Irlandia Atlantycka i Killarney

Dzień 5

Irlandia Atlantycka i Killarney

17/08/2021 1 galerie 0 Mapy Europa

Slea Head Drive, w najbardziej wysuniętym na wschód punkcie Europy. Killarney, rezydencje i park o tej samej nazwie

Mapa Irlandii - kompletny plan podróży · Dingle i Slea Head Drive

Poranek na Przełęczy Connor

Dingle, oprócz tego, że jest najbardziej wysuniętym na zachód miastem w Europie, jest także przyjemnym miasteczkiem, w którym turyści zaczynają się poruszać po śniadaniu, ale najlepsza część przebiega wzdłuż półwyspu o tej samej nazwie, a zwłaszcza wzdłuż Slea Head Drive. Fantastyczne otoczenie ukryte za każdym zakrętem zapierające dech w piersiach krajobrazy, w całości zawieszona pomiędzy morzem a górami. Mgły spowijające szczyty jak zawsze odbierają blask kolorów, ale jednocześnie dodają czegoś mistycznego. Stosy opadają do Atlantyku, czasami skokami pionowymi, innym razem schodząc z zielonych wzgórz kończąc na kilku przeszkodach. Od czasu do czasu wtapia się w ten nadmorski krajobraz otwiera się plaża o wyraźnie kontrastujących kolorach i dzięki temu widoczny nawet z dużej odległości. Kolejną osobliwością gór jest ich stożkowy kształt, ale z grzbietami rysującymi paraboliczne krzywizny, podobne do norweskich Lofotów.

Mapa Irlandii - kompletny plan podróży · Przepustka Conora

Dojazd do Przełęczy Connora

Docieramy do zachodniego krańca otaczającego miękkie wzgórza, które wydają się muskane zręczną ręką artysty. Nawet architektura ma swój powód, z domami z uli i suchymi kamiennymi ścianami, które wydają się zmierzać w nieskończoność, czyli morze. Aby powrócić z północnej strony półwyspu, ponownie przekraczamy Dingle i kierujemy się w górę (nachylenie 7,5%) w kierunku Connor Pass na 456 m; wydaje się, że został stworzony, aby móc obserwować doliny otwierające się po obu stronach. Dziś słońce nie chce się pokazać, nie pada deszcz, ale chmury są niezmienne: można się jedynie kłócić pomiędzy gęstym rozwarstwieniem a ciemniejszym lub bardziej subtelnym krajobrazem o stonowanych kolorach. Zamiast tego wydaje się czystą magią, gdy promieniom udaje się przefiltrować, skupiając się na panoramicznych szczegółach lub tworząc niepowtarzalną grę światła, zwłaszcza gdy odbijają się w Atlantyku. Po zejściu ze wzgórza droga staje się pojedynczy pas i stamtąd od razu wyjaśniony jest zakaz przejazdu do autobusów, przyczep kempingowych i kamperów. Pomimo późnej pory roku kwiaty miotły i wrzosu oferują wspaniałe odcienie kolorów, które w pełnym słońcu jeszcze bardziej uwydatniłyby. Wiejska droga z pięknymi, wąskimi i stromymi podjazdami prowadzi nas z powrotem na drogę południowego wybrzeża, na szczęście spotykamy kilka pojazdów jadących w przeciwnym kierunku i zawsze w miejscach możliwych do ominięcia. W tym miejscu wracamy do Killarney innymi peryferyjnymi drogami: miasto żyje z turystyki i nie robi nic, aby osłabić tę cechę, oferując możliwości zwiedzania i rozrywki dla dorosłych i dzieci. Wiadomo, że jest to popularny kierunek zarówno jednodniowych wycieczek, jak i wakacyjnych wycieczek, a oferowane atrakcje dają możliwość spędzenia czasu z odpowiednią intensywnością. Kupujemy lokalną szynkę (w ostatnich dniach kupiliśmy też hiszpańską i włoską, żeby nie zepsuć żadnego kubka smakowego) w towarzystwie czerwonego cheddara i scone na deser, jedząc obiad przed XV-wiecznym zamkiem Ross, który zaraz potem zobaczymy z zewnątrz. Zawracamy samochodem kilka kilometrów i parkujemy w pobliżu opactwa, które zobaczymy na koniec wycieczki. Teraz nasze zainteresowanie skupia się na Parku Narodowym Killarney, na terenie którego oprócz jeziora o tej samej nazwie znajdują się także Dom Muckrossów i Wodospady Torc, 20 metrów wysokości.

Jelenie pasą się na zielonej łące z drzewami w tle.

Idziemy ścieżką dla pieszych/rowerów/fiakerów i w pewnym momencie przed nami pojawia się majestatyczny Dom otoczony trawnikami graniczącymi z doskonałością. Kolejny miły spacer i dochodzimy do wodospadów, ciekawych, choć natura może zaoferować lepsze, w sumie ok. 4 km pieszo w jedną stronę. Droga powrotna przynosi miłą niespodziankę: podczas gdy wszyscy wybierają drogę biegnącą wzdłuż jeziora, my dla odmiany jedziemy w głąb lądu i na leśnej polanie gęsto grupa jeleni zamierzających zjeść przekąskę. Park jest wspaniały i pomimo dużej liczby turystów udaje mu się zachować swoją oryginalność, także dzięki cywilizowanemu zachowaniu wczasowiczów, a przede wszystkim ich dzieci, które bawią się, bawią, ale nie przybierają uciążliwych rozmiarów krzykami i napadami. Opactwo jest czymś, co określilibyśmy jako ruinę, bez dachu i z dużym cisem, co świadczy o tym, że dachu budynku brakowało od kilku stuleci. Mimo to miejsce to nie sprawia wrażenia „opuszczonego”, ale pozostawionego czasowi bez celowego działania: szczególne wrażenie ogarnia nas, gdy wędrujemy po przestrzeniach, które są teraz puste, ale wydają się opowiadać nieskończone historie z przeszłości. Podążamy do ogrodów Knockkreer, niewiele więcej niż trawnika z widokiem na jezioro i wspaniałą Katedra Najświętszej Marii Panny, z zewnątrz bardzo zwyczajny, ale którego majestat można docenić już po przekroczeniu skromnego wejścia; tutaj kamienne ściany wznoszą się niczym atlantyckie kominy, zamknięte od góry jedynie smukłymi gotyckimi łukami. Na ewentualność w programie znalazło się także wejście na Carrauntoohil, najwyższą górę Irlandii, jednak myśl o przejściu dużej części trasy we mgle, aby po dotarciu na szczyt nic nie zobaczyć, nie ekscytuje nas i poddajemy się jeszcze przed wyjściem. Biorąc pod uwagę, jak bardzo byliśmy zainteresowani Killarney, pozostało tylko wyruszyć ponownie w kierunku Limerick przez około dziewięćdziesiąt kilometrów drogą szybką z ograniczeniem prędkości do 100 km/h, gdy niebo się przejaśniło, mimo że pozostała warstwa chmur.

Mapa Irlandii - kompletny plan podróży · Adare

Hrabstwo Limerick

Hrabstwo Limerick

Tuż przed miastem chcemy jeszcze zobaczyć wioskę Adare, równie malowniczą, jak i z której słynie domy kryte strzechą, doskonale przycięte: jest to sztuka irlandzka, która jest szczególnie żywa w tym kraju. Widząc restaurację o ciekawym wyglądzie i menu, postanawiamy zatrzymać się na kotlety z dorsza i jagnięciny. Wyjeżdżając z wioski czeka nas kolejna miła niespodzianka: naszą uwagę przyciąga piękno Kościół św. Mikołaja, odwracamy się i prosimy miłego zakrystiana, aby go odwiedził, mówi, że jest zamknięty, ale oddaje klucze, więc wchodzimy i w głębokiej ciszy zanurzamy się w historię tego pomnika, gdzie nie trzeba nawet zamykać oczu, aby zacząć marzyć o przeszłości.

Dzisiejsza baza noclegowa zlokalizowana jest na północny wschód od Limerick, na terenie kampusu uniwersyteckiego, gdzie w okresie wakacji wynajmowane są pokoje turystom. Wydaje nam się zatem, że przez kilka godzin przeżywamy inne doświadczenia wśród pozostałych młodych ludzi, boisk sportowych i budynków szkolnych na terenie kampusu uniwersyteckiego.

Nocleg
Zakwaterowanie gościnne Brennan Court – Limerick

Reakcje

Udostępnij

Link skopiowany.

Komentarze

Brak komentarzy.