy, na pozycji drugorzędnej w porównaniu do poprzedniego, ale nadal stanowi integralną część lokalnych bóstw. Maitreja, Budda przyszłości, jest opisany jako bodhisattwa, miejmy nadzieję, że żaden Tybetańczyk nie przejdzie przez te strony.

Buduruwagala
Wodospady Rawany
Mały Szczyt Adama

Zauważamy, jak wczoraj mnich odmówił przyjęcia pieniędzy, jakby to była trucizna; ten, którego dzisiaj spotykamy przy kasie, wcale nim nie gardzi i 500 rupii, nieco ponad trzy euro za sztukę, za obejrzenie strony, która nie wymaga specjalnego personelu ani obsługi, jest wymieniane w zamian za bilet, na którym bizantyjsko jest napisane, że dziękuje za darowiznę. Rzeźby wykonano w skalnej ścianie wznoszącej się wśród bujnej roślinności, gdzie wyróżniają się także drzewa tamaryndowca. Kontynuujemy i po drodze widzimy także zmieniającą się panoramę sprzedawców: wcześniej dominowała oferta na stoiskach kolby kukurydzy gotować w środku kotły na paliwo od pożaru zebranych w okolicy gałęzi, rzędów patelnie z terakoty które zawierają twaróg, kwaśny jogurt z mleka bawolego i zwykle towarzyszy mu miód. Tam, gdzie to możliwe, ryż jest nawadniany i rośnie bujnie, umożliwiając trzy zbiory, w przeciwnym razie zasiewa się go z nadzieją, że będzie padać. W najgorszym przypadku zostanie ponownie wysiany tuż przed porą deszczową, uzyskując w ten sposób dwa zbiory w ciągu dwunastu miesięcy. Tak naprawdę na terenach górskich opady powinny już się zacząć; mamy szczęście, że się spóźniają, ale naturalna równowaga z pewnością na tym nie korzysta.

Bawół przecina kałużę na Sri Lance.

Safari w Parku Narodowym Yala

Park Narodowy Yala

Droga stanowa prowadząca do Tissa jest w idealnym stanie i pomiędzy jednym wyprzedzaniem a drugim docieramy do miasteczka na porę lunchu. Szybka przerwa w centrum na przełamanie postu ciasteczkami, zameldowanie i o 14:00 umawiamy się na spotkanie z kierowcą jeepa przed hotelem, z którym wyruszymy na safari do oddalonego o pół godziny Parku Narodowego Yala. Zgodnie z przewidywaniami, Yala okazuje się parkiem bardzo zatłoczonym, zarówno przez turystów dwunożnych, jak i czworonożnych. Można powiedzieć, że każdy znajdzie coś dla siebie, na szczęście gąszcz krzaków i wysokich drzew zmusza pojazdy terenowe do poruszania się po drogach gruntowych, bez deptania łąk. Widzimy słonie tj krokodyli jest mnóstwo, wzdłuż bagien spotykamy aż dziesięć takich gadów, a także mangusty, dziki, bawoły i nieskończoność ptactwo wodne a nie w pobliżu słonawych lagun. Niestety brakuje nam mocnej strony parku, a mianowicie lamparta, który tu zadomowił się i jest często widywany. Zamiast tego jesteśmy świadkami bardzo rzadkiego i szczególnego widoku, takiego jak krycie dwóch słoni. Wygląda to jak podglądacz szpiegujący tę chwilę intymności pomiędzy dwoma pachydermami, które ryczą z przyjemności, wzbijając tumany kurzu. Z pewnością nie są wyrafinowane ani romantyczne, ale taka jest ich natura i należy je przyjmować takimi, jakie są. Kiedy jest już prawie 18:00 i pora już wyjść, tłum jeepów tworzy prawdziwy korek w miejscu, gdzie wydaje się być kot. Po odczekaniu kilku minut w kolejce myślimy, że to wystarczy; jeśli mamy zamiar spróbować podobnych przeżyć, bez problemu możemy wybrać dowolną obwodnicę naszych miast. Zamiast tego cieszymy się równikowy zachód słońca, przy czym najwyższe gałęzie wydają się żarzić, gdy kula zanurza się w krzaku, pozostawiając aureolę, która zmienia się z pomarańczowej na różową, a następnie na fioletową. Poza zwierzętami park jest zróżnicowany, obejmuje lasy i otwarte przestrzenie prerii, które przeplatają się z basenami, w których zwierzęta wlewają się. Wracamy do hotelu o 18:30, dzisiaj nadal bardzo zakurzony. Na kolację skosztujemy darness, ryby tłumaczonej jako tuńczyk, chociaż w rzeczywistości wydaje się ona bliższa plasterkowi łososia.

Ciekawostka
Yala i lamparty
Nocleg
Hotel Cinnamon Palace – Tissamaharama

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.