Day 12
Perito Moreno
Wróć z Paine i zakończ rok z przytupem! Perito Moreno w jasnym słońcu
Perito Moreno
Na papierze program przewidywał stosunkowo spokojny dzień transferu do El Calafate. W rzeczywistości było to znacznie więcej i stał się dniem, który trudno będzie zapomnieć.
W Puerto Natales dajemy sobie spokój, pierwsze kilka godzin poświęcamy na zakupy, do tego stopnia, że o 10.30 wyruszamy na północ. Przejeżdżamy ponownie w pobliżu Puerto Bories, dawnej rzeźni zajmującej się przetwórstwem mięsa i udajemy się do przekroczenia granicy Cerro Castillo po stronie chilijskiej i Cancha Carrera po stronie argentyńskiej. Jest to posterunek graniczny o niewielkim natężeniu ruchu, a operacje trwają stosunkowo krótko. Odnosi się nawet wrażenie, że urzędnicy próbują to przeciągnąć, żeby zabić czas i mieć z kim porozmawiać. Następnie, jeśli są Włochami, zaczynają używać kilku słów w naszym języku i rozpoczynają rozmowy na każdy temat, który może nas zbliżyć, zwłaszcza na temat piłki nożnej. Przeglądając argentyński rejestr, w którym odnotowane są wszystkie przejazdy (komputer to wciąż urządzenie do odkrycia), dowiadujemy się, że 27 grudnia przejechały przez nie tylko cztery pojazdy. Dzieje się tak w sezonie, a salon, który znajduje się za ladą z telewizorem i sofą, daje nam odpowiedź na stres, jaki muszą odczuwać osoby pracujące w tych stronach, ale także na ich frustrację zaprawioną samotnością. Pojęcie formalności munduru, jakie znamy w Europie, jest czymś zupełnie innym na tych szerokościach geograficznych, a nie tak odległe czasy, w których autorytarne reżimy rządzące tymi państwami narzucały wojsku stan wojenny, wydają się być odległe o lata świetlne. Długi odcinek polnej drogi zaczyna się pośrodku pustyni ledwo przeplatanej błękitnymi jeziorami, gdzie grupy różowych flamingów stoją niczym miraż. Zatrzymujemy się na przekąskę w Esperanza, w tym samym barze, w którym zatrzymaliśmy się tydzień temu podczas transferu do Rio Gallegos. Tutaj widzimy, że pogoda jest już stabilna i zaczynamy zdawać sobie sprawę z możliwości zakończenia roku z „przytupem”. Wciskając pedał gazu dojeżdżamy do El Calafate, gdzie zatrzymujemy się na chwilę w Cabañas Nevis, aby zarezerwować bilety na rejs statkiem po lodowcu na następny dzień i od razu kierujemy się w stronę Perito Moreno, położonego 85 km od El Calafate. Jest prawie 16:00 i 4 godziny później jesteśmy umówieni na kolację. Będąc ostatnim dniem roku, restauracja Michelangelo zrobiła dla nas wyjątek, dając nam możliwość dojedzenia się w pierwszej kolejności, unikając w ten sposób kanonicznej kolacji sylwestrowej.

Wyraź emocje które są wypróbowane do wzroku Perito Moreno jest niemożliwe. Widok ze słońcem, a także reprezentujący przykład spektakularna rzadkość, pozwala podziwiać różne odcienie błękit lodu i wyraźniej odróżnić tworzące go iglice. Chodzi o lodowiec najbardziej znany w Patagonii i z pewnością jeden z najbardziej znanych i unikalnych na świecie. Po zejściu na ponad 30 km od dużego basenu polodowcowego południowego Patagonii Hielo, front Perito Moreno wpada do jeziora Argentino i przecina je przez 5 km, aż przedstawia się jako imponująca pionowa ściana sięgająca 60–70 metrów na powierzchni jeziora Argentino: jedna z ostatnich przesuwa się o prawie 2 metry. dziennie, powodując ciągłe i spektakularne zawalenie się ogromnych konstrukcji lodowcowych wysokich na dziesięciopiętrowe domy. W rzeczywistości lodowiec opiera część czoła na kontynencie półwyspu Magallanes. Strumień przepływający pod masą lodowcową łączy w ten sposób Brazo Rico z resztą jeziora Argentino. W tym momencie tworząca się klasyczna tama, utrudniająca przepływ wody z Brazo, jest częściowo otwarta dzięki tunelowi wykopanemu przez wodę. Gorący dzień przyspiesza proces oderwania się głuchymi i gwałtownymi rykami, które oko dobrze wychwytuje, co z aparatem jest trudniejsze, choć odległość od przodu jest bardzo mała.
Polityka i społeczeństwo
Wracamy z oczami zadowolonymi z widoków i szykujemy się do zaspokojenia także żołądków. Czekają na nas w restauracji i my ich honorujemy. Lomo w dalszym ciągu jest najczęściej wybieranym daniem, tym razem popijanym Malbecem. Jedna z lokalnych winnic, która w odróżnieniu od pozostałych (Merlot, Sauvignon, Cabernet itp.) pochodzi z Europy. Wychodzimy, gdy zbliża się północ, co oznacza, że jesteśmy na głównej drodze (Av. de Libertadores), aby powitać nadejście nowego roku. Jak wszędzie są improwizowane pokazy sztucznych ogni, które warto zobaczyć, ale na dzień dzisiejszy nic nie jest w stanie dorównać pokazowi, którego byliśmy świadkami.
Perito Moreno i charakterystyka meteorologiczna




