San Salwador

Day 2

San Salwador

10/02/2023

Salwador: kraj, który się już nie boi

Kategoria
10/02/2023 1 galleries 0 Maps
Mapa Ameryki Środkowej - kompletny plan podróży · Od miasta Gwatemala do San Salvador

Z Gwatemali do San Salvador

Pokój hotelowy to tak naprawdę apartament i bez problemu przygotujemy dobre śniadanie z zakupionymi wczoraj rogalikami. Jest jeszcze ciemno, ale mówią nam, że z łatwością możemy dojść do terminalu; właściwie nie odczuwamy żadnego zagrożenia, poruszając się o tak wczesnej porze. W autobusie będzie nas tylko czworo, z gospodynią, która dostarcza nam śniadania i napoje – obsługa znakomita – podczas gdy my obserwujemy intensywny ruch miejski, który zatyka stolicę Gwatemali już tuż po 6 rano. Zamiast nich kursują autobusy miejskie, tzw. autobusy-kurczaki stare autobusy szkolne w Ameryce Północnej, kolorowy i wszędzie wyposażony w migające światła, z otwartymi drzwiami wejściowymi, z których asystent wyśpiewuje cel podróży, aby zabrać pasażerów, w ramach prostego, ale skutecznego marketingu. Przebiega przez nie autostrada panamerykańska faliste wzgórza aż do granicy z Salwadorem. Granice w tych krajach są zawsze ciekawe i jednocześnie intrygujące: przy wyjeździe dostajemy pieczątkę i wsiadamy z powrotem do autobusu, omijając przebierańców w czerni, którzy spokojnie przechadzają się wśród policji; Przy wejściu sprawdzają nasz bagaż, ale w paszporcie nie ma nawet stempla. Jeszcze dwie godziny i jesteśmy w terminalu przylotów, położonym kilkaset metrów od hotelu, w dzielnicy Rosa, w okolicy uważanej za bezpieczną, gdzie mieszczą się niektóre ambasady i Sheraton. Spóźniliśmy się trzy kwadranse, ale wyjazd z Gwatemali był trudny. Drogi w Salwadorze wydają się być w lepszym stanie, a podróżowanie jest płynniejsze, przynajmniej z naszego doświadczenia. Linie międzymiastowe często przebiegają pomiędzy dwoma brzegami porośniętymi roślinnością i krzakami, co stwarza ryzyko osunięcia się ziemi w przypadku ulewnych opadów.

Ciekawostka
Autobus z kurczakiem: emerytowany autobus szkolny, król drogi

Meldujemy się w Cinco, czymś w rodzaju hotelu/hostelu o prostych, ale wydajnych funkcjach, w labiryncie korytarzy i schodów, częściowo na zewnątrz, wokół których rozmieszczone są klomby kwiatowe i tropikalna roślinność. Rozbawieni zielonymi meblami, które przypominają wewnętrzną dżunglę, dzwonimy do Ubera, żeby pojechał do centrum. Jedynym problemem jest to, że nie mamy salwadorskiej karty SIM i zawsze musimy łączyć się z Wi-Fi, więc będziemy musieli sprytnie posługiwać się Uberem. San Salvador to chyba jedyna stolica warta półdniowej wizyty. Na pierwszy rzut oka wydaje się biedniejsze niż miasto Gwatemala, z budynkami skrywającymi kolonialne piękno, ale na tyle rozpadającymi się, że sprawiają wrażenie, jakby znajdowały się tuż po wojnie. Przedstawia jednak kilka zabytków, które cieszą się dużym zainteresowaniem: zobaczmy Palacio Nacional z zewnątrz, odwiedźmy ten piękny Katedra Metropolitalna oraz podziemna krypta, w której jest pochowany Prałat Romero, symbol walki z dyktatorskim reżimem lat 80., zamordowany podczas odprawiania w pobliżu Mszy św. Być może jego męczeństwo przyczyniło się do pierwszego zwrotu i nie mamy wątpliwości, że doceniłby pomyślne wysiłki, jakie podejmuje jego kraj, aby wyjść z zgnilizny przestępczości i korupcji. Jego obraz będzie obecny wszędzie, towarzysząc nam nawet poza miejscami kultu, a nawet poza Salwadorem. Po przeciwnej stronie placu Barrios powstaje nowa siedziba firmy Biblioteka Narodowa, na którym wyróżniają się billboardy propagandowe, których celem jest podkreślenie współpracy Salwadoru z Chinami, dzięki sponsoringowi projektu. Co do zasady kultura nie powinna mieć konotacji politycznych i ideologicznych; jednakże pewne wątpliwości co do czysto filantropijnych celów tak dużej części chińskiego mecenatu mogą wydawać się uzasadnione, a przede wszystkim uzasadnione są obawy dotyczące możliwych reakcji USA na widok niebezpiecznie zbliżającego się ich sąsiedniego kraju do Smoka. Znajdujemy się na obszarze, na którym uprawy bananów stanowią doskonałe plony: dla Bukele poślizgnięcie się na skórce chińskiej marki byłoby prawdziwym wstydem, po tym wszystkim, co dobrego czyni, ale nie ma wątpliwości, że Stany Zjednoczone nie zamienią dobrego rządu Salwadoru na jego bezwarunkową lojalność.

Ciekawostka
Prałat Romero: biskup ubogich
Plac budowy budynku w San Salvador, Ameryka Środkowa.
Mapa Ameryki Środkowej - kompletny plan podróży · San Salvador

San Salvador: ogrody, muzea i kolacja w piątek

Spacer prowadzi nas do nieciekawego Mercado Ex-Cuartel, a następnie do pięknej fasady Teatru Narodowego i Iglesia del Rosario, obskurnego bloku betonu widzianego z zewnątrz, który jednak w środku zawiera klejnot dekoracji – szkoda, że jest zamknięty z powodu malowania. Przekraczamy przyjemne Plac Wolności i korzystając z Wi-Fi restauracji, w której jemy przekąskę, dzwonimy do Ubera i zabieramy się do UCA, budynku uniwersytetu, w którym utworzono małe muzeum ku pamięci niektórych prałatów zamęczonych w imię wolności. Szokujące obrazy ubrań i sutanny podziurawione kulami przenoszą nas w podróż do okrucieństw nie tak odległych czasów. Następny etap jest lżejszy i ma zupełnie inną kolejność: Ogród Botaniczny Zalew prowadzi nas do odkrywania nowych gatunków roślin w jasno wyjaśnionym kontekście, na chwilę z dala od miejskiego ruchu. Ogród położony jest w środku obszaru przemysłowego, ale gdy już znajdziesz się w nim, możesz cieszyć się przyjemną izolacją od hałaśliwego ruchu i licznych ciężarówek znajdujących się tuż obok obiektu. Dowiedzmy się jak sansewieria to gatunek endemiczny, uprawiany na otwartym terenie i wykorzystywany przede wszystkim jako obwódka. To, co nazywamy gwiazdami bożonarodzeniowymi, to tutaj drzewa, podczas gdy w ogrodzie jest mnóstwo anturium, imbiru, strelicji, helikonii i wielu innych; nie tylko flora, ale także kilka ładnych okazów Kropkowane Agouti wyłaniają się spomiędzy krzaków. Kierowca czeka na nas i zabiera z powrotem do hotelu, skąd udajemy się na krótki spacer, aby zjeść dobrą salwadorską kolację w restauracji otwartej zaledwie trzy miesiące temu. Jest piątkowy wieczór, wokół jest mnóstwo ludzi, okolica jest dobrze oświetlona, ​​a architektura jest bogata - znacznie lepsza niż w centrum. Najlepiej wrócić wcześniej, bo jutro rano budzik znów będzie dzwonił wcześniej. Przed wyjściem słuchamy w tle Zombie autorstwa The Cranberries, poświęcony walkom w Irlandii Północnej. Inny kontynent i inne roszczenia, ale ta sama przemoc i wiele podobieństw do tego, co zaobserwowaliśmy dzisiaj.

Ciekawostka
Kropkowane Agouti: gryzoń o eleganckim kroku

Rozmawiając z ludźmi, dowiadujemy się o wysokim poziomie akceptacji, jakim cieszy się sprawujący urząd rząd, co jest cechą rzadką na całym świecie, ale szczególnie w tych szerokościach geograficznych. Nawet jeśli 96% aprobaty wydaje nam się przesadzone, gdzie indziej otrzymujemy odsetek około 90%. Nawet jeśli pominiemy liczby plebiscytów, faktem pozostaje, że Bukele zdołał wkroczyć w życie dzięki swojej polityce zwalczania przestępczości w kraju, w którym przestępczość osiągnęła poziom instytucjonalny. Sam kierowca Ubera potwierdza, że ​​w przeszłości odmawiał dowożenia klientów do niektórych Colonii stolicy, obecnie bez obaw porusza się po całym mieście. Może pracować swobodnie, podczas gdy wcześniej on i jego koledzy byli zmuszeni płacić miesięcznie 30–35 dolarów tytułem ochrony, przez co większość ich pracy poszła na marne. Polityka ta ma także pozytywne reperkusje po stronie emigracyjnej: możliwość pracy bez ograniczeń i bez strachu eliminuje konieczność opuszczania kraju w poszukiwaniu uczciwej pracy. Wcześniej alternatywą była śmierć głodowa, emigracja lub wejście do jednego z nich Maras. Z edukacyjnego punktu widzenia młodzież dokonuje cnotliwego zwrotu, ponieważ uwięzieni przestępcy nie są już uważani za wzór do naśladowania; obecny komunikat jest taki, że wcale nie są bohaterami. Trudno jednak zrozumieć, w jaki sposób rząd był w stanie dokonać tak zdecydowanej i nagłej zmiany. Nie była to przestępczość niskiego szczebla: miała swoje korzenie w wyższych szczeblach władzy, a fakt uwolnienia kraju musiał znaleźć poparcie i interesy na najwyższych poziomach społeczeństwa, co towarzyszyło dobrej woli młodego Prezydenta. Odniesienie to odnosi się do właścicieli ziemskich, wojska i wymiaru sprawiedliwości, nie wspominając o ingerencji zewnętrznej, która naznaczyła te czasy od dziesięcioleci. W kruchym aparacie państwowym nagła moralizacja musi ukrywać pewne zainteresowanie; ale teraz najważniejsze pozostaje poczucie wolności Salwadorczyków – czy i jak długo to potrwa, dowiemy się za kilka lat.

Ciekawostka
Salwador i dolar: pożegnanie z okrężnicą
Nocleg
Cinco Hotel B&B – San Salvador

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.