Cashel, Holicross i Blarney

Day 3

Cashel, Holicross i Blarney

15/08/2021

Piękne ruiny kościołów i zamków. Blarney, dwór i ogrody cieszące się dużym zainteresowaniem

Kategoria
15/08/2021 1 galleries 0 Maps
Skała Cashela

Hrabstwo Tipperary

Po pierwszych 24 godzinach w Irlandii zaczynamy zarysowywać pewne charakterystyczne cechy Irlandczyków. Wielowiekowa dominacja brytyjska dała się wyraźnie odczuć zarówno w architekturze, jak i stylu codziennym. Zamiast tego życzliwość i życzliwość kontrastują z powagą mieszkańców drugiej wyspy w stylu brytyjskim. Wszystko to połączone ze sposobem sprawiania wrażenia gdzieś pomiędzy smutkiem a nostalgią, co potwierdza kilka piw przydatnych do wydobycia ducha wewnętrznego współczucia obecnego w każdym z nich.  Jest to pierwszy punkt widzenia, choć częściowy, ale od razu widoczny.

Śniadanie w supermarkecie Centra z amerykańską kawą i cappuccino w towarzystwie kilku deserów w Kilkenny, zjedzone na zewnątrz, gdy zaczyna padać. Mamy trudności z uiszczeniem opłaty za autostradę w Dublinie. Spróbujemy ponownie w ciągu najbliższych kilku dni.

Hrabstwo Tipperary

Opactwo Świętego Krzyża

Tradycje i duchowość

Podróżujemy wzdłuż miękkich wzgórz prowadzących do Holycross, gdzie medytacyjna cisza w niedzielny poranek, która jeszcze nie nastała, pozwala nam zobaczyć kompleks religijny o tej samej nazwie; to ciąg fal, których nawet nie można nazwać wzgórzami, podczas gdy na niebie zaczynają pojawiać się pęknięcia, a temperatura utrzymuje się na poziomie około 15 stopni.

Panoramiczny widok na skałę Cashel i cmentarz w Irlandii pod zachmurzonym niebem.
Glen of Aherlow

Glen of Aherlow

Ten dzień, który przypada również na połowę sierpnia, ma szczególną atmosferę. Nie jest on obchodzony tak jak u nas jako święto, ale w którym nikt jeszcze nie wykonuje żadnych ruchów. Średniowieczna wspaniałość kompleksu otoczonego dużym cmentarzem, na którym niczym drzewa rosną kamienne krzyże, przenosi nas w przeszłość. Cisza pozwala zanurzyć się w atmosferze, w której historia zdaje się odżywać. Surowość kamiennych budynków ma swój szczególny urok, poczucie porządku, które sprawia, że ​​nawet najmniejsze budynki nabierają majestatu. Wchodzimy pośród portyków i krużganków, aby wyjść skąd przybyliśmy i tym samym powrócić do roku, w którym żyjemy. Po krótkiej podróży dotarliśmy do Skała Cashela, zwieńczony A Romański kościół w gruzach ale wciąż imponujący w swoich murach i typowej okrągłej wieży. Od kilku stuleci nie był używany do celów kultu; typowo brytyjski fakt, że niektóre miejsca kultu nie są odnawiane, z jednej strony zasmuca, bo ledwo możemy sobie wyobrazić, co Cashel miał na myśli w swojej świetności, z drugiej strony wskazują one na upływ czasu, zaszczepiając złożone poczucie mistycyzmu. Szkielety złożone ze ścian bez dachu zmuszają do wyobrażenia sobie, jak mógłby wyglądać zabytek, gdyby został dobrze odrestaurowany, skupialibyśmy się jedynie na pięknie teraźniejszości. Gołe wnętrza budzą nadzieję, że skarby spoczywają w jakimś muzeum, bardziej prozaicznie można wierzyć, że nie wiadomo gdzie trafiły łupy wojenne. Nigdy nie brakowało przyczyn sporów wojennych, zwykle przykrytych grubą zasłoną pretekstów religijnych. Wędrujemy w milczeniu wśród pustych przestrzeni, stąpając raczej po żwirze niż marmurze, który zwilżył deszcz; patrząc w górę, zamiast kopuły ukazuje się sklepienie nieba. Ale to nie jest Kaplica Sykstyńska, tyle że obraz tutaj zmienia się co kilka minut. Spacer po centrum Cashel daje chromatycznie piękny pomysł, nawet jeśli wszystko kończy się na głównej ulicy. Doprowadza nas objazd, który nie kosztuje nawet wielu kilometrów Glen of Aherlow; to nie są prawdziwe góry, to raczej wzgórza mieniące się zielenią po nieuniknionym deszczu i pomimo wciąż zachmurzonego nieba. Cahira jest to średniowieczna wioska z zamkiem, która stoi na rzecznej wyspie. Do kompleksu należy wspaniały i zadbany park na wyspie, w którym można podziwiać „miecz w kamieniu” oraz niektóre kamienne sprzęty. A także seria stołów i ławek, które stanowią inspirację na lunch w połowie sierpnia, składający się z irlandzkich wędlin i serów!

Zamek Blarney

Hrabstwo Cork

Hrabstwo Cork

Tyrania czasu zmusza nas do porzucenia południowego wybrzeża Tramore i innych sąsiednich wiosek, kierując się bezpośrednio do Blarney, gdzie docieramy do homonimicznego zamek i w ogrody załączniki. W tym ostatnim sekcje. wyróżniać się rośliny mięsożerne i trujące, prawdziwa lekcja na temat tej gałęzi botaniki, z którą nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy. Już sama wizyta na zamku skłania do zrozumienia życia irlandzkiej szlachty w minionych stuleciach, a raczej szlachty angielskiej w Irlandii. Wreszcie zasługuje i zasługiwała na wolniejszą wycieczkę, wizytę w Rock Close, obszarze ozdobionym bogatą półtropikalną roślinnością, wśród której wiją się wszelkiego rodzaju strumienie i wodospady, wśród formacji skalnych, które wydają się być tam umieszczone specjalnie w celu zapewnienia tła dla flory i elementów wodnych. Zdecydowanie użyteczna wizyta, zarówno z kulturowego, jak i krajobrazowego punktu widzenia, nawet przy stale włączonym słońcu.

Ostatnim przystankiem dnia jest Korek, do którego dotrzemy krótkim odcinkiem 10 km. Pomimo tego, że jest drugim co do wielkości miastem Irlandii, nie robi to na nas zbyt wielkiego wrażenia: centrum jest zaniedbane, pomimo wesołego i zatłoczonego życia nocnego późnego niedzielnego popołudnia, które przechadza się wśród gęstego szeregu restauracji na centralnych ulicach. To właśnie tutaj kontrast jest najbardziej zauważalny, ze stanem opuszczenia wyższych pięter, niezamieszkałych i ulegających coraz wyraźniejszej degradacji. Nie wiemy, czy to silny kryzys z 2009 roku najbardziej dotknął ośrodki miejskie, faktem pozostaje, że centrum ma dwa oblicza: tętniące życiem i aktywne na poziomie ulicy (przynajmniej o tej porze tygodnia), z szeregiem obiektów handlowych i górnymi piętrami, a także sąsiadującymi dzielnicami pogrążonymi w opuszczeniu. Zauważamy to również podczas spaceru, który prowadzi nas do zwiedzania Katedra św. Fina Barre'a, wzdłuż godnych podziwu historycznych budynków na przemian ze starymi budynkami użyteczności publicznej. Katedra jest wspaniała, prosimy o wejście, ponieważ właśnie zakończyło się spotkanie religijne; kiedy patrzymy, każe nam poczekać kilka minut i wpuścić nas do środka, aby zrobić kilka ujęć wnętrza tej francuskiej gotyckiej wspaniałości, ale nie tylko. Wracamy pieszo do historycznego centrum, myśląc, że miasto ma w sobie piękno, które upiększają dwie otaczające je rzeki, pod warunkiem, że będzie lepiej utrzymane, bo z pewnością nie brakuje elementów architektonicznych i krajobrazowych. Będzie to stały punkt w miastach, które odwiedzimy w ciągu najbliższych kilku dni, w pewnym sensie włączając w to Dublin. Można by niemal powiedzieć, że Irlandczycy nie są aż tak stworzeni do miast i dbają o porządek na wsiach, gdzie panuje niemal absolutny porządek, będący efektem niezrównanego zmysłu obywatelskiego. W niektórych przypadkach widzimy renowacje wyraźnie nawiązujące do stylu nowoczesnego, często stanowiącego przyjemny kontrast ze starożytnymi budynkami, ale znacznie rzadziej ze starymi, nie wspominając o starożytnych. Obiad jadamy na małym stoliku na zewnątrz, wzdłuż ulicy, który służy także otrzymywaniu społecznego antropologicznego zwrotu od mieszkańców.

Ogród i zabytkowy budynek w Irlandii pod jasnym niebem.
Korek

Miejskie oblicze hrabstwa Tipperary

Nocleg będzie w pokoju w luksusowej willi zarezerwowanej po południu za pośrednictwem Airbnb w bogatej dzielnicy niedaleko miasta. Dostaliśmy pokój z przylegającą łazienką i właśnie tego potrzebowaliśmy na nocleg. Ten system zakwaterowania oferuje również możliwość komunikacji z właścicielami, czasami w mniej wymagający sposób w porównaniu do B&B, które w jakiś sposób zmuszają do respektowania godzin śniadań. Co więcej, węszenie w domy innych osób w autoryzowany sposób pomaga lepiej zrozumieć zwyczaje i ogólnie życie codzienne Irlandczyków. Generalnie w domach zawsze znajdziemy ogromną i nienagannie wyposażoną kuchnię, a wszystko bogato wyposażone w komplety talerzy, filiżanek i szklanek z tysiąca nocy. Łazienki są zawsze bardzo przestronne i wyposażone we wszelkie udogodnienia, pełne ręczników i wszelkich przyborów toaletowych, których możesz potrzebować. W ogrodach można zobaczyć hamaki, wyściełane huśtawki i wszelkiego rodzaju krzesła, wieczorem podświetlone romantycznymi sznurami żarówek, które zdobią także donice i drzewa.

Zarówno dzisiaj, jak i w ciągu najbliższych dni napotkamy wiele tablic wychwalających lokalnych faworytów w obliczu odbywających się właśnie Igrzysk Olimpijskich w Tokio. W niektórych przypadkach widzimy nawet gratulacje za uzyskane wyniki. W tych partiach zauważamy zdjęcia wioślarzy i nie mamy trudności ze zrozumieniem dlaczego, kiedy widzimy rozległe baseny przeznaczone do treningów i zawodów.

Kolejną stałą częścią irlandzkiego krajobrazu są hortensje: duże i bujne krzewy otaczają domy, tworząc prawdziwe żywopłoty, których kolory wahają się od liliowego do niebieskiego przechodzące przez różne odcienie fioletu, lśniące nawet pod ciemnym niebem, do tego stopnia, że można go nazwać narodowym kwiatem Irlandii, wiedząc doskonale, że jest to koniczyna, koniczyna.

Nocleg
Życie (Airbnb) – Cork

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.