Madonna di Campiglio i Dolomity Brenty

Day 2

Madonna di Campiglio i Dolomity Brenty

01/09/2020

Słynne przełęcze (Foscagno, Mortirolo i Tonale). Wodospady Vallesinelli

Kategoria
01/09/2020 1 galleries 0 Maps

Chmury częściowo się utrzymują, ale się podniosły i widać także przebłyski bezchmurnej pogody; zostawili też białą warstwę na końcówkach powyżej, nawet niezbyt wysoko. Wybierzmy się na spacer po budzącym się do życia mieście, wdychając w ten sposób prawdziwe życie Livigno, zmienione przez przepływ turystów. Sklepikarze odbierają pierwsze dostawy i przygotowują się do otwarcia sklepów, rozmawiając ze sobą. Przed wyjazdem należy koniecznie kupić olej napędowy po cenie 0,785 euro za litr, czyli nieco ponad połowę ceny, jaką płaci się w pozostałych Włoszech. Wygląda na to, że pogoda się poprawia i ruszamy w drogę powrotną Foscagno, gdzie pozwalają nam przejść przez odprawę celną bez kontroli.

Bormio

Następnym przystankiem jest Bormio (1250 m), gdzie robimy m.in chodzić do centrum chmury wkrótce ustąpią miejsca błękitnemu niebu, a temperatura będzie zdecydowanie wyższa. Adda, choć niewielka i jeszcze na długo przed dotarciem do jeziora Iseo, płynie gwałtownie ze względu na deszcze, które padały w ostatnich dniach. Miasto, choć piękne, można szybko zwiedzić i jesteśmy gotowi udać się do Santa Caterina di Valfurva, gdy dowiadujemy się, że droga została zapobiegawczo zamknięta ze względu na możliwe osunięcia się ziemi. Wracamy w ten sposób z jedynej możliwej trasy, tej, którą przyjechaliśmy do wyjścia przed Tirano, omijając w ten sposób Edolo i

Przełęcz Mortirolo

zmierzyć się z epicką wspinaczką Mortirolo nie przewidując tego wcześniej. Wspaniała niespodzianka i przeżycie, ponieważ trzeba jechać bardzo ostrożnie ze względu na wąską, stromą i krętą drogę (32 zakręty pod górę i 17 w dół, aby dotrzeć do Monno). Szczęśliwie w dostępnych miejscach spotykamy pojazdy jadące w przeciwnym kierunku. Jednak nadal godny podziwu jest widok, jak wielu wspina się pod górę na rowerze (nie e-bike'u), tak bardzo, że czujemy się od nich wyraźnie gorsi.

Przełęcz Tonale

Z góry widok jest wspaniały, a niebo czyste. Docieramy do Tonalny po lunchu we wspaniałym miejscu piknikowym w Ponte di Legno, gdzie stoły były rozstawione ze względu na Covid. Jest położony wzdłuż rzeki, więc stworzenie strumieni wody spływających po łąkach i terenach wypoczynkowych w zdecydowanie przyjemnym kontekście było łatwą i pomysłową zabawą. Na wzgórzu widzimy pomnik i tzw ossuarium z I wojny światowej, gdzie zebrano żołnierzy pochowanych na różnych cmentarzach w pobliżu stref walk, w tym część Austriaków. Jesteśmy teraz w prowincji Trydent, niebo w kierunku Lombardii jest czyste, podczas gdy po stronie Trydentu jest jeszcze trochę chmur. Przełęcz nie jest najpiękniejsza, zapewne swoją sławę zawdzięcza raczej przyczynom geograficznym niż panoramicznym. Jest tam wiele obiektów narciarskich, a trzy kostki wyróżniają się bez balkonu i bez sensu, w stylu typowym dla krajów Europy Wschodniej, ale przydatnym dla narciarza typu hit-and-run.

Kaskady wodne w dolinie Alp Włoskich podczas wycieczki konnej.

Zejście do Dimaro jest równie gładkie, co piękne

Madonny z Campiglio

wróć do Madonna di Campiglio, zamelduj się w hotelu położonym 7 km przed miastem, a następnie udaj się po

Wodospady Vallesinelli

ścieżka nr. 10, co prowadzi do wysokie wodospady Vallesinella gdzie znajdują się źródła Sarca. Ścieżka jest piękna, dobrze się wspina, ale znaki nie są szczególnie wyraźne: zobaczymy zbocza wypada z drogi a stamtąd krótkim podejściem z powrotem do Madonna di Campiglio. W międzyczasie zaczyna padać deszcz, mimo że częściowo osłoniliśmy się lasem; na szczęście kiedy dotrzemy do wysokiego wodospadu, wydaje się, że się otwiera i woda zaczyna mienić się Dolomity Brenty wyglądając w tle przez mgły. W górnej części otaczają nas wysokie sosny, a niżej bogate lasy bukowe. Schodzimy w dół, aby zobaczyć środkowe wodospady, które wpadają do kamiennego amfiteatru, wracamy w górę, aby odzyskać asfaltową drogę, którą byśmy podążali, wjeżdżając samochodem w górę, po zarezerwowaniu biletu lub zapłaceniu 10 euro, czego na szczęście nie zrobiliśmy: całą trasę zakończyliśmy więc na piechotę w czymś w rodzaju pierścienia. Zaczyna robić się zimno i jesteśmy trochę mokrzy od deszczu. Około 18:30 wracamy do Madonna di Campiglio na szybki i fajny spacer po centrum, aby zobaczyć, co ma do pokazania, ale przede wszystkim, aby podziwiać stromy tor do slalomu mężczyzn (3-Tre) wystający niemal nad centrum miasta: w tym roku wyścig odbędzie się w nocy 22 grudnia. Miasteczko nie ma większego charakteru, rozciąga się na dnie lekko stromej doliny o słabej ekspozycji. Architektura też nie jest zbyt wspaniała, z kilkoma doniczkami, charakter wyłącznie turystyczny w dolinie nieporównywalnej z Livigno. Aby zapewnić dobrą komunikację, utworzono tunel równoległy do ​​miasta, wkopany w górę trzema wyjściami, a następnie schodzący w kierunku Pinzolo (miasta wspólnego z Madonną di Campiglio). Reszta to ciąg sklepów, bezczynni turyści i piękna zieleń wokół. Z zewnątrz hotel Genzianella sprawia wrażenie niemal starego, ze źle utrzymanymi kwietnikami i niezbyt turystycznym otoczeniem. Pokoje również skromne, choć dostosowane do naszych potrzeb. Wręcz przeciwnie, restauracja jest miejscem spotkań gości z dużych miast przebywających w Madonnie. Wszystko dobrze ustawione, kelnerzy z rzymskim akcentem, którzy popisują się profesjonalizmem i wyrafinowanym jedzeniem ze szkodą dla rustykalnego otoczenia. Co stosunkowo doceniamy, także biorąc pod uwagę dawki, które nie są dokładnie w stylu tawerny. W końcu zjemy dobrze, ale w określonym kontekście i nie do końca zgodnie z oczekiwaniami. Turystów jest więcej niż w Livigno, a w centralnej części Dolomitów zobaczymy ich jeszcze więcej w ciągu najbliższych dni. Znowu zaczęło padać, więc nie ma już miejsca na spacer.

Reactions

Share

Link copied.

Komentarze

Brak komentarzy.