Day 4
Biała Góra
White Mountain N.F.: Podjedź do Mount Washington, Kancamagus Hwy i Bretton Woods
Muzea i pamięć w Mt
Podobno nigdy nie można obudzić się za wcześnie. Wstajemy około 6.30 i idziemy na śniadanie do małej knajpki vintage prowadzonej przez dwie dziewczyny. Środowisko należy do tych, których samo zwiedzanie zajmuje pół godziny, prawie jak w małym muzeum; fascynujące połączenie paryskiej kawiarni i starego amerykańskiego lokalu. Obaj właściciele wydają się zorientowani na ideały pacyfistyczne/środowiskowe, ale nie jest trudno porozmawiać, szanując pomysły wszystkich. Wróćmy do motele i bez przerwy nawiązujemy rozmowę z Kevinem, miłym mężem Ruth, panią zarządzającą obiektem i przyległym butikiem. Nasz przyjaciel w bardzo wciągający sposób udziela nam szeregu rad i informacji dotyczących kontynuacji podróży: nie żebyśmy tego potrzebowali, ale jego entuzjazm wzbudza w nas jeszcze większą ciekawość na nadchodzące dni. Następnie Kevin skupia się na zauważalnych różnicach między mieszkańcami Maine: „doktoranci” pochodzą z Wysp Brytyjskich i dlatego są rygorystyczni, kalwiniści, by to określić religijnym eufemizmem. Natomiast ci, którzy pochodzą z okolic Bostonu, mają zazwyczaj włoskie lub irlandzkie pochodzenie, dlatego też skłaniają się ku mniej surowej wizji życia: większej otwartości umysłu połączonej z bardziej hedonistyczną postawą.
Przyjazd na Mt
Kiedy w końcu jesteśmy gotowi do wyjazdu, zamarznięta zasłona, która spowijała nasz samochód, stopiła się pod pierwszym słońcem, które fachowo go oświetliło. Wszędzie wokół utrzymuje się mróz. Kierujemy się w stronę lasu państwowego White Mountain drogą US16, jadąc doliną Waszyngtonu, aby dotrzeć do punktu poboru opłat. u podstawy wzniesienia samochodowy do Góra Waszyngton, najwyższy szczyt w całej Ameryce Wschodniej, nawet z 1916 m n.p.m. Różnica wysokości do pokonania jest jednak znaczna (ponad 1200 metrów) na drodze stale pod górę. Wysiadając z samochodu z automatyczną skrzynią biegów, należy zachować ostrożność, gdyż nie mając możliwości użycia hamulca silnikowego na krótkich biegach, jesteśmy zmuszeni zwolnić, a w konsekwencji zmniejszyć skuteczność hamowania. Rozwiązujemy problem, jadąc szczególnie wolno i zatrzymując się. Niemniej jednak, kiedy już zejdziemy na dół, zapach ferodo jest bardzo silny i będzie nam towarzyszył przez większą część dnia. Na końcu jest dobre 10° (z lekką inwersją temperatury), to dużo, biorąc pod uwagę, że jest to obszar zimny termicznie i narażony na niesamowitą zmienność pogody. Biorąc pod uwagę, że właśnie tutaj zanotowano najsilniejszy wiatr (tablica wskazuje prędkość 231 mil na godzinę, czyli 369 km/h), w jednym z budynków zlokalizowanych na spłaszczeniu znajdują się tablica, na której wskazano spowodowane zgony z niefortunnego lub lekkomyślnego wejścia: w sumie jest ich ponad 150, z czego dwa w tym roku (hipotermia i problemy z sercem prawdopodobnie spowodowane przeziębieniem lub zmęczeniem). Chociaż jest to trywialna wycieczka, właśnie dlatego często jest niedoceniana i nagłe mgły, a nie wiatry powodują nagłe spadki temperatury, powodując wypadki znacznie częściej niż gdzie indziej. Wszystko to jest podkreślone w centrum dla zwiedzających wszelkiego rodzaju informacjami i zdjęciami. Jeśli pogoda na to pozwala, oprócz drogi znajdują się tam także pociągi parowe którzy przyjechali z Bretton Woods, aby cieszyć się dreszczykiem emocji słynnej góry w zamian za mile widziane dolary. Nawet ci, którzy przybędą samochodem (koszt 36 dolarów), mogą pochwalić się tytułem „wdrapania się” na górę pojazdem zmechanizowanym. W kopercie zawierającej płytę CD z informacjami i instrukcjami do odsłuchania podczas wspinaczki znajduje się naklejka do naklejenia na samochód z napisem „ten samochód wspiął się na Mt. Waszyngton”, co powoduje u nas palące upokorzenie w porównaniu z naszymi ambicjami turystycznymi. Niestety ze względu na czas musieliśmy pójść na kompromis i zasłużenie zasłużyliśmy na miano „wspinacza samochodowego”: wystarczyło, aby zostać wydalonym z CAI! Wśród zabudowań na szczycie znajdują się także dwa dawne schroniska: jedna jest w całości pokryta kamieniami, z wyjątkiem okien, aby zapobiec porywaniu jej przez wiatr, druga ma trzy równoległe łańcuchy które mocują go do podłoża z tych samych powodów. Teren jest pełen kamieni, jedyną oporną roślinnością jest trawa, która się wpełza. Kilkaset metrów poniżej szczytu są sosny karłowate, tym niżej skończysz tradycyjny koncert kolorów. Wracamy drogą US16 w kierunku południowym, w Jackson kupujemy szynkę, która będzie podstawą umiarkowanego lunchu, odwiedzamy White Mount Cider Co. Glen, małej firmy zajmującej się produkcją cydru, z przylegającą mieszaną gastronomią i browarem. Rezygnujemy z malowniczej linii kolejowej Conway i kierujemy się bezpośrednio na Kancamagus Scenic Byway, drogę US112 łączącą Conway z Lincoln, na wielu odcinkach tworzącą niemal tunel drzewa zwisające z boków drogi w stronę centrum, w teorii wielobarwnej. ja punktów widzenia jest wiele ale niezatrzymywanie się co 100 metrów w celu zrobienia zdjęcia lub filmu wydaje się przestępstwem: przede wszystkim szczególnie doceniamy Wodospad Sabbaday tj Liliowy staw. Lincoln to klasyczne górskie miasteczko, które żyje z burżuazyjnej turystyki, nic specjalnego poza kurortami otoczonymi wspaniałymi łąkami i uroczym sklepikiem, w którym sprzedawane są tylko ozdoby świąteczne, ale w jakich ilościach! Franconia Notch (w języku amerykańskim oznacza przełęcz) jest prawie niezauważalny, biorąc pod uwagę niewielką różnicę wysokości na trasie do Bretton Woods, podczas gdy słońce zaczyna schodzić coraz niżej, aż dotknie gór. Czas od 17:00 do 18:00 jest magiczny, gdyż łączy w sobie ciepłe kolory zachodu słońca z kolorami lasu. Bretton Woods, gdyby nie fakt, że przeszło do historii dzięki konferencji z 1944 roku, na której czołowi ekonomiści i politycy świata określili strukturę współczesnej gospodarki oraz utworzenie Międzynarodowego Funduszu Walutowego, byłoby tylko jednym z wielu kierunków wakacyjnych bogatej amerykańskiej burżuazji. Zamiast tego Hotel na Górze Waszyngtona, widziany już dziś rano z góry o tej samej nazwie, zasługuje na sfotografowanie: wygląda jak zamek rodem z kreskówek, ale w jego przeszłości jest wiele rzeczy prawdziwych i niewiele fantastycznych. Opuszczamy New Hampshire, do którego wjechaliśmy wkrótce za Bethel, do Vermont. Tuż za „granicą” znajduje się nieuniknione centrum dla zwiedzających z nieuniknionym życzliwym i kompetentnym informatorem, który dostarcza nam niezbędną dokumentację na kilka następnych dni i znajduje nam hotel w spokojnej okolicy i z akceptowalnymi warunkami, w Lyndon (na północ od St. Johnsbury).
Wzdłuż dróg często pojawiają się znaki zachęcające do unikania łosi, niestety lub na szczęście żadnego nie spotkaliśmy. Podczas wyprawy nie zauważono także innych zwierząt, takich jak niedźwiedzie czarne, rysie itp., mimo że były one bardzo częste w okolicy. Prawdą jest również to, że drogi są dość ruchliwe i że kolonizacja ludzka jest znacznie większa niż na kanadyjskim buszu. Mówi się także o sporadycznej obecności pum. W każdym razie miejscowi zwracają uwagę, jak dzikie zwierzęta rozmnażają się w lasach Nowej Anglii, teraz pozbawione wrogów.
To, czego jednak nie brakuje, to dynie (dynie), prawdziwa ikona krajowego krajobrazu i wierni towarzysze podczas całej podróży. Oprócz ogromnych powierzchni na sprzedaż, kilka z nich stoi na frontowych schodach każdego domu, zwykle w towarzystwie dekoracji, duchów, czarownic i szkieletów spokojnie zawieszonych na sznurach do bielizny lub gnieżdżonych na fotelach przed drzwiami wejściowymi.

Wracając do listowia, zauważamy, że w Maine kolor zasadniczo zmierza w stronę żółtego, podczas gdy w Vermont, słusznie nazywanym Stanem Płomienia, dominuje intensywne czerwonawe plamy: wszystko tworzy absolutnie idealne tło dla czysto białe kościoły położonych w różnych miastach, nad którymi wyróżnia się dzwonnica.
Miejskie oblicze Mt
Wiele restauracji oferuje pizzę, makarony itp., co jest wyraźnym dziedzictwem silnej włoskiej imigracji, podczas gdy jednocześnie istnieje wiele nazw miast pochodzenia irlandzkiego (Bangor, Dublin itp.) w znacznie bardziej europejskiej koncepcji niż to, co dzieje się na Środkowym Zachodzie czy na wybrzeżu Pacyfiku.

















