Day 5
Huvsgul I
Wędrówka nad jeziorem Huvsgul na górę Hirbist Uul (2515 m) i jazda konna
Poranek w Huvsgul
Dziś się tego dowiadujemy jak mało wody wystarczy do mycia twarzy rano, kiedy codziennie zużywamy dziesiątki litrów bezużytecznych, a czasem szkodliwych pryszniców. Do małego metalowego pojemnika o pojemności ok. Do kranu podłącza się 2 litry wody, z której wypływa strużka wody, która po zużyciu ląduje w wiadrze i jest utylizowana. Drugim wiadrom wprowadzamy zimną wodę, którą można wymieszać z kilkoma kroplami gorącej wody znajdującej się w pobliskim termosie. Pracownicy regularnie sprawdzają stan wiader. Wychodzi na to, że na żel do mycia twarzy zaskakująco ok. ½ litra. wody, podczas gdy zasób ten nie jest w całości wykorzystywany w toaletach. Odbywa się to w specjalnie stworzonych toaletach, pod którymi znajdują się pojemniki, a wszystko jest przykryte trocinami. Nie dlatego, że brakuje wody, ale będąc w pobliżu jeziora, które ma żywotne znaczenie dla nielicznych odważnych ludzi, którzy je zamieszkują, ważne jest, aby go nie zanieczyszczać. Dlatego wszystkie odpady są zabierane. Nasz ger ma dwa łóżka (ale na kempingu są większe, aż do 6 miejsc) i Składa się z 62 pasków które zbiegają się w kierunku koła centralnego, tworząc dach.
Generator diesla działa od 20:00 do 23:00. W tym czasie do restauracji można doprowadzić energię elektryczną w celu naładowania. W przeciwnym razie spalają drewno do kuchni i podgrzewają wodę do pryszniców, gdy panel słoneczny nie wystarczy.
Jezioro Huvsgul.
Mając dzień wcześniej niż przewidziany w programie, przeznaczamy go na wycieczkę w góry otaczające zachodnią stronę jeziora. Wchodzimy w las modrzewiowy, zwracając maksymalną uwagę na podjęte wcześniej odniesienia. Całość jest płaska i bardzo gęsta, dlatego trzeba dotrzeć na polanę znajdującą się nieco wyżej, dokładnie w tym miejscu. Trafiamy tam z chirurgiczną perfekcją po godzinie i dziesięciu marszach i od tego momentu zaczyna się właściwa wspinaczka, otwierająca się na krajobrazy, które stopniowo stają się coraz szersze. Pod nami jezioro demonstruje swoją wielkość, otoczony wspaniałymi lagunami, które już zajmują nasze popołudniowe zobowiązania. Dochodzimy do szczytu i widok rozciąga się na wewnętrzną stronę, z tzw Pasmo górskie Saridag, a także droga prowadząca na terytoria Tsaatan. Szczyt, który osiągamy skokiem na wysokość 900 metrów w ciągu 1 godziny i 50 minut wysiłku, nazywa się Hirbist Uul i ma wysokość 2515 metrów i jest najwyższym w okolicy. Na szczycie znajduje się małe owoo, na które również rzucamy ofiarę kamienia i obchodzimy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, zgodnie z lokalnym zwyczajem. Wysoko na niebie leci orzeł i obserwuje nasze ruchy. Ale przyjechaliśmy i wracamy na palcach, nie przeszkadzając jej. Szybko schodzimy w czyste słońce, aby nie przegapić lunchu, korzystając ze szlaku, po którym konie przybywają w te strony z klientami. Menu przepowiada tsuivan, ale w tym przypadku potrzeby turystyczne wymagają od szefa kuchni wyeliminowania z mięsa tłuszczu baraniego. Podczas gdy wczoraj w nomadycznych gerach tłuszcz był lekarstwem na zimno, tutaj wiedzą, że wrażliwe zachodnie podniebienia nie lubiłyby masy tłuszczu wokół mięsa. Poznajemy amerykańskiego badacza, który zawodowo organizuje jarmarki poświęcone Czyngis-chanowi. Właśnie przybył z pustyni Gobi i zostawia nam nazwiska niektórych swoich znajomych, którzy zamierzają szukać kości dinozaurów. Gdybyśmy ich spotkali, otrzymalibyśmy od niego wskazówkę, aby powiadomili nas o najnowszych odkryciach w tej sprawie.

Półtorej godziny zasłużonego odpoczynku poza naszym gerem i jesteśmy gotowi do ponownego wyjazdu odwiedzić lagunę widziane dziś rano z góry. Jest to miejsce jakby stworzone specjalnie na potrzeby fotograficzne, tyle że słońce czasami chowa się za przechodzącymi chmurami. Orzeźwiający prysznic i kolejna chwila odpoczynku kończą dzień, podczas gdy stado jaków wraca z pastwiska, tworząc zasłonę, która widzi jezioro jako wspaniałe tło.
Kolacja pojawia się punktualnie o 19:30. Jest to mięso bardziej przypominające sprasowaną i pieczoną ragout niż hamburgera polane purée. Rozmawiając z naszymi towarzyszami, którzy zaczynają od koncepcji nomadyzmu w podróży, pytają nas, czy jadąc w góry przenosimy także meble. Nie to, ale biorąc pod uwagę mnóstwo plecaków, jesteśmy blisko! Nawet tej nocy księżyc odbija swoje światło od jeziora, w miarę wznoszenia się na niebie przybiera coraz bardziej srebrzyste kolory. Kilka stron przeczytanych przy świecach i wreszcie pozwalasz sobie na dobry wypoczynek, dokładając koc. Znajdujemy się na wysokości 1645 m. i jest zimno. Piec nagrzewa się do poziomu przypominającego saunę, jednak wkrótce potem traci swoją cenną skuteczność, a pomieszczenie ogarnia chłód.








