Day 4
Chiwa
Khiva, w podstawowej oazie na Jedwabnym Szlaku
Chiwa, miasto-muzeum na pustyni
Dzień całkowicie i intensywnie poświęcony zwiedzaniu Chiwy, warty każdej spędzonej minuty. Ukryte głęboko na pustyni starożytne miasto-muzeum jest autentyczne, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tak się nie wydaje, i spektakularne.
Poranek w Chiwie
Przed zaplanowanym na godz. 8.30 śniadaniem, na którym skosztujemy ghama, czyli rodzaju naleśnika, udajemy się na fotograficzny rekonesans, gdy słońce zaczyna dotykać zabytków, a wokół wciąż nie ma tłumów turystów, tylko dzieci w mundurach którzy chodzą do szkoły, w naprawdę pięknym obrazie, także ze stylowego punktu widzenia; w rzeczywistości w ciągu dnia czeka nas miła niespodzianka, gdyż nie spotkamy się z budzącym strach przeludnieniem: odwiedzający to głównie Uzbecy, uwielbiający robić sobie z nami zdjęcia i okazujący życzliwość pomimo trudności w dialogu wynikających z braku wspólnego języka; widzimy także Rosjan, ludzi z innych republik środkowoazjatyckich i, w mniejszym stopniu, Europejczyków. Ponieważ miasto jest skoncentrowane w obrębie murów, odległość do pokonania na piechotę nie jest szczególnie duża, ale jest tu wiele miejsc do odwiedzenia. Tak naprawdę po udaniu się do zachodniej bramy, aby kupić bilet ważny na większość zabytków, wychodzimy zobaczyć mury z zewnątrz i coś godnego uwagi, co jest w pobliżu. Po powrocie dokonamy przeglądu dużej liczby madras i Meczet Juma lub piątek, z 213 drewnianymi filarami podtrzymującymi sufit: wszystkie wykonane w różnym stylu i starożytne, imponująco przypominają Alkazar w Kordobie, choć w mniej wystawnej formie. Tworzenie drewnianej podstawy kolumny zajmuje szesnaście lat: wykorzystuje się drewno wiązu, które jest dość powszechne w tych częściach i wykorzystywane do szeregu procesów. Przez pierwsze 5 lat pozostawia się go do namoczenia w substancji, następnie w krowim łajnie, a następnie w oleju lnianym. Ma to na celu założenie pewnej odporności na bakterie i uzyskanie funkcji przeciw molom, która pozwala na jej długotrwałe działanie.
W ciągu dnia, pomimo temperatur oscylujących wokół 30°C i trochę więcej, zwiedzamy następujące zabytki:
- Minaret Kalta Minor
- Kuhna Arka
- Mauzoleum Pahlawona Mahmuda
- Pałac Tosh-Hovli
- Minaret Islamu Hoja
- Juma Masjid
- Minaret Juma
- Pomnik Chorezma
- Madrasa Kutlugmurad
- Madrasa Hojamberdibai
- Ak Masjid
- Pałac Tosha Hovli
- Tosh Darvoza
- Madrasa Abdula Khana
Wędrując po Ichon-Qala, natrafiamy na jednego małżeństwo z gośćmi; jeszcze w kolejnych dniach zobaczymy kolejnych pozujących przed pomnikami historii, to już chyba tradycja. Nowe żony noszą białą sukienkę podobną do tej, której używamy, ich twarze są pokryte białą farbą, aby wyglądać blado, mają jasną szminkę i uderzające jest to, że zawsze zachowują poważną, niemal surową, bez uśmiechu postawę, nawet gdy robi się im zdjęcia. Psotnemu oku mogłoby się wydawać, że jest to ślub wymuszony, mamy nadzieję, że tak nie jest, bo nastrój jest zawsze taki sam.

Spotykamy przyjaznego młodego przewodnika, który zauważa, że mówimy po włosku i proponuje, że oprowadzi nas po kilku miejscach i udzieli przydatnych wyjaśnień w naszym języku. Ku wieczorowi wspinajmy się po ścianach na spacer z widokiem z góry: słońce ma tendencję do opuszczania piaskowych budynków, ale zanim się z nimi pożegna, oświetla je swoim ciepłem, podkreślając ich chromatyczność.
Wieczór w Chiwie
All that remains is to go to dinner restauracja mądrze zarezerwowane to popołudnie: czy jest lepsze połączenie przestrzeni i czasu niż oglądanie zachodu słońca z pysznym szaszłykiem na talerzu na tarasie na górze lokalu? Jedyną wadą jest połączenie zmysłów, które pretendują do pierwszeństwa: wzrok i podniebienie konkurują o umysł obrazami i smakami rzadko spotykanymi w przeszłości i równie rzadko spotykanymi jednocześnie. W końcu zapada noc, pomniki wracają do życia oświecony jak wczoraj wieczorem, a talerze są puste. Nie ma nic lepszego niż spacer, żeby to sprawdzić wspaniałe miasto, ani trochę nie zmęczony powtarzaniem. Spójrzmy z zaciekawieniem ceramika dekoracyjna w kształcie cukierków pionowo, które znajdziemy na niektórych ścianach: symbolizują one jedność rodziny i wywodzą się z kultury zoroastryjskiej.
Aby konstrukcje oparte na gliniastym błocie i słomie nie zawilgociły się i nie kruszyły, umieszcza się drewniane poprzeczki, aby zasolenie gleby nie wpływało na ich trwałość. Zimą temperatury spadają nawet poniżej -25°C, a opady deszczu są bardzo rzadkie; w związku z tym woda jest uważana za dobro cenne i pochodzi z kanałów, które sprowadzają ją z Amu-darii. Aby zoptymalizować zasoby, w przeszłości stosowano, a raczej raczej w przeszłości, cysterny, na których umieszczano worki, tak aby szczególnie w nocy wytwarzały skropliny, które opadały na dno, tworząc mały basen.
Jak wszyscy inni władcy, chan miał 4 żony i 40 nałożnic: pierwszą żonę wybierała rodzina, drugą i trzecią notabli i ambasadorowie, dopiero czwartą wybierał chan i intuicyjnie można zrozumieć, dlaczego była to faworytka. Dzieci żon zostały władcami lub w każdym razie cieszyły się tytułem szlacheckim, natomiast dzieci urodzone przez konkubiny udawały się na studia do madras, aby pełnić wybitną rolę, aczkolwiek poza rodziną królewską. Aby uzyskać audiencję u chana Chiwy, trzeba było czekać dwa lub trzy lata; w ten sposób gość mógł nauczyć się dobrych manier podczas zbliżania się do władcy i kupowania ubrań na spotkanie.
Chiwa przywrócona i zawieszona na pustyni
Chiwa to jedno z tych miast, o których nie da się łatwo zapomnieć: położone pomiędzy grubymi murami, z dala od dowolnego miejsca, historyczne jak niewiele innych, legendarne ze względu na Jedwabny Szlak i handel niewolnikami, i można by tak wymieniać dalej. Dzięki renowacji stał się bardziej niż nowy, to może być jedyna zauważalna wada. Można powiedzieć, że prace powstały bardziej na użytek i konsumpcję turystów, niż jako rzeczywiste odwzorowanie historycznej Chiwy. Kompromisy zawsze są trudne do znalezienia i w tym przypadku zdecydowanie wygrywa oko.
Odkrywamy, że północny region, Karakalpakstan, zamieszkiwany jest przez inną grupę etniczną i że prawo pozwala mieszkańcom na złożenie wniosku o referendum, w którym bezwzględna większość ogłosi niepodległość. Aby uniknąć takiej ewentualności, rząd oferuje bardzo korzystne warunki tym, którzy chcą przenieść się gdzie indziej, a jednocześnie nie ma nic przeciwko przemieszczeniu się w ten region etnicznych Uzbeków.














