Cerro Torre

Day 14

Cerro Torre

02/01/2011

Z El Calafate do bazy Jego Królewskiej Mości: Cerro Torre bez chmurki.

Kategoria
02/01/2011 1 galleries 0 Maps

El Chalten

Nawet dziś dzień, który wydawał się spokojną podróżą, zamienia się w przytłaczającą podróż w stronę nieskończonego piękna tego regionu. Niebo jest czyste i nawet ciepło, gdy jemy śniadanie w zwykłym barze na stacji benzynowej El Calafate. Croissanty, zwane tu medialuna, na stałe zagościły już na stałe. Pełny bak oleju napędowego i ruszamy do El Chalten.

Cerro Torre

Mapa Patagonii - kompletny plan podróży · Cerro Torre

Aparat zapisał już na karcie ponad 2000 zdjęć, ale mówię, że brakuje mi jeszcze tylko jednego: tego z nim, Cerro Torre. Łagodny los w rzeczywistości zarezerwuje dla mnie znacznie więcej niż jeden. Droga jest w całości asfaltowa i przedstawia bardziej urozmaiconą trasę niż zwykłe dotychczas przebyte stepy. Nie żeby nie było sucho, ale biegnie wzdłuż rzeki Rio La Leona z dużymi wzlotami i upadkami, które czynią podróż bardziej interesującą.

Mapa Patagonii - kompletny plan podróży · Rio La Leona

Ciekawe, jak te jałowe, odludne ziemie mogą przecinać tak wspaniałe rzeki. Jednak jeziora Argentino i Viedma, w których topnieją ogromne lodowce, oddają swoje wody w rzekach, które przecinają pustynię i ostatecznie wpływają do Atlantyku. W ten sposób jesteśmy świadkami spektaklu wielkich niebieskich pasów, które przebijają ochrowy kolor stepu. Spektakl, który robi szczególne wrażenie, gdy przylatuje się samolotem.

Cerro Torre i El Chalten

W miarę jak posuwamy się dalej, w oddali zaczynają wyłaniać się szczyty Parku, a jeden z nich szczególnie fascynuje nasze umysły. Do przebycia jeszcze 150 km, ale jeśli przyjrzysz się uważnie, jego kształt jest niewątpliwy: to Cerro Torre bez chmur. Nawet jeśli jesteśmy w dużej odległości, jesteśmy przed nim. Rzeczywiście, to on zdecydował się dzisiaj pokazać. Ziemia jest teraz w większości płaska i nieliczne falowania w żadnym momencie nie pozwalają ukryć ikony, która pojawia się przed nami. W tym momencie zaczyna się wyścig z czasem w obawie, że jakaś chmura zasłoni nam widok, gdy już znajdziemy się pod nią. Musimy się kilka razy zatrzymać, żeby zrobić jakieś odległe ujęcia, bo nawet otaczający nas krajobraz staje się coraz ciekawszy. Prawie wraz z odliczaniem, do którego w końcu dotarliśmy El Chalten i tutaj szukamy noclegu na dzisiejszą noc chociaż żeby zostawić bagaże. Hotel Las Piedras mieści się na parterze wyłącznie w stylu amerykańskim. I tu następuje kolejny fakt, tyleż ciekawy, co nieoczekiwany: mówimy menadżerowi, który zwraca się do nas po angielsku, żeby mówił spokojnie po hiszpańsku. Poco, słysząc, jak mówimy po włosku, prosi, aby porozmawiać spokojnie po włosku, bo też jest Włochem, ale w końcu dowiadujemy się, że jest Piemontczykiem i wreszcie możemy rozmawiać w naszym języku ojczystym 14 000 km stąd. Mało tego, Elvio mówi nam, że jeden z jego dziadków pochodzi z Nole Canavese, natomiast ze strony matki ma korzenie w Moncalieri i Pralormo. W tym momencie przestajemy zagłębiać się w temat, żeby nie odkryć więzi rodzinnych. Uprzejmie każe nam zostawić torby na trawniku i radzi biec w stronę gór, bo taki dzień to prawdziwa rzadkość. Jest 12 i nie trzeba nam dwa razy powtarzać. Samochodami pokonujemy kilkaset metrów, aż do początku ścieżki. Stąd kontynuuj podróż pieszo, z dużą ilością ruchu i kilkoma wzlotami i upadkami, najpierw do Cerro Torre e z Fitz Royem z przodu. Wtedy tylko z pierwszą jako naszą gwiazdą przewodnią. Jest rzeczą oczywistą, że zdjęcia są robione ze wszystkich pozycji, prawie tak, jakby to był cel, nawet jeśli w rzeczywistości nim jest. Żadna kobieta nie mogłaby bardziej wzbudzić naszego zainteresowania w tamtym momencie. Warto powiedzieć, że choć raz wolisz szorstką pionową ścianę od miękkich, gładkich krzywizn. Ale to jest miłość! Po długim spacerze w palącym słońcu i kremie z ochroną 50, który ledwo filtruje promienie, docieramy do Jego obecności o godzinie 15:00, co odpowiada 600 m. różnicy wysokości.

Mapa Patagonii - kompletny plan podróży · El Chalten
Blond wodospad przepływa przez zielone skały w Patagonii.

Nie ma to być bałwochwalstwo kamiennego bloku, nawet jeśli ma on 2000 metrów wysokości, ale niezbędna wdzięczność jednemu z najwyższe piękności że Natura co więcej, potrafił stworzyć za dzień z wspaniałe słońce. Docieramy do Laguna Torre, która wraz z lodowcem o tej samej nazwie oddziela nas od południowej i wschodniej ściany naszej góry. Po jeziorze unoszą się małe góry lodowe, a ptak należący do rodziny orłów, tzw Carancho (podobnie jak kaszel) unosi się nad nami. Chęć zbliżenia się jak najbliżej Cerro sprawia, że ​​próbuję okrążyć jezioro po lewej stronie, jednak odchodzi od niego rwący strumyk i nie wydaje mi się właściwe wykorzystywanie do jego przeprawy umieszczonej tam liny, gdyby nie brak sprzętu do zorganizowania układu krążków linowych. Widzę kilku gości, którzy wracają z tym systemem: wydaje się, że to robią Indiany Jonesa. Próbujemy prawą stroną, gdzie ścieżka biegnie grzbietem moreny i dochodzimy do miejsca, w którym kończy się lodowiec skok do jeziora z przodem około dwudziestu metrów. Dalej już nie możemy, ale jesteśmy już ogromnie zadowoleni. I z tyle samo satysfakcji schodzimy do naszego domu, żeby skosztować guanako z polentą (co lepsza foka!) i zająca z sosem, którego w międzyczasie przygotował Elvio.

Mapa Patagonii - kompletny plan podróży · Laguna Torre

Posłuchajmy jego historii: mówi nam, że nie co roku komuś udaje się się na nią wspiąć i że wyprawy czasami czekają miesiącami, zanim trafią na dobry moment, który zwykle jest stabilny. Nie ma normalnych tras, wszystkie są tak trudne, że niewielu może je pokonać. Nadal mówi w akceptowalnym języku piemonckim, nawet jeśli często myli te terminy z francuskim, w końcu nieczęsto go używa. Z tego powodu prosi, abyśmy zwracali się do niego wyłącznie w języku piemonckim, którym nie gardzimy. Znalezienie się na mówieniu po piemonckim w tak odległym miejscu już samo w sobie jest emocją, która dodaje się do zobaczenia Cerro Torre, ale zakwaterowanie i gościnność również są na najwyższym poziomie.

Jego dziadkowie przybyli do Argentyny około 1925 roku i osiedlili się w Kordobie, dokąd zwykle udawali się Piemontczycy, przyzwyczajeni do pracy na roli, natomiast południowcy udali się do Mar del Plata, gdzie istniała możliwość pracy przy rybołówstwie. Mieszka w El Chalten od 17 lat i można powiedzieć, że był jednym z pionierów, gdyż miasto zostało założone dopiero w 1985 roku. Mieszkały tam wówczas zaledwie 42 osoby, z czego 10 należało do jednej rodziny. Powstał w celu umieszczenia placówki na obszarze, na którym Chile zaczynało zgłaszać roszczenia terytorialne. Obecnie w kraju nie ma zasięgu GSM, a energia elektryczna jest dostarczana za pośrednictwem generatorów diesla. Elvio mówi nam, że przy strumieniach i wietrze bardzo łatwo byłoby uniezależnić się energetycznie, ale dla niektórych bardziej opłacalne jest korzystanie z systemu generatora. Wiele ulic jest nieutwardzonych, a wszystko to na przemian z niedawnymi budynkami, czasem nawet pięknymi, i niezamieszkanymi ruderami, obecnie podupadającymi. Jednak jasne jest, że trwa ogromna eksploatacja budynku, czego dowodem jest wiele hoteli w budowie. Pomimo pięknego dnia życie pomiędzy letnim wiatrem a zimowym chłodem nie może być proste, ale samo spojrzenie w górę w kierunku północnym sprawi, że wszelkie wahania znikną.

Dzisiaj mieliśmy szczęście! Znalezienie Cerro Torre wolnej od wiatrów i burz nie jest sztuką w dniu, w którym złożysz jej hołd, to tylko kwestia szczęścia. Umiejętność, jeśli w ogóle, polega na odwadze wejścia na nią i próbie wspięcia się na jej dwa tysiące metrów pionowego granitu.

Nocleg
EL CHALTEN – Hotel LAS PIEDRAS

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.