Day 11
Alberty
Długie zejście w kierunku południowym, preerie zastępują góry. Jesteśmy w Albercie, spichlerzu Kanady.
Ranek w Albercie
Ranek czeka na nas z wyśmienitym śniadaniem składającym się z jajek i bekonu (oprócz kawy robionej w pokoju z ciastkami, do których jesteśmy przyzwyczajeni...). Rozmawiamy przez ponad godzinę z dwójką amerykańskich małżonków z Chicago, on jest profesorem historii z historią nauczania rz a rz ty w szkole amerykańskiej w Rzymie, ona interesuje się muzeami. Następnie o 9:00 wyruszamy na dzień całkowicie poświęcony przeprowadzkom. Najpierw docieramy do Fort St. John, a potem Dawson Creek po zobaczeniu niedźwiedzia przy drodze. Oto mila 0 autostrady Alaska (w sumie 2300 km), którą opuszczamy, aby skręcić na zachód w kierunku Grande Prairie. Są to teraz duże miasta i znów mamy kontakt z ruchem miejskim. Krajobraz też się zmienia: opuściliśmy wzgórza i po raz pierwszy natrafiamy na prerie, jeśli nie płaskie, to chociaż faliste. Jesteśmy w Albercie, prowincji poświęconej rolnictwu i pasterstwu. W rzeczywistości do linii kolejowej podłączonych jest wiele ogromnych silosów, w których przechowuje się zboże. Krótko za Dawson Creek widzimy brzydką scenę: mulak biegnie dziko w kierunku autostrady w chwili, gdy pick-up wyprzedza inny samochód. Podążamy przez ok. 300 m. Zwierzę wdziera się na jezdnię i nie może uniknąć zderzenia z pick-upem, który w straszliwym zderzeniu natychmiast go zabija i wrzuca do rowu, ryzykując m.in. plątaniną samochodów. Widząc całą tę scenę jesteśmy przez chwilę zdziwieni, ale idziemy dalej, współczując biednemu zwierzęciu, co przyczynia się do i tak już dużej liczby zwierząt zabitych w wypadkach. Za Grande Prairie kierujemy się dalej na południe w kierunku Grande Cache prostą autostradą, która prowadzi nas do płaskowyżów na wysokości 1200 metrów. Zaczyna też padać deszcz, a temperatura spada do 6°. Po drodze spotykamy kilka zwierząt, zwłaszcza pasące się mulaki. Popołudniowe doświadczenie zaleca maksymalną uwagę. Kolacja odbywa się w restauracji Mountain View hotelu Grand Cache i składa się ze zwykłego steku (ale tym razem ze znakiem jakości trzech „A” Alberty). Ze względu na obłożenie w innych hotelach musimy udać się do motelu Alpine Lodge. Brzydkie i drogie w porównaniu do oferowanych usług. W hotelach pracuje wielu pracowników budowy dróg i znalezienie pokoju staje się trudne, mimo że nie jest to obszar z większymi atrakcjami turystycznymi.
